Jak co dzień, na stacji okazało się, że anulowano wszystkie poranne pociągi,
mimo iż wczoraj pani w okienku na pytanie o jutrzejsze połączenia wręczyła mi
rozkład jazdy. Kiedy teraz podszedłem zapytać ją, dlaczego nie ma porannych
pociągów, dała mi drugi ;). Postanowiłem nie wracać do hotelu, tylko
zaczekać półtorej godziny na stacji. Na szczęście pół godziny później
pojawił się pociąg, więc następną godzinę przesiedziałem w wygodnym wagonie.
Kiedy dojechałem do Cannes, udałem się do pokoju Wi-fi dla dziennikarzy,
gdzie szybko sprawdziłem pocztę, a następnie udałem się do sali The Soixantieme,
po drodze szukając jednej z festiwalowych gazet, aby porównać oceny krytyków.
Nigdzie jednak nie znalazłem żadnej anglojęzycznej pozycji, dopiero ktoś na
sali pożyczył mi na chwilę wczorajszy numer. Oczywiście nic nie wprowadziło
rewolucji, wszystkie filmy mają średnią wciąż poniżej 3.0. Obok mnie pojawia
się jakiś dziennikarz, który zdejmuje klapki i siada z bosymi nogami na
siedzeniu. Przed filmem wyciąga notes, w jego trakcie zapisuje jakieś
notatki, a na koniec zasypia. Wreszcie jednak decyduje się wyjść z sali,
pozbawiając mnie kolejnych wątpliwych doznań estetycznych.

Bent Hamer |

Wejście do Debussy |
Od razu po wyjściu z sali udaję się do Grand Theatre Lumiere, gdzie za
chwilę ma odbyć się premiera
"My Magic" z konkursu głównego. Wszyscy
dziennikarze są bez problemu wpuszczani na salę, a czerwony dywan jest
filmowany i wyświetlany na żywo. Napawam się kilkoma sekundami sławy, kiedy
to idąc do wejścia jestem nagrywany przez kamery i pokazywany na dużym
telebimie na ścianie obok. Przygotowania do seansu pokazywane są też na
ekranie w sali Grand Theatre Lumiere. Wkrótce, po wejściu praktycznie
wszystkich dziennikarzy, pojawiają się samochody z twórcami filmu - z
samochodu wychodzi reżyser ze swoimi dziećmi, główny aktor, Francis Bosco, oraz jego filmowy syn, Jathisweran. Kamera rejestruje ich aż do wejścia na salę, a po wielkich brawach
zaczyna się seans. Publiczność pozytywnie reaguje na tę dość prostą
historię, a po zakończeniu nagradza ją owacjami. Kiedy kamera pokazuje
Jathiswerana, ten zaczyna machać w jej stronę, za co otrzymuje naprawdę
wielkie brawa. Bosco odgrywa też znaną z filmu sztuczkę z portfelem,
który pali się po otwarciu, wprowadzając tym samym wszystkich w ogólną
euforię.

Tłumy czekające na spotkanie z Bradem i Angeliną |

Krytyk i latarnia |
Idąc do sali internetowej, sprawdzam jeszcze skrzynkę z materiałami. W ciągu
dwóch dni zdążyło się tu sporo uzbierać. W ciągu ostatnich dni dostawałem
oficjalne komunikaty o pokazach, przyszło kilka zaproszeń na imprezy
towarzyszące, ale przede wszystkim pressbooki. Większość z nich jest dość
skromna, kilka jednak zostało zrobionych z pomysłem, jak na przykład
materiały promocyjne do filmu "Tokio Sonata", które zostały zrobione w formie
zeszytu do muzyki. Pięknie wyglądał też pressbook do "Ashes of Time Redux";
zszyty czarną nicią, na pięknym papierze i z niektórymi ilustracjami na
papierze półprzezroczystym - wyglądało to naprawdę fantastycznie. Oprócz tego
ładnie prezentowały się:
"Indiana Jones" (pudełko DVD i różne materiały na
płycie i dołączonej książeczce),
"Kung Fu Panda" (ok. 60 stron tekstu!) i
"Serbis" (w formie pliku starych biletów kinowych). Uwagę zwracały też
skromne reklamy fundacji założonej przez Martina Scorsese, która zajmuje się
restaurowaniem starych, klasycznych filmów, które we wznowionej formie
można było zobaczyć na festiwalu. Idę do sali, gdzie jednak o tej
porze (19:00) jest już niewielu dziennikarzy - większość czatuje teraz pod czerwonym
dywanem, gdyż w Grand Theatre Lumiere jest dziś premiera "Synecdoche, New
York" Charliego Kaufmana. Po skorzystaniu z komputera mogę spokojnie udać się do St. Raphael.