Kolejny dzień festiwalu minął bez ciekawszych wydarzeń. Większość czasu
spędziłem w sali Wi-fi pisząc relację i recenzje na stronę. O 13:00
poszedłem na nowy film Eastwooda do sali Soixantième, przed którą już na
godzinę przed seansem ustawiła się długa kolejka widzów. Największą wadą projekcji
w tej sali jest fakt, iż ochrona nie pozwala na powrót tą samą drogą, którą
się przyszło, lecz każe iść do wyjścia z całego budynku festiwalowego, i to
z drugiej strony. Po południu jest już bardzo tłoczno, dziś odbędzie się
premiera kolejnego konkursowego filmu - "Che" Soderbergha, trwającego cztery
godziny dyptyku poświęconego słynnemu rewolucjoniście, z Benicio Del Toro w
roli tytułowej (bardzo prawdopodobna nominacja do Oscara). Przeglądając
gazetkę festiwalową znowu mam powód do irytacji - niezwykli światowi krytycy
znowu się popisali, dając "L'exchange" (oficjalne tłumaczenie
„Changeling”) 2,7/5! Jak na razie tylko jeden film ma większą średnią (2,8), jednak swoją opinię o nim wyraziłem już wczoraj. Liczę, że dzisiejszy pokaz "Che" może wyrzucić "Three Monkeys" z
zaszczytnego pierwszego miejsca w rankingu krytyków. Jedyną dla mnie
satysfakcją jest fakt, iż ten film na pewno Złotej Palmy nie dostanie.

Obsługa festiwalu i dziennikarze oglądają Angelinę i Brada |

Pawilon USA |
Kiedy kończę pisać dzisiejszą część materiału, zostaje mi 20 minut do filmu
"O'Horten". Martwię się, że mogę nie mieć szansy, aby wejść na salę, okazuje
się jednak, że dziennikarzy z żółtymi akredytacjami jest niewielu, więc
zostajemy wpuszczeni od razu z pozostałymi. Okazuje się, że jest to pokaz z
udziałem reżysera, głównego aktora oraz producentów filmu. Prezentuje ich
jakiś człowiek, który nie zdaje sobie chyba jednak sprawy, że są tu
też ludzie spoza jego kraju, więc wygłasza monolog po francusku, nawet nie
siląc się na jakiekolwiek tłumaczenie. Na szczęście reżyser, Bent Hamer,
przedstawia swój film po angielsku, życząc wszystkim udanego seansu. Po
projekcji widzowie długo biją brawa, większość osób daje nawet owacje na
stojąco. Bardzo ciekawie wygląda natomiast wyjście z sali, kiedy to siedząca
obok mnie pani zaczyna rozmowę z Bårdem Owe, czyli tytułowym Hortenem.
Aktor jest bardzo uprzejmy, chętnie pozuje do zdjęć, rozmawia, dziękuje za
pochwały.

Przed premierą Changelling |

Stanowisko TVP na Marche du Film |
Ponieważ nie zostało mi zbyt wiele czasu, udaję się jeszcze na chwilę do
pokoju internetowego, gdzie zauważam, że zgubiłem słuchawki, więc obsługa
pożycza mi na chwilę inne, zostawione tam przez kogoś. Nie ma już
tłumów, zostało jedynie kilku dziennikarzy. W trakcie rozmowy na GG z oprawiającym graficznie relację Gonzo nagle gasną światła - awaria prądu w pomieszczeniu, co
skutkuje też wyłączeniem dostępu do internetu. Ponieważ nie mogę dłużej
czekać, zbieram się i wychodzę. Na korytarzu kątem oka dostrzegam, iż
wkrótce zacznie się pokaz "Che" - czerwonym dywanem przechadza się właśnie
Sharon Stone. Widzę ją jeszcze po wyjściu z Palais des Festivals, kiedy stoi
na samym szczycie schodów i macha do rozkrzyczanej widowni. Idę na stację i
wsiadam do pociągu, pełnego rozkrzyczanej, biegającej we wszystkie strony
dzieciarni.