KLUB MIŁOŚNIKÓW FILMU | FILM.ORG.PL
Dzień 9
Następny dzień przynosi wielkie rozczarowanie - okazuje się, że najbliższy pociąg (choć przychodzę na stację około 9:30) będzie dopiero o 14:00. Idę więc do informacji turystycznej w centrum miasta. Tam dowiaduję się, że najbliższy autobus wyjeżdża o 13:00, a w Cannes będzie o 14:10 (pokaz "Che" jest o 13:00...), więc wygląda na to, że podróż na festiwal jest dziś bezcelowa. W ten oto sposób przegapiam jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie filmów tego festiwalu, dzięki - jak wnioskuję z wypowiedzi pani informatorki - protestowi na kolei. Chętnie bym im za taką sytuację podziękował, jednak nie ma to najmniejszego sensu, bo i tak większość pracowników stacji nie rozumie angielskiego. Zrezygnowany, postanawiam nie jechać dziś do Cannes w ogóle, ale zostać i pozwiedzać miasto. Szybko udaje mi się znaleźć kino, gdzie grają już nawet nowego Indianę Jonesa, jednak nie udaje mi się dojść do porozumienia z pracownikiem kina w temacie tego, czy filmy puszczane są tu z francuskim dubbingiem, czy z napisami. A szkoda, bo w programie na jutro widzę "Be kind, rewind", na które bardzo chętnie bym się wybrał, gdyby chociaż dialogi były w oryginale. Wychodzę z kina zmieszany i udaję się do portu, a potem na plażę, gdzie nie ma dziś wielkich tłumów. Wracając do domu udaję się jeszcze do sklepu muzycznego, gdzie mają trochę półek z filmami - znajduję kilka ciekawych pozycji, z czego największe wrażenie robią francuskie wydania anime - 2-płytowe wydanie "Księżniczki Mononoke" z figurką i masą dodatków i "Twelve Kingdoms" w pudełku stylizowanym na książkę (niestety, całość w oryginale albo po francusku); wyglądają wprost genialnie, ale straszą wysoką ceną. Ponieważ o 20:00 wszystko w St. Raphael zostaje zamknięte (wyjątek stanowią 2-3 restauracje i bary), muszę jeszcze szybko zrobić zakupy, po czym wracam do hotelu.

Autor Relacji: Karol Baluta - KAROL
Powrót do wyboru
Strona główna