KLUB MIŁOŚNIKÓW FILMU | FILM.ORG.PL
PALAIS DES FESTIVALS
Rano zostałem obudzony telefonem, czy chcę do śniadania kawę, herbatę czy czekoladę. Poprosiłem o czekoladę i zszedłem na dół na śniadanie. W jadalni czekała na mnie bagietka, rogal, dwa dżemy, mały jogurt, mleko do czekolady oraz sok pomarańczowy i ciastka. Po obfitym posiłku, pełen zapału postanowiłem wybrać się do Cannes. Zanim zdążyłem się spakować, zadzwonił człowiek z lotniska, że około 12:00 przywiozą bagaż. Musiałem więc czekać, aby go odebrać. Po prawie czterech godzinach czekania (umilonych przez kapitalny serial "Nodame cantabile") ruszyłem na stację, do której szedłem - dzięki instrukcjom właścicielki Hotel Du Soleil - około 15 minut (!).


Na stacji poinformowano mnie o zniżkowej karcie, dzięki której za bilet do Cannes i z powrotem mogę płacić tylko 50% ceny (jednak tylko pociągami regionalnymi). Na miejsce zajechałem w 20 minut, po drodze podziwiając naprawdę przepiękne widoki. Dojście do Palais des Festivals było naprawdę proste i zajęło kilka minut. I tu mały szok - cały festiwal mieści się w jednym wielkim budynku, mieszczącym dwie ogromne sale kinowe i wiele mniejszych na kolejnych piętrach. Oprócz tego wszelkiego rodzaju biura, punkty prasowe itd. Na początek zgłosiłem się do miejsca, gdzie wydaje się akredytacje, po czym skierowano mnie po odbiór festiwalowej torby z materiałami prasowymi. W środku znalazł się katalog filmów, program pokazów dla prasy, różnego rodzaju przewodniki. Dalsza eksploracja budynku zajęła mi bardzo dużo czasu, bo kilka rzeczy trudno było wyczytać z festiwalowej broszury. A oto fakty: Łącznie w budynku festiwalowym znajduje się 5 sal projekcyjnych (jeśli liczyć The Soixantieme). Oprócz tego pokazy odbywają się na plaży - The Cinéma de la Plage - wybierane przez organizatorów klasyczne filmy poprzedzane muzyką na żywo. W pewnej odległości od festiwalu (10 min. drogi) znajduje się sala sekcji Quinzaine des realisateurs - "Director's Fortnight" (otwiera ją film Skolimowskiego - "Cztery noce z Anną"), a jeszcze dalej - sala "Tygodnia Krytyki".


Po zapoznaniu się z budynkiem udaję się na trzecie piętro. Są tu skrzynki depozytowe dla dziennikarzy, które otwiera się swoją kartą akredytacyjną. Jej zawartość trzeba przeglądać codziennie (i to nawet po kilka razy!). Znajdują się tu różnego rodzaju materiały - pressbooki, ogłoszenia o pokazach, ulotki dystrybutorów. Materiały wrzucam do torby, po czym idę do informacji, bo potrzebuję wyjaśnienia kilku istotnych kwestii. Zostaję poinformowany o tym, iż na pokaz wchodzę tylko dzięki swojej karcie, jednak z miejscami może być różnie, gdyż w zależności od priorytetu karty (moja - żółta - zarezerwowana jest dla dziennikarzy z prasy... "mniej popularnej" ;) ), może okazać się, że dostanę słabsze miejsce, bądź nie wejdę w ogóle. Najlepszym wyjściem jest przychodzenie na pokaz odpowiednio wcześnie (czytaj: pobudka o 7:00 rano). Kolejne miejsce jakie odwiedzam to sala Wi-fi, gdzie mogę podłączyć laptopa do kabla i korzystać w ten sposób z dobrodziejstw internetu. Komputer automatycznie znajduje połączenie, a prędkość jest naprawdę dobra. Po zapoznaniu się ze wszystkimi dobrodziejstwami Palais des Festivals mogę spokojnie wracać do Saint Raphael. Podsumowując, dzień upłynął na poznawaniu funkcjonowania festiwalu i dopiero teraz naprawdę cieszę się, że przyjechałem dwa dni przed jego rozpoczęciem, poznając okolicę, komunikację i kolejne miejsca. A jutro - dwa pokazy: "Blindness" Meirellesa oraz "Waltz with Bashir" - dokument animowany (!). Jeśli oczywiście uda mi się na nie dostać...

Autor Relacji: Karol Baluta - KAROL
Powrót do wyboru
Strona główna