|
|||
W świecie spokoju - Pochowaliśmy Cię, miałeś pogrzeb, trumnę, pomnik, cały rytuał... - Trumnę? A co było w środku? Ruch, energia, pośpiech i zdenerwowanie; to świat w którym żyje Chuck Noland (Tom Hanks). Jego życie płynie "według zegara" i niemalże w stu procentach jest podporządkowane pracy w firmie kurierskiej "FedEx". W momencie rodzinnej wigilii Chuck dostaje na Pager wiadomość; musi natychmiast wyruszyć w podróż. Jak się później okazuje, w podróż, która zmieni jego życie... na lepsze (?). Gdy na lotnisku rozstaje się z Kelly (Helen Hunt) słowami "Niedługo wracam", nieświadomie zaprzecza faktom i wydarzeniom, których będzie głównym bohaterem. Przed odlotem daje jeszcze Kelly prezent gwiazdkowy (którego zawartości nie będzie dane nam poznać, choć można, a nawet trzeba przypuszczać, że był to pierścionek zaręczynowy). Gdy samolot Chucka z nieznanych przyczyn spada do Oceanu (niesamowita scena katastrofy!), on sam ratuje się i trafia na bezludną wyspę... gdzie musi stawić czoła naturze, cofnąć się do epoki kamienia łupanego; odkryć własne możliwości, skrzesać ogień, leczyć rany i być dentystą dla samego siebie. Najboleśniejszą lekcję Chuck dostaje w momencie, gdy nieopatrznie i w pośpiechu wyrusza na uszkodzonym pontonie w poszukiwaniu ratunku. Wielka fala bezlitośnie zrzuca go do wody, a rafa koralowa rozcina mu nogę. Na domiar złego przychodzi wielka ulewa - natura karze za brak szacunku. Z ekranu emanuje jednak spokój, pewien rodzaj ukojenia, chwili oddechu pełną piersią. Jest to zapewne zasługa delikatnej narracji, długich ujęć i szumu fal rozbijających się o brzeg. Podczas całego pobytu Chucka na wyspie nie słyszymy z ekranu żadnej muzyki, która pojawia się dopiero na końcu filmu; jeden (w kilku lekko różniących się aranżacjach) motyw muzyczny w wykonaniu Alana Silvestri ("Forrest Gump") który wspaniale oddaje poczucie spokoju ducha, wyciszenia, szczęścia (?). ![]() ![]() ![]() Wróćmy jednak na wyspę do Chucka i... jego przyjaciela, którego znajduje w piłce marki Wilson (nazwa firmy stanie się imieniem). Chuck tak silnie zżywa się z piłką, że gdy jego morska podróż zapowiada się na niepowodzenie, wpada w rozpacz, gdy Wilson, jego jedyny przyjaciel, odpływa niesiony falami. Trzeba przyznać, że scena to niezwykle piękna i wyciskająca z oczu łzy. Głupia piłka, kawałek gumy który stał się czymś więcej dzięki okolicznościom w których doszło do jego spotkania z Chuckiem. To wielka prawda, że człowiek w ekstremalnych warunkach zaczyna dostrzegać piękno w rzeczach, które w zwykłym świecie tylko by kopnął. Cały motyw na wyspie bardzo przypomina krótki filmik jaki nadawany był na stacji "Discovery". Człowiek idący w pośpiechu przez stację metra, omijany równie pośpiesznie przez setki ludzi, dostrzega nagle ślimaka i... zatrzymuje się, by móc podziwiać niezwykłą grację jego powolnych ruchów. Obserwuje, jak ślimak wolno chowa czułki nie zainteresowany pośpiechem życia które go otacza. Hasło filmiku brzmiało: "Zwolnij na chwilę. Poczuj natchnienie". Dokładnie pasuje to, do sytuacji w której znalazł się Chuck. Prawdopodobnie katastrofa i pobyt na wyspie były darem od Boga: "Oto poznasz smak samotności i zrozumiesz istotę życia, albowiem żyjąc w nieświadomym pośpiechu, traciłeś to, co najważniejsze..." Wróćmy teraz do świata cywilizowanego. Gorzki smak powrotu do niego, perfekcyjnie oddaje scena, gdzie wieloryby pływają wokół tratwy Chucka, towarzysząc mu w podróży. Po jakimś czasie zamiast wieloryba, obok tratwy Chucka pojawia się wielki statek towarowy... żelazny, ciężki, głośny, nieznośny - cywilizacja. Chuck wraca do świata i co najlepsze, już mu tak nie zależy. Nie wydaje się tryskać radością z powodu powrotu (z pewnością w pewien sposób tęskni za samotnością na wyspie). Bo czyż można cieszyć się pełnią szczęścia, gdy dowiadujesz się, że żeby zostać "przywróconym do życia" trzeba będzie wykonać masę papierkowej roboty? ![]() ![]() ![]() Na wyspie wystarczyło żyć, by być żywym. W świecie do którego powrócił Chuck, wszystko musi być udokumentowane, opieczętowane, na papierze! Nasz bohater wraca do świata pozorów i masek pozakładanych na twarze; doskonałym przykładem jest uroczystość powitalna, na którą Chuck "musi" iść bo tak należy. Musi tylko wysłuchać mowy powitalnej prezesa firmy, "uśmiechnąć się i podziękować". Chuck jednak wszystko przyjmuje z niesamowitym spokojem ducha, wszystko uważa za cud, jakby na wyspie dostąpił wielkiego katharsis, odkrył sens życia. A wielką nagrodą za przetrwanie jest możliwość ponownego wybrania drogi, którą chce podążać. Mało kto ma luksus takiego wyboru. A może ma go każdy, kto zechce brać za cud wszystko... ![]() ![]() ![]() "Cast away" - To film niezwykły, prawie bez warstwy muzycznej, mimo to niezwykle wzruszający warstwą wizualną. Opowiadany w powolnym (ślimaczym?) tempie, bez wielkiego, szczęśliwego zakończenia. Z wieloma niedopowiedzeniami (również zakończenie pozostawia wiele miejsca dla interpretacji widza). Równie fascynujący jest fakt zawartości przesyłki, którą Chuck postanowił doręczyć na miejsce za wszelką cenę. Fakt zawartości, której nie poznaliśmy. Jakże piękne jest to, że Chuck uważał, iż to właśnie ta paczka ocaliła mu życie - z pewnością dała mu motywację do walki. "Jestem pracownikiem FeDexu i muszę dostarczyć tę paczkę za wszelką cenę!". Kolejną motywacją dla Chucka była pamięć o Kelly i wielka miłość jaką ją obdarzył. Kwintesencją tego wątku są słowa, jakie po powrocie Chucka wypowiada do niego Kelly: "Jesteś miłością mego życia", po czym Chuck prosi ją, by wróciła do męża i córki... a wszystko to utrzymane w bardzo ciepłej i spokojnej atmosferze. Spokój jaki emanuje z ekranu jest wielką zasługą Toma Hanksa (kreacja o niebo lepsza od Russella Crowe w "Gladiatorze", mimo tego Hanks nie dostał trzeciej statuetki). Tom Hanks dokonał rzeczy rzadko spotykanej; mimo, że zapełniał ekran swoją osobą przez 80% filmu, nie pozwalał widzowi odczuć znudzenia. Dokonał wielkiego poświęcenia pozbywając się ponad dwudziestu kilogramów wagi w czasie sześciu miesięcy. Dzięki temu widzimy nie tylko duchową, ale i fizyczną ewolucję jego bohatera, który przybywając na wyspę jako dość "zdrowo wyglądający" mężczyzna, przeobraża się w smukłego i opalonego władcę wyspy. Spółka Zemeckis/Hanks/Silvestri, po wielkim sukcesie "Forresta Gumpa" ponownie zrobiła wielki film. I właśnie w "Cast away" nie zabrakło ukłonu w stronę Forresta. Otóż Chuck Noland na pokładzie samolotu dostaje od przyjaciela dwie szklanki lodu i... szklankę "Doktora Peppera" - ulubionego napoju Gumpa. Reasumując; "Cast away" to film wielce głęboki, któremu daleko do podawania widzowi wszystkiego na tacy. Film o woli przeżycia, sile ludzkiego ducha... a zwłaszcza o sensie życia, bo czy ktokolwiek z nas, zapalając kiedykolwiek zapałkę czy zapalniczkę, zastanowił się nad tym? "Zwolnijmy na chwilę" - warto "Zamieszkałem w lesie, albowiem chciałem żyć świadomie. Chciałem żyć pełnią życia i wyssać z niego całą kwintesencję. Wykorzenić wszystko co nie jest życiem, bym w chwili śmierci nie odkrył... że nie żyłem" Cytat z filmu "Stowarzyszenie umarłych poetów" SZYBKA OCENA +/- - Tom Hanks - Spokojny klimat - Motyw muzyczny - Zakończenie - Nie maPS. W recenzji filmu "Cast Away" autorstwa DJa, jest moja ocena filmu. Oceniłem go na 7/10 i napisałem, iż Oscara powinien zgarnąć Russell Crowe. Zmiana zdania jak i powyższa recenzja powstała po DRUGIM obejrzeniu filmu. Właśnie podczas ponownego oglądania filmu, zrozumiałem go dokładnie i ujrzałem w nim arcydzielo! AUTOR RECENZJI: Rafał Donica - DUX ![]() |