CAT SOUP



Koci surrealizm


Scenariusz tego filmu powstał w dość niezwykły sposób. W latach 90-tych słynna autorka mang - Nekojiru - popełniła samobójstwo. Jej mąż zebrał jej pomysły i stare rysunki, po czym zwrócił się do studia J.C. Staff, które stworzyło na podstawie tych prac krótkometrażowy film - trochę straszny, trochę obrzydliwy, czasem drastyczny, ale i piękny i przejmujący zarazem. A wszystko to polane mocno surrealistycznym sosem. Taka 'Kocia Zupa'.


  


Kiedy mała kotka Nyaako umiera, jej jeszcze młodszy brat Nyatta dosłownie wyrywa ją ze szponów śmierci. Niestety, udaje mu się odzyskać jedynie połowę duszy siostrzyczki. Zabiera więc ją w podróż w celu odzyskania utraconej części. Wędrówkę niebezpieczną, przerażającą, miejscami za to piękną i urzekającą. W tej niesamowitej wyprawie mogą liczyć tylko na siebie i... swoją niewinność. To, co daje się zauważyć już na samym początku filmu, to odrealnienie przedstawionego w nim świata. Opuszczone, wielkie przestrzenie, niezwykłe kąty kamery oraz nietypowa kolorystyka i dość zaskakujące użycie dialogu tworzy atmosferę niczym z niepokojącego snu. Przepełniają go groteskowe postaci, surrealistyczne obrazy i sytuacje. To miejsce pełne sprzeczności. Tu nic nie jest do końca jasne, nie da się jednoznacznie zdefiniować, wszystko ulega stałym przemianom i deformacjom. Co chwila coś zmienia kształt czy barwę. Wielki ptakopodobny stwór pęka, zatapiając wszystko wokół, z Wodnego Słonia uchodzi życie, a świnia-towarzysz bohaterów co rusz traci fragmenty ciała. Brak stałości tego świata popycha bohaterów coraz dalej, co owocuje dotarciem do miejsca, gdzie kończy się czas.


  


Nie sposób w całej historii dostrzec mnóstwa nawiązań. Najwięcej można znaleźć tu elementów biblijnych. Pojawia się więc Wielki Potop i Arka, gigantyczny wieloryb, ale też i pewien Starzec z niezwykłego cyrku, który słowem potrafi stworzyć rzecz i przywracać martwych do życia. Często powtarzającym się elementem jest też woda: Nyaako topi się w niej, stwór w cyrku jest nią wypełniony, podobnie jak słoń. Następnie jest powódź, szukanie wody na pustyni, oraz wypełniony wrzątkiem kocioł - tytułowa "Kocia Zupa". Wątek ten zresztą jest nawiązaniem do bajki o Jasiu i Małgosi. Elementów tego rodzaju jest znacznie więcej (a ich odkrywanie przynosi sporo satysfakcji), jednak należy zadać pytanie: czemu one służą? Moim zdaniem "Cat Soup" to po prostu... próba zrozumienia świata. Chęć odgadnięcia istoty czasu, poznania Boga i zrozumienia jego roli, definicji dobra i zła. W swojej podróży bowiem dwójka bohaterów spotyka zarówno dobro (w postaci matki kociąt, świni, czy Wodnego Słonia) ale i zło (mężczyzna w wielkim domu), jednak obie te wartości wydają się być dla dzieci równie dziwne i niezrozumiałe. Są w końcu tylko dziećmi...


  


Niestety, całość nie spodoba się każdemu. "Cat Soup" ma bardzo dziwny, przytłaczający i niepokojący klimat. To niejednoznaczna i trudna w odbiorze opowieść, którą każdy musi sam zrozumieć i spróbować zinterpretować. A nawet jeśli ktoś nie ma ochoty na zabawę w odgadywanie kolejnych motywów i symboli, zawsze może nacieszyć oczy piękną, choć specyficzną animacją. Zdecydowanie polecam jednak dla widzów, których surrealizm nie odstrasza i lubią takie filmowe eksperymenty.




CAT SOUP

Tytuł oryginalny: Nekojiru-So
Rok produkcji: 2001, Japonia
Czas trwania: 34 min.

Reżyseria: Tatsuo Sato
Scenariusz:
Tatsuo Sato, Masaaki Yuasa
Na podstawie pomysłów Nekojiru

Zdjęcia i animacja:
Masaru Takase
Muzyka:
Kazutaka Someya, Yutoro Teshikai
Produkcja:
Masaaki Yuasa
e-mail Autor recenzji i zdjęć: Karol Baluta - KAROL

Moja ocena: 7,5/10 

Klub Miłośników Filmu, 22.08.2006

STRONA GŁÓWNA KMF | WIĘCEJ RECENZJI ANIME