Dywizjon 310 – rzecz o "Ciemnoniebieskim
Świecie".
Co dobrze robią Czesi? Bez wątpienia piwo!
Każdy kto miał w życiu kontakt z dobrze schłodzonym Budweiserem czy
Staropramenem nie będzie śmiał oponować.
Co jeszcze potrafią? Potrafią opowiadać historie, o czym przekonał się
każdy czytelnik Hrabala czy Kundery.
Potrafią również – co jest już mniej oczywiste dla nas – świetnie latać
i walczyć. Potrafią również nakręcić o tym świetny film.
Mowa tu o "Ciemnoniebieskim Świecie" Jana Sveraka – niezwykłym filmie o
czechosłowackich pilotach walczących w Royal Air Force podczas Bitwy O
Wielką Brytanię.
Przywykliśmy myśleć, że słynne słowa Churchilla o tym, że "nigdy tak
wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym" dotyczyły polskich
pilotów, którzy w krytycznej fazie powietrznych zmagań z niemiecką
Luftwaffe stawili jej czoła i dali odpór. Równie często zapominamy
jednak, że wśród owych "niewielu" byli nie tylko Polacy i obywatele
Wspólnoty Brytyjskiej.
RAF podczas Bitwy o Anglię przekształcił się z elitarnego, prawdziwie
brytyjskiego klubu dla wybranych, w barwną mieszaninę wszelkich nacji.
Wśród nich znalazło się i przeszło dwa tysiące pilotów z Czechosłowacji.
Bohaterami filmu Sveraka jest dwóch pilotów myśliwskich – Franta i Karl.
Poznajemy ich w sielskiej scenerii przedwojennego Ołomuńca, gdzie Franta
jest instruktorem pilotażu, zaś Karl jego najlepszym uczniem.
Całe napięcie dramaturgiczne filmu zostało zbudowane wokół różnic
pomiędzy bohaterami i przechodzącej kolejne ewolucje wzajemnej więzi.
Franta jest starszy i doświadczony, ma
kochającą narzeczoną, psa i widoki na stabilizację rodzinną, Karl jest
ledwie dorosłym chłopaczkiem, którego jedyne dziewczyny żyją na
chowanych w skarpecie fotograficznych aktach. Franta zachowuje się
powściągliwie, Karl jest cholerykiem, rzucającym się z młodzieńczym
zapałem zarówno w wir walki jak i miłości.
Jak wiadomo przeciwności się przyciągają, Franta i Karl zostają więc
przyjaciółmi i partnerami. W najważniejszych punktach pomimo różnic w
charakterze dokonują tych samych wyborów – Franta, który najpierw z
regulaminowym spokojem oddaje w ręce okupantów bazę i samoloty w
Ołomuńcu, chwilę potem zostawia narzeczoną, psa i całe swoje
dotychczasowe życie by wyruszyć do Polski, a potem Anglii.
Karl, z kolei, potrafi przebrnąć przez wszystkie absurdalne na pozór
elementy Brytyjskiego szkolenia takie jak pozorowane walki powietrzne
przeprowadzane na wyposażonych w radiostacje… rowerach.
Wkrótce jednak rowery ustępują miejsca samolotom, a pozorowane walki
powietrzne prawdziwym zmaganiom, w których wróg strzela ostrą amunicją i
o śmierć jest znacznie łatwiej niż o zwycięstwo.
W powietrzu Franta i Karl nawzajem się uzupełniają, często ratując się z
opresji, jednak na ziemi już wkrótce ich stosunki wystawi na próbę – jak
to zwykle bywa – piękna kobieta.
Resztę trzeba już sobie dooglądać.
Skrót fabuły o który pokusiłem się powyżej, nie zapowiada jakiejś
rewelacji. Z filmów o "męskiej przyjaźni na wojnie" można by zrobić
oddzielny gatunek w którym znalazły by się i arcydzieła i niemiłosierne
kicze. Bohaterowie tych filmów zwykle są swoimi przeciwieństwami i
zwykle na ich drodze staje kobieta.
Co jest więc niezwykłego w "Ciemnoniebieskim Świecie"? Wszystko!
Jeśli ktokolwiek miał wcześniej do
czynienia z filmami Sveraka – choćby z oskarowym "Kolą" – zna możliwości
tego reżysera jeśli chodzi o budowanie nastroju z elementów prostych i,
zdawałoby się, banalnych, które w jego filmach nabierają wymiaru nieomal
magicznego.
Nie ma w "Ciemnoniebieskim Świecie" niepotrzebnego ujęcia, jest za to
mnóstwo obrazków pięknych i wzruszających swą prostotą. Pod tym względem
wszyscy, którym podobał się "Kola" będą usatysfakcjonowani.
Jest w tym filmie jeszcze jedno oblicze Sveraka, którego dotąd nie
znałem. "Ciemnoniebieski Świat" jest przecież filmem o pilotach
myśliwskich, pozbawienie go więc scen walki powietrznej pozostawiłoby z
pewnością niedosyt.
Takiego niedosytu jednak nie ma. Sceny lotnicze po prostu wgniatają w
fotel, a tak realistycznie sfilmowanych walk powietrznych jeszcze nie
widziałem.
Sverak znalazł idealny środek pomiędzy efektownością a realizmem, dbając
jednocześnie o szczegóły, dzięki czemu nawet bardzo wymagający znawca
historii nie bardzo ma się do czego przyczepić.
O efekty komputerowe zadbało czeskie studio animacji, współpracujące
m.in. przy realizacji filmu "Alien vs Predator". Patrząc na Spitfire'y
kotłujące się w powietrzu z Messerchmittami przypomniałem sobie Złotego
Smoka z "Wiedźmina" i gorzko zapłakałem…
Aktorstwo w filmie jest najwyższej próby, każda postać, nawet
drugoplanowa - wyrazista i zapamiętywalna. Dobre wrażenie robi również
to, że każda nacja posługuje się swoim ojczystym językiem. Czechów grają
czesi, Anglików zaś Anglicy.
Najcenniejsza w tym filmie jest jednak
spójność. Nic – ani tło historyczne, ani efekty specjalne – nie
przesłaniają ani na moment właściwej opowieści. Nie ma w tym filmie
również zbędnego patosu, którym obciążona jest większość produkcji o II
wojnie światowej.
Sverak nakręcił po prostu kolejny, intymny film o ludziach, którzy muszą
radzić sobie z kaprysami historii i z własnymi słabościami.
Na koniec można pokusić się o porównanie z amerykańskim "Pearl Harbor",
które pojawiło się w kinach w tym samym roku, co "Ciemnoniebieski
Świat". Oba filmy są wszak opowieściami o pilotach osadzonymi w realiach
II wojny światowej. Nawet wątki miłosne obu historii są dość podobne.
Poza tym jednak filmy te są krańcowo różne i mogą stanowić idealny
przykład tego, jak na podobnych podstawach może powstać kicz absolutny i
absolutne arcydzieło.
P.S.
Słyszałem pogłoski, że nasza kinematografia zamierza porwać się na
"Dywizjon 303" Arkadego Fidlera. Boję się…
 |
CIEMNONIEBIESKI ŚWIAT
[Tmavomodrý svet]
Czechy / Niemcy / Anglia | 2001 | Czas: 112 min
Reżyseria: Jan Sverák
Scenariusz: Zdenek Sverák
Muzyka: Ondrej Soukup
Zdjęcia: Vladimír Smutný
Obsada:
Ondrej Vetchý .... Frantisek Sláma
Krystof Hádek .... Karel Vojtisek
Tara Fitzgerald .... Susan
Charles Dance .... Wing Cmdr. Bentley
Oldrich Kaiser .... Machatý
David Novotny .... Bedrich Mrtvý
Linda Rybová .... Hanicka
Jaromír Dulava .... Kanka
Lukás Kantor .... Tom Tom
Radim Fiala .... Sysel |
| Autor recenzji
gościnnej:
Łukasz Sojka |
Klub
Miłośników Filmu | 01 VII 2005 |
|