|
Kto kocha kino?
Nie słyszę...
Kilka osób? Tak? Więc dla nich ten piękny film. Szczegónie dla nich.
Niedawno ktoś na forum klubowym KMF zabrał głos jakoby kino straciło już swoją magię: na sali słychać już jedynie świergot komórek, mlaskanie jedzących popcorn/chipsy, szemranie i gwar na sali. Gdzieś się ulotniła ta magia sali kinowej, tych skrzypiących krzeseł, nieostrego obrazu, tego warkotu kinematografu. Straciło kino swoja dziewiczość. Nietrudno się z tym zgodzić. Kino przestało być swoistą świątynią, przestało być czymś więcej.
A film Tornatore jest nostalgicznym powrotem do złotych czasów kina. Reżyser wskrzesza mit przywołując obrazy swego dzieciństwa. Gdzieś tam na Sycylii, w niedużym miasteczku, mały Toto większość czasu spędza na oglądaniu filmów i dyskutowaniu z Alfredo, operatorem kina. Czasy te wspomina "duży" Toto, już Salvatore. Dowiedział się właśnie, że jego przyjaciel z dzieciństwa, stary Alfredo, zmarł...
A jakie były te czasy? Czasy dzieciństwa? Niesamowicie piękne, bo tak je właśnie pamięta Salvatore. Najważniejszy był ksiądz. A po nim właśnie kino. Zresztą ksiądz też uwielbiał kino... tak bardzo, że dbając o duszę wiernych spełniał swą cenzorską powinność. Cinema Paradiso (bo tak się kino nazywało) to miejsce bardzo intensywnych przeżyć wszystkich mieszkańców. Tutaj można płakać, śmiać się, zjeść, wypić, zaszaleć, przespać się, zaznać pierwszych rozkoszy...
A najciekawsze były wrażenia filmowe. Taki pocałunek na ekranie (zresztą którego nie było, a to wina księdza) - coś nierzeczywistego, niesamowicie podniecającego. Sam film w tych czasach lansował mody: jak żyć, ubierać się, jak mówić, kochać... Kino zmieniało nawet obyczaje.
Albo miłość - Toto zakochuje sie bez opamiętania. I postępuje tak jak pewien bohater pewnego filmu: czeka co noc na znak od ukochanej. A mądrości Alfredo pochodzące z banalnych sentencji filmowych wspierają go i podpowadają mu jak żyć. Nawet ratując życie operatorowi, Toto zachowuje sie jak John Wayne czyli wielki bohater.
Właśnie to wywołuje sentmenty na myśl o czasach już minionych. Dla Salvatore Cinema Paradiso to Raj, już utracony. Były to czasy bardzo proste, trochę naiwne, tak jak Toto był naiwny. Ale jednocześnie młody Toto był przepełniony wrażliwością, której na starość mu zabrakło.
I najpiękniejsze jest to, że nostalgia towarzysząca wspomnieniom Salvatore udziela się widzom. Łza sie kręci w oku na wspomnienie pierwszych wizyt w kinie. Sam pamiętam pewne kino w Białymstoku, trochę zakurzone, ze specyficznym zapachem w środku, z dziwnymi i fascynującymi postaciami na ekranie. Nagle znajdujesz się w odrealnionym świecie, żyjesz z bohaterami, a nawet jesteś jednym z nich. Może to jest ta magia kina? Może dlatego "Cinema Paradiso" tak mnie zafascynowała?
Nagle sentymentalnie wracamy do czasów dzieciństwa. Salvatore ogląda zburzenie kina, potem ogląda powycinane skrawki pocałunków, poznaje na ulicy ludzi z którymi się wychował, rozmawia z matką nie widzianą od 30 lat... i nagle widz niesamowicie wzrusza się takim obrazem i wraz z bohaterem wraca na własną Sycylię, do własnego "Paradiso". Niby więc sentymenty biorą górę, ale one sa jak najbardziej prawdziwe. I nieznośnie romantyczne, acz fascynujące.
Film Tornatore to obraz magicznie przepiękny. I obowiązkowy dla wszystkich którzy czują magię kina...
AUTOR RECENZJI: Rafał Oświeciński - DESJUDI
CINEMA PARADISO (Nouvo Cinema Paradiso)
Włochy 1988 (Oscar dla najlepszego filmu zagranicznego)
czas: 123 min.
reżyseria: Giuseppe Tornatore
scenariusz: Giuseppe Tornatore
muzyka: Andrea Morricone, Ennio Morricone
obsada:
Philippe Noiret jako Alfredo
Salvatore Cascio jako Salvatore (Toto)
Antonella Attili jako młoda Maria
Enzo Cannavale jako Spaccafico
Isa Danieli jako Anna
Leo Gullotta jako Usher
Marco Leonardi jako Salvatore (nastolatek)
Pupella Maggio jako Maria (nastolatka)
Brigitte Fossey jako Elena (dorosła)
Jaques Perrin jako Salvatore (dorosły)
Roberta Lena jako Lia
Agnese Nano jako Elena (nastolatka)
|