Strona główna KMF


CO KRYJĄ KŁAMSTWA

     Ostatnimi czasy nie mamy już doczynienia z klasycznym pojęciem horroru. Nie ma juz miejsca na hit kasowy (a i artystyczny) gdzie byłaby cała masa krwii, zmutowiałych potworów, bebechów na wierzchu, opętań Szatana, a gdy są Duchy, to jakby ich nie było: to nie one powodują strach.
     Nie, niestety, takich filmów ci u nas brak. Oczywiście takowe powstają, ale nie mają najmniejszych szans na ogólnoświatowa kampanię promocyjną.
     Dzisiejszym natomiast, prawdziwym "straszydłem" jest tak zwany horror psychologiczny, przez niektórych nazywany thrillerem albo dreszczowcem. Nie epatuje się tu przemocą, rzadko można się spotkać z widokiem krwii, tu nie ma wariata biegającego z piłą mechaniczną.
     Tu chodzi o klimat opowieści. Nastrój niepewności, ale i spokoju, które to po chwili zastępuje groza, strach. Są duchy, ale one nie straszą. Straszy przeraźliwa cisza. Podobny zabieg mogliśmy zaobserwować w świetnym "Szóstym zmyśle": ciało przeszywał dreszcz strachu, a i do własnego pustego mieszkania strach było wejść... Podobnie jest z filmem Zemeckisa "Co kryje prawda".

 
 

     Pewne małżeństwo mieszka spokojnie w domku nad równie spokojnym jeziorem. Ach, sielskie życie... Ich życiu nic nie zagraża: Norman Spencer spełnia się zawodowo, dobrze zarabia, utrzymuje rodzinę. Córka wyjeżdża na studia... Małżeństwo zostaje samo.
     Najpierw pojawia się jakby pod wodą twarz zmarłej dziewczyny. Potem Claire zaczyna obserwować swoich dziwacznych, kłócących się sąsiadów. Pewnej nocy widzi nawet jak sąsiad pakuje do bagażnika samochodu coś zawiniętego w folię...
     Gdy próbuje otworzyć drzwi-one się same otwierają. Gdzieś w pokoju nagle ni z tego ni z owego spada zdjęcie... Zaczyna słyszeć głosy, widzi zjawę młodej kobiety.
     A może Claire ma halucynacje? Niezwykłe sytuacje się nasilają. Co kryje prawda? Co jest kłamstwem?

 
 

     "Co kryje prawda" to obok "Szóstego zmysłu" najlepszy "straszak" ostatnich lat. Oba tytuły nawiązują do sposobu narracji, opowiadania historii przez Alfreda Hitchcocka. Jest tutaj groza porównywalna do sceny pod prysznicem z "Psychozy", jest strach podobny do sceny z wanną z filmu Kubricka "Lśnienie".
     Film wywołuje przerażenie, ale zupełnie innymi chwytami co reszta mu nie podobnych dreszczowców. Tu nie ma hektolitrów czerwonej farby, maniaka ganiającego z nożem, hakiem lub siekierą bezbronną biuścistą blondynę. Zemeckis miał cel: przestraszyć widza. I według mnie to mu się udało.
     "What Lies Beneath" jest perfekcyjnie zrealizowany, jeśli chodzi o stopniowe budowanie strachu. Kamera wolno podąża za bohaterką, obraz oddaje bardzo dobrze strach Claire. Napięcie potęguje jeszcze bardziej brak muzyki w niektórych scenach, a efekty dźwiękowe wstępujące w filmie powodują zaciskanie się pięści siedzącego w fotelu kinowym.
     Ogólnie rzekłbym film jest doskonałym dreszczowcem. Straszy - i o to chodzi.

OCENY KLUBOWICZÓW:

DesJudi - 8.5/10 (recenzja u góry)
Dux - 5/10 ("Dawno się tak nie wynudziłem w kinie... Początek filmu całkiem niezły, ale środek... to normalnie "środek usypiający")
Zamiatacz - 8/10 ("...muszę przyznać, że dawno w kinie już tak się nie bałem."
Yselle - 9/10 ("jak dla mnie świetny film, uważam ze akcja i napięcie było stopniowane genialnie")
Vegas - "Film jest w porządku. Zrealizowany poprawnie, mógłby służyc za materiał szkoleniowy dla reżyserów filmów grozy."
Solo - 10/10 ("Film jest doskonały. Po prostu świetny i kropka. Film potrafi przestraszyć, potrafi zaskoczyć.")
Gr@il - 7.5/10 ("Przez pierwszą godzinę, kiedy to wszystko jest mocno tajemnicze, film był dla mnie rewelacyjny. Niestety później jest już znacznie gorzej")
Crash - 8.75/10 ("Wspaniały film, zaskakujący i skutecznie straszny.")

CO KRYJE PRAWDA
What Lies Beneath (2000)
premiera: 10 listopada 2000
reż. Robert Zemeckis
scen. Clark Gregg
muz. Alan Silvestri
zdj. Don Burgess
Obsada:
Harrison Ford: Dr Norman Spencer
Michelle Pfeiffer: Claire Spencer
Diana Scarwid: Jody
Joe Morton: Dr Drayton
James Remar: Warren Feur
Miranda Otto: Mary Feur
Amber Valletta: Madison Elizabeth Frank
Katharine Towne: Caitlin Spencer



AUTOR RECENZJI:
Rafał Oświeciński - DESJUDI
      des@yoyo.pl