Strona główna KMF

Critt mówi do Critta:
- "Turlajmy się stąd" ;)


    Istnieją dwie grupy horrorów science fiction. Do pierwszej i tej bardziej poważanej (choć nie zawsze lepszej) należą filmy kalibru "Obcego", "Predatora" czy chociażby ulokowane gdzieś między horrorem a przymróżeniem oka, znakomite "Drgania". Grupa druga to filmy dla nieco młodszej widowni, potraktowane z dużą dozą humoru i uproszczeń gatunkowych, mających z horrorem tyle wspólnego, że i tu i tu, pojawia się krew - jednak w jakże róznych ilościach. Najbardziej znanymi i nawet (!) uznanymi przedstawicielami horrorków (bo tak należy je nazywać) science fiction, pozostają do dzisiaj "Gremlinsy" i dumnie obok nich kroczące (tudzież turlające się) "Crittersy". "Critty" - jak stworki nazywane są przez tropiących je łowców - przybywają na Ziemię po ucieczce z Asteroidy więziennej. Po małych piętkach depczą im wspomniani już łowcy...



 
 



    Kim są, czym są Crittersy? Najlepiej zobaczyć je osobiście, oczywiście za pośrednictwem telewizora i kasety z filmem "Critters". Jeśli jednak chcieć opisać te śmieszne (choć zabójcze) istotki, to najkrócej mówiąc małe skurczybyki, z ostrymi ząbkami, skore do wystrzeliwania w stronę ofiar igieł z paraliżującym jadem. Przemieszczają się za pośrednictwem małych nóżek, lub turlają, niczym kule do kręgli. Te krwiożercze pokraki nie są jednak pozbawione poczucia humoru. Wręcz rozbraja krótki dialog między dwoma Crittami, gdy ludzie zaczynają się bronić za pomocą strzelby:
- Oni mają broń! (mówi jeden Critt)
- I co z tego? (odpowiada drugi)
Przez uchylone drzwi wysuwa się lufa strzelby i jeden strzał zmiata "drugiego" Critta z powierzchni ziemi.
Pozostały przy życiu, na ten widok mówi:
- O cholera! ;)



 
 



    Kim są łowcy? Łowcy to dwaj panowie którzy przybyli na Ziemię w pogoni za zbiegami (Crittami). Jako że nie mają twarzy, w których miejscu tkwią lśniące poświaty, przybierają wygląd napotkanych osób - co jest zabiegiem i ciekawym i prowadzącym do śmiesznych sytuacji. Na wyposażeniu mają całkiem niezłe "armaty", więc zaczyna się wybuchowe polowamie!

    Crittersy to dowód na to, że horror może śmieszyć, a komedia przestraszyć. Z początku spodziewamy się lekkiego filmiku o nieco drapieżnych przybyszach z kosmosu; konwencja jednak brnie w stronę filmu grozy - choć w zupełnie bezpiecznej dawce, a już na pewno nie należy przed tym filmem chronić dzieci; może tylko zasłaniać im oczy poduszką na niektórych ostrzejszych scenach. Film odniósł dość znaczący sukces i do dzisiaj wspominany jest z łezką w oku, jako film dzieciństwa wielu z nas.



 
 



    Powstały jeszcze trzy części; druga jest oryginałowi najbliższa, gdyż dzieje się w tych samych plenerach i pojawia się w niej jeden z aktorów grających w "jedynce". Twórcy części drugiej postawili już jednak bardziej na krwawe przedstawienie, niż zabawę w horror, jak miało to miejsce w "Critters". Postanowiono więc zrobić część trzecią, w której wystąpił nawet sam Leonardo Di Caprio - do dziś wyrzeka się tego występu i chciałby o nim zapomnieć, więc mówi to samo przez się o jakości tego dziełka. "Trójka" jak więc widać, była pomyłką... ale to i tak dobrze, bo "czwórka" to już nawet pomyłką nie była ;) Akcję osadzono w kosmosie, ale nawet ten zabieg nie uratował tego potwornie kiepskiego filmu od wdeptania w ziemię, zarówno przez zwolenników jak i przeciwników poprzednich części. "Crittersy" do dziś ogląda się bardzo przyjemnie, polecam więc tenże film śmiało, każdemu miłośnikowi "lightowych" produkcji horroropodobnych, polanych odrobiną krwawego sosu - klimat tego filmu się nie starzeje, w odróżnieniu do tragicznych kontynuacji, które nie powinny były w ogóle powstać ;)

    Dobra, czas kończyć tę recenzję i turlać się stąd ;)


SZYBKA OCENA +/-
- Fajne wykonanie tytułowych Crittów
- Klimacik i Łowcy
- Za krótki


AUTOR RECENZJI:
Rafał Donica - DUX
      dux@film.org.pl