Strona główna KMF

    To jeden z tych nielicznych filmów, w których Jean Claude Van Damme nie gra Francuza lub dwóch z dwóch braci bliźniaków, co ostatnio czyni z wielkim uwielbieniem, ku przerażeniu i rozgoryczeniu widzów i nielicznej już zapewne "rzeszki" (bo już raczej nie rzeszy) wiernych fanów. To jeden z grupy czterech najlepszych filmów w dorobku aktora - pozostałe to "Blood sport", "Karate Tiger III" oraz "Universal Soldier". "Cyborg" to wreszcie jeden z najmniej znanych filmów Van Damme'a, choć wyróżnia się osadzeniem akcji w dość ciekawych okolicznościach, i nawet ciekawym głównym bohaterem. Oto J.C.V. Damme (Ja Wam Dam!) obsadzony został w roli samotnego wędrowca z czterolufową strzelbą zawieszoną na plecach, ostrzem noża ukrytym w bucie (narzędzie wielce przydatne do podrzynania gardła z obrotu ;), oraz oczywistymi umiejętnościami w sztukach walk wszelakich, z wykorzystaniem rąk i nóg przede wszystkim. Wszystkie te narzędzia walki zdobyte i umiejętności karate nabyte, Van Damme wykorzystuje w walce z bandą niesamowicie czarnego charakteru jakim jest Fender i... jego banda.



 
 
 



    Fender wyposażony został w ciemne okulary przysłaniające jego killerskie spojrzenie, oraz w strzelbę z dwiema lufami więcej od strzelby naszego głównego bohatera pozytywnego. Oczywiście poza wyposażeniem standardowym, nasz czarny bohater posiadł także zdolności manualne w zakresie zabijania ręcznego, oraz otrzymał agresor naładowany potężną dawką agresji i nienawiści do wszystkiego co po świecie chodzi i na drzewo nie ucieka. Ogniwem łączącym bohatera pozytywnego z Fenderem jest przeszłość, w której to czarny charakter zabija ukochaną bohatera pozytywnego, czym mocno się naraża... bohaterowi pozytywnemu właśnie. Nazywam go tak, bo naprawdę nazywa się Gibson Rickenbacker więc nie ma się czym szczycić ;) Cała akcja została osadzona w postapokaliptycznej przyszłości, gdzie niedobitki ludzkości próbują ratować świat przed zagładą. Tu właśnie pojawia się tytułowy Cyborg; kobieta w której metalowej głowie zapisane są informacje o sposobach walki z zabójczym wirusem. To tyle o fabule i takich sobie postaciach "dramatu", bo nie o to w tym filmie chodzi. Co więc zauroczyło mnie w tym skrajnie średnim obrazie Alberta Pyuna (twórca późniejszego "Nemesis") na tyle, że pofatygowałem się cośkolwiek o nim napisać? Przede wszystkim Van Damme w szczytowej formie fizycznej i aktorskiej (jeżeli kiedykolwiek na takowym szczycie się znajdował ;). Naprawdę dopracowana choreografia walk, wspomagana dość szybkim i ciekawym montażem, oraz niezłymi (w pewnych chwilach) zdjęciami. Nawet muzyka, choć w większości błaha i bardzo przeciętna, w kilku scenach daje niezły efekt; przykładowo w momencie, gdy Van Damme walczy z gościem w wodzie (zwolnione zdjęcia z przerzucaniem noża z ręki do ręki - Wow!). Także wspomniana już sekwencja podrzynania gardła za pomocą ostrza wysuwanego z buta robi mocne wrażenie dzięki niezaprzeczalnej oryginalności pomysłu. I mój moment w filmie ulubiony, gdy Van Damme przybity gwoździami do masztu, walcząc z bólem, powoli uwalnia się z pułapki (zdawałoby się) bez wyjścia.



 
 
 



    Zawodzi jednak trochę sam finał, czyli nieunikniony pojedynek głównych charakterów. Dzieje się nocą, w strugach deszczu, a sami zainteresowani wydzierają się podczas kopaniny w niebogłosy, co może nieco zirytować i drażnić. Podobno podczas kręcenia finałowych scen, Van Damme tak się rozpędził, że jednego z kaskaderów za pomocą kopnięcia, pozbawił oka... Dziś już Van Damme nie potrafi odnaleźć się w filmowej branży. Kręci jakieś "The Questy", "Replikanty" i inne "Legionisty" - w których oddaje się graniu Francuzów i braci bliźniaków o czym wspominałem już powyżej, żeby nie było, że się powtarzam i takie tam ;) Napisałem niniejszą recenzje jak najbardziej z przymrużeniem oka, bo summa summarum, "Cyborg" należy do nurtu kina klasy B i chyba nawet nie pasowało recenzować tego filmu jako obrazu posiadającego jakiekolwiek ambicje. Do "Cyborga" pozostał mi jednak wielki sentyment z dzieciństwa, gdy dzięki (między innymi) niemu, poznawałem powoli świat filmów akcji. Czym się człowiek w dzieciństwie "jarał" z tego na starość się śmieje ;)


SZYBKA OCENA +/-
- Choreografia walk
- Czasami zdjęcia i muzyka
- Czasami muzyka ;)
- Całość troszkę kiczowata ;)


AUTOR RECENZJI:
Rafał Donica - DUX
      dux@film.org.pl