"Rozpoczął się wyścig po Oscary. Na witrynie www.imdb.com
zaczęły pojawiać się wieści ze świata krytyków. Przyznam się od razu –
dziwi mnie chłód, z jakim przyjęto "Człowieka w ogniu" Tony'ego Scotta,
według mnie jeden z najlepszych i najbardziej poruszających obrazów
roku…Quentin Tarantino podobno zachwycał się tym filmem i chyba nikogo to nie
dziwi, jako że tematem przewodnim "Człowieka…" jest ZEMSTA. Oczywiście
nie zemsta byle jaka – zemsta krwawa, okrutna, dokonana na OKRUTNYCH
ludziach, dokonana na MAFII…Głównym bohaterem jest John Creasy (znakomity Denzel Washington),
czarnoskóry weteran wojenny, który za namową swojego dawnego przyjaciela
(Christopher Walken) decyduje się objąć posadę ochroniarza 9-letniej
córki meksykańskiego biznesmena (Marc Anthony). W Meksyku, kraju, w
którym co godzinę zdarza się porwanie, zatrudnianie ochroniarzy jest
sprawą codzienną. Jednak niecodzienny jest związek, który tworzy się
między Creasym, małomównym 'facetem z bronią', który wszelkie wyrzuty
sumienia topi w alkoholu, a małą Pitą (Dakota Fanning), sympatycznym i
otwartym dzieckiem, próbującym pozyskać przyjaciela…
- Słuchaj, twoi rodzice płacą
mi, żebym cię chronił. Płacą, żebym był twoim ochroniarzem. Nie, żebym
był twoim przyjacielem.
Tak jest na początku… Creasy
jakby wzdryga się przed nawiązaniem kontaktu z dziewczynką. Chce być
obojętny, ale przychodzi mu to z wyraźnym trudem i po jakimś czasie
zaczyna przyjaźnić się z Pitą. Zbliża ich pływanie – dyscyplina, w
której dziewczynka ma wystartować w najbliższych zawodach sportowych.
Creasy okazuje się znakomitym trenerem. Jest człowiekiem
zdyscyplinowanym i twardym, który zna swoją rolę i boi się jej. Takie
oto cechy wpaja Picie. Ona natomiast ponuremu, może nawet smutnemu
odludkowi daje ciepło i śmiech...Oczywiście, coś takiego nie może trwać wiecznie. Gdyby trwało, filmu by
nie było lub byłby znacznie inny (i na pewno bez cytatu Tarantino na
plakacie promocyjnym). Creasy'ego zatrudniono przecież z lęku przed
porwaniem dziecka... To, co nieuniknione, wreszcie nadchodzi i na oczach
mężczyzny Pita zostaje porwana...- Zabiję ich. Każdego, kto był
zamieszany. Każdego, kto na tym zyskał.
Każdego, kto na mnie otworzył oczy.
I tu zaczyna się zupełnie inny film... Inny, ale wcale nie gorszy. Jedna
trzecia "Człowieka..." to historia niezwykłej przyjaźni, a teraz Scott
zaczyna opowiadać o wymierzaniu sprawiedliwości tym, którzy podnieśli
rękę na tę przyjaźń i życie dziewczynki.
ZEMSTA.
Co takiego zachwyciło mnie w tym
filmie? Przede wszystkim historia, niby prosta, ale opowiedziana w
sposób naprawdę nietuzinkowy. Mówi się, że najważniejszy w filmie jest
scenariusz i zgadzam się z tym zupełnie – jednak sam scenariusz, chociaż
bardzo dobry, nie zrobiłby z "Człowieka..." tak porywającego obrazu.
Script jest w tym wypadku 'zaledwie' połową sukcesu; drugą połową są
zdjęcia Paula Camerona i rewelacyjny montaż Christiana Wagnera.
Scenariusz opowiada pewną historię, a zdjęcia i montaż ją odwzorowują. W
"Człowieku..." kamera ani razu się nie zatrzymuje. Krąży, skacze, drga –
nawet w czasie zwykłych rozmów zadziwia ujęciami, które oddają wręcz
uczucia i myśli bohaterów. Montaż zaś jest porywającym szaleństwem,
dzięki któremu przeskakujemy z czarno-białych detali do jaskrawych,
płonących panoram – chwilami oczy mogą zaboleć od tej prędkości przejść
i migotania całego ekranu. Przy czym nie jest to jedynie pusty popis
gamy montażowych tricków, bo historia Creasy'ego ani na chwilę nie
zostaje zepchnięta na drugi plan. Wprost przeciwnie: właśnie dzięki
niesamowitej oprawie zostaje dwukrotnie wzmocniony jej wydźwięk.
Pomaga temu też umieszczenie akcji w Meksyku. Dzięki temu film zyskuje
odmienny od innych dramatów sensacyjnych, specyficzny klimat, który w
połączeniu ze zdjęciami i montażem daje rewelacyjny wynik. Dialogi
prowadzone w dwóch językach, inne domy, ulice, krajobrazy – to wszystko
bardzo przemawia do widza.
No i aktorstwo. Rola Creasy'ego to jedna z lepszych w karierze Denzela
Washingtona (a już na pewno lepsza od tej w "Dniu próby"). To człowiek,
który przechodzi przez kryzys i zwątpienie w swoje człowieczeństwo. Pita
jest jego drugą szansą. Po jej stracie pojawia się wściekłość i gniew,
nieprzesłaniające jednak wielkiej, prawdziwej miłości. Świetna, chociaż
drugoplanowa, jest też rola Dakoty Fanning ("Sam", "Kot", "24 godziny").
To niezwykle przekonywujące, bystre, przesympatyczne dziecko – trudno
nie wierzyć w uczucie, jakie żywi do ochroniarza. Ciekawy jest także
epizod Christophera Walkena – ogólnie rzecz biorąc, w "Człowieku..."
mamy do czynienia z niezwykle trafną i profesjonalną obsadą. Najbardziej
epizodyczne role wtapiają się bez zgrzytu pomiędzy aktorów najwyższej
klasy.
Scenariusz, aktorstwo, zdjęcia i
montaż – to wszystko czyni z "Człowieka..." film naprawdę zapadający w
pamięć i chwytający za serce (Jezu, jak ja nie lubię takiego
określenia...). To nie jest dzieło wybitne, ale po prostu bardzo, bardzo
dobry film. Czegoś tu brakuje (nawet nie wiem czego), więc daję 'tylko'
osiem gwiazdek na dziesięć – ale to nie zmienia faktu, że mamy do
czynienia z jednym z najlepszych filmów mijającego sezonu. Teraz już
tylko wypada czekać na statuetkę za najlepszy montaż...
 |
"Man On Fire"
"Człowiek w Ogniu"
Reżyseria: .... Tony Scott
Scenariusz: .... Brian Helgeland
Na podstawie książki: .... A.J. Quinnell
Zdjęcia: .... Paul Cameron
Muzyka: .... Harry Gregson-Williams
Montaż: .... Christian Wagner
Obsada:
Creasy: .... Denzel Washington
Pita: .... Dakota Fanning
Samuel: .... Marc Anthony
Lisa: .... Radha Mitchell
Rayburn: .... Christopher Walken
Jordan: .... Mickey Rourke
Manzano: .... Giancarlo Giannini
Mariana: .... Rachel Ticotin
Fuentes: .... Jesús Ochoa
Anna: .... Angelina Peláez
Daniel Sanchez: .... Gustavo Sánchez Parra
Aurelio Sanchez: .... Gero Camilo
Maria: .... Rosa María Hernández
Bruno: .... Heriberto Del Castillo
Jorge Ramirez: .... Mario Zaragoza
Sandri: .... Javier Torres Zaragoza
Klub
Miłośników Filmu | 26 XII 2004 |
|
| Autor recenzji:
Maciek Kukowski - Kakapo |