Strona główna KMF



Czarna febra, dżuma, trąd


Panie i panowie, chłopcy i dziewczęta, zacznę niespiesznie i tylko pozornie nie na temat. Otóż zdarzyło mi się wodzić okiem, które niejeden film widziało, po najnowszym obrazie Lesa Mayfielda "Czyściciel". Dlatego też, nie udało mi się pozostać wolną od porównań "movie as movie". Według mnie, ten film ma więcej wspólnego z chorobą zakaźną niż z jakimkolwiek obrazem X muzy. Mianowicie, "Czyściciel" od napisów początkowych, niczym wielka półtoragodzinna bakteria przechodzi do ataku na nasz bezbronny, niczego nie spodziewający się organizm! Gdy drętwe dialogi poprzez uszy i kiczowate obrazy poprzez oczy, dostaną nam się do krwioobiegu, wszelkie próby stawiania oporu przez nasz zainfekowany organizm, są już nieskuteczne, walka jest przegrana. Sprytnie i podstępnie zawirusowany zostaje mózg, byśmy bezmyślnie mogli przyjmować (boleśnie nieprawdopodobne) filmowe wydarzenia. Na samym końcu, by nasza klęska była całkowita, zostaje nam odebrana władza w członkach, by wykluczyć możliwość ucieczki z kina.




W trosce jednak o wasze zdrowie, podam wam szczepionkę, przeciw owej strasznej chorobie jaką jest "Czyściciel". Zawiera ona żywe szczepy tej bakterii (czyli nie za dużą dawkę fabuły), by każdy sam był w stanie wyprodukować przeciwciała.


Jake budzi się w hotelowym pokoju, a dokładniej w łóżku, nic nie pamięta, ani jak się nazywa, ani skąd się w tym a nie innym miejscu wziął, ani tym bardziej dlaczego koło niego leży martwy męski zwłok i teczka, zawierająca bardzo dużą ilość amerykańskich pieniędzy (ponieważ akcja filmu toczy się w USA). Nasz bohater podejrzewa, pewności nie ma (jedyne co ma to luki w pamięci i kłopoty), iż jest tajnym agentem FBI lub CIA, lecz z czasem okaże się, że ma więcej wspólnego z BHP-pastą BHP (też trzyliterowy skrót a jaka różnica). A to dlatego, że pracuje jako sprzątacz w dużej firmie zajmującej się produkcją gier komputerowych. Zamiatając tam podłogi odkrywa, że bezwzględnie zły i zepsuty, aczkolwiek nie pozbawiony uroku osobistego właściciel owej firmy ma bardzo niecny plan. Mianowicie procesor-chip X-1 dla nowej konsoli do gier, ma w sobie jeszcze innego chipa w układzie elektronicznym, przez którego można przemycać informacje których ani FBI, ani CIA, NASA, BBC, CNN nie będą w stanie rozszyfrować! Sprawa jest poważna, Jake zrobi wszystko by pomóc krajowi. Pomagać mu w tym będzie czarnowłosa Gina, natomiast przeszkadzać blondynka Diane.




Pan producent i pan reżyser zgodnie twierdzą, że "Czyściciel" jest komedią. Mnie osobiście ten film nie doprowadzał do paroksyzmów ani wewnętrznego ani zewnętrznego śmiechu. Niezabawne i niewyszukane gagi, powtarzają się z częstotliwością, z jaką w książkach telefonicznych nazwisko "Kowalski". Tak naprawdę, to zaśmiałam się raz, i to krótko: "ha" - na napisach końcowych.


Bardzo możliwe, że ten film posiada jednak intelektualną furtkę, że porusza różne ważne i palące współczesnego człowieka kwestie, jak np. poszukiwanie własnej tożsamości, wszechobecność najróżniejszych mniej lub bardziej tajnych agentów, inwigilacja. Tak naprawdę jednak "Czyściciel" ma z nimi tyle wspólnego, co pierwsza lepsza telewizyjna reklama płatków śniadaniowych z problemem głodu w Afryce.


Jeżeli mimo wszystko znajdą się chętni i odważni by obejrzeć ten audiowizualny twór (potwór?), po którym krew i limfa odmawiają posłuszeństwa, proszę bardzo! Ale niech to będzie całkowicie na własną rękę lub nogę! Ja OSTRZEGAŁAM!



CZYŚCICIEL


Tytuł oryginalny: Code Name: The Cleaner
Rok produkcji: 2007
Kraj: USA
Czas trwania: 84 minuty

Reżyseria: Les Mayfield
Scenariusz: Robert Adetuyi, George Gallo
Zdjęcia: David Franco
Muzyka: George S. Clinton

Obsada:
Cedric the Entertainer   .....Jake Rodgers
Lucy Liu   .....Gina
Nicollette Sheridan   .....Diane
Mark Dacascos   .....Eric Hauck
Will Patton   .....Riley


Wyślij e-mail Autorka recenzji, gościnnie:
Magdalena Kotula
Klub Miłośników Filmu
11.06.2007