Idealista kontra rzeczywistość ...
W miasteczku panuje bezprawie, którego
architektem jest niejaki Kent. Oszukując w karty przejmuje kolejne
ranczo, ma w kieszeni burmistrza, a gdy szeryf traci cierpliwość ów go
zabija. Nowym stróżem prawa zostaje mianowany okoliczny pijaczyna, który
to zbyt poważnie postanawia potraktować powierzoną mu funkcję. Decyduje
się zerwać z nałogiem, co wszyscy przyjmują gromkim śmiechem, podobnie
jak deklaracje że teraz nastanie porządek. Jednak, jak się okazuje,
mieszkańcy nie docenili tego sympatycznego alkoholika. Nie on jednak ma
wszystko zmienić. Jako zastępcę wzywa Destry’ego, syna człowieka który
egzekwował prawo za pomocą broni, nie bawiąc się z bandytami. Zapłacił
za to wysoką cenę- ktoś , kto nie miał odwagi spojrzeć mu w oczy,
strzelił mu w plecy... On sam stał się bohaterem, żywą legendą. Czy
bycie synem kogoś takiego, nie zobowiązuje? Jakież musi zatem być
zdziwienie, gdy do miasta przyjeżdża Tom Destry Jr., człowiek młody,
uprzejmy, mający na każdą okazję historyjkę z puentą i ... nie
posiadający broni. Postanawia zaprowadzić porządek, ale mniej
klasycznymi metodami. Wierzy bowiem w prawo, to że jest ono dla każdego
równe, ale także w to że można je egzekwować, nie uciekając się do
przemocy. Oczywiście- reakcja może być tylko jedna- i zostaje najlepiej
wyrażona w geście gwiazdy saloonu, Frenchy, która wręcza nowo przybyłemu
zastępcy szeryfa... wiadro i szczotkę, wyjaśniając że sprzątanie może
zacząć od zaraz...
To jednak nie zraża młodego idealisty, podobnie jak wszelkie kpiny, czy
fakt że Kent widzi początkowo w nim swego sojusznika. To czym młody
Destry się kieruje to jedno - prawo i ono określa co jest właściwe i kto
ma rację i niebawem staje się dość niewygodny, zwłaszcza wypytując o to
co faktycznie stało się z poprzednim szeryfem i czy wyjeżdżając to aby
nie zostawił tu przypadkiem swych zwłok...
|
 |
 |
James Stewart przyzwyczaił widzów do
wcielania się w postaci młodych idealistów, którzy kiedyś muszą się
przebudzić i zrozumieć, że ich postawa nie wpisuje się w brutalną
rzeczywistość. Mimo tego wciąż nie tracą nadziei, potrafią walczyć i
bronić tego w co wierzą w odosobnieniu, wydawałoby się. Ale przecież
wegetującym ludziom potrzebny jest tylko impuls aby przypomnieli sobie o
prawdziwych wartościach. Okazuje się bowiem że dobro potrafi zauroczyć,
jeżeli będzie konsekwentnie realizowane ( i o ile ma odpowiedniego
promotora;)). Stewart stworzył zatem kreacje samotnego idealisty, który
musi zmierzyć się z całym złem tego świata, w tym samym roku wcieli się
ponownie w taką rolę w „Pan Smith jedzie do Waszyngtonu” , a w kolejnym
dziesięcioleciu zapadnie w pamięć spektakularnym „To wspaniałe życie”,
gdzie tym razem to inni nie dadzą mu się poddać i pozwolą zachować wiarę
w sens prawdziwego życia.
Ten aktor należy w mym rankingu do czołówki postaci kina, przez sposób
gry, łatwość wcielania się w kolejnych bohaterów, ogromny urok i
tworzenie kreacji naprawdę wybitnych, spychających gwiazdy jak Cary
Grant na pobocze („Filadelfijska opowieść”). Jego postać zawsze jest
wystarczającym argumentem aby sięgnąć po dane dzieło. Ogląda się bowiem
w dużej mierze te filmy dla niego. Takich mężczyzn nie można nie kochać,
są jak z najpiękniejszej bajki, tyle że bajki na ogół kłamią, a
bohaterowie odtwarzani przez Jamesa uwiarygodniają to, co wydaje się
tylko pięknym snem. Potrafią przekonać że jednak warto wierzyć w coś tak
naprawdę mocno, bo wówczas musi się to spełnić. Warto walczyć o
przekonania i samotnie starać się zmienić świat, bo wystarczy iskra, aby
jak najjaśniej zapłonął i w ludziach obudziło się poczucie tego, co to
faktycznie znaczy być człowiekiem. Tak też było i tym razem, lecz dla
tych, tych których nie przekonują te stwierdzenia , dodam że kolejnym
czynnikiem, dla którego nie można przegapić Destry’ego jest Marlene
Dietrich, a dokładniej fantastyczna bójka jej i Stewarta ( w której to,
zdecydowanie, siłą dominującą jest urażona kobieta ;)). A tą poprzedza
inna walka, tym razem w wydaniu żeńskim, której jedną z uczestniczek
jest oczywiście Frenchy. Panie w uścisku turlają się po podłodze,
drapiąc, a ochłodzić ich entuzjazm i energię może dopiero kubeł wody
wylany na splecione ze sobą ciała. Tym filmem pani Dietrich wracała w
pełnym blasku na ekrany. Jej bohaterka jest silna, wie czego chce i
wydaje się nie mieć jakichkolwiek skrupułów. To tak na pierwszy rzut
oka, bowiem pod krzykliwym makijażem kryje się całkiem sympatyczna
osóbka, jak stwierdza Tom. I owszem. Jest bezczelna, prowokacyjna, ale
przy tym wszystkim potrafi być kobieca i okazuje się pragnąć tego czego
pragnie większość przedstawicielek płci pięknej- zatem nie pieniędzy, a
szacunku i księcia z bajki, a w każdym razie księcia z charakterem :).
Destry pozwala jej na przypomnienie sobie o tym i odkrycie w sobie tej
lepszej połowy.
|
 |
 |
Obraz ma wymowę antywojenną, subtelnie
pokazuje że to nie zabijanie jest jedynym wyjściem z sytuacji.
Oczywiście nawet największy idealista nie zawsze ma siłę aby nie
odstępować swych poglądów ani na krok. Tak też tutaj podobny zabieg
zostanie zastosowany ( którego później użyje Capra, snując opowieść o G.
Baileyu ) gdy brakuje sił aby do końca pozostać wiernym temu, czemu się
hołduje, z pomocą przybywają ci, którzy uwierzyli w bohatera i nie chcą
chować kolejnych trupów... naciągane? Kto jednak oglądał kilka filmów ze
Stewartem, ten wie że potrafi on przekonywać do swych racji ;).
Poza świetnym aktorstwem (zarówno pierwszy, jak i drugi plan), to co
czyni ów film tym bardziej pociągającym , to oczywiście dialogi. W sumie
nic w tym niezwykłego, bo scenarzyści tamtej dekady przykładali się do
ich pisania i nietrudno same perełki uświadczyć, poczynając na
komediach, a kończąc na filmach noir. Owszem, jednak konfrontując to z
dzisiejszym , przeważającym stylem pisania dialogów, te stanowią muzykę
dla uszu odbiorcy.
Poszczególne sceny są oczywiście przedzielone taneczno - wokalnymi
występami Marleny, które to wypadają nad wyraz zachęcająco . A wszystko
zamknięte w zgrabnej, komediowej oprawie. Jeżeli film nie stał się aż
tak kultowym dziełem, na jakiego miano winien zasługiwać, to dlatego iż
w dużej mierze został przyćmiony przez inne produkcje tamtego roku, w
tym oczywiście imponujące „Przeminęło z wiatrem”. Na pewno warto jednak
zapoznać się z tym sympatycznym, zamkniętym w lekkiej formie filmem , a
do tego filmem zdecydowanie nie głupim.
 |
DESTRY RIDES AGAIN
Destry znowu w siodle
USA 1939
reżyseria George
Marshall
scenariusz Felix Jackson
zdjęcia Hal Mohr muzyka Ralph Freed
na podstawie: powieści Maxa Branda
czas trwania: 94
występują:
Marlene Dietrich .... Frenchy
James Stewart .... Thomas Jefferson 'Tom' Destry Jr.
Mischa Auer .... Boris Callahan
Charles Winninger .... Washington Dimsdale
Brian Donlevy .... Kent
Allen Jenkins .... Gyp Watson
Warren Hymer .... Bugs Watson
Irene Hervey .... Janice Tyndall
Una Merkel .... Lily Belle Callahan
Billy Gilbert .... Loupgerou
Samuel S. Hinds .... Judge Slade
Jack Carson .... Jack Tyndall
Tom Fadden .... Lem Claggett
Virginia Brissac .... Sophie Claggett
Edmund MacDonald .... Rockwell
Klub
Miłośników Filmu | 26 XI 2005 |
|
| Autor recenzji:
Iwona Kusion - ARRAKIN |