|
OJCIEC I SYN, CZYLI
DROGA DO ZATRACENIA |
John Rooney…
Michael Sullivan…
… i Michael Sullivan Junior…
Nie wiemy, w jakich okolicznościach John Rooney, irlandzki mafioso,
przygarnął Michaela. Wiadomo jedynie, że są jak ojciec i syn. Ten
starszy, ukochany syn, ten, który wradza się w ojca, dziedziczy po nim,
w jakimś sensie przejmuje jego charakter, pozycję. Ten, któremu zawsze
się ufa, ten, któremu można wszystko powiedzieć. Sullivan może i nie
jest spokrewniony z Rooneyem, ale łączy ich miłość. Zaufanie. Z jednej
strony widzimy szefa mafii i płatnego zabójcę, a z drugiej – delikatne
uczucia łączące starszego mężczyznę i przybranego syna. Jest jakaś
dziwna troskliwość w ich relacjach, troskliwość, której nie ma pomiędzy
Rooneyem a jego prawdziwym synem, zazdrosnym Connorem, mordercą rodziny
Sullivana. Ale jednocześnie nie ma w tych stosunkach szufladkowania.
Rooney kocha ich obu, ale Connor nie potrafi się w swojej zawiści
otworzyć, nie potrafi spojrzeć inaczej na Michaela. Michael jest synem
jego ojca, ale nie bratem. Te skomplikowane relacje są jak uderzenie w
brzuch. Nie ma dobra i zła, są tylko ludzie bardziej i mniej strachliwi,
postawieni w mniej lub bardziej dramatycznych sytuacjach. Są ci, którzy
potrafią lepiej udźwignąć ciężar obowiązku, jakim jest życie. Są tacy,
którzy próbują się od niego uchylać. Są tacy, którzy błądzą. Rooney i
Sullivan są gangsterami, ale trudno ich jednoznacznie ocenić. Zabijają,
owszem, prowadzą brudne interesy, ale jednocześnie – potrafią kochać.
Pod pewnym względem można ich uznać za wrażliwych ludzi. Gdzieś w ich
życiu pojawia się przemoc, broń. Michael próbuje siebie wytłumaczyć:
"nie mieliśmy nic, a on dał nam dom...". Służy mafii, niejako w podzięce
tamtemu mężczyźnie, który stał się dla niego ojcem. Ale ten ojciec nie
chce się tłumaczyć. "Oprzytomniej, synu, tu są sami mordercy", mówi.
Tak, jakby chciał powiedzieć: i ja, i ty, jesteśmy mordercami.
Przepraszam, że cię w to wciągnąłem. Przepraszam. Żaden z nas nie ujrzy
Majestatu... przeze mnie. Wybacz... I jest tu żal, i spowiedź, i ból, i
głęboki dramat. Jak oceniać bezlitosnych morderców, którzy nagle okazują
się zwykłymi ludźmi? Jak oceniać ich rozdarcie między Niebem a Piekłem?
Gdzie przebiega granica? Czy można ich usprawiedliwić? Czy można im
wybaczyć? Czy możliwe jest w ich przypadku odkupienie...?
"- Jedno jest pewne. Nikt z nas nie ujrzy Nieba.
- Michael mógłby."
Pojawia się bowiem wątek młodego Michaela, dziecka, które można uchronić
od zła. 12-letni chłopiec staje się świadkiem zbrodni popełnionej przez
rodzonego, podziwianego ojca. I tu rozpoczyna się podróż – dla Juniora
ucieczka przed zabójcami, rozpaczą po stracie matki i małego braciszka,
podróż do poznania będącego przedtem tak daleko mężczyzny, którego
nazywa 'tatą'. Dla Seniora jest to z kolei wyboista droga do odkupienia.
Do Nieba. Michael Senior chce je osiągnąć, ale nie dla siebie, tylko dla
swojego syna. Podążał dotychczas ścieżką Rooneya, a teraz z niej
schodzi, by uratować młodego chłopaka przed Piekłem. Chce mu pokazać, że
istnieją inne sposoby na życie. Że można być dobrym człowiekiem. Że
można zaufać Bogu. Modlitwa w domu Rooneyów jest jakby
usprawiedliwieniem, przykrywką, maską. A może czymś, czego stary Rooney
nie potrafi udźwignąć. Czymś, co go przeraża, czymś, co jest zbyt
trudne, uniesione zbyt wysoko. I dlatego błaga Michaela, by pomógł
swojemu synowi, swojemu dziecku, zachować w sercu współczucie dla ludzi,
dziecięce wyczucie sprawiedliwości. I Michael Junior to rozumie, widzi
wysiłek ojca, pomaga mu. Być może nie jest przypadkowa odpowiedź na
pytanie o ulubiony przedmiot w szkole. Chłopiec mówi, że lubi historię
biblijną, bo kocha opowieści. Warto uważniej przyjrzeć się tej kwestii.
Wielka miłość emanuje z relacji pomiędzy Seniorem a Juniorem.
Opatrywanie ran, początkowo nieśmiałe rozmowy, pierwsze, ostrożne kroki
na grząskim gruncie. A później już nie ma granic, jest tylko
bezgraniczne Zaufanie...
W tym filmie są dwie Wielkie sceny śmierci. Obie tragiczne, dobijające,
wzruszające. Śmierć Rooneya. I śmierć Sullivana. Za każdym razem mamy
pożegnanie, dramatyczne, chwytające za serce. W jakiś sposób, w każdej z
nich, syn zabija ojca. Bezpośrednio lub pośrednio...
...stoją naprzeciw siebie, Rooney i Sullivan. Patrzą sobie głęboko w
oczy. Trwa śmiertelna, dławiąca cisza. Deszcz bębni im głucho o ronda
kapeluszy. "Cieszę się, że to jesteś ty", mówi ojciec. A syn wymierza w
niego lufę i strzela. Potem nie ma już nic...
...młody Michael celuje w Maguire'a. Widzimy na jego twarzy wysiłek,
ból. Rozlega się wystrzał z rewolweru i Maguire nieruchomieje...
Chłopiec widzi opadającą rękę zakrwawionego ojca. "Nie mogłem tego
zrobić", szepcze. "Wiem", odpowiada mężczyzna, słabo się uśmiechając. I
wie też, że chłopak nie strzelił, bo wiedział, że ojciec zrobi to za
niego.
Dlaczego Sullivan zabił Rooneya? Z zemsty? Dla zasady? Nie, chyba nie.
Może chciał zniszczyć – mimo miłości – człowieka, przez którego
zaprzedał się złu? Może chciał się tym sam zbawić? Może nie myślał o
sobie, lecz tylko o Michaelu? Może chciał wypełnić ostatnią wolę ojca,
który sam odwrócił się w jego stronę i posłał mu ostatnie spojrzenie...?
Czy Rooney zginął, myśląc, że ofiarowaniem swojego życia pod lufę
przybranego syna ocali jego duszę? Że sam odkupi swoje życie, wskazując
Sullivanowi ścieżkę, na którą ma wstąpić jego dorastający syn...? Czy
ciągłe porównywanie tych dwóch ojców i dwóch synów, uczuć między nimi,
nie ma na celu uświadomienia tego? A może wprost przeciwnie?
Czy John Rooney był dobrym człowiekiem?
Czy Michael Sullivan był dobrym człowiekiem?
I czy tylko do jednej postaci odnosi się ostatnia kwestia filmu...?
"Zrozumiałem, że mój ojciec bał się tylko tego, że jego syn
pójdzie tą samą drogą, co on (...). Kiedy ludzie pytają mnie, czy był
dobrym człowiekiem, czy nie było w nim za grosz dobroci, daję im zawsze
tą samą odpowiedź. Mówię im: był moim ojcem..."
|
 |
DROGA
DO ZATRACENIA
[Road To Perdition]
USA | 2002 | 117 min
Reżyseria: Sam Mendes
Scenariusz: David Self
Wystąpili:
Tom Hanks .... Michael Sullivan
Tyler Hoechlin .... Michael Sullivan Jr.
Rob Maxey .... Drugstore owner
Liam Aiken .... Peter Sullivan
Paul Newman .... John Rooney
Daniel Craig .... Connor Rooney |
 |
| Autor recenzji
:
Maciek Kukowski - KAKAPO |
|
Klub Miłośników Filmu |
20.IV.2005
|