Strona główna KMF



Lynchowski "Romeo i Julia"


"Cały ten świat ma dzikość w sercu... a w głowie szaleństwo."


"Romeo i Julia", dzieło słynnego dramatopisarza angielskiego Williama Szekspira na stałe wprowadziło do literatury motyw nieszczęśliwej miłości, okraszonej cierpieniem, bólem, łzami i namiętnością. Dwoje kochanków z Verony posłużyło jako wzór niezliczonej liczbie pisarzy. Nie dziwi więc fakt, iż w dobie swoistego upadku literatury i coraz większej ekspansji jej dynamicznego odpowiednika - filmu, topos Romea i Julii cieszy się na tyle dużym zainteresowaniem, by wydawać się mogło, że na przestrzeni lat uległ skrajnemu wyeksploatowaniu. Spróbujcie jednak posadzić ich na wygodnych, obszytych skórą siedzeniach cadillaca. Romea ubrać w kurtkę z wężowej skóry będącą "symbolem jego indywidualności i wiary w wolność jednostki", Julię zaś w strój silnie podkreślający jej kobiece kształty, rozpalający zmysły. Następnie postawcie cadillaca na drodze umiejscowionej w samym środku świata kreowanego przez osobę lekko obłąkaną. Obraz, który powstanie w waszej głowie będzie kadrem z filmu "Dzikość serca". Romeo upodobni się do Nicolasa Cage'a, Julia do Laury Dern, lekko obłąkanym twórcą tego całego zamieszania stanie się natomiast nikt inny jak David Lynch.




Film od początku uderza podobieństwami do słynnego szekspirowskiego dramatu. Sailor (Nicolas Cage) broniąc swojego kobiecego ideału Luli (Laura Dern) gołymi rękami uśmierca człowieka, który grozi i ubliża jego ukochanej. W trakcie krótkiej, pełnej inwektyw konwersacji dowiadujemy się, iż śmierci mężczyzny pragnie nikt inny jak matka jego wybranki. Skazany na dwa lata pozbawienia wolności Sailor nie zapomina o tym, że czeka na niego kobieta, dla której te lata stracił - o swoim rycerzu w lśniącej zbroi pamięta również Lula. Wbrew woli matki opuszcza ona swój dom rodzinny, wsiada w cadillaca i jedzie powitać swoją miłość po dwóch latach odsiadki. Namiętność pomiędzy nimi wytrzymała próbę czasu. Czy poradzą sobie jednak z tytułową "dzikością w sercu" Sailora, czy uda im się uciec przed knowaniami targanej nienawiścią matki, czy poradzą sobie w brutalnych realiach "lynchowskiej" rzeczywistości?




Oczywiście, aby uzyskać odpowiedzi na zadane wyżej pytania należy przebrnąć poprzez dwugodzinny seans filmowy. Tutaj ich nie uzyskacie. Uzyskacie natomiast zachętę, by ów seans przeprowadzić. "Dzikość serca" jest bowiem filmem co najmniej bardzo dobrym i to zarówno pod kątem historii w nim przedstawionej, jak i sposobu i oprawy do jej przedstawienia wykorzystanej. Na wysoką ocenę zasługują aktorzy kreujący główne role, a w szczególności Laura Dern wcielająca się w postać Luli. Jej sposób mówienia, gestykulacja i gra ciałem... muszę przyznać, iż w pewien sposób działają na mnie hipnotyzująco. Na wysokości zadania stanął jak zwykle, nadworny grajek pana Lyncha - Angelo Badalamenti, tworząc kolejną niezapomnianą ścieżkę dźwiękową i wspaniały motyw przewodni. Dzieła dopełnia pełna niepokoju sceneria: pusta droga umiejscowiona w samym sercu pustyni i hermetyczne miasteczko Big Tuna wraz z przyległymi do niego wioskami - naprzemian napawają nas spokojem i strachem.




Wreszcie coś o samej rzeczywistości przedstawionej w "Wild at Heart". A tu jak zawsze u Davida Lyncha pełno erotyki, namiętności, dzikości i brutalności. Postacie zgoła typowe krzyżują swoje drogi z tymi całkowicie wykraczającymi za kanony nawet szeroko pojętej normalności. Świat oglądany oczami głównych bohaterów wydaje się być tym, który otacza nas samych. Jest to jednak tylko złudzenie, z którego wyprowadzani jesteśmy w trakcie całej projekcji, z każdą minutą jej trwania coraz skuteczniej. Właśnie ze względu na to, film nie spodoba się wszystkim jego odbiorcom. Nie każdy potrafi zaakceptować chore twory powstające w głowie Davida Lyncha, niezależnie od tego, czy ów tworem jest praktycznie cały film, czy też poszczególne jego sceny (w przypadku "Dzikości serca").




W moim przekonaniu "Dzikość serca" to obraz, dla którego warto wyciąć sobie dwie godziny z życiorysu. Paradoksalnie poleciłbym go głównie antyfanom jego reżysera. Przedstawiona w nim historia odbiega bowiem znacznie od tego, do czego przyzwyczaił nas David Lynch w jego sztandarowych produkcjach. Dzięki takim obrazom topos toksycznej miłości może trwać nadal. Jeśli wszystkie filmy go wykorzystujące mają przybierać formę podobną do omawianego tutaj, z niecierpliwością czekam na kolejne tytuły. A i jeszcze jedno drogi czytelniku - nie myśl, iż znając zakończenie "Romea i Julii" automatycznie znasz koniec "Dzikości serca" - toż to bowiem wielki błąd...



DZIKOŚĆ SERCA


Tytuł oryginalny: Wild at Heart
Rok produkcji: 1990
Kraj: USA
Czas trwania: 124 minuty

Reżyseria: David Lynch
Scenariusz: David Lynch
Według powieści: Barry Gifford
Zdjęcia: Frederick Elmes
Muzyka: Angelo Badalamenti

Obsada:
Nicolas Cage   .....Sailor Ripley
Laura Dern   .....Lula Fortune
Willem Dafoe   .....Bobby Peru
Isabella Rossellini   .....Perdita Durango
Harry Dean Stanton   .....Johnnie Farragut


Wyślij e-mail Autor recenzji:
Filip Jalowski - FIDEL
Klub Miłośników Filmu
14.08.2007