Uwierz!
Jeszcze niedawno mój 10-letni bratanek był w swojej klasie jednym z trzech outsiderów
wciąż wierzących w Świętego Mikołaja. Z praktycznego jednak punktu widzenia, wiara w Siwego Pana
rozdającego prezenty, stawała się powoli trochę niewygodna i - nie ukrywajmy - naiwna, a uświadomieni
koledzy i koleżanki zaczęli na wciąż wierzących nieco dziwnie patrzeć. Mój bratanek obecnie nie
wierzy w Świętego Mikołaja; rodzice oświecili go w tej kwestii. Maluch zdołał już wyjść
z traumy i ma tylko pretensje do wszystkich, że to tata pewnie zeżarł ciastka pieczone dla Mikołaja,
że listy do Świętego lądowały w koszu, i że ja też brałem w tym udział, w zeszłym roku pomagając
mojemu bratu w podłączaniu kina domowego (że to niby prezent od Świętego Mikołaja) w nocy z 23 na 24 grudnia.
W tym roku mój bratanek widział już narty kupione dla niego w prezencie, a cała magia 'gwiazdki' odeszła
na zawsze. Sam dzięki temu przypominam sobie motyw z dzieciństwa, gdy napisałem list do Mikołaja, moi bracia
wzięli go do W-wy (podobno trzeba było go wysłać z poczty głównej w W-wie właśnie;), a ja byłem tak zachwycony
faktem otrzymania szarego misia, kasety magnetofonowej E60 TDK i czekolady z orzechami, że w momencie
odwiedzin Mikołaja nie zauważyłem braku mojego Taty. Ale cóż, Lois Lane też przez długi czas nie łapała,
że gdy pojawia się Superman, to Clarka gdzieś wcina.
|
 | |
 |
|
Dla wszystkich nas, kumatych i mniej, małych i dużych - uświadomionych
w kwestii istnienia Świętego Mikołaja i tych, którzy mają to wciąż przed sobą - Robert Zemeckis stworzył niezwykły film
pod tytułem "Ekspres Polarny". Dlaczego niezwykły? Bo cały stworzony jest w technice cyfrowej animacji?
Czy też dlatego, że opowiada o magii Świąt bez przelukrowania i zbędnego moralizatorstwa? A może powód jest inny,
wszak zarówno filmów animowanych komputerowo, jak i filmów o świętach (szczególnie na święta) nie brakuje.
W momencie, gdy postępuje na świecie degradajca, załamanie i zanikanie wszelkich wartości i tradycji, a
filmowy Święty Mikołaj ma nam się kojarzyć z zielonym "Grinchem" albo z alko i sexoholikiem
z "Bad Santa", Robert Zemeckis pod prąd dziwnym trendom wraca do tradycji; pomaga nam powrócić do cudownych czasów dzieciństwa, do
chwil, kiedy rano wstawało się z wypiekami na twarzy i obierało kurs na choinkę, żeby jak najszybciej zobaczyć czy prezenty już są.
Zemeckis ubrał jednak historię o wierze w Mikołaja, w całkiem nowe szaty; przede wszystkim cały film wykonany
został przy pomocy wspomnianej powyżej animacji komputerowej, z tą różnicą jednak, że to prawdziwi aktorzy wszystko odegrali,
i zostali później zamienieni na swoje cyfrowe odpowiedniki (Tom Hanks jako Konduktor jest 'konkretny' ;). Ale
czy sama animacja komputerowa, choćby wspomagana żywymi aktorami, potrafi dziś jeszcze kogoś zauroczyć?
Szczerze wątpię, i gdyby nie magiczne słowo IMAX stojące obok tytułu "Ekspres polarny", nie wybrałbym się
do kina na ten film, do czego się w tym miejscu szczerze przyznaję...
 | |
Kino IMAX to przede wszystkim środowisko 3D. Każdy z widzów dostaje przed seansem specjalne okulary,
dzięki którym może wręcz zatopić się w filmowej rzeczywistości. Wrażenie realności postaci i przedmiotów jest tak przekonujące
i niemal namacalne - szczególnie gdy coś z ekranu nagle zbliża się do naszej twarzy, że ciężko
jest się powstrzymać przed wyciągnięciem ręki w próbie dotknięcia/złapania aktora za ramię, lub
pogłaskania ekranowego zwierzaka. Dodatkową zaletą obrazu jest jego nieskazitelna ostrość, czystość
i perfekcja w przedstawieniu głębi przestrzeni i kolorów. I troszkę niewiarygodnych faktów:
Ekran w kinie IMAX ma wysokość
6-ciu pięter, a 2 lampy projekcyjne (każda o mocy 15 kW.) ze względu na wysoką temperaturę chłodzone wodą,
są w stanie spalić kawałek drewna zbliżony bezpośrednio do światła z projektora. Taśma filmowa z 30-minutowym filmem nagranym w technice
IMAX-3D ma długość 4,5 km, waży blisko 200kg, a koszt produkcji filmu dla kin IMAX przewyższa kilkukrotnie budżet filmu nagrywanego
na zwykłej taśmie 35mm (klatka filmowa IMAX ma szerokość 70mm - rekord świata - a podczas odtwarzania przesuwa się
w projektorze poziomo). Przy takiej specyfikacji nie dziwi zatem fakt, że do tej pory wszystkie niemal
propozycje repertuarowe IMAXA obracały się wśród obrazów, których czas trwania nie przekraczał 30-40
minut. Z racji ograniczeń czasowych, mogliśmy więc do tej pory w znakomitej większości, oglądać w 3D jedynie filmy przyrodnicze,
naukowe, dokumentalne, czy po prostu będące zlepkiem różnych krótkich dziełek, które miały jedynie zachwycać
formą, nie reprezentując sobą żadnych treści. Do takich filmów należy rewelacyjny "Cyberworld"
(kilka filmów z różnych półek gatunkowych, m.in. fragment "The Simpsons", "Mrówki Z", teledysku
zespołu Pet Shop Boys i wielu innych, stworzonych stricte dla kin IMAX), "Stacja kosmiczna"
(dokument o pracy kosmonautów na orbicie okołoziemskiej), "Nascar 3D", czy wreszcie "Skrzydła odwagi" w reżyserii
Jeana-Jacquesa Annauda, jedna z pierwszych prób opowiedzenia w 3D konkretnej fabuły. "Wings of
courage" z 1995 roku to opowieść o autentycznej postaci pilota samolotu pocztowego, który rozbiwszy
się, samotnie wydostał się spośród gór pokrytych śniegiem. Film trwał jedynie 40 minut (wersja USA) /
50 minut (wersja francuska) i poza dość średnio wciągającą akcją, nie oferował też zbyt oszałamiających
efektów trójwymiarowości. Ponadto, szeroko reklamowany występ Vala Kilmera w "Skrzydłach odwagi",
okazał się zaledwie 1-minutowym epizodem. Ogólnie mówiąc, ta próba nakręcenia dla IMAXA filmu
fabularnego okazała się porażką. Oczywiście były też w kinach IMAX na całym świecie pokazywane
specjalnie do tychże kin 'dostosowane' wersje "Ataku Klonów", "Matrixa: Reaktywacji" czy "Matrixa:
Rewolucji" (którego miałem przyjemność widzieć!), gdzie obraz i dźwięk wgniatał po prostu w ziemię,
ale o efektach 3D można było zapomnieć; nie rozdawano też przed seansem słynnych IMAXowskich okularów.
...Idąc na "Ekspres polarny" do kina IMAX obawiałem się, że będzie to film nagrany tradycyjną metodą,
i będzie jedynie 'podrasowany' dla potrzeb wielkiego ekranu i wielkich możliwości wizualno-dźwiękowych trójwymiarowego kina.
Okazało się jednak, że Robert Zemeckis nakręcił fabularny film 3D, trwający aż 100(!) minut, co jest
bez dwóch zdań wydarzeniem bez precedensu. Wreszcie otrzymaliśmy film który zachwyca formą i wciąga
opowieścią. Film, w którym efekty wizualne oczywiście wybijają się na pierwszy plan, ale nie
zasłaniają bohaterów, wydarzeń i wreszcie sympatycznego przesłania. Zemeckis znakomicie wplótł
do "Ekspresu polarnego" to, z czego IMAX słynie, czyli wrażenie uczestnictwa widza w świecie przedstawionym
na ekranie. Oto bowiem doświadczyłem w kinie czegoś niezwykłego: w scenie nagłego hamowania pociągu, kamera
ustawiona na torach pokazuje, jak przód lokomotywy nieubłaganie zbliża się do nas - widzów i zatrzymuje
się z jazgotem tuż przed nami. Gdy po tej scenie nastąpiło cięcie, zorientowałem się, że próbując uniknąć uderzenia pługu
zamontowanego na dziobie pociągu w mój nos, wcisnąłem się w fotel próbując jak najbardziej oddalić się
od hamującego z łoskotem obiektu. Drugi raz dałem się wciągnąć w ekranową magię, gdy bilet porwany
przez wiatr unosi się w przestworzach, opadając na ziemię - genialna pionowa panorama sprawiająca
wrażenie spadania widzów wraz z jej ruchem - gdy kamera podąża w dół wąwozu wraz z hordą wilków, czy
wreszcie gdy bilet zostaje złapany przez orła i kamera wraz z nim przez kilkanaście sekund wykonuje
niezwykłe, powietrzne ewolucje. Najwspanialsze jednak sekwencje filmu, to jazda pociągu po stromych
wzniesieniach i wreszcie balet potężnego Ekspresu polarnego na gigantycznym, zamarzniętym jeziorze.
Dech w piersiach zapiera także krótka scenka, w której trójka bohaterów idzie po torze kolejowym,
zawieszonym nad głęboką w nieskończoność przepaścią. Całości niesamowitego klimatu dopełnia muzyka Alana Silvestri (etatowy
kompozytor Zemeckisa), występ Toma Hanksa aż w 6-ciu rolach, sympatyczne postaci dzieciaków - animacja
sprawia chwilami wrażenie, jakby postaci naprawdę żyły i jedynie oczy zdradzają ich komputerowe pochodzenie - a także
humor i nieprzesłodzone ciepło płynące z tej, jednak prostej opowiastki. Bo chociaż wcześniej napisałem, że
historia opowiedziana w "Ekspresie polarnym" wciąga, to jednak widać w wielu miejscach, że jest
nieco pretekstowa i służy Zemeckisowi raczej do popisów formalnych, niż dramaturgicznych, choć
w całości wszystko ogląda się znakomicie. Dzięki temu otrzymaliśmy wreszcie pełnowartościowy,
fabularny film nakręcony w technice IMAX-3D, w którym na przykład płatki śniegu 'padające' na widzów, mają wreszcie
uzasadnienie w fabule, a nie są tylko efektem dla efektu. Mam w tym miejscu problem z oceną "Ekspresu Polarnego",
gdyż uważam go za najlepszy film jaki widziałem w kinie IMAX (a widziałem jakieś 3/4 całego polskiego repertuaru)
i jestem pod miażdżącym wrażeniem kilku spektakularnych i zachwycających scen. Z drugiej strony, film
obejrzany w zwykłym - płaskim - kinie, będzie się musiał bronić bardziej od strony treści, a z tym
już może być gorzej, bo dzieło Zemeckisa odarte z trójwymiarowości pozostanie tylko prostą historyjką
z komputera. Historyjką, która w konfrontacji z równie komputerowym Nemo czy Shrekiem, nie będzie
miała żadnych szans, bo humoru i polotu jest tu zdecydowanie mniej niż w produkcjach Pixara czy Dreamworska.
Film Zemeckisa, w miły sposób przypomniał mi za to przeszłość, gdy dziecięciem będąc
wyglądałem przez okno na Świętego Mikołaja. Po "Ekspresie polarnym" nie zacząłem może znowu
wierzyć w starszego Pana rozdającego bezinteresownie prezenty (szczególnie w naszych czasach;)
ale zrodziła się we mnie inna wiara. Wiara w to, że "Ekspres Polarny" otwiera nowy rozdział w
historii kina i wkrótce będziemy w 3D mogli oglądać już wielkie produkcje pokroju
"Matrixa", "Gladiatora" czy "Władcy pierścieni" - już w pełni nakręcone techniką IMAX.
Nie wiem czy i kiedy to nastąpi i czy w ogóle to nastąpi, ale to nastąpi,
ja w każdym bądź razie w to wierzę ;)
 | |
EKSPRES POLARNY
Tytuł oryginalny: The Polar Express
Rok produkcji: 2004, USA
Czas trwania: 99 minut
Reżyseria: Robert Zemeckis
Scenariusz: R. Zemeckis, William Broyles Jr.
Na podstawie książki Chrisa Van Allsburga
Muzyka: Alan Silvestri, Glen Ballards
Głosy podkładali:
Tom Hanks,
Eddie Deezen,
Nina M. Gaye,
Leslie Harter Zemeckis,
Brendad King
 | |
Autor recenzji: Rafał Donica - DUX
|
| |
 |
Klub Miłośników Filmu, 19.12.2004