STRONA GŁÓWNA      POWRÓT DO WYBORU      FORUM DYSKUSYJNE

 

Turcja na fali. Kameralne kino, które urzeka


Kondycja człowieka, jego wewnętrzne nastroje, stany duszy - wpisane raz w obraz wielkiego Stambułu, w innym wypadku malutkiej wioski - stają się tłem fabuły większości filmów zaprezentowanych w nowohoryzontowym przeglądzie. Poetyckie, surowe pejzaże, powolne tempo oraz statyczne kadry konstruują tureckie kino. W każdym przypadku stanowią punkt wyjścia do opowieści jednostkowych dramatów. Osobiste zaangażowanie reżyserów to z pewnością najwyraźniejszy ich wspólny rys.

Przegląd kinematografii tureckiej rozpoczniemy filmem "Salto w trumnie" Dervisa Zaima, będącym w powszechnej świadomości prekursorem tureckiej Nowej Fali. Ta niskobudżetowa produkcja prezentuje w oryginalny sposób problem bezdomności i wyobcowania, tworząc przejmującą całość. Bohater filmu, Mahsun, to bezdomny i bezrobotny, dla którego jedyną ucieczką od życia codziennego są nocne przejażdżki kradzionymi samochodami, w których może się ogrzać i przespać, a następnie rankiem odstawić je na miejsce. Zagubiony i samotny snuje się ulicami Stambułu, zauroczenie narkomanką prowadzi go do kolejnych problemów i utraty nadziei na lepsze jutro. Synonimem wolności ma stać się wizyta w twierdzy, która kiedyś była gościnna dla wszystkich, jednak teraz okazuje się ekskluzywnym miejscem dla wybranych. Stamtąd też Mahsun zabiera pawia (symbol piękna, niezależności), z którym odbywa podróż kolejnym skradzionym autem. Uświadamia sobie wtedy gorycz oraz bezsens egzystencji i dlatego w brutalny sposób zabija ostatnią nadzieję (pawia właśnie). Opowieść poprowadzona w naturalny, niewymuszony sposób, z nutą humoru ukazuje walkę jednostki z ogromem przytłaczającej rzeczywistości.
Salto w trumnie, Kosmos

Refleksję na temat samotności snuje również Reha Erdem w swoim najnowszym filmie - intrygujący "Kosmos" opowiada o niecodziennej wrażliwości i niezwykłych umiejętnościach mężczyzny obdarzonego mocą uzdrawiania. Tytułowy Kosmos przybywa do położonego na linii turecko-bułgarskiej granicy małego miasta. Ratuje tonącego chłopca, dzięki czemu zyskuje uznanie miejscowych. Kosmos leczy chorych z astmy, sprawia, że ustępują migreny, przywraca mowę. Zakochuje się z wzajemnością w kobiecie, która potrafi go zrozumieć. Oboje nawołują się, udając ptaki, malują swoje ciała, symulują lot. Surrealistyczne, metafizyczne imitacje bohaterów dodają obrazowi niesamowitości i baśniowej atmosfery. Kars, czyli miasto, w którym rozgrywa się historia, zasypane śniegiem, staje się miejscem tragicznego bytowania outsidera. Pełnego wyrazu dodaje znakomite aktorstwo młodego Sermeta Yesil (tytułowy Kosmos). Warto dodać, iż obraz wszedł do tureckich kin w kwietniu tego roku i od razu zdobył uznanie publiczności oraz nagrody na festiwalu w Antalyi, był pokazywany również na festiwalu w Berlinie.

Nietuzinkowy portret bohatera, odbiegający od dwóch wspomnianych wyżej, tworzy Pelin Esmer w "Za dziesięć jedenasta". Turczynce udała się rzecz niezwykle rzadka. Stworzyła przemyślaną konstrukcję oszczędnymi środkami fabuły. Główny bohater, Mithat, zagrany przez dziadka reżyserki (swoją drogą nieczęsto zdarza się, byśmy mieli możliwość obejrzenia tureckiej produkcji wyreżyserowanej przez kobietę), to 80-letni starzec, który konsekwentnie, z ogromną pasją od lat kolekcjonuje wartościowe książki, ale również gazety, bilety, kupony, broszury, dokumentując każdą minutę swego życia. Przeciwko tym zbiorom, stanowiącym zagrożenie dla bezpieczeństwa budynku, protestują współmieszkańcy. Częste spotkania ze stróżem z kamienicy doprowadzają w końcu do wykorzystania łatwowierności staruszka. Mithat uosabia buntownika z wyboru, stawia swoje ideały przeciwko racjonalnym przesłankom pozostałych lokatorów. Obsesyjnie gromadząc swój zbiór, poświęca życie prywatne i szczęście rodzinne. Postać dozorcy symbolizuje przybysza z prowincji, pojawiającego się często w nowych tureckich produkcjach. Bohaterowie ci próbują odnaleźć się w wielkomiejskiej rzeczywistości Stambułu, obojętnej wobec pojedynczego człowieka.
Za dziesięć jedenasta, Uzak

W "Uzaku" Nuri Ceylana młody mężczyzna porzuca rodzinne miasteczko i wyrusza na podbój stolicy. Trudności w znalezieniu pracy, skomplikowana relacja z kuzynem, u którego mieszka doprowadzają do utraty nadziei na spełnienie marzeń. Cała historia wpisana jest w destrukcyjną siłę metropolii zaprezentowanej w zimowej, depresyjnej atmosferze rodem z Orhana Pamuka, który pisze: „Jeśli kochacie jakieś miasto i dużo po nim spacerujecie, wasze ciało, nie wspominając już o duszy, uczy się rozkładu ulic, tak że w chwili smutku, gdy smętnie sypie śnieg, nogi same niosą was na ulubione wzgórze”.

Kontrast pomiędzy Turcją A i B uwidacznia w swoich dziełach Zeki Demirkubuz , którego retrospektywę filmów mogliśmy oglądać we Wrocławiu i z którym można było się spotkać po projekcjach. Reżyser tworzy kino drogi, uzewnętrzniające człowieka pozostawionego przeznaczeniu i silnym emocjom. Szaleńcza odyseja bohaterów po tureckich miastach staje się motywem przewodnim twórczości artysty. W najgłośniejszym filmie "Niewinność" pokazuje losy skazanego wychodzącego na wolność i uświadamiającego sobie, że za murami czeka na niego świat, który też jest więzieniem. Z kolei w trylogii: "Fatum", "Wyznanie", "Poczekalnia" Demirkubuz dotyka problemów uniwersalnych, wyrastających z literatury Camusa, Dostojewskiego.
Fatum, Niewinność

Nowe kino Turcji nie jest widowiskowe, nie znajdziemy tam szybkiej akcji rodem z amerykańskiej produkcji, zawiodą się również ci, którzy chcieliby obejrzeć piękne krajobrazy, na jakie możemy natknąć się w folderach reklamujących kraj. Filmy znad Bosforu mają manierę opisywania zimnego, minimalistycznego, często prowincjonalnego świata. Można by określić je mianem arabeskowych, o kapryśnej kompozycji i ironiczno - humorystycznym stylu, połączeniu poetyckości z humorem. Owa poetycka melancholijność buduje tożsamość bohaterów, jak i obraz całego społeczeństwa. Sztuka jaką serwują nam Turcy to mądre, poruszające kino, do którego nie od razu każdy się przekona. Mnie zainteresowało, więc oczekuje kolejnych tureckich produkcji, na które na pewno się wybiorę.

Tekst gościnny: Marcin Radomski

STRONA GŁÓWNA      POWRÓT DO WYBORU      FORUM DYSKUSYJNE