|
BIAŁA WSTĄŻKA (DAS WEISSE BAND)
Reż. Michael Haneke
|
|
Tegoroczny laureat Złotej Palmy w Cannes otworzył dziewiątą edycje MFF Era Nowe Horyzonty. Reżyser portretuje codzienne życie jednej z niemieckich wsi na przełomie 1913 i
1914 roku. Życie i relacje między mieszkańcami wsi są tylko pozornie normalne. Wszyscy są zdystansowani. Taki też jest sam film, chłodne spojrzenie na relacje międzyludzkie
w zwykłej wsi tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej, a także spojrzenie na metody wychowawcze pozbawione jakiejkolwiek miłości. Haneke pokazuje, jak totalitaryzm
rodził się na poziomie jednostki w czasie zwykłego z pozoru dnia. "Biała Wstążka" to bardzo dobry film, który na długo zapada w pamięć.
[AZGAROTH]
|
PIKNIK (PESCUIT SPORT IV)
Reż. Adrian Sitaru
|
|
 |
|
W drodze na piknik kochankowie potrącają prostytutkę. W obawie, że ich romans wyjdzie na jaw, zamiast zawieźć dziewczynę do szpitala, proponują jej,
by wspólnie z nimi spędziła wolny czas. To spotkanie stanie się oczywiście doskonałą okazją do głębokiej analizy wzajemnych relacji pary. Podobny
pomysł na film był już wykorzystywany i to nie raz - warto przypomnieć choćby "Nóż w wodzie" Polańskiego. W tego typu historiach, opierających się nie na
akcji, lecz na wzajemnych relacjach, podstawą dobrze napisanej historii są intrygujące, pogłębione psychologicznie postaci. W "Pikniku" ich zabrakło.
Reakcje i argumenty całej trójki dają się łatwo przewidzieć. Od początku wiadomo też, że potrącona prostytutka stanie się przyczyną konfliktu między
niezadowolonym z życia nauczycielem a jego zamężną kochanką. Kolejnym istotnym elementem, który czyni ten film przeciętnym jest jego strona techniczna.
Rozdygotana kamera, filmująca jakby z przypadku i wyraźnie bez pomysłu, pozostawia tylko poczucie chaosu i estetycznego niechlujstwa.
[HANESKA]
|
BEZ TCHU (DDONGPARI)
Reż. Yang Ik-June
|
|
 |
|
Debiutancki obraz Yang Ik-June, zgodnie z tytułową obietnicą, w niektórych momentach rzeczywiście zapiera dech. Nie robi tego jednak za pomocą szybkiej akcji czy
pięknych zdjęć, ale poprzez lawinę przemocy - werbalnej, fizycznej i psychicznej. Główni bohaterowie żyją w rzeczywistości ciągłej konfrontacji, nieustannej walki
o byt, w której przemoc jest tak wszechobecna, że każda inna postawa jest niezrozumiała i wdeptywana w ziemię. Na dodatek wydaje się, że z tego agresywnego impasu
nie ma wyjścia - każdy element życia - praca, dom, rodzina i własne podwórko - jest przesiąknięty zaraźliwym wirusem, przenoszonym błyskawicznie, także z pokolenia na pokolenie.
Jednak mimo natłoku powtarzających się bijatyk i dialogów złożonych głównie z przekleństw udaje się reżyserowi przemycić wiele humoru i małych, pięknych, ludzkich momentów,
które dają widzowi chwilę wytchnienia i minimalną nadzieję na polepszenie życia bohaterów. Pełny kontrastów, mocny i niedający chwili wytchnienia film, jeden z najbardziej
wyrazistych w tegorocznej edycji.
[TONY CLIFTON]
|
$9.99
Reż. Tatia Rosenthal
|
|
Kolejna, po "Meduzach", fantastyczna animacja udowadnia, że fantazje Etgara Kereta można przenieść na ekran, nie tracąc ich ducha (amerykański "Tamten świat samobójców",
inspirowany "Pizzerią Kamikaze", był jednak od tego daleki). "$9.99" jest kompilacją motywów z kilku miniaturowych opowiadań Kereta: akcja dzieje się w jednej kamienicy,
gdzie dochodzi do wydarzeń dziwnych, czasem groteskowych, a niekiedy tragicznych. To surrealizm bliski codzienności, wkradający się w sytuacje najbardziej banalne: w
monotonną egzystencję samotnego staruszka, awantury rodzinne, bolesne rozstania, szybkie i namiętne romanse z nieznajomymi. Animacja poklatkowa czyni tę niesamowitą opowieść
tylko bardziej rzeczywistą.
[ARTEMIS]
|
PARQUE VIA
Reż. Enrique Rivero
|
|
 |
|
Poruszający debiut Meksykanina Enrique Rivero. Nagrodzona Złotym Lampartem na Festiwalu w Locarno historia dozorcy, który od ponad 30 lat opiekuję się wystawioną na sprzedaż
opuszczoną posiadłością. Gdy właścicielce rezydencji - arystokratce w podeszłym wieku - uda się wreszcie znaleźć kupca, poukładany świat Beto z dnia na dzień legnie w gruzach.
Siłą filmu jest minimalizm i prostota. Surowe kadry i długie, statyczne ujęcia doskonale podkreślają samotność starego człowieka, żyjącego w pułapce codziennych obowiązków.
Zamiatanie, mycie okien, koszenie trawnika, oglądanie telewizji, a nawet seks z lokalną prostytutką urastają niemal do rangi świętości. Wyznaczają rytm dnia. Są dla niego niczym
tlen. Sprawiają, że mężczyzna czuje się potrzebny, wartościowy. Ale przede wszystkim dają mu złudne poczucie bezpieczeństwa. Za każdym razem, gdy Beto opuszcza bezduszny dom ogarnia
go paniczny lęk. Paradoksalnie ten skromny film to przede wszystkim manifest wolności, a przy tym również przenikliwe studium samotności. I w końcu - smutny portret człowieka,
którego długoletnia alienacja uczyniła martwym za życia.
[HANESKA]
|
12 KWIATÓW LOTOSU (12 LOCUS)
Reż. Enrique Rivero
|
|
Getai to specyficzny koncert, a zarazem widowisko wystawiane podczas święta duchów w Singapurze. Lotus - główna bohaterka filmu - od dziecka chciała zostać piosenkarką
występującą na Getai. Pod kolorową, krzykliwą oprawą koncertów rozgrywa się dramat młodej piosenkarki, która w przeciwieństwie do wykonywanych piosenek nie miała radosnego
życia. Kolejny udany musical pokazywany na festiwalu. Smutna opowieść o życiu Lotus przeciwstawiona jest kiczowatym piosenkom śpiewanym na Getai, które stylistyką przypominają
Bollywood. "12 kwiatów lotosu" to film niezwykły, ukazujący dramat jednostki w rytm zabawnej muzyki, co jeszcze dobitniej pokazuje tragedię Lotus. Warstwa muzyczna jest bardzo
dobra, jednak na pewno nie każdemu przypadnie do gustu kiczowata stylistyka Getai. Fabuła jest prosta, ale w połączeniu z musicalem daje niecodzienny efekt, który na pewno
warto zobaczyć na własne oczy.
[AZGAROTH]
|
RACHEL WYCHODZI ZA MĄŻ (RACHEL GETTING MARRIED)
Reż. Jonathan Demme
|
|
 |
|
Mówiąc najprościej "Rachel wychodzi za mąż" to kameralny dramat o życiu - jego radościach i smutkach. Kym, młoda pogubiona dziewczyna, opuszcza odwyk z powodu ślubu swojej
starszej siostry, Rachel. Skromna uroczystość szybko i bezwstydnie ujawni dawne zaszłości i otworzy pozornie tylko zaleczone rany, kreśląc przed widzem portret naznaczonej
tragedią rodziny. Cały ból, żal i złość skrzętnie ukrywane są pod maską pozorów. Reżyser Jonathan Demme - twórca "Milczenia owiec" i "Filadelfii" - buduję napięcie, bazując
na emocjach Nadając filmowi rys dokumentu, bohaterów najczęściej filmuje kamerą z ręki i w całkowitym zbliżeniu, co tworzy osobliwą atmosferę. Historie nieszczęśliwych
rodzin najczęściej bazują na schematach i, co gorsza, obfitują w płaskie, pompatyczne dialogi, których jedynym zadaniem jest umoralnić widza. Demme z powodzeniem ucieka
od taniego sentymentalizmu. Nie poucza ani nie podaję uniwersalnej recepty na szczęście. To ogromna zaleta filmu. Podobnie jak pełna ekspresji i dojrzała kreacja Anne Hathaway
w roli Kym. Choćby dla niej naprawdę warto obejrzeć ten film.
[HANESKA]
|
KOLEKCJONERKA (KOLEKCIONIERE)
Reż. Kristina Buozyte
|
|
Film o emocjach, ale kompletnie bez emocji. Opowieść o kobiecie, która po śmierci ojca, alkoholika i hazardzisty, próbuje zredefiniować tłumione przez lata pragnienia.
Osobliwym sposobem na poznanie własnego wnętrza okazują się filmy kręcone cyfrową kamerą. Krótkie zapisy powakacyjnie ekstremalnych sytuacji, w które kobieta sama się
wplątuje, mają przynieść ulgę - nazwać ból, którego Gaila nie potrafi zdefiniować. "Kolekcjonerka" nie przekonuje jako portret psychologiczny poranionej przez życie kobiety.
Pozostawia niewzruszonym. Powodem jest to, iż reżyserka filmu, debiutantka Krisina Bouzyte, chcąc uchwycić emocjonalne kalectwo bohaterki, zachowała do niej zbyt duży dystans.
Chłód, który bije z ekranu, co podkreślają jeszcze szaro-niebieskie, ponure kadry. sprawia, że trudno się zaangażować w opowiadaną historię i współczuć skrzywdzonej, samotnej kobiecie.
[HANESKA]
|
DWIE LINIE (IKI CIZGI)
Reż. Selim Evci
|
|
Film prezentujący codzienne życie tureckiego małżeństwa. Selin i Mert prowadzą wygodne życie, są dobrze sytuowani i niczego im nie brakuje - przynajmniej jeżeli chodzi o
dobra materialne. Gorzej jest z uczuciami, które wydają się obce parze małżeńskiej. Turecki film mógł być ciekawym spojrzeniem na klasę średnią w jakże różnorodnym i
ciekawym kraju, niestety tak nie jest. Oglądanie "Dwóch linii" ogranicza się głównie do podziwiania snujących się z kąta w kąt Selin i Merta i słuchaniu jednozdaniowych
dialogów pojawiających się co kilka minut. Największym zwrotem akcji jest tutaj odkrycie przez żonę, że mąż pali papierosy. Nic się nie dzieje, jest nudno i właściwie
trudno stwierdzić, co chciał przekazać reżyser. Co gorsze fabuła praktycznie do niczego nie prowadzi, pozostawiając widzów w punkcie wyjścia. Film średnio udany, nużący i pusty.
[AZGAROTH]
|
BIAŁE SZALEŃSTWO (NORD)
Reż. Rune Denstand Langlo
|
|
Jomar ma depresję. Całymi dniami leży w łóżku, pali i pije wódkę. Nie chce się nigdzie ruszać, nawet by zobaczyć się ze swoją byłą żoną i synem. Kiedy pewnego dnia w jego
domu wybucha pożar, Jomar - zamiast go ugasić - ratuje najpotrzebniejsze rzeczy i postanawia wyruszyć na północ. Jego celem jest ponowne spotkanie z rodziną, choć sam
jeszcze nie wie, czy na pewno tam chce się udać. Norweskie "Białe szaleństwo" może kojarzyć się z "Prostą historią" Davida Lyncha. Film miesza dramat z komedią i filmem drogi.
Po drodze Jomar spotyka osoby, z którymi się zaprzyjaźnia i które pomagają mu dotrzeć do celu. Film bardzo przyjemny i pomimo zimnych krajobrazów bardzo ciepły. Żałuję jedynie,
że trwa tylko 78 minut.
[AZGAROTH]
Francois Ozon w "Ricky" odważniej balansuje na granicy kiczu i dobrego smaku. Zaczyna film w realistycznym stylu, budząc skojarzenia z "Dzieckiem"
braci Dardenne, żeby po jakimś czasie zaserwować naprawdę 'odlotowy' zwrot akcji. Jakimś cudem udaje mu się to pociągnąć do końca i trącić nawet kilka
poważniejszych nut, ale całość pozostaje obrazem na tyle dziwacznym i wewnętrznie skontrastowanym, że trudno go zaakceptować. Ma w sobie zarówno elementy
dramatyczne, jak i realistyczne czy trochę krytyki zjawisk socjologicznych, jednak w sumie tylko ślizga się po powierzchni i chyba najlepiej po prostu
potraktować go jako pokręconą współczesną baśń.
[TONY CLIFTON]
|
SPOTKANIE W PALERMO (PALERMO SHOOTING)
Reż. Wim Wenders
|
|
 |
|
Najnowszy film Wima Wendersa, reżysera takich filmów jak "Niebo nad Berlinem" czy "Buena Vista Social Club". Głównym bohaterem filmu jest znany i odnoszący
sukcesy fotograf. W życiu ma wszystko, ale zarazem nie czuje się szczęśliwy. Czas przecieka mu przez palce, a on sam nie czuje, że tak naprawdę żyje. Kiedy
pewnego dnia widzi barkę - o nazwie Palermo - płynącą po rzece, postanawia odwiedzić to urocze miasteczko, by zmienić swoje życie. W warstwie fabularnej
"Spotkanie w Palermo" to spektakularna porażka. Historia jest naiwna, pretensjonalna. Wymawiane przez bohaterów kwestie są pełne banalnych, patetycznych słów,
które ciężko uznać za odkrywcze. Główny bohater zagrany przez Campino (na co dzień wokalista zespołu Die Toten Hosen) jest mało wiarygodny. Miłą niespodzianką
jest rola Milli Jovovich, przyjemnie zobaczyć tę aktorkę w filmie, w którym nie ugania się za zombie. Pomimo kiepskiej fabuły "Spotkanie w Palermo" nie jest
zupełnie złym filmem. Największym plusem jest samo Palermo. Bardzo podobał mi się baśniowy klimat filmu. Film można obejrzeć z przyjemnością, o ile widz wykaże
się tolerancją w stosunku do dużej ilości banałów serwowanych przez reżysera.
[AZGAROTH]
|
SERAFINA (SERAPHINA)
Reż. Martin Provost
|
|
"Serafina" to biograficzna opowieść o Serafinie de Senlis. Pracująca na co dzień jako służąca w nocy przemienia się w genialną malarkę. Jej talent odkrywa Wilhelm Uhde, znany mecenas
sztuki. Film to dobrze zrobiona biografia. Jej największym plusem i zarazem minusem jest główna bohaterka. Jeżeli widza interesuje malarstwo i postacie takie jak Serafina film na pewno
mu się spodoba, w przeciwnym razie może nudzić. Obraz Provosta jest bardzo dobrze zrealizowany - niezłe zdjęcia i krajobrazy, a także dobra gra aktorska, z odtwórczynią głównej roli -
Yolande Moreau - na czele. Pomimo dobrej realizacji "Serafina" mnie nie zachwyciła, może zachwyci wielbiciela malarstwa?
[AZGAROTH]