STRONA GŁÓWNA      POWRÓT DO WYBORU      FORUM DYSKUSYJNE

RETROSPEKTYWA: TSAI MING-LIANG
BUNTOWNICY NEONOWEGO BOGA (QING SHAO NIAN NUO ZHA)
Pierwszy długi metraż Tsai Ming-Lianga i debiut Lee Kang-Shenga - aktora. Widać, że styl reżysera nie jest jeszcze w pełni wykrystalizowany, gdyż chyba jego najbardziej linearny i logiczny film. Narracja jest powolna, ale na tyle przystępna, że można spokojnie śledzić fabułę z odrobiną cierpliwości i przyzwyczajać się do sposobu widzenia świata oczami Tsai Ming-Lianga. W filmie jest sporo delikatnego humoru, dziwacznych postaci i zapadających w pamięć scen. Słodko-gorzki klimat, wielkomiejska dżungla pełna neonów i syntezatorowa muzyka - tak można scharakteryzować ogólny nastrój tego obrazu. [TONY CLIFTON]
GOOD BYE, DRAGON INN (BU SAN)
Skrajny minimalizm. Formy, bo zdjęcia statyczne. Miejsca, bo to (nie licząc finału) ogranicza się do starego budynku kina. I akcji, gdyż dialogów nie ma tu prawie wcale, a największą dynamiką odznaczają się sceny toaletowe: trzaskają drzwi do kabiny, wychodzi jeden mężczyzna, potem drugi. Na sali kinowej widzowie się przesiadają, ktoś chrupie orzeszki, jakaś kobieta siada za obcym mężczyzna. Widownia jest prawie pusta. I potem długo nic. Tsaiowe milczenie-patrzenie. Nie wiem, czemu ten film mnie nie znudził. Najwidoczniej tajwański twórca jest prawdziwym czarodziejem ekranu. A może dlatego, że oglądać w kinie film o kinie (przed tobą pełny rząd głów, w filmie puste fotele) - to rzecz wręcz magiczna. [ARTEMIS]
RZEKA (HE LIU)
Znowu śledzimy życie Lee Kang-Shenga i jego rodziny, mieszkających w tym samym miejscu, co w "Buntownikach neonowego boga". Tym razem główny bohater ma okazję "zagrać" topielca w filmie i po kąpieli w brudnej rzece zaczyna narzekać na nietypowy ból szyi. Aż do końca obserwujemy jak na różne sposoby próbuje sobie poradzić z tym problemem, niektóre zabawne, inne mniej, aż w końcu Tsai Ming-Liang pociąga za strunę z napisem "niewygodnie" i rozwiązuje go w dość niesmaczny, ale też nieoczekiwany sposób. Ponownie leniwy styl narracji gra tu dużą rolę, a fabuła jest jeszcze bardziej epizodyczna i sprowadza się do scen z życia bohatera i relacji w jego rodzinie. [ARTEMIS]
KTÓRA TAM JEST GODZINA (NI NA BIAN JI DIAN)
Czyli o samotności według Tsai Ming-Lianga. Przykład kina refleksyjnego, które nie nudzi; myślisz, że powinno, bo fabuła wątła, bo akcji żadnej, bo statyczne ujęcia, bo bohaterowie zwykli, dialogi szczątkowe i o niczym, bo większość czasu ekranowego to takie milczenie-patrzenie. A mimo to... A może właśnie: dlatego? Tsai pozwala spojrzeć na swych bohaterów z dystansu, a jednocześnie - choćby na moment - ujrzeć świat wyraźniej, inaczej. Dziwne kino. Nie podobał mi się wątek francuski (z wyjątkiem Jeana-Pierre'a Leauda), ale cała reszta - bardzo. [ARTEMIS]

KAPRYŚNA CHMURA (TIAN BIAN DUO YUN)
Przy tym filmie Tsai Ming-Liang pozwolił sobie na kompletny odjazd. Lee Kang-Sheng gra aktora filmów porno, które są kręcone w mieszkaniu, w dość obskurnym bloku. Drugim wątkiem jest dziwaczna relacja jego postaci z mieszkającą blisko sąsiadką. A wszystko to rozgrywa się na tle kryzysu wodnego i wielkiej popularności arbuzów. Zarówno woda, jak i owoce odgrywają też ważną w rolę zarówno w życiu bohaterów, jak i w filmach porno, których fragmenty możemy podziwiać w czasie seansu. Całość jest zaś musicalem. Powolne, statyczne, prawie nieme sceny kontrastują z kolorowymi, tandetnymi numerami piosenkowymi. A sam finał to trudny test na wytrzymałość nawet dla najbardziej tolerancyjnych i otwartych na nowe horyzonty widzów. [TONY CLIFTON]

STRONA GŁÓWNA      POWRÓT DO WYBORU      FORUM DYSKUSYJNE