Wybrana to zbudzi... Wybrana to zniszczy...
Zanim zacznę właściwą recenzję filmu - pozwolę sobie na chwilę dygresji. Są serie anime bardzo
znane - zarówno w kraju ojczystym tego gatunku jak i na całym świecie. Będąc amatorem japońskiej
animacji - muszę się niestety przyznać, iż niewiele takich serii oglądam. Tak to już ze mną jest
- zaczynam jakąś serię i nie kończę, albo wybiórczo obejrzę kilka odcinków - często gdzieś w
środku jakieś trwającej sagi. Bo tak też jest w naszym rodzimym kraju - same filmy z cyklu anime
są trudne do zdobycia, nie wspominając już o seriach... Pozostaje oglądanie tych serii albo na
niemieckich programach (ja tego nie robię, gdyż nie znoszę niemieckiego dubbingu) albo jakaś
polska stacja od czasu do czasu uraczy nas jakimś kąskiem (np.
"Dragon Ball",
"DBZ",
"DBGT",
"Czarodziejki z Księżyca", "Pokemon" - te dwa ostatnie sobie zawsze darowałem, w przeciwieństwie
do genialnego
"Dragon Ball Z"
:) Wielkie brawa należą się stacji telewizyjnej "Hyper" (emisja od
20.00 do 0.00), która to codziennie chyba wyświetla jakieś anime. Do tej pory widziałem tam np.
serie "Gundam Wing", "Cowboy Bebop", "Record Of Lodoss War", "Vampire Princess Miyu", "Arjuna" czy filmy pełnometrażowe
- np. "Iris" a nawet
"Grave of the Fireflies" !
Jednak sporo też przegapiłem - m.in. właśnie serię "Escaflowne".
Zbierając to wszystko do kupy i biorąc pod uwagę
powyższe fakty - to chyba jest powód dlaczego wolę anime pełnometrażowe od serii. I dlatego
tylko takie opisuję w tym dziale (tyczy się to mojej osoby, serie są jak najmilej tutaj widziane
:) Natomiast o tytule "Escaflowne" sporo się naczytałem - w różnych czasopismach czy na różnych stronach
internetowych. Historia wyglądała na ciekawą, podobnie jak bohaterowie i ich cały świat. W ręce wpadł mi
"Escaflowne - The Movie". Oczywiście jako fan gatunku - nie mogłem sobie tego tytułu odpuścić.
A historia dzieje się w alternatywnym świecie Gaea (widać stamtąd na niebie Ziemię). Niezbyt dobrze się tam dzieje. Klan Czarnego Smoka
sieje postrach, zdobywa kolejne terytoria chcąc sobie podporządkować całą planetę. Jedyną szansą na przywrócenie spokoju jest legendarny, tytułowy pancerz smoka -
czyli "Escaflowne". Jednak wiąże się z tym ogromne ryzyko - pancerz emanuje olbrzymią mocą - i
jest to oczywiście moc jak najbardziej destruktywna... Hitomi jest młodą dziewczyną, żyjącą w
normalnym świecie. Jednak od pewnego czasu nawiedzają ją dziwne sny na jawie (i nie tylko),
jakby wizje. Pewnego dnia, niewyjaśnionym sposobem trafia do innego świata - właśnie do
wspomnianego wyżej świata Gaea. Tam mieszkańcy oczekują - według legendy - "Bogini Skrzydeł",
która będzie w stanie ożywić "Escaflowne", przywołać, a nawet zniszczyć. Jako że Hitomi zjawia
się w Gaea właśnie w tych trudnych czasach - nie jest tajemnicą, że od razu jest uważana za
"Boginię Skrzydeł". Tak się w skrócie przedstawia fabuła pełnometrażowego anime "Escaflowne".
To, co zdecydowanie najbardziej przypadło mi do gustu w tym tytule to ciekawie skonstruowane
postacie, z pozoru piękny, lecz mimo wszystko nieco ponury świat Gaea, legenda pancerza i pobyt
w obcym świecie głównej bohaterki - wyglądający na pobyt w niewłaściwym miejcu i w niewłaściwym
czasie (ale czy na pewno...?). O ile z początku anime to nie wywołało na mnie większego wrażenia
i uznałem je poprędce za kolejny, zwyczajnie niezły (momentami więcej niż niezły) film, dając
ocenę rzędu 6,5 - coś mnie tknęło... Po namyśle i ponownym obejrzeniu stwierdziłem, że coś w tej
produkcji jest. A przyczyniło się do tego to, co napisałem parę linijek wyżej (historia) i
miejscami nawet lekko oniryczny charakter opowieści...
...a także kilka dobrze dopracowanych elementów - chodzi mi tutaj szczególnie o ciekawe
pojedynki, emanujące siłą i potęgą świata Gaea. Do tego wszelkie akcje z udziałem smoczego
pancerza - a już widok dwóch takich kolosów (drugi pancerz znaleziony, wykopany i ożywiony przez
magów klanu Czarnego Smoka) walczących ze sobą jest świetny (na myśl przychodzą mi wszelkie
anime z udziałem wielkich robotów - uwielbiam ten temat). Jednak "Escaflowne" to nie akcja, nie
walki kolosów czy ludzi. "Escaflowne" to przede wszystkim konstrukcja świata i postaci. Mamy
tutaj ludzi Abaharaki (Ci dobrzy), wśród których najbardziej wyróżniają się: awanturniczy, ale
waleczny Van (legendarny, ostatni smok, powinien objąć tron Gaea), opanowany Allen (wydaje się, że uważany za
kogoś w rodzaju przywódcy, którym powinien być Van), wesoła Merle (wyglądająca jak skrzyżowanie dziewczynki z jakimś
kotem :) no i główna bohaterka - Hitomi - z początku wyraźnie zagubiona w nowej rzeczywistości.
Są też ludzie Czarnego Smoka - przywódca Folken (brat Vana, dość smutna i nawet dramatyczna
postać), ekscentryczny i nieopanowany Dilandau, Sola (ktoś w rodzaju... wróżki) czy zwierzęcy
Jajuka. Postacie nie tyle barwne i zróżnicowane, co zwyczajnie ciekawe i nie stereotypowe. To
one są na pierwszym planie opowieści. A całą historię dopełnia wspaniała, miejscami niesamowita
wręcz oprawa muzyczna autorstwa duetu Yoko Kanno i Hajime Mizoguchi (para bardzo dobrze znanych
japońskich kompozytorów) wraz z piosenką przewodnią, która pojawia się kilka razy w filmie. I to
wszystko sprawia, iż ostatecznie podnoszę ocenę do mocnej siódemki - mimo iż, jak pisałem w
poprzednim akapicie, moje zdanie z początku było inne. Ale niższa ocena byłaby zdecydowanie
krzywdząca dla tego tytułu. I po "Escaflowne - The Movie" z wielką chęcią zapoznałbym się z serią TV (podobnie jak w przypadku innych pełnometrażowych anime z seriami u boku) - mam nadzieję, że program "Hyper" jeszcze ją kiedyś wyemituje...
|
 |
ESCAFLOWNE - THE MOVIE
Rok produkcji: 2000, Japonia
Czas trwania: 98 min.
Reżyseria: Kazuki Akane
Scenariusz: Kazuki Sekine, Ryota Yamaguchi
Adaptacja książki Roberta Chomiaka
Muzyka: Yoko Kanno, Hajime Mizoguchi
Animacja: Shoji Kawamori, Hajime Yatate
Głosy podkładali:
Maaya Sakamoto (Hitomi),
Tomokazu Seki (Van),
Mayumi Iizuka (Sora),
Shinichiro Miki (Allen),
Joji Nakata (Folken),
Ikue Ootani (Merle)
Przeczytaj recenzję soundtracku -
KLIKNIJ TUTAJ
|
 |
|
 |
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
|
Moja ocena: 7/10 |