STRONA GŁÓWNA |
RECENZJE KMF |
NAPISZ DO AUTORA
Etos samuraja i jego demitologizacja w filmie japońskim.
UWAGA - TEKST ZDRADZA ISTOTNE ELEMENTY FABUŁY FILMÓW:
"Harrakiri", "Ame Agaru", "Sanjuro" i "Siedmiu samurajów"
Kim był „ostatni samuraj”?
Wolno, jeden po drugim, odpiął płaskie mosiężne guziki. Wyjrzała smagła pierś,
a po chwili ukazał się brzuch. Rozpiął sprzączkę pasa i guziki spodni. Wyjrzała
śnieżnobiała opaska na biodra, porucznik zsunął ją niżej odsłaniając jeszcze
bardziej brzuch, a następnie ujął w prawą rękę klingę owiniętą białym zwojem...
Porucznik przesunął miecz do przodu, uniósł nieco biodra, tak aby górna połowa
ciała zawisła nad końcem miecza. Gniewnie naprężone pod mundurem ramiona
świadczyły o tym, że zbiera w sobie wszystkie siły. Postanowił pchnąć głęboko i
zdecydowanie w lewą część brzucha. Ostry krzyk przeszył ciszę pokoju.
Mishima Yukio, wybitny pisarz i dramaturg japoński, wprowadził w czyn swoje
własne słowa 25 listopada 1970 roku, popełniając rytualne samobójstwo, zwane
seppuku, po nieudanym zamachu stanu.
Dla większości był zaledwie awanturnikiem i błaznem, dla niewielu – ostatnią
ostoją tradycyjnych, samurajskich ideałów w dwudziestowiecznej Japonii. Jego
czyn, który spotkałby się zapewne z powszechną aprobatą jeszcze kilkadziesiąt
lat wcześniej, w drugiej połowie XX wieku uczynił go tanim skandalistą. Czy
Japonia zmieniła się aż tak bardzo, by zapomnieć o swoim dziedzictwie? Czy może
raczej samurajskie ideały i specyficzne rozumienie honoru nie znajdują miejsca
we współczesnym świecie?
Nie da się odpowiedzieć jednoznacznie na zadane w ten sposób pytania. Chociażby
dlatego, że po dziś dzień postać Saigo Takamoriego, „buntownika stawianego za
wzór w japońskich podręcznikach” (jak nazywa go książka "Ostatni samuraj"
autorstwa historyka Marka Raviny), czczona jest z niebywałym zapałem przez ogół
nippońskiej społeczności. Niezależnie jednak od tego, jaka jest odpowiedź na
powyższe pytanie, samuraj w dwudziestym wieku stał się nie tylko dobrem kultury
japońskiej, lecz własnością niemal całego świata, czego dowodzi chociażby film
Edwarda Zwicka "Ostatni samuraj" z roku 2004, oparty luźno na życiorysie
Takamoriego. Czy jednak przetworzenie kultury japońskiej przez amerykański
przemysł filmowy to dobra wykładnia prawdy o samurajach? Czy film w ogóle może
odzwierciedlić realia życia samuraja?
Ronin – japoński kowboj?
W zbiorowej świadomości ludzkiej samuraj to samotna postać, majacząca na tle
zachodzącego słońca, w kierunku którego odchodzi w poszukiwaniu dalszych
przygód. Taki obraz samuraja-kowboja przez lata utrwaliły rozmaite filmy,
komiksy i inne produkty kultury masowej, stawiając dzieje samurajów na równi z
perypetiami samotnych rewolwerowców rodem z Dzikiego Zachodu i przyciągając
rzesze miłośników przygody na całym świecie.
Jednak tak jak w przypadku wypracowanego przez Hollywood mitu kowboja i całego
zestawu atrybutów mu towarzyszących, tak samo mit ronina, samuraja bez pana,
został obalony przez świadectwa historyczne. Ronin, włóczęga i romantyk,
najczęściej „artysta miecza”, podążający ścieżką honoru i rozwagi, poszukujący
harmonii wewnętrznej, niosący wyzwolenie i ruszający z pomocą wszelkim
niewinnym, napotkanym na drodze osobom, kłóci się często z obrazem, jaki maluje
przed nami historia.
W mrocznej epoce rządów szogunatu Tokugawa (1603-1868) status ronina często
równał się skazaniu na śmierć. Szoguni z rodu panującego, szczególnie w
pierwszych latach swojej hegemonii, panicznie bali się przejęcia władzy przez
konkurencyjne domy, czuli, że ich pozycja jest zagrożona przez rosnących w siłę
panów feudalnych zwanych daimio. Jako środek zapobiegawczy, szogunat spisał
długą listę zakazów i nakazów, będącą tylko pretekstem, by pod pozorami
zachowania prawa, zlikwidować rywali, często wyimaginowanych. Za pomocą
nieuczciwych zabiegów, Tokugawom udawało się skazywać na popełnienie seppuku
panów domu, w wyniku czego rzesze samurajów zostawały bez pracy. Kodeks Tokugawa
mówił także o zakazie podejmowania prac zarobkowych przez klasę samurajów, a
skoro w kraju nie prowadziło się wojen, gdyż władza nieustannie dążyła do
centralizacji, roninowie skazani byli często na śmierć głodową, zejście na drogę
zbrodni bądź popełnienie seppuku.
|
 |
 |
|
Ostatnie z rozwiązań znakomicie obrazuje Masaki Kobayashi w swoim mistrzowskim
dziele "Harakiri" (w oryginale "Seppuku") z roku 1963. Film ten jest historią z
czasów panowania Tokugawów, a jego akcję datuje się na rok 1630. W owych czasach
roninowie poszukujący zatrudnienia uciekali się do różnorakich zabiegów, by
pozyskać środki do życia, nie mogąc dowieść swojej wartości w boju. Niektórzy z
nich, by zachować honor, prosili o możliwość popełnienia rytualnego samobójstwa
w domostwie pobliskiego daimio. Ich gotowość do śmierci imponowała panom
feudalnym, przez co roninowie, jako ludzie skłonni do poświęceń w imię honoru,
uzyskiwali pracę. Jednak wkrótce tego rodzaju działania zostały wypaczone przez
samurajów, którym chodziło o wyłudzenie pieniędzy od daimio, bo dyshonorem
mógłby być trup samuraja leżący w kałuży krwi na schodach pałacu. Bojąc się
takiej wizji, daimio często oferowali roninom zapomogę finansową, byle tylko
oddalić od swego domu widmo śmierci. W "Harakiri" poznajemy historię Motome
Chichiwy, młodego samuraja; jego klan został rozwiązany decyzją szogunatu, a nie
mając środków na leczenie swojego dziecka ucieka się do opisanego wcześniej
hańbiącego występku. Licząc na przyjęcie w szeregi żołnierzy daimo, spotyka się
jednak z rozczarowaniem. Upokorzony i szykanowany przez innych samurajów,
zmuszony zostaje do popełnienia seppuku bambusowym mieczem, gdyż okazuje się, że
prawdziwy, stalowy, sprzedał, przeznaczając pieniądze na leczenie swojego
potomka. Ta część wielowymiarowego dzieła Kobayashiego obrazuje okrucieństwo,
które kryło się pod płaszczykiem kodeksu bushido. Zasady same w sobie nie były
oczywiście złe, jednak egzekwowanie ich, po uprzednim dostosowaniu do prywatnych
potrzeb, nie było zapewne czymś odosobnionym. Kryjąc się za kodeksem, odmawiając
Motome odrobiny współczucia i zwykłego, ludzkiego miłosierdzia, samuraje z
arystokratycznego rodu skazują go na okrutną śmierć – a wszystko to odbywa się w
majestacie prawa.
Postacią, która relacjonuje widzowi wydarzenia przedstawione powyżej, jest teść
młodego samuraja, Hanshiro Tsugumo. Stary wojownik przybywa z zamiarem zemsty do
tej samej rezydencji, w której umarł jego zięć. Uprzednio jednak odszukuje i
pojedynkuje się z najlepszymi z samurajów tego domu, by odciąć im warkocze, a
tym samym pozbawiając ich honoru i skazując na popełnienie seppuku. Jednak
dygnitarze rodu Iyi podejmują decyzję o zatuszowaniu całej sprawy i zabiciu
Hanshiro, by ich dom nie stracił twarzy. Kodeks bushido zostaje bezlitośnie
zdeptany i odrzucony na bok, musi ulec prywacie i okrucieństwu. Kobayashi
pokazuje ów stan rzeczy w wielce wymownym ujęciu, kiedy Hanshiro, przedzierając
się przez zastępy samurajów po własną śmierć, niszczy zbroję przodków rodu Iyo,
będącą symbolem tradycji; tradycji prawdziwej samurajskiej rodziny, która
zostaje zapomniana, a jej ideały okazują się fałszem.
Kobayashi jest surowym obserwatorem epoki feudalnej Japonii. Jego krytyka bywa
miażdżąca; pokazuje, jak system niszczył nie tylko jednostki, lecz całe klasy,
pozwalał na nadużycia, okazywał się obosiecznym orężem. Seppuku, rytuał tak samo
piękny jak i okrutny stał się narzędziem strachu i terroru. Nasuwa się pytanie:
czy inne aspekty samurajskiej kultury są również jedynie wspomnieniem z
przygodowego filmu ken-geki, „opowieści miecza”.
Droga wojownika
Podstawą samurajskiego życia był kodeks bushido („droga wojownika”), zbiór zasad
wyniesionych po części z buddyzmu zen, a po części z konfucjanizmu i wierzeń
shinto. Pierwotnym celem stworzenia kodeksu bushido (pamiętać trzeba, że
właściwy kodeks nie występował nigdy w formie pisemnej, składały się na niego
reguły i prawa wyniesione z wielorakich źródeł) miało być uzależnienie
wojowników od ich panów feudalnych. Ale ten zbiór zasad moralnych i etycznych
stał się czymś więcej, rozrósł do rangi symbolu, przyczynił się walnie do
powstania wspomnianego już obrazu samuraja-romantycznego ideowca podążającego
nieustannie „drogą wojownika” w ramach samodoskonalenia i z chęcią niesienia
pomocy innym.
Jednak, jak pisze Aleksander Śpiewakowski, cytowany przez Anetę Pierzchałę w
książce "Film japoński a kultura europejska", kodeks bushido sprawił, że dla
przeciętnego samuraja jego pan stawał się wszystkim, przysłaniając mu potrzeby
klas niższych, które ten najzwyczajniej ignorował – i daleko było japońskiemu
wojownikowi do wyciągnięcia pomocnej dłoni ku zwykłemu chłopu. Zarazem w duchu
konfucjanizmu jest idea opieki nad słabszymi, jednak, jak kontynuuje Pierzchała,
nie była ona pielęgnowana. Czy więc samuraja charakteryzowała wybiórczość zasad
moralnych? Nie do końca.
|
 |
 |
|
W filmie "Ame Agaru" ("Po deszczu") z roku 1999, autorstwa wieloletniego asystenta
Akiry Kurosawy, Takashiego Koizumiego, oglądamy przygody ronina, samuraja, który
z racji swojego swoistego „bezrobocia” jest akcentem niepożądanym w pozornie
uporządkowanym społeczeństwie feudalnym. Ihei Misawa podróżuje więc przez
Japonię z żoną u boku, pomagając ubogim i doprowadzając do perfekcji sztukę
fechtunku poprzez codzienne ćwiczenia. Misawa, zupełnie nieprzydatny w świecie
bez wojen, nie mogący spełnić swojego przeznaczenia jako samuraj, w bushido, w
drodze wojownika, znajduje jednak inną prawdę. Ronin, podczas swoich wędrówek,
pomaga napotkanym chłopom, kupuje im jedzenie, zabawia rozmową, nieraz wprawia w
zakłopotanie swoimi manierami i grzecznością. Wzbudza zdziwienie - przecież to
samuraj, ktoś „lepszy” od prostego chłopa, a jednak siedzi z nim przy stole jak
równy z równym. Oczywiście nie jest to postawa nowa, już we wcześniejszych
filmach autorstwa Kurosawy (często to właśnie on, a nie Koizumi zostaje
wymieniany jako autor "Ame Amagru", do którego napisał scenariusz, lecz zmarł w
trakcie realizacji) roninowie, niemający zobowiązań względem swoich, często
zmarłych, panów, oddawali się służbie innym. W arcydziele kina światowego,
"Siedmiu samurajach", to przecież nikt inny, lecz siedmiu roninów zgodziło się
bronić wioski przed rabusiami. W "Straży przybocznej" i "Sanjuro" – samuraju znikąd,
ostatnim sprawiedliwym okazuje się Kuwabatake, tytułowy ronin. Nie oznacza to
jednak, że Kurosawa kreślił postaci jednowymiarowe, nic bardziej mylnego.
Tak jak Sanjura charakteryzowało wyrachowanie i niejaka bezwzględność, tak nie
wszyscy samuraje w świecie odzwierciedlonym w "Siedmu samurajach" godzili się
bronić chłopów za miskę ryżu. Nawet przypatrując się postaciom tych siedmiu
bohaterów, czujemy różnicę klas, barierę istniejącą pomiędzy chłopem a bushi
(pamiętna ostatnia scena, w której młody samuraj Okamoto nie może pozostać z
ukochaną w wiosce, gdyż jest ona chłopką, a on podążać musi drogą wojownika).
Pomimo tego, że owa ściana wydaje się nie istnieć w "Ame Agaru" (w "Siedmiu
samurajach" Kurosawa również podjął próbę jej obalenia. Kikuchiyo, chłop z
pochodzenia, udowadnia, że samurajem zostaje się ze względu na czyny, nie
poprzez zaświadczenie na papierze), to jednak Misawa nie jest zupełnie „czysty”
w świetle obowiązującego prawa. Jest roninem, który walczy za pieniądze. Pojawia
się w tym miejscu jeden z najważniejszych motywów w sztuce japońskiej – konflikt
pomiędzy obowiązkiem i uczuciem (odowiednio „giri” i „ninjo”). Misawa poczuwa
się do odpowiedzialności za chłopów, którym wedle litery buddyzmu mahajana i w
duchu konfucjanizmu, zobowiązany jest pomagać.
Z drugiej jednak strony, prawo tworzy suweren, będący najwyższą wartością dla
samuraja. Czy status ronina, wojownika bez pana, zwalnia Misawę z obowiązku
służby? Pytanie owo można rozpatrywać na wiele sposobów, jednak naszej
europejskiej świadomości bliższe będzie zdecydowanie zachowanie bohatera, który
pieniądze wygrane w walkach wykorzystuje pomagając innym.
W Japonii jednak więź z suwerenem, z prawem przezeń ustanowionym, jest
silniejsza niż wszystko inne. Mimo to, właśnie poprzez swoje wybory moralne
Misawa pozostaje wierny bushido, jak żaden inny samuraj pokazany w filmie. Inni
bushi zgromadzeni na dworze książęcym są zepsuci, rozpuszczeni, walczą tylko dla
zabawy i zaspokojenia próżności. Jak pisze Pierzchała „ (…) świat żyje pozorami
– ale dla ronina nie ma w nim miejsca.”
Giri i ninjo
Wspomniany w poprzednim akapicie motyw walki obowiązku i uczucia, giri z ninjo,
jest toposem intrygującym chyba każdego, kto zetknął się z kulturą samurajską.
Targany sprzecznościami duch wojownika nie mógł dać poznać po sobie
jakiegokolwiek wahania, bushi musiał zawsze pozostać niewzruszony i
podporządkowany swojemu panu, nawet jeśli było to sprzeczne z jego własnym
poczuciem moralności oraz interesem prywatnym. Najwybitniejszym chyba przykładem
zwycięstwa giri nad ninjo jest autentyczna historia z XVIII wieku znana jako
"Opowieść o 47 roninach" sfilmowana i przeniesiona na karty literatury dziesiątki
razy. Właśnie w tym epizodzie z bogatej historii Japonii dowiadujemy się, jaką
wartością dla samuraja było giri, obowiązek. Po śmierci swojego pana, podstępnie
zmuszonego do popełnienia seppuku, najwierniejsi samuraje rodu Asano
poprzysięgli zemstę jednemu z dostojników odpowiedzialnych za zaistniałą
tragedię. Przez wiele lat w ukryciu, często w nędzy, hańbie i zapomnieniu,
porzucając życie rodzinne planowali zemstę na człowieku, który doprowadził ich
pana do zguby. Czy można wyobrazić sobie lepszą manifestację wierności swemu
panu, któremu wierni przyboczni służą nawet po jego śmierci? W dodatku po udanym
zamachu wręcz z radością idą na śmierć popełniając seppuku, gdyż wypełnili swoje
przeznaczenie?
Z drugiej strony odzywają się jednak głosy, że były to życia zmarnowane w imię
zemsty, którą często gardzimy; że były to zmarnowane szanse na przyszłość,
niepotrzebne poświęcenie nie tylko żywotów samych autorów vendetty, ale i ich
rodzin.
Innym wybitnym przykładem, opowiadającym o walce obowiązku i uczucia jest film
"Bunt" Masaki Kobayashiego z roku 1967. W tej historii poznajemy losy rodziny
Sasahara, której pan domu, dumny samuraj, mistrz miecza Isaburo, zostaje
zmuszony do niezwykle trudnego wyboru. Może albo stanąć w obronie swojego syna,
któremu w wyniku serii zdarzeń książę chce odebrać żonę, bądź też pozostać
lojalnym wobec zwierzchnika. Sasahara wybiera to pierwsze, wydając tym samym
wyrok śmierci na siebie i swoją rodzinę.
Czy więc ninjo zwycięża nad giri? I tak, i nie. Z jednej strony wydaje się, że
Sasaharą kieruje tylko uczucie, mówi, iż w imię rozkwitającej miłości jego syna
i synowej nie może przystać na warunki księcia, lojalność ma swoje granice.
Jeśli jednak przyjrzymy się jego decyzji, Sasahara okazuję się być wiernym
kodeksowi bushido do końca. Jego bunt jest jedynym rozwiązaniem, by zachować
dobre imię rodu, wartość na równi z lojalnością, jak słusznie zauważa
Pierzchała. Czy mamy więc do czynienia nie tylko z konfliktem serca i rozumu, co
obowiązku z obowiązkiem? Niekoniecznie. Giri i ninjo w "Buncie" wydają łączyć się
w jedno w postępowaniu Sahsahary, choć to nieco ryzykowane i może nawet
paradoksalne stwierdzenie. Wierny samurajskiemu etosowi nie przystaje na
niesprawiedliwość, nie godzi się na traktowanie człowieka jak marionetki, którą
można sterować. Jednak przez wszystkie lata swojego życia Sasahara pozostawał
lojalny swemu panu i prawom przezeń ustanowionym. Kobayashi w swoim filmie
pokazuje, że samuraj mógł być również człowiekiem, postacią wielowymiarową i
myślącą, lecz to nigdy nie było łatwe, zważywszy na wszystkie ograniczenia mu
narzucone. Przyjaciel Sahasary, inny wspaniały szermierz, Tatewaki Asano,
pozostaje wierny giri. Występuje przeciwko swojemu druhowi, pomimo że wydaje się
działać wbrew sobie. U Kobayashiego nie ma innej alternatywy, jak pisze
Pierzchała. W jego świecie można być konformistą albo umrzeć. Innej drogi dla
samuraja nie ma, „tylko w buncie i śmierci mogą odnaleźć wolność”.
Kwiat kwitnącej wiśni
Pomimo iż nawet największe dzieła japońskiej kinematografii nie przybliżą nas do
historycznej prawdy tak, jakbyśmy tego chcieli, dzięki takim twórcom jak
Kobayashi czy Kurosawa, można dowiedzieć się więcej o samurajskim etosie niż z
ton książek i opracowań.
Być może ich wizja to czasem pokaz, dzieło wyobraźni, fałsz rzeczywistości.
Jednak Jakub Godzimirski w swoim eseju "Śmierć w kinie" nazywa to kompromisem,
który miał na celu przekazanie narodowej kultury ludziom z innych kręgów
kulturowych. Co więcej, cel ten owi twórcy wypełnili znakomicie.
A sam samuraj – jaki był? Najlepiej posłużyć się metaforą. Życie bushi było jak
kwiat kwitnącej wiśni – ulotne, ledwo namacalne, lecz zarazem piękne. Zdając
sobie sprawę ze swojej śmiertelności, samuraje upatrywali w śmierci świat wolny
od trosk i pozorów. Ich postawę najlepiej oddaje mistrzowski wiersz haiku
autorstwa poety Saikaku:
Pożyczę sobie promyk księżyca
Na tę podróż
Tysiąca mil
Bibliografia
Literatura podmiotu
Allyn J., Opowieść o 47 roninach,
Ame agaru [film]. Reż.Takashi Koizumi.
Bunt [film]. Reż. Akira Kurosawa.
Harakiri [film]. Reż. Masaki Kobayashi.
Ostatni samuraj [film]. Reż. Edward Zwick
Sanjuro – samuraj znikąd [film]. Reż.Akira Kurosawa
Siedmiu samurajów [film]. Reż.Akira Kurosawa
Straż przyboczna [film]. Reż.Akira Kurosawa
Literatura przedmiotu
Godzimirski J., Śmierć w kinie W: Film na świecie 1987, nr 337-338
Hall J.W., Japonia od czasów najdawniejszych do dzisiaj, Warszawa 1979
Pierzchała A., Film japoński a kultura europejska, Kraków 2005
Ravina M., Ostatni samuraj, Warszawa 2004
Tubielewicz J., Kultura Japonii. Słownik, Warszawa 1996