czyli jak rzeczywistość staje się koszmarem,
a koszmar rzeczywistością...
Każdy ludzki uczynek niesie ze sobą określone konsekwencje - to, co robimy, zostawia ślad nie tylko na naszym życiu, ale i na życiu tych, którzy w jakiś sposób, pośrednio lub bepośrednio, są z nami związani. Zdarza się, że owe konsekwencje dotykają setek, tysięcy, a nawet milionów ludzi, a świat oglądany z perspektywy tego, co się stało, na zawsze zmienia swe oblicze...
Rzeczywistość ukazana w "Europie" Larsa von Triera przeraża - jest pełna gniewu, bezsilności, daremnej walki i zwątpienia. Skończyła się wojna - mamy rok 1945 i oczami głównego bohatera oglądamy jej skutki. Leopold Kessler - bo o nim mowa - młody Niemiec mieszkający w USA wraca do kraju swych przodków. Jest idealistą, wierzy, że uda się naprawić to, co zostało zniszczone, zaprzepaszczone - wraca do Niemiec, bo jak twierdzi "czas, by ktoś okazał temu krajowi odrobinę dobroci". Dzięki stryjowi dostaje pracę w Zentropie, firmie słynącej z luksusowych pociągów, które w czasie wojny służyły do przewozu jeńców do obozów koncentracyjnych, a po jej zakończeniu woziły oficerów amerykańskich. Leopold zostaje konduktorem wagonu sypialnego i od tego momentu, przemierzając każdego dnia setki kilometrów, wkracza do świata niczym z kafkowskiej prozy, w którym dominuje mrok i nad którym rozciąga się metaforyczna noc. To smutna rzeczywistość - głód, ruiny miast, tłumy ludzi, którzy nie mają dokąd pójść, godziny policyjne, bezustanny nadzór - nie do zniesienia zwłaszcza dla tych, którzy z pozycji panów musieli pokornie zgiąć karki i wejść w rolę niewolników. Stąd brak nadziei, ale i wiara, że lepiej zginąć niż się poddać, lepiej walczyć, nawet jeśli ta walka z góry skazana jest na niepowodzenie. Role uległy odwróceniu - teraz to naród niemiecki staje się ofiarą - nieczuły na krzywdy, które stały się jego udziałem, domaga się odkupienia, ale znowu za cenę krwi.
Kessler - początkowo bierny obserwator - zostaje bezpardonowo wciągnięty w walkę, która rozgrywa się wokół niego. Nie rozumie już tego świata - jego mentalność jest inna, a punkt widzenia ukształtowany przez życie w Stanach. Dlatego nie umie się odnaleźć - jest obcy, odtrącony przez ludzi, dla których jest tylko przybyszem z zewnątrz. Leopold dostrzega wynaturzenie otaczającej go rzeczywistości - widzi zło, czuje nienawiść, tak głęboko zakorzenioną w duszach tych, którzy kiedyś byli jego rodakami. Ogląda świat, w którym giną dzieci, wykorzystywane do walki z aliantami - krajobraz usiany powieszonymi partyzantami, ruinami zniszczonych miast. Wie, że jest bezsilny - jego młodzieńcze ideały okazują się niewiele warte, bo sam nie jest w stanie zmienić mentalności i sposobu myślenia ludzi działających według zasady "oko za oko, ząb za ząb". Los jednak nie pozwoli mu wycofać się - na jego drodze stanie bowiem córka właściciela Zentropy, Katharina Hartmann.To ona wciągnie go w polityczną rozgrywkę - po raz kolejny uczucie przegra w zderzeniu z brutalną codziennością. Katharina przyznaje się do swoich powiązań z organizacją Werwolf, czyli hitlerowską organizacją podziemną, utworzoną do walki z aliantami. Ona dokonała wyboru, a każdy wybór, o czym już wspominałam, pociąga za sobą określone konsekwencje. To właśnie Katharina uświadomi Leopoldowi, że był tylko marionetką w rękach ludzi chcących wykorzystać go do własnych celów. Podczas ich ostatniego spotkania rzuci gorzkie słowa pod adresem zdezorientowanego Kesslera, który nie potrafi zrozumieć okrutnej działalności Werwolfu - "w moim mniemaniu to ty jesteś większym zbrodniarzem". Kiedy zdziwiony Leopold odpowiada -"przecież nic nie zrobiłem - nie jestem po żadnej ze stron", ona kwituje to krótko - "właśnie". I ten moment, ta chwila staje się punktem zwrotnym, początkiem tragicznych zdarzeń - Kessler podejmuje decyzję, opowiada się po jednej ze stron, wybiera - i wszystko się zmienia, los zostaje przypieczętowany, pytanie tylko - jakim kosztem? Od razu nasuwa się refleksja - czy jest coś ponad ludzkie istnienie? Kto i w imię jakich wartości ma prawo dokonywać wyborów, gdy w grę wchodzi życie nie tylko nasze, ale i innych? Reżyser nie odpowiada na te pytania, ale dobitnie podkreśla, że ceną za krzywdę jest krzywda, ceną za życie - życie, ceną za wolność - wolność, także i w sensie egzystencjalnym, metafizycznym. Nie zawsze zapłacimy od razu, ale to odwieczne prawo w końcu się o nas upomni, a wówczas nie będzie już odwrotu. Podróż dobiegnie końca - stąd właśnie pociąg jako symbol czegoś nieuniknionego - maszyna, która zmierza do wyznaczonego celu, ku ostatecznej katastrofie.
Siła oddziaływania tego filmu jest niezwykła. Lars von Trier ma prawdziwy dar - historie, które opowiada, nie pozostawiają obojętnym. Widzowie - podobnie jak bohaterowie - muszą zadecydować zgodnie ze swoim sumieniem, stanąć po konkretnej stronie, choć granica między dobrem a złem jest w tym przypadku bardzo płynna. Mimowolnie zostajemy wciągnięci do mrocznego świata "Europy", przesyconego atmosferą grozy, klaustrofobii i niepewności. Poruszamy się po nim niczym w hipnotycznym transie, gdy trudno odróżnić sen od jawy, koszmar od rzeczywistości. Wrażenie ułudy potęgują doskonałe zdjęcia autorstwa Henninga Bendtsena, Jean - Paul'a Meurisse'a oraz Edwarda Kłosińskiego - są naprawdę wspaniałe, czego przykładem niech będzie scena przejazdu pociągu przez tunel czy ostatnie sekwencje filmu - widać wyraźne nawiązania do niemieckiego kina ekspresjonistów. Ciekawy efekt uzyskano poprzez nałożenie na siebie kilku warstw taśmy, dzięki czemu obraz zyskuje dodatkową głębię. Zrezygnowano z kolorów - czarno-białe zdjęcia potęgują mroczny klimat filmu,a pojawiające się od czasu do czasu barwy wyostrzają odbiór konkretnych scen. Do tego dochodzi jeszcze bardzo dobre operowanie światłem - wyłaniające się z mroku twarze bohaterów, niewyraźnie zarysowane kontury przedmiotów - wszystko to robi naprawdę niesamowite wrażenie. Warta podkreślenia jest także zapadająca w pamięć muzyka Joakima Holbeka
Kilka słów o grze aktorów. Moim zdaniem wszyscy bardzo dobrze wpasowali się w specyficzną stylistykę tego filmu. Jean-Marc Barr (Leopold) znany głównie z występu w "Wielkim błękicie" L. Bessona, zagra również w późniejszych filmach von Triera - "Przełamując fale", "Tańcząc w ciemnościach" oraz "Dogville". Barbarę Sukovą (Katharina) możemy podziwiać m.in. w "Homo Faber" V. Schlondorffa, "M.Butterfly" D. Cronenberga czy w "Trzecim cudzie" A. Holland. Oprócz nich występują etatowi aktorzy von Triera - Udo Kier oraz Ernst-Hugo Jaregard. Koniecznie trzeba wspomnieć także o narratorze, którego głos słyszany zza kadru wprowadza bohatera w hipnotyczny trans - w tym przypadku głosu użyczył sam wielki Max von Sydow, wybitny aktor szwedzki.
Dla mnie "Europa" to jeden z najważniejszych filmów, jakie widziałam. To obraz, który bardzo mocno zapada w pamięć i nie pozwala pozostać obojętnym. To film o tym, jak trudno jest żyć, gdy wokół nas napotykamy mur wrogości. To opowieść o ludziach, którym przyszło istnieć w czasach pozbawionych nadziei, gdy jedynym celem i sensem była walka kosztem wszelkich wartości. Opowieść o ludziach, którzy nie potrafili, a może po prostu nie chcieli przewidzieć konsekwencji swoich czynów, co sprawiło, że losy świata potoczyły się w wiadomym kierunku...
 |
EUROPA
Inny tytuł: Zentropa
Rok produkcji: 1991,
Dania / Szwecja / Francja / Niemcy / Szwajcaria
Czas trwania: 112 min.
Reżyseria: Lars von Trier
Scenariusz: Lars von Trier, Niels Vorsel
Muzyka: Joachim Holbeck
Montaż: Herve Schneid
Zdjęcia: H. Bendtsen, E. Klosinski, Jean-Paul Meurisse
Występują:
Jean-Marc Barr (jako Leopold Kessler)
Max von Sydow (jako narrator)
Barbara Sukowa (jako Katharina Hartmann)
Udo Kier (jako Lawrence Hartmann)
Ernst-Hugo Jaregard (jako wujek Kessler)
Jorgen Reenberg (jako Max Hartmann)
Erik Mork (jako Pater)
|
|
Autor recenzji: Aleksandra Krupińska - MIA
|