Strona główna KMF


"Fearless" to najnowszy film z Jetem Li, który od 1998 roku występował głównie w Ameryce (z przerwą na chińską historyczną superprodukcję "Hero" cztery lata temu). Teraz wreszcie powrócił do Azji by po raz ostatni zagrać w klasycznym filmie kung-fu. I muszę przyznać ze jest to powrót w wielkim stylu!

"Mędrzec nie da się oszukać"


Huo Yuan Jia urodził się w 1868 roku w wielodzietnej rodzinie, w której mężczyźni od wielu pokoleń praktykowali wushu. Sztukami walki interesował się od najmłodszych lat, choć oficjalnie nie wolno mu było trenować gdyż cierpiał na astmę. Ćwiczył więc potajemnie, często podpatrując swojego ojca, który był wielkim mistrzem kung-fu. Po jego śmierci, w wieku kilkunastu był już niepokonanym wojownikiem. W rodzinnym mieście Tiencin nie miał sobie równych, choć wciąż odpowiadał na rzucane mu wyzwania, nieraz walcząc nawet z kilkunastoma przeciwnikami na raz. Niestety arogancja i pycha doprowadziły do tragedii - zabił jednego z mistrzów, co miało opłakany w skutkach wpływ na jego rodzinę. Przez resztę życia usiłował wymazać tę hańbę. Założył szkołę sztuk walki w Szanghaju, walczył z wieloma wojownikami z Europy i Ameryki. Wkrótce pisały o nim gazety, a po wygranej z angielskim wrestlerem Herculesem O'Brienem zaczęto go nazywać bohaterem narodowym. Wszystko by wzbudzić w mieszkańcach Chin szacunek i dumę w tych trudnych czasach kiedy w Państwie Środka panoszyli się obcokrajowcy, a nad krajem zawisła realna groźba rozbioru. Pod koniec życia swoją postawą zasłużył na miano największego mistrza kung-fu tamtych czasów. Krążyło o nim wiele legend, a ta filmowa biografia na pewno nie jest w 100% wierna jego życiu (o co zresztą mieli duże pretensje jego spadkobiercy). Już po śmierci Huo Yuan Jia, studenci rozbudowali szkołę i w 1915 roku założyli Stowarzyszenie Sportowe Jing wu (Chin woo), które istnieje do dziś i ma placówki w kilkudziesięciu krajach na całym świecie.

"Filozof nie ma zmartwień"


Ta wysokobudżetowa produkcja świetnie zadebiutowała na azjatyckim rynku zarabiając w pierwszy weekend ponad 7 milionów dolarów. Niestety film został strasznie pocięty (zabrakło np. scen w których wystąpiła Michelle Yeoh), lecz mam nadzieję, że na DVD ukaże się kiedyś pełna 150-minutowa wersja. Przez to na razie film jest trochę nierówny, a akcja bardzo szarpana. Bo po dynamicznym obiecującym początku i bardzo dobrej pierwszej połowie nagle siada tempo. Przez jakieś pół godziny obserwujemy średnio interesujący związek bohatera i niewidomej dziewczyny, której pomaga sadzić ryż. Na szczęście wszystko wynagradza znakomita końcówka.




Przyznam, że walka z Japończykiem to jeden z najbardziej emocjonujących pojedynków w historii kina. Zresztą fantastyczne są sekwencje akcji, a to oczywiście zasługa Yuen Woo Pinga - słynnego choreografa scen walk (m.in. "Matrix", "Kill Bill" i kilka wcześniejszych filmów z Jetem Li). Reżyseruje twórca serii "Bride with White Hair" Ronny Yu, który od wielu lat pracuje w Hollywood gdzie kręci głównie horrory - "Bride of Chucky" (czyli czwarta część przygód morderczej laleczki) i "Freddy vs Jason". Co ciekawe, to jeden z niewielu filmów martial arts (może poza "Przyczajonym Tygrysem, Ukrytym Smokiem"), który naprawdę mnie wzruszył! A legenda Huo Yuan Jia zainspirowała reżysera Wei Lo i Bruce'a Lee do nakręcenia w 1972 roku "Fist of Fury" (ale też kilku innych wariacji na ten temat, m.in. "Fist of Legend" z... Jetem Li). (*)

"Wojownik nie zna strachu"


Rola Huo Yuan Jia to piękne zwieńczenie ponad dwudziestoletniej kariery Jeta Li w kinie martial arts. Niestety aktor oznajmił, że już jest za stary i to jego ostatnia produkcja kung-fu (co nie znaczy, że nie będzie pojawiał się sporadycznie w filmach akcji - na rok 2007 zapowiadana jest premiera policyjnego thrillera "Rogue"). Nie musimy się jednak zamartwiać. Jet zagrał w 35 filmach, z których takie perełki jak "Enforcer", "High Risk", "Tai-Chi Master", "Fist of Legend", seria "Once Upon a Time in China" czy wreszcie "Shaolin Temple", od którego wszystko się zaczęło, warte są powtórnego obejrzenia. Do tego coraz głośniej słychać o młodym Tonym Jaa, który w "Ong-bak" i "Tom yum goong" udowodnił, że można go już nazywać następcą Bruce'a Lee i Jeta Li, a przecież wielka kariera dopiero przed nim.




(*)    [UWAGA: TEKST ZAWIERA LEKKIE SPOJLERY]
Już na samym początku "Fist of Fury" ("Jing wu men") dowiadujemy się, że opowieść zaczyna się od zagadkowej śmierci legendarnego bohatera Huo Yuan Jia, który wsławił się pokonaniem m.in. rosyjskiego wrestlera i japońskiego eksperta bushido. Został otruty, ale przez kogo i dlaczego do dzisiaj nie wiadomo, a film przedstawia jedynie najbardziej popularną wersję. Bruce Lee wcielił się w Chen Zhena, zdolnego ucznia zamordowanego mistrza z Jing wu, który poprzysiągł krwawą zemstę Japończykom prowadzącym konkurencyjną szkołę sztuk walki. Nie jest podane dokładnie w którym roku rozgrywa się akcja (w rzeczywistości Huo Yuan Jia zmarł w 1910 roku), ale widać że w czasach kiedy Szanghaj był pod okupacją Japończyków. Natomiast luźny remake z 1994 roku - "Fist of Legend" ("Jing wu ying xiong"), którego reżyserem jest Gordon Chan, a za choreografię scen akcji odpowiada Yuen Woo Ping, zaczyna się w 1937 (a więc blisko 30 lat po faktycznej śmierci Huo). Nie przeszkodziło to jednak twórcom umieścić jego autentycznego zdjęcia - widać je kiedy bohater modli się za duszę zmarłego shifu.




Chen Zhen (grany przez Jeta Li) jest najzdolniejszym uczniem szkoły Jing wu. Wyjechał studiować do Kraju Kwitnącej Wiśni, lecz na wieść o śmierci swojego mentora wraca do Szanghaju. Z przeprowadzonej sekcji zwłok dowiaduje się, że mistrz Huo został otruty przed walką z japońskim przeciwnikiem. Wspomniano nawet, że od dawna chorował na astmę. Jak widać, zarówno w pierwszym jak i drugim oryginalnym tytule pojawia się nazwa szkoły (Jing wu). Jednak sam Huo Yuan Jia widoczny jest tylko na zdjęciach. Ale w 1982 roku Yuen Woo Ping (który kiedyś również zajmował się reżyserią) nakręcił "Legend of a Fighter" ("Huo Yuan-Jia") - brutalną, acz świetnie (jak na tamte lata) zrealizowaną opowieść o życiu wspominanego wielokrotnie w tym tekście chińskiego bohatera narodowego (zagrało go dwóch aktorów - w młodego adepta wcielił się Yuen Yat Chor, a kiedy ten został już mistrzem, zastąpił go Leung Kar Yan). Być może Huo Yuan Jia pojawia się też we wspomnieniach Chen Zhena z serialu "Fist of Fury", nakręconego w 1995 roku na podstawie głośnego filmu z Brucem Lee (tutaj główną rolę zagrał Donnie Yen). Niestety nie widziałem tej serii, ale jest to o tyle prawdopodobne, że liczy sobie ona aż 30 odcinków. Również w nieoficjalnym sequelu "Wściekłej pięści" - "New Fist of Fury" z Jackie Chanem z 1976, oraz w parodii - "Fist Of Fury 1991" ze Stephenem Chow, pojawiają się liczne odniesienia do szkoły Jing wu i jej założyciela.



"Fist of Fury"

Huo Yuan Jia

"Fist of Legend"


Bruce Lee, Jackie Chan, Donne Yen, Stephen Chow czy wreszcie Jet Li - największe gwiazdy kina martial arts. Dla nich Huo Yuan Jia pozostał absolutnym autorytetem i wzorem do naśladowania.


FEARLESS

Tytuł oryginalny: Huo Yuan Jia
Tytuł angielski: Fearless
Rok produkcji: 2006
Kraj: Hong Kong, USA

Reżyseria i scenariusz: Ronny Yu
Choreografia walk: Yuen Woo Ping
Kostiumy: Thomas Chong
Produkcja: William Kong

Obsada:
Jet Li, Collin Chou, Nakamura Shidou, Betty Sun, Nathan Jones, Hee Ching Paw i inni


Wyślij e-mail Autor recenzji:
Michał Klimaszewski - GRAIL
Klub Miłośników Filmu
13.03.2006