Śmierć to nieodłączny element życia. Kino to nieodłączny element współczesnej kultury. I oba te elementy pięknie się łączą. Śmierć jest więc w kinie wszechobecna - nieważne czy kryje się pod postacią zdychającego Lassie w filmie dla dzieci, czy też w zakrwawionym żołnierzu rzucającym kurwami na lewo i prawo w najnowszej produkcji Pasikowskiego. Po prostu jest. Wprawdzie czasem filmowcy zapominają się w jej ukazywaniu (vide Hostel i 1001 innych horrorów ostatniej dekady), ale z reguły jest ona traktowana jako jeden z elementów opowieści. A ponieważ często zależy od tego elementu bardzo wiele (a nawet i wszystko), toteż scen śmierci, jej odmian i rodzajów jest w kinie chyba więcej, niż w rzeczywistości (choć nie, żebym sprawdzał ;).
A po co właściwie to piszę? Ponieważ mnie także (jak i chyba każdego z nas) temat ten fascynuje. Jednak tym razem skupię się na nieco innych jego aspektach. Było już o tych najlepszych, najoryginalniejszych i najbardziej wzruszających zgonach, etc. (patrz artykuł Duxa: http://www.film.org.pl/prace/ostatnie_tchnienie.html, za którym nie będziemy powtarzać). Ja chciałbym przedstawić (całkiem luźne) zestawienie scen śmierci, które zapadły mi w pamięć z innych powodów - owszem, niektóre z nich na pewno są wzruszające, inne zmuszają do refleksji, a wszystkie w jakiś sposób są oryginalne, ale niekoniecznie w sposób w jaki chcieli ich twórcy. Ponieważ zebrało się tego trochę, toteż postanowiłem podzielić całość na kilka osobliwych kategorii z krótkim wstępem uzasadniającym, a kolejne przypadki ułożyłem alfabetycznie wg tytułów oryginalnych. Zapraszam więc do lektury, ale nie podchodźcie do niej śmiertelnie poważnie...
Aha, chociaż temat mówi sam za siebie, to jednak moim obowiązkiem (takie czasy...) jest ostrzec: UWAGA ŻYWE SPOILERY!!! oraz ARTYKUŁ TYLKO DLA CZYTELNIKÓW DO (MO) ROSŁYCH!!!