|
|
Od zakończenia tegorocznej, czwartej edycji Filmowego Pościgu Lata upłynęło już trochę wody w Wiśle, a kurz unoszący się nad pobojowiskiem zdążył już opaść na ziemię dawno temu. Mimo to, głównie dzięki niektórym osobom (tak Duksie, patrzę na Ciebie) postanowiłem opisać jak wyglądały eliminacje i finały (najprawdopodobniej) największego polskiego konkursu dla miłośników kina i podzielić się pewnymi spostrzeżeniami. Chciałem przez to zachęcić wszystkich czytających poniższy tekst, którzy z inicjatywą Cinema City nie mieli jeszcze do czynienia, do spróbowania swoich sił za rok, ponieważ wartościowe nagrody sa na wyciągnięcie ręki, a i zabawa sama w sobie była nienajgorsza. Krótki wstęp odhaczony, możemy jechać dalej.
Klikaj w zdjęcia, aby je powiększyć. Wszystkie fotki dostepne są do ściągnięcia z profilu Cinema City na Facebooku.
|
Lipiec - Sierpień 2010 - Internetowe eliminacje
Przez całe wakacje, regularnie co tydzień, CC udostępniało na stronie konkursu podzielone na bloki tematyczne zestawy pytań, na które należało udzielić odpowiedzi w jak najkrótszym czasie. Każdy zestaw składał się z dziesięciu pytań z czterema wariantami odpowiedzi do wyboru oraz z krótkiego filmu zmontowanego z fragmentów zwiastunów nowości kinowych i najbliższych premier. Do filmu dodane było pytanie wraz z piętnastoma możliwościami rozwiązania do wyboru, z których należało zaznaczyć dziesięć prawidłowych.
Mógłbym napisać, że poziom trudności pytań wahał się od bardzo niskiego, do koszmarnie wysokiego, ale w rzeczywistości sprawa wyglądała trochę inaczej. Część zagadek była na tyle łatwa, że do udzielenia właściwej odpowiedzi wystarczyło ogólne pojęcie o filmie, obejrzenie zwiastuna lub przeczytanie notatki dystrybutora, jednak większość z nich była trochę bardziej "sprytna" i pytała o pewne szczegóły, jak na przykład reakcję bohatera, powód zaistnienia sytuacji lub rekwizyt. Jeśli jednak oglądało się dany film, pytania nie sprawiały większych problemów i łatwo można było osiągnąć maksymalny możliwy wynik. Trochę inaczej prezentowała się druga konkurencja, w której problemem nie było samo pytanie, a trudność w rozpoznaniu filmu po (czasami) mało charakterystycznym, trwającym od jednej do kilku sekund fragmenciku. Kuriozalnie prezentowała się pod tym względem kategoria 3D, w której można było trafić na kilka przeplatających się ujęć różnego rodzaju ryb - pozostawało jedynie załamać ręce i zastanowić się nad sensem życia. Całe szczęście do quizów można było podchodzić parę razy (20 prób dla pierwszej konkurencji, 2 próby dla drugiej konkurencji), za każdym razem otrzymując inny zestaw pytań i fragmentów.
W tym etapie najbardziej dało się odczuć bolączkę, która trapi Filmowy Pościg Lata od samego początku - oszustów, którzy w jakiś sprytny sposób nabijają sobie nieprawdopodobnie wyśrubowane czasy, zajmując dzięki temu najwyższe miejsca na listach, spychając z nich graczy, którzy swoje wyniki osiągnęli uczciwie. Najgorsze jest jednak to, że oszuści pozostają bezkarni, bo ich winy nie da się udowodnić, a CC umywa ręce mówiąc, że według przeprowadzonych przez nich testów takie wyniki są możliwe do osiągnięcia. Przez takie właśnie zagrania do finału nie dostał się nasz Klubowy kolega Karol, który jednak zakwalifikował się do konkursu dodatkowego, ale o tym później.
Każdy z graczy był przypisany do swojego kina, a w moim przypadku było to CC Lublin. Z każdego kina do finału awansowało od dwóch do czterech najlepszych graczy. Pod koniec sierpnia otrzymałem e-mail obwieszczający, że mam stawić się w Warszawie. Okazało się, że prawdziwa zabawa dopiero się zaczyna.
Pani Prowadząca
|
Pani Prowadząca |
04.09.2010 - Quiz na żywo w CC Bemowo
Po przybyciu do Stolicy, zgodnie z wytycznymi, udałem się do Hotelu Kyriad, w którym mieli zostać zarejestrowani i zakwaterowani wszyscy finaliści. Podczas rejestracji można było zgłosić do gry osobę towarzyszącą, która drugiego dnia konkursu będzie mogła pomagać w rozwiązywaniu zadań podczas Gry Miejskiej. Stwierdziłem, że gra jest warta świeczki i uruchomiłem swoją (niezbyt pokaźną, ale zawsze) Warszawską Sieć Kontaktów, dzięki czemu po dłuższej chwili w budynku pojawił się stały współpracownik KMF Mefisto, który z sobie tylko znaną uprzejmością zaczął marudzić, że zawracam mu głowę i pewnie nic nie będzie z tego miał (mógł użyć trochę innych słów). Po krótkich uprzejmościach zostaliśmy dumnymi posiadaczami kolorowych, identyfikacyjnych opasek na rękę (które jak w "Tajemnicy Syriusza", można zdjąć TYLKO z ręką) i obciachowych, białych koszulek z logiem CC na plecach, oczywiście Made in China.
Zanim autokar zabrał nas na miejsce konkursu, można było odpocząć chwilę w swoim pokoju. Standard był niezgorszy, a do poziomu burżuazji osiągniętego na ostatnim zjeździe KMF w Tyrawie Solnej brakowało jedynie kuchni i biczów wodnych pod prysznicem. Obecne były za to zamki na kartę magnetyczną i zmyślny włącznik światła, którego obsługi musiałem uczyć się dłuższy czas (okazało się, że też był na kartę), więc ogólnie rzecz biorąc konfrontacja Hotel Kyriad - Diabla Góra zakończyła się remisem 1:1.
O umówionej godzinie stawiliśmy się w punkcie zbiórki i zostaliśmy przetransportowani do kina Cinema City Bemowo. Po przejściu powtórnej rejestracji miłe panie rozdały nam specjalne piloty z dużymi przyciskami 1, 2, 3 i 4, a następnie zagoniły na jedną z sal kinowych. Po drodze mieliśmy okazję przyjrzeć się stojącym w holu, błyszczącym jeszcze nowością Skodom Roomster, które były nagrodami dla trzech pierwszych miejsc. Kiedy wszyscy siedzieliśmy już wygodnie na wyznaczonych miejscach, pojawił się Pan Konferansjer a ekran rozbłysnął pierwszym pytaniem testowym "aby nauczyć się obsługi pilotów". Mimo instrukcji Pana Konferansjera i ściągniętego z jakiegoś pokoju obok Pana Technika, żeby odpowiedzi wybierać dopiero po odpowiednim sygnale i nie klepać przycisków jak podczas ataku padaczki, bo pilot się "zawiesi", co pytanie kilka osób zgłaszało problemy ze swoim urządzeniem. Mistrzem wieczoru został pewien siedzący z tyłu sali, trzymający rękę w górze człowiek, który na pytanie "Czy zgłasza pan jakiś problem?" odpowiedział: "Nie, ja po prostu głaskam ścianę". I faktycznie tak było. ;)
Quiz składał się z dwóch etapów po 15 pytań w każdym i wyglądał analogicznie jak pierwsza konkurencja internetowych eliminacji, z tą tylko różnicą, że nie siedzieliśmy w cieple rodzinnego domu, a wujek Google i stryjek IMDb byli daleko, dzięki czemu ten etap był najbardziej uczciwym ze wszystkich. O samej rozgrywce ciężko napisać coś więcej - pytania obejmowały głównie filmy wyświetlane w CC przez ostatnie dwa lata, nie omijając kina europejskiego, jeśli już jakieś się pojawiło (ale na przykład w pytaniu o "Białą Wstążkę" widniał tytuł... "Biała Chustka"). Konkurs dla mnie zaczął się po prostu wyśmienicie, bo odpowiadając na pytanie ile filmów nakręcili razem Leonardo DiCaprio i Martin Scorsese zapomniałem o "Infiltracji", więc moje morale od razu zostało podkopane. Na dodatek w przerwie między etapami nie zawiódł Mefisto (który na salę nie został wpuszczony), narzekając, że mu się nudzi i w ogóle nie wie co on tu robi. Ja w zasadzie też nie wiedziałem, ale skoro został, już go nie wyganiałem. ;)
Po drugim etapie, w którym szło mi już zdecydowanie lepiej, organizatorzy postanowili potrzymać nas w niepewności i nie podali do wiadomości wyników. W programie przewidziana była jeszcze impreza w pobliskim klubie, ale po zjedzeniu darmowej kolacji doszliśmy do wniosku, że lepiej przed drugim dniem Finału porządnie się wyspać, niż zostać w jednym pomieszczeniu z Innym Panem Konferansjerem, który cały czas mówił i trzeba było udawać, że się go słucha. W ten właśnie sposób ani ja, ani Mefisto nie znaleźlibyśmy się na grupowym zdjęciu, gdyby ktoś w pewnym momencie postanowił takowe zrobić...
Plecaczki...
|
|
...kanapeczki...
|
|
...i bardzo miła pani
|
Plecaczki... |
|
...kanapeczki... |
|
...i bardzo miła pani |
05.09.2010 - Gra Miejska w okolicach CC Arkadia
Obudziłem się trochę za wcześnie, więc korzystając z telewizora zacząłem oglądać jakiś film na Canal+. Po chwili okazało się, że to "Ricky" Francoisa Ozona, a jeszcze później, że lepiej było pospać półtorej godziny dłużej...
Drugiego dnia konkursu miały nam się przydać wspomniane jakiś czas temu koszulki, które otrzymaliśmy podczas rejestracji. Uzbrojony w biało-niebieski uniform, z zarzuconą na plecy (dla niepoznaki) koszulą udałem się do recepcji na spotkanie z Mefistem, który stwierdził, że skoro mieszka w Warszawie to nie będzie spał w hotelu. Mefisto również przyozdobił się koszulką CC, ale on musiał tak ubrany jechać tramwajem, więc na dzień dobry (godz. 9:00) przekazał mi informację: "Nienawidzę tego pieprzonego konkursu, nienawidzę tej cholernej koszulki i nienawidzę Ciebie!". Po tak podnoszącym na duchu powitaniu znowu zostaliśmy zapakowani w autokar i wywiezieni w nieznanym mi kierunku.
W Cinema City Arkadia musieliśmy przejść kolejną rejestrację i podpisać Cyrograf (podpisany był jako Regulamin, ale nie z nami te numery), za który dostaliśmy dwie kanapki, dwie butelki z wodą i Tajemniczą Kopertę. Bardzo Ważny Człowiek powiedział nam później, że w Tajemniczej Kopercie znajduje się mapa z zaznaczonym obszarem Warszawy o powierzchni około trzech kilometrów kwadratowych, na którym w najróżniejszych miejscach porozstawiani są aktorzy/animatorzy przebrani za filmowe postacie, od których w zamian za udzielane odpowiedzi będziemy otrzymywać punkty pod postacią pieczątek. Bardzo Ważny Człowiek powiedział też, że w Kopercie znajduje się dodatkowo 50 pytań, z opisanymi miejscami, w których należy szukać wskazówek. Następnie zostaliśmy wyprowadzeni przed kino, ktoś krzyknął "Start!" i tłum kinomanów ruszył biegiem na ulice Stolicy - w ten sposób rozpoczął się najciekawszy i najlepszy etap Filmowego Pościgu Lata.
Kawał miasta
|
|
Szukaj kraciastej koszuli w lewym górnym rogu.
|
Kawał miasta |
|
Szukaj kraciastej koszuli w lewym górnym rogu. |
Ja i Mefisto całe szczęście oglądaliśmy już "Hidalgo", więc zamiast biec na ślepo przed siebie, spokojnie usiedliśmy pod parasolem, przeglądając zawartość Tajemniczej Koperty. Po zapoznaniu się z pytaniami i wyznaczeniu (może to trochę za duże słowo) sensownej (to na pewno za duże słowo) trasy, udaliśmy się w poszukiwaniu przygód. A kogo po drodze nie spotkaliśmy - był Joker, który chciał, żeby wyciąć mu z papieru logo Batmana, Freddy Krueger, który nie mógł znaleźć rymu do wyliczanki, Harry Potter, który kazał nam się uczyć nazw zaklęć, jeden z Braci Blues puszczający nam piosenki z odtwarzacza MP3 i wielu, wielu innych. Początkowo podchodziłem do pomysłu gry miejskiej sceptycznie, ale kiedy już wziąłem w niej udział okazało się, że zabawa jest zaskakująco satysfakcjonująca! Nawet Mefisto w pewnym momencie stwierdził: "Wku**** mnie to wszystko, mam niewygodne buty, bolą mnie nogi, a najgorsze jest to, że zaczyna mi się podobać...".
Inne warte uwagi, ciekawe pytania? Z fasady zakładu stomatologicznego mieliśmy odczytać tytuł musicalu ("Rent" w słowie rentgen), potwór Frankensteina kazał nam zmontować obwód elektryczny, tak żeby zapaliła się żaróweczka, Austin Powers kazał nam przejechać samochodzikiem sterowanym radiem po torze przeszkód, a Indiana Jones rzucać gumową jaszczurką do wiklinowego kosza. "Co rzucanie jaszczurką ma wspólnego z filmami?" zapytacie. To tylko niewielka część wszystkich zadań - do odnalezienia było 50 postaci, większość z nich miała "normalne" pytania, takie jak rozpoznawanie filmów po kadrach, łączenie w pary, chronologiczne układanie filmografii itd., ale to właśnie te "dziwne" zadania najbardziej zapadały w pamięć i sprawiały najwięcej radości. A, jeszcze jedno z zadań rozkładających na łopatki - znaleźć sklep mięsny, który nazywa się jak film Woody Allena. Chodziło o "Manhattan".
Kiedy zbliżał się już koniec wyznaczonego czasu (zabawa trwała 3 godziny) tempo wzrosło, dzięki czemu Mefisto został włączony do elitarnego, bardzo nielicznego grona osób, które widziały jak biegam. Kiedy my dobiegaliśmy do kina złożyć swoje koperty w punkcie końcowym, z CC Arkadia startowała druga grupa bawiąca się w Grę Miejską - 100 osób, które jako pierwsze zgłosiły się do zabawy na stronie internetowej CC, a wśród nich nasz Karol, z którym jednak mogliśmy zobaczyć się dopiero na afterparty.
Dalmatyńczyków brak
|
|
Nadal nosi majtki na spodniach
|
|
Nine, ten, never sleep again
|
Dalmatyńczyków brak |
|
Nadal nosi majtki na spodniach |
|
Nine, ten, never sleep again |
Not so serious
|
|
Za pazuchą zabójczy mazak
|
|
A południe już dawno minęło
|
Not so serious |
|
Za pazuchą zabójczy mazak |
|
A południe już dawno minęło |
Całe szczęście miał kaganiec
|
|
A skąd papuga?
|
|
Zadowolony z siebie człowiek
|
Całe szczęście miał kaganiec |
|
A skąd papuga? |
|
Zadowolony z siebie człowiek |
Właśnie, afterparty. Jak zwykle byliśmy wożeni autokarami - najpierw do hotelu, aby się wymeldować i pozbyć obciachowych koszulek, a następnie do Pubu Lolek na Polach Mokotowskich. Zaraz na wejściu dowiedzieliśmy się, że lokal jest zarezerwowany tylko dla nas, a wszystko jest za darmo. Choćby dlatego warto było wziąć udział w konkursie. Po chwili przestało być tak różowo, bo rozpoczęło się wręczanie nagród - na scenę wyszedł Pan Konferansjer z pierwszego dnia, tym razem w stroju Neo z "Matrixa". Zaczął on zapraszać wszystkich nagrodzonych na przygotowaną scenę, wręczając nagrody pocieszenia (depilatory i odkurzacze), sypiąc jak z rękawa dowcipami, od słuchania których bolały zęby. Jednak po kilkunastu minutach wraz z Mefistem wkręciliśmy się w klimat i kwitowaliśmy każdą linijkę tekstu Pana Konferansjera żywiołowym "Bada-bumsz...". Całe szczęście grała głośna muzyka i nikt nas nie słyszał... chyba. Po jakimś czasie dołączył do nas Karol z kolegą Łukaszem i "Badabumszowaliśmy" już we czterech.
Trzy pierwsze miejsca nagradzane samochodami prezentowały się następująco:
III Miejsce - Dagmara Puszko
|
|
II Miejsce - Wojciech Busz
|
|
I Miejsce - Maciej Poleszak
|
III Miejsce - Dagmara Puszko |
|
II Miejsce - Wojciech Busz |
|
I Miejsce - Maciej Poleszak |
Ktoś może pomyśleć (choć niewielka to szansa), że nazwisko na pierwszym miejscu coś mu mówi. I jest szansa, że faktycznie tak jest, bo to właśnie niżej podpisany okazał się być "największym nerdem filmowym w Polsce AD 2010" - jak podsumował mnie mój brat. Później na scenę wzywany byłem jeszcze dwa razy, aby odebrać medale za tytuł Najlepszego Gracza pierwszego dnia i Najlepszego Gracza drugiego dnia. Później mogłem już tylko siedzieć w kąciku, trzymać się za głowę i zastanawiać "Co dalej?". ;)
Po zakończeniu nagradzania uczestników Finału, przyszedł czas na uczestników konkursu dodatkowego, w którym do wygrania był skuter. Karol, który wygrał skuter rok temu i przez dwa miesiące męczył się z jego odbiorem, drżał na samą myśl o tym, że taka sytuacja może się powtórzyć. Całe szczęście CC uprościła w tym roku procedury i kiedy nasz Klubowy kolega stawał na najwyższym pudle, dowiedział się, że może zabrać nagrodę już dziś. Jedynym problemem jest to, że skuter nie ma benzyny, oleju, kasku, rejestracji, ubezpieczenia i nie może zostać na noc w tym miejscu, w którym się znajduje.
Jakiś farciarz
|
|
Drugi farciarz
|
Jakiś farciarz |
|
Drugi farciarz |
I tak oto znaleźliśmy się w zabawnej sytuacji - KMF zgarnął wszystko, a czterech jegomościów chodziło w nocy po Stolicy z wielką pocztówką podpisaną imieniem jednego z nich, pchając skuter i szukając najbliższej stacji paliw. Żeby było śmieszniej, przez to wszystko spóźniłem się na ostatni pociąg do Lublina i zostałem o 21:30 na Dworcu Centralnym z niewykorzystanym biletem w kieszeni i świadomością, że do domu daleko, a na siódmą rano trzeba do pracy. Całe szczęście wspomniana praca to tylko praktyki, a po pewnych przejściach jeszcze przed trzecią byłem w domu, więc cała historia skończyła się nadspodziewanie dobrze.
I po co to wszystko? Żeby udowodnić, że faktycznie da się wygrać samochód w konkursie, żeby zainteresować potencjalnych uczestników i żeby zachęcić ich do wzięcia udziału w kolejnej edycji, bo kto nie gra, ten nie wygrywa! Filmowy Pościg Lata jest najlepszym dowodem na to, że pasja jest w stanie przynieść wymierne korzyści. ;)
A na koniec złota myśl od Mefisto (którego serdecznie pozdrawiam - to tak swoją drogą) dotycząca założenia nowego stowarzyszenia KMF, tylko w celu wygrywania konkursów CC:
"(...) nazywałoby się KMF - Konkurs MaderFakers!"
|
 |
|
Autor relacji: Maciek Poleszak - CIUNIEK
|
 |
|
Oprawa HTML: Maciek Poleszak - CIUNIEK
|
|
|
Klub Miłośników Filmu, 21 września 2010
|
| |