Strona główna KMF



...czyli film drogi bez drogi


Film według scenariusza Mariusza Pujszo (autor "słynnego" "Polisz kicz projekt") reklamowany jest hasłem "komedia roku". Ciężko powiedzieć, o który rok chodzi, bo jeśli o 2006, to nawet jeśli nie powstanie w tym roku już żadna polska komedia, to i tak "Francuski numer" zdecydowanie komedią roku nie jest. Co więcej, ów film z wielkim wysiłkiem w ogóle jest komedią. Dialogi i humor sytuacyjny są nieco wymuszone i chyba tylko dlatego gawiedź oglądająca dzieło Roberta Wichrowskiego na filmie się śmiała, bo w końcu kupiła bilet na komedię i śmiać, nawet na siłę, należało się, żeby nie odnieść wrażenia nabicia w komediową butelkę. Tempo narracji jest we "Francuskim numerze" nadzwyczaj ślimacze i ospałe, co jest dla gatunku komedii grzechem najcięższym. Brakuje tu iskry, brakuje ciętych tekstów, czy scen z prawdziwym jajem. Owszem, jest kilka sytuacji, w których uśmiech pcha się widzom na usta... ale pcha się z taką "lekkością", jak ojcu Panny młodej w "Gnijącej pannie młodej", czyli z wielkim wymuszeniem.




Aż dziwne, że nie było śmieszniej, bo galeria postaci, które mają komediowy potencjał, jest doprawdy barwna: ojciec tradycjonalista-rasista (Jan Frycz) i syn jego (Jakub Tolak), otwarty na inne nacje i nowoczesny styl życia, Machu (Yaya Samake) - czarnoskóry student, Siergiej (Piotr Borowski) - rosyjski restaurator, oraz Magda (Karolina Gruszka) - czyli dziewczyna, która za stosowną opłatą ma całe towarzystwo zawieźć do Paryża. Na drugim planie obserwujemy działania dwóch gangsterów, których zadaniem jest odzyskanie skradzionego ich szefowi starego klamota marki Mercedes z lat 70. - którym to autem (jak się później okaże - niezwykle ważnym dla fabuły) nasi bohaterowie wybierają się do Francji. Wspomniani gangsterzy: Chwastek (Maciej Stuhr w nowej fryzurze) i Leon (Robert Więckiewicz) starali się stworzyć duet na miarę Gruchy i Freda z "Chłopaki nie płaczą", ale scenariusz skutecznie krępował im (jak zresztą i reszcie aktorskiej stawki) ruchy i dialogi. Cała ta - ogólnie sympatycznie wymyślona historia - ciągnie się bez pośpiechu, bez polotu, po prostu bez szału ;). Jest i owszem kilka motywów wartych uwagi, jak na przykład gadanina Stuhra o Majce z Gadu-Gadu, którą poznał w necie ("w necie... srecie" - odpowiada z przekąsem Więckiewicz ;). Godny uwagi i uśmiechu jest też tekst: "Jeszcze przed granicą" - które to słowa wypowiada jeden z bohaterów, w odpowiedzi na telefonicznie zadane pytanie, o to gdzie się obecnie znajduje. Tekst jest zabawny, albowiem bohater nie wyjechał jeszcze nawet z Warszawy ;). I tu właśnie leży największy plus "Francuskiego numeru", gdyż ten film drogi, opowiadający o wyprawie do Paryża, dzieje się nie dalej niż w Warszawie, albo kilkadziesiąt kilometrów za. To bardzo pomysłowy motyw, aby bohaterów jadących do Francji, nie dopuszczać nawet w okolice przejścia granicznego. Wszak zresztą, w filmach drogi liczy się droga, a nie cel, dlatego Paryż widzimy jedynie podczas... napisów początkowych. Dodać do tego należy, że bohaterowie podczas podróży przechodzą przemianę, co najlepiej widać na przykładzie ojca-rasisty i w zasadzie tylko na jego przykładzie, więc skoro tylko on się zmienia, to zapomnijcie o początku tego zdania ;).




Przy wszystkich niedoróbkach scenariusza, przy ospałości i średniośmieszności dialogów, zbyt mało dynamicznym montażu i nieśpiesznej akcji, o dziwo "Francuski numer" ogląda się gładko i bezboleśnie. Nie jest to bowiem film ze złym aktorstwem, nie jest też kiepski pod względem technicznym. Ot, miły filmik na jeden raz, bo ani w nim tekstów aspirujących do miana "kultowe" nie ma, ani powalającego humoru, ani też twister w fabule, jaki następuje na końcu dzieła Roberta Wichrowskiego, nie daje rady podwyższyć ogólnej oceny. Szkoda też, że Marcin Dorociński (genialny w "Pitbullu"), zagrał tu jedynie kilka minut i zginął w natłoku postaci. Reasumując, film duetu Pujszo/Wichrowski obejrzeć można, ale doprawdy nie trzeba, więc jeśli ktoś nie obejrzy, to nic mu się nie stanie, chyba że zostanie stuknięty przez Mercedesa z lat 70., jak Maciej Stuhr aka Chwastek ;).


FRANCUSKI NUMER

Rok i kraj produkcji: 2006, Polska
Czas trwania: 90 minut

Reżyseria: Robert Wichrowski
Scenariusz: Mariusz Pujszo, Robert Wichrowski
Zdjęcia: Marek Rajca
Muzyka: Konrad Tomanek

Obsada:
Karolina Gruszka   .....Magda
Maciej Stuhr   .....Chwastek
Robert Więckiewicz   .....Leon
Jan Frycz   .....Stefan
Marcin Dorociński   .....Mateusz
Jakub Tolak   .....Janek
Piotr Borowski   .....Siergiej
Bronisław Wrocławski   .....Kurowski
Yaya Samake   .....Machu


Wyślij e-mail Autor recenzji:
Rafał Donica - DUX
Klub Miłośników Filmu
29.03.2006