![]() |
|
a elektrony i światło płyną poprzez wszechświat. A jednak postęp komputeryzacji nie zlikwidował jak dotąd podziałów narodowych i rasowych..."
Na "Ghost In The Shell" cały świat anime długo czekał. Jest to film, o którym było głośno
na kilka miesięcy przed premierą kinową (Tokijski Festiwal Filmów Fantastycznych, 1995
rok). To film, który osiągnął niespotykany dotychczas w anime budżet 40 milionów
dolarów. W oryginale "Ghost In The Shell" był mangą rysowaną przez Masamune Shirow -
jednego z najpopularniejszych rysowników japońskich. Gdy pierwszy raz usłyszałem o tym,
że szykuje się kolejny hit japońskiego filmu animowanego, postanowiłem jak najszybciej go
zdobyć. A gdy obejrzałem - byłem w pełni usatysfakcjonowany.
W skrócie o fabule: W przyszłości wielkie miasta otacza potężna sieć komputerowa, do której mogą przenikać specjalnie przygotowane do tego androidy, ludzie posiadający cybernetyczne udoskonalenia. Niektórzy z nich posiadają w sobie coś, co czyni że mogą czuć się ludźmi - to Dusza. Dusza to z kolei bardzo trudny do zdefiniowania i opisania element ludzkiej osobowości - pozwala odróżnić żywe istoty od tych, które są tylko wytworem Sieci. Główną bohaterką filmu jest zmodyfikowana kobieta-cyborg, posiadająca wspomnianą Duszę. Major Motoko Kusanagi (w filmie wszyscy głównie wołają na nią "Major") jest oficerem elitarnej jednostki Shell Squad, która jest częścią Sekcji 9 (zwalczanie przestępczości sieciowej). Pomaga jej wierny partner i przyjaciel Bateau i prawie w pełni ludzki Togusa (posiada jedynie wszczepiony do mózgu implant, pozwalający mu komunikować się z innymi). Wszyscy wspólnie zostają wplątani w tajemniczą intrygę - Projekt 2501. W rzeczywistości ścigają groźnego przestępcę pod pseudonimem "Władca Marionetek" ("Puppet Master"), który włamuje się do Sieci i hackuje Dusze. Zyskał sobie taki przydomek, ponieważ "marionetki" które opanował, nieświadomie dokonują różnych przestępstw sieciowych z rozkazu swego pana. W końcu okazuje się, że "Władca Marionetek" nie jest zwykłym człowiekiem czy jakimś programem (jak się wszystkim wydaje), lecz prawie w pełni wykształconą, nową formą życia. Główna bohaterka podłącza się do ciała cyborga, w którym zamieszkuje "Władca", pragnąc zajrzeć w głąb jego Duszy. Słyszy od niego ofertę mówiącą o nowym sensie istnienia. Końcówka filmu jest ciekawa i dość zaskakująca. Oczywiście jej nie zdradzę, zainteresowanych zapraszam do obejrzenia tego świetnego filmu.
Film jest bardzo nowatorski, technicznie dopracowany do najmniejszego szczegółu. Na moje
oko animacja jest rewelacyjna, momentami dająca niesamowite wrażenie rzeczywistości.
Postacie, bronie, wygląd miasta, samochody, strzelaniny - jednym słowem wszystko. W wielu
mangowych pismach znawcy anime piszą, że jest to najlepsza animacja, jaką widzieli w
życiu - doskonała i bardzo naturalna. A dało się to osiągnąć dzięki zastosowaniu
animacji cyfrowej, która daje więcej możliwości niż zwykła - analogowa. W filmie widać
to szczególnie we wszystkich scenach z użyciem przez różne postacie kamuflażu
termooptycznego (taki miał Predator :) - najwięcej używa go główna bohaterka. Co do
realizmu i naturalności - wystarczy obejrzeć sobie dwie najlepsze akcje w filmie -
pogoń Major i Bateau za hackerem w kostiumie termooptycznym oraz końcowy, tragiczny i
dramatyczny pojedynek głównej bohaterki z wielką jednostką bojową. Te dwa fragmenty to
pokaz doskonałej jakości i doprawdy perfekcyjnej animacji. W filmie jest też taka scena,
jakby przerywnik, w czasie którego pokazany jest wygląd miasta - wszystko jest doskonale
narysowane, w tak realistyczny sposób, że aż chce się dotknąć. Ta scena służy także
ukazaniu sztuczności i ponurości całego tamtejszego otoczenia, gdzie główną część zajmują
komputery, cybernetyczne postacie oraz bezkresna Sieć.Całą opowieść dopełnia genialna i bardzo klimatyczna muzyka Kenji'ego Kawai - osobny opis ścieżki dźwiękowej znajduje się w dziale z recenzjami soundtracków (odnośnik na końcu recenzji). Ja dodam tylko tyle, że w jednym znanym piśmie przeczytałem kiedyś, że muzyka w "Ghost In The Shell" spełnia taką samą rolę, jak muzyka Vangelisa w "Blade Runner" . To doprawdy idealne porównanie. W końcu znam się na muzyce filmowej i wiem co mówię :)
Lecz "Ghost In The Shell" to nie tylko akcja, strzelaniny i wybuchy, doskonała animacja
czy świetna muzyka. To także pełna refleksji opowieść, gdyż reżyser (Mamoru Oshii) zmusza
widzów do przemyśleń egzystencjalnych. Jest tu bardzo dużo dialogów - z pewnością więcej
niż samej akcji. Całość zaś niesamowicie przypomina mi inne kultowe dzieło w reżyserii
Ridley'a Scott'a -
"Blade Runner" ("Łowca Androidów")
. "Ghost In The Shell" to film z gatunku cyberpunk,
widocznie nawiązujący do powieści "Blade Runner: Czy Androidy Marzą o Elektrycznych
Owcach?" (autor: Philip Dick). Główne zagadnienie to problem ludzi jako słabych istot,
nie potrafiących sprostać światu, który sami stworzyli. I dlatego film Mamoru Oshii nie
jest łatwy w odbiorze."Ghost In The Shell" to drugi po "Ninja Scroll" najlepszy film anime jaki widziałem. I moim zdaniem kultowy w świecie japońskich produkcji, podobnie jak np. inny tytuł: "Akira". Mało jest filmów fabularnych, które posiadają tak doskonały klimat, jak japońskie animowane produkcje. Więc tym bardziej polecam obejrzenie tego dzieła, bo naprawdę warto. kiedy jestem dorosły, muszę zapomnieć o dziecięcych sprawach... ...Sieć jest bezkresna i budzi się do życia."
![]() P.S. Kiedyś jeden z dziennikarzy angielskiego pisma stwierdził, że "Ghost In The Shell" to film, jaki zrobiłby James Cameron, o ile Disney by mu na to pozwolił. Jak dla mnie jest to świetne, idealne wręcz określenie. P.S. 2 W recenzji wykorzystano niektóre materiały z m.in. kultowego niegdyś czasopisma "Secret Service" (dla zainteresowanych - nr 36).
|