Strona główna KMF
        

Tak o samym filmie, jak i o jego realizacji krążą już legendy. Kłótnie na planie filmowym, zmiana reżysera w trakcie powstawania obrazu, spory między aktorkami, kontrowersyjne obsadzenie głównej roli - Scarlett O'Hara zagrała Brytyjka, wreszcie to, co w czasie powstawania filmu było skandalem obyczajowym - romans między Vivien Leigh a Laurence'em Oliverem, chociaż oboje pozostawali wtedy w stałych związkach. Do żelaznego repertuaru anegdot z historii kina należy też gwałtowna niechęć, jaką od pierwszego wejrzenia poczuli do siebie Vivien Leigh i Clark Gable. I tak dalej, i tak dalej. Tekst o "Przeminęło z wiatrem" z założenia nie jest recenzją, nie ma też na celu smakowitego grzebania się w tych nieco już przeterminowanych ciekawostkach. To raczej rozważania na temat fenomenu tego filmu, którego popularność nie słabnie, który przeszedł do historii kina jako widowisko pełne rozmachu, przepychu i uwaga - delikatnego dowcipu. A przede wszystkim, stał się jedną z najsłynniejszych opowieści o miłości, jakie kiedykolwiek powstały. Chyba każdy, nawet, jeśli jest filmowym laikiem, może bez problemu przywołać obraz Scarlett O'Hara i Rhetta Butlera całujących się na tle zachodzącego słońca. Nieżyciowy romantyzm? Słodka historia, od której robi się mdło? Zabytek dawnej świetności potężnego Hollywood? Produkt fabryki snów i nic ponad? Może niekoniecznie. Spróbujmy spojrzeć na "Przeminęło z wiatrem" troszeczkę inaczej. I taki jest cel tego tekstu.


  


KILKA SŁÓW O HISTORII

Bezpośrednią przyczyną wybuchu tak zwanej wojny secesyjnej był wybór na prezydenta Abrahama Lincolna i secesja Karoliny Południowej. Pośrednim - przeciwieństwa ekonomiczne między uprzemysłowioną Północą a rolniczym Południem, dążenie Północy do wprowadzenia ceł ochronnych na towary europejskie i wreszcie postulaty ruchu abolicyjnego. Momentem krytycznym była pierwsza połowa 1861 roku, kiedy doszło do utworzenia Konfederacji ze stolicą w Richmond, przyjęcia nowej konstytucji i obrania na prezydenta Jeffersona Davis'a. W kwietniu tegoż roku południowcy, czyli Konfederacja, atakują wojska Unii w Fort Sumter. Na przestrzeni od 1861 do 1863 szala zwycięstwa przechyla się to na jedną, to na drugą stronę. Konfederacja zaznacza swoją przewagę w bitwach pod Bull Run i Autietam. Najsłynniejszą bitwą tej wojny jest jednak oczywiście ta pod Gettysburgiem, która zakończyła się zwycięstwem Unii. W kwietniu 1865 Richmond kapituluje, generał Lee się poddaje - i tak wojna kończy się wielką porażką wojsk południowych. Te kilka faktów jest bardzo istotnych dla zrozumienia obrazu świata, jaki widzimy w "Przeminęło z wiatrem". Główną bohaterkę, Scarlett O'Hara, poznajemy w momencie, gdy jej życie jest jeszcze pewne i uporządkowane. Południe szykuje się do wojny, dominującym nastrojem jest pewność zwycięstwa. To 1861 rok, a Scarlett ma lat szesnaście. Żegnamy się z nią w latach siedemdziesiątych. Na tej przestrzeni świat, którym żyła, zmienił się diametralnie. Dawne Południe odeszło w zapomnienie. Skończyła się epoka dumnych plantatorów, pól bawełny i niewolników. Nowa rzeczywistość wymaga walki o swoje, wymaga przewartościowania wszystkich dotychczasowych, wydawałoby się, niepodważalnych zasad. Ta opowieść jest o świecie, który zniknął, a przede wszystkim o ludziach, którzy startowali z jednego poziomu przekonań, a z których część miała przepaść, a część utrzymać się na powierzchni.


  


UWAGA NA KONWENCJĘ!

Oglądając "Przeminęło z wiatrem", a także czytając powieść Margareth Mitchell, łatwo ulec skłonności do identyfikacji. Z założenia obraz przedstawiony tutaj jest tendencyjny. Północ - be, Południe - cacy. Konfederaci to dumni ludzie z zasadami, niewolnictwo wydaje się słusznym wyjściem, Jankesi są bezmyślni i okrutni. Te proste schematy mogą stać się pułapką, ale nie muszą. Warto zwrócić uwagę na przesłanie między wierszami, czyli to, co naprawdę interesujące - pychę Południowców, podkreśloną zwłaszcza w scenie początkowej barbakoi, kiedy Rhett Butler wykłada wzburzonym dżentelmenom, dlaczego ich szanse w starciu z przemysłową Północą są marne; nakreślone subtelną kreską postaci Mammy i Porka, wreszcie Ashley Wilkes, jego rozterki i jego upadek. Niemniej ta jednostronność relacji jest historycznie krzywdząca i wymaga zachowania dystansu. Zwróćmy chociażby uwagę, jak łagodnie i powierzchownie potraktowano Ku-Klux-Klan. Akcja, jaką przeprowadzają członkowie Klanu w książce, jest nakreślona w sposób narzucający nam akceptację tych działań. Scarlett została skrzywdzona, mężczyźni bronią jej honoru. Niemniej nie zapominajmy, że jest to samosąd i wymierzanie sprawiedliwości poza prawem. W filmie ten kontrowersyjny wątek został ledwie zaznaczony. Nie zapominajmy o akcjach Klanu wymierzonych przeciwko zupełnie niewinnym ludziom tylko dlatego, że mieli inny kolor skóry lub popierali ruch abolicyjny. Kłóci się to jaskrawie z proponowanym nam wizerunkiem plantatorów z szacunkiem i łagodnością traktujących swoich niewolników. "Chata wuja Toma" to nie była bajeczka. Strzeżmy się uproszczeń, i to zarówno w jedną, jak i w drugą stronę. Tak Północ, jak i Południe miały wiele twarzy - i paradoksalnie, w "Przeminęło z wiatrem" można tę prawidłowość dostrzec.


  


SCARLETT O'HARA

Zdecydowanie jedna z ciekawszych bohaterek literackich i w konsekwencji filmowych - chociaż wymogi widowiska zdecydowanie spłyciły postać, którą Margareth Mitchell powołała do życia. Urodzona z ciekawego mariażu między irlandzkim dorobkiewiczem a francuską arystokratką, ma w sobie wybuchową mieszankę krwi i jest wiecznie szarpana sprzecznościami. Interesujące, że Scarlett nie należy w pełni do elity Południa, sama zresztą dostrzega, że jest pozbawiona jednolitości, która stanowi część dziedzictwa ludzi wyrosłych w sferze, do której ona jedynie awansowała za sprawą uporu swojego ojca. Ta pozycja startowa jest bardzo znacząca, zauważmy bowiem, że w konsekwencji to Scarlett nauczyła się, jak chwytać życie za bary i radzić sobie ze zmierzchem bogów. Wielu ludzi z tej sfery to się nie udało. W czym szukać przyczyn? Czy w charakterze samej Scarlett, która nie uznawała półśrodków i która dążyła do tego, żeby zapewnić sobie jak najlepszy byt? A może należy ich upatrywać w przewrotnie rozumianym przeznaczeniu, w osłabieniu krwi związanym z wygodą, lenistwem i stabilnością przechodzących niejako z pokolenia na pokolenie? Nietrudno zauważyć, że tak naprawdę prawdziwa siła i prawdziwe zwycięstwo rodzi się w walce. Dlatego przeznaczeniem tej sytej epoki było poddać się i odejść - na gruncie niezmienności i ograniczenia horyzontów nie może wyrosnąć nic naprawdę trwałego. Rozwój wymaga ciągłych starć, podejmowania wyzwań i odnoszenia porażek po to, by podnieść się silniejszym, wymaga zachowania świadomości, że nic nie trwa wiecznie i we wszystko trzeba inwestować. Scarlett miała cechy potrzebne do tego. Miała energię, wolę walki, upór w dążeniu do celu, zdyscyplinowany, chociaż bezpośredni i prosty umysł. Była bezkompromisowa i odważna. Przede wszystkim zaś cechował ją egoizm, który wyznaczał rytm jej życia wtedy, gdy jedynym jego sensem było zdobywanie serc męskich, wtedy, kiedy walczyła o przetrwanie w okupowanej Atlancie i zrujnowanej Tarze, i wtedy, kiedy w nowej rzeczywistości Scallawagów i republikanów uparcie dążyła do uzyskania jak najlepszego zabezpieczenia finansowego - by nigdy już nie być głodną. Okrutnie praktyczna, sprytna bardziej, aniżeli mądra, Scarlett wydaje się wręcz genetycznie zaprogramowana na sukces. Można powiedzieć, że wyprzedziła epokę, w której żyła, dziś świetnie odnalazłaby się w biznesie zapewne. Pod tym względem Scarlett jest godna podziwu, zwłaszcza, jeśli pamięta się o tym, do czego ją chowano. Od dzieciństwa wpajano jej, że ma być pokorna, słodka, uległa, przytakiwać z energią każdemu słowu choćby najgłupszego mężczyzny tylko dlatego, że nosi spodnie, a kiedy już osiągnie życiowy cel i wyjdzie za mąż, jej obowiązkiem jest cicho stać u boku partnera, zawsze obecna i zawsze niewidoczna. Praktyczny umysł Scarlett buntował się przeciwko temu, by te zasady uznać za prawdę objawioną. Nauczyła się udawać, bez przekonania, po to tylko, żeby osiągnąć cel. Zdolność do utrzymywania pozorów zapewniała jej dokładnie to samo, co prawdziwe przekonanie. To dosyć znamienne. Uwaga jednak - kryje się w tym pewna pułapka.


     


SCARLETT O'HARA I ASHLEY WILKES

Ashley Wilkes to postać, która budzi litość. Przez całe życie nie potrafi się zdecydować i określić, czego naprawdę pragnie. Najbezpieczniej czuje się ukryty we własnym wnętrzu, w świecie marzeń, poezji i tego, co nierealne, wymyślone, więc bezpieczne. Idzie na wojnę, bo jest południowcem - ale czyni to bez przekonania. W nowej rzeczywistości nie potrafi się odnaleźć, brakuje mu siły przebicia i bezwzględności. Sam czuje do siebie pogardę. Myli prawdziwe uczucie do Melanii z pożądaniem, jakie odczuwa wobec Scarlett. Nie potrafi się określić, nie potrafi zorientować w żadnym kierunku. Nawet honor Ashleya nie jest cechą godną podziwu, bo w dużej mierze wynika z tchórzostwa i niepewności. Wilkes jest żywym portretem degeneracji Południa - i tacy Wilkesowie nie przetrwają. Główną przyczyną jego załamania jest świadomość, że upada z własnej winy, bo nigdy nie był uczciwy. Nie dane jest mu paść z honorem, który tak ceni. Jest jak chora komórka, która zakłóca funkcjonowanie organizmu i która musi w końcu obumrzeć, żeby całość działała prawidłowo. Jedyna trwała i cenna rzecz, którą ma, to miłość Melanii - a tej właśnie nie docenia. Uczucie, jakim darzy go Scarlett, to miraż, ale oboje docierają do tej prawdy, kiedy jest już za późno. Scarlett nie rozumiała Ashleya - z łatwością więc wyposażyła go w cechy, które pragnęła w nim widzieć, a jego zachowania tłumaczyła sobie tak, jak było jej najzręczniej. Ten wątek filmu jest w istocie bardzo smutny, bo wyraźnie pokazuje, jak wiele można stracić przez brak zrozumienia.


  


MELANIA WILKES I RHETT BUTLER

Najtragiczniejsza i jednocześnie najbardziej godna szacunku postać "Przeminęło z wiatrem" to z pewnością Melania Hamilton, później Wilkes. Kobieta, która wyszła za mąż za mężczyznę, który ją cenił, podziwiał, lubił, ale przez wiele lat nie rozumiał, że ją kocha, przekonany, że swoje serce już oddał innej, chociaż to uczucie nigdy nie zostanie spełnione. Ona jednak kochała go bez zastrzeżeń, i nigdy o nic nie prosiła, szczęśliwa z tym, co miała. Prawdziwa dama, lojalna, uczciwa, waleczna jak lew, gdy chodziło o interes i reputację jej przyjaciół. Pozornie skromna i bojaźliwa, potrafiła dokonać cudów, gdy chodziło o sprawy, w które wierzyła. Melania to, w przeciwieństwie do Ashley'a, symbol tego, co w Południu było najlepsze i najszlachetniejsze. Chociaż pozornie słaba, była wsparciem dla wszystkich, którzy ją otaczali - dla żywotnej, energicznej, egoistycznej Scarlett, dla swojego zagubionego męża, dla silnego - wydawałoby się, jak dąb Rhetta. Najsmutniejsze jest to, że prócz tego ostatniego nikt z nich nie dostrzegał, kim dla nich wszystkich jest Melania. Zrozumieli, kiedy jej zabrakło. Melania tak jak Ashley należy do osób, które musiały zniknąć, stać się uciętym pędem. Kolejny symboliczny przykład, z którego Mitchell wyprowadziła obraz kształtowania się Ameryki - nie wystarcza dobroć, nie wystarcza szlachetność. To, jak Ameryka rodziła się wśród brudu i walki, na ulicach, pokazał nam ostatnio Scorsese w swoich "Gangach Nowego Jorku" . Wtedy szlachetność zaczęła mieć inne imię, honor inną twarz. Jednak zarys tego procesu można zobaczyć i tutaj. Rhett Butler. W filmie znowu nieco spłycony jako postać, w książce jest pełnokrwistym, zdecydowanym, silnym mężczyzną. Takiego jak on każda kobieta chciałaby mieć u swojego boku. Diabolicznie inteligentny, wyrachowany, w głębi duszy namiętny i zdolny do prawdziwej miłości, szczerej i mocnej. Jednak... Rhett Butler nie ma zwyczaju mówić o swoich uczuciach. Woli ukrywać się za maską cynizmu niż ulec manipulacji. Patrząc na Rhetta nie można oprzeć się myśli, że ten człowiek nie wie, co to lęk - podczas kiedy prześladują go zagubienie, niepewność i świadomość, że tego, czego pragnie naprawdę - oddania Scarlett - nie jest w stanie zdobyć. Kocha ją tak, jak nikt nigdy jej nie kochał - lecz nie mówi jej tego. Zna ją dobrze i nie chce dać jej do ręki władzy, która by go do reszty zniszczyła. Jest skazany na to, by stać wiecznie w cieniu Ashley'a, co go gnębi i upokarza. To mądry i surowy człowiek, zaskakująco szczery w czasach, kiedy lepiej było nie przyznawać się do własnych przekonań, jeśli nie były zgodne z ideą Sprawy. Decyzje podejmuje wtedy, kiedy ma do nich pełne przekonanie, lub wtedy, kiedy stawką jest dobro jego bliskich. Dlatego tragedia Rhetta jest smutniejsza jeszcze niż załamanie Ashley'a - najtrudniej patrzeć, jak cierpią ludzie tak silni. Walczył o rodzinę bardzo długo - i przegrał. Kiedy Scarlett wreszcie rozumie, co do niego czuje, Rhett jest już tylko cieniem człowieka. Jego wola wypaliła się. Stracił córkę, którą uwielbiał nad życie, wszystko, co miał, straciło sens. Jego bogactwo, opinia, którą z takim trudem odbudowywał dla dobra Bonnie, nic go nie obchodzą. Właściwie nic już go nie obchodzi. Te słynne słowa, którymi odpowiada Scarlett, gdy ta pyta go, co się z nią stanie "Frankly, my dear, I don't give a damn" nie dotyczą tylko jej samej. Dotyczą wszystkiego, czym sam żył do tej pory.


  


ZMIERZCH BOGÓW

W rezultacie, w tej walce nie ma zwycięzców. Melania nie żyje. Rhett odchodzi. Scarlett zostanie sama, tak jak i Ashley, ale są już dla siebie obcy i nie mogą sobie wzajemnie pomóc. Scarlett wraca do Tary, uświadamiając sobie po raz kolejny, że ziemia jest jedyną rzeczą, która jest trwała, wieczna i o którą warto walczyć - tak, jak kiedyś powiedział jej ojciec, Gerald O'Hara, Irlandczyk z krwi i kości. Scarlett z pewnością przetrwa, bo ona należy do gatunku ludzi, którzy się nie poddają. Przetrwa także Rhett. Jednak w tej wiecznej pogoni stracili z oczu coś bardzo ważnego. Ceną, jaką przyjdzie im zapłacić, jest brak szczęścia. Ludzie, którzy mogli być wzajemnie dla siebie dopełnieniem, dawać sobie inspirację, stać się dla siebie wieczną zagadką i wyzwaniem, rozeszli się w dwie różne strony. Przyczyną są bariery porozumienia, milczenie wtedy, gdy potrzeba zaledwie kilku słów, życie mirażami, źle pojmowany instynkt samozachowawczy, wszystko to, co tak często spotyka ludzi silnych i niezależnych, pragnących w pełni odpowiadać za siebie.


PODSUMOWANIE

Z wielkich gwiazd "Przeminęło z wiatrem" przy życiu pozostała już tylko Olivia de Havilland, wspaniała wiekowa dama amerykańskiego kina. Clark Gable zmarł na atak serca w 1960 roku. Vivien Leigh odeszła w roku 1967. Hattie McDaniel, pierwsza Murzynka, która zdobyła Nagrodę Akademii, właśnie za rolę Mammy w "Przeminęło z wiatrem", zmarła na raka piersi w 1952. Leslie Howard zginął podczas wojny. Margareth Mitchell, autorka wielkiej epickiej opowieści, która powołała do życia niezapomnianą Scarlett O'Hara, zginęła w wypadku samochodowym w 1949 roku. Wszyscy oni bezsprzecznie zajmują poczesne miejsce w historii kina, w dużej mierze właśnie dzięki filmowi, który uczynił ich sławnymi - "Przeminęło z wiatrem".


  


Oto kilka niezapomnianych kwestii z tego filmu:

"Nie będę o tym myślała. Pomyślę o tym jutro"
(Słynna metoda Scarlett O'Hara na odegnanie problemów.)

"- Pan... pan... nie jest dżentelmenem!
- A Pani, Miss O'Hara, nie jest damą."

(Pierwszy dialog Scarlett i Rhetta po rozbiciu przez nią wazonika w bibliotece w Dwunastu Dębach.)

"Boga biorę na świadka, nie będę więcej głodna.
Choćbym miała kłamać i oszukiwać, więcej głodna nie będę!"

(Przysięga, która w efekcie uczyniła ze Scarlett najbogatszą kobietę w odbudowywanej Atlancie.)

"Spójrz na to, moja droga. Będziesz mogła opowiedzieć swoim wnukom,
jak Stare Południe upadło w ciągu jednej nocy."

(Rhett Butler w noc pożaru Atlanty.)

"- Chcesz powiedzieć, że nie wierzysz w Sprawę?
- Wierzę w Rhetta Butlera. To jedyna Sprawa, jaką znam"
(Rhett uświadamia Scarlett, że przemyca przez blokadę jedynie dla zysku.)

"- Oh, Rhett, co będzie ze mną? Co się ze mną stanie, jeśli odejdziesz?
- Właściwie, moja droga, nic mnie to nie obchodzi"



I ostatnie zdanie...

"W końcu... jutro jest przecież nowy dzień"



PRZEMINĘŁO Z WIATREM

Tytuł oryginalny: Gone With The Wind
Rok produkcji: 1939, USA
Czas trwania: 238 min.

Reżyseria: Victor Fleming, George Cukor, Sam Wood
Scenariusz: Margareth Mitchell (powieść), Sidney Howard
Produkcja: David O. Selznick
Muzyka: Max Steiner
Zdjęcia: Ernest Haller, Lee Garmes
Kostiumy: Walter Plunkett

Występują:

Clark Gable (jako Rhett Butler)
Vivien Leigh (jako Katie Scarlett O'Hara)
Leslie Howard (jako Ashley Wilkes)
Olivia de Havilland (jako Melanie Hamilton Wilkes)
Hattie McDaniel (jako Mammy)
Thomas Mitchell (jako Gerald O'Hara)
Butterfly McQueen (jako Prissy)


Tłumaczenie cytatów autorstwa mojego w oparciu o "Przeminęło z wiatrem"
Margareth Mitchell w tłumaczeniu Celiny Wieniewskiej.

e-mail
 Autor recenzji/analizy: Karolina Chymkowska - DEJNA