Wybuchowa, dynamiczna, energetyzująca, dowcipna, zaskakująca.
Taka właśnie jest japońska wariacja na temat buddy-movies w żeńskim wydaniu!
"Gunsmith Cats" to anime zrealizowane w oparciu o komiks autorstwa Kenichi Sonody, człowieka odpowiedzialnego za mangę
"Riding Bean"
i scenariusz do wersji anime. "Gunsmith Cats" jest niejako jego spin-offem, czy może raczej drugim podejściem do realizacji pewnego pomysłu, co było spowodowane kwestiami prawnymi. Sonoda nie miał wyłączności na całą historię przygód Bean'a, a jedynie na postacie, które się w niej pojawiają. Stworzył więc nową mangę, również sensacyjną, w której znajdują się ci sami bohaterowie, ale relacje między nimi są trochę inne. Bean pojawia się tu tylko w epizodzie i jest nieobecny w anime, a rolę głównego bohatera przejęła jego partnerka w
"Riding Bean"
- Rally Vincent. Ona i jej przyjaciółka, May Hopkins prowadzą sklep z bronią o wdzięcznej nazwie Gunsmith Cats. Zaś w wolnym czasie, po godzinach dziewczyny ujawniają się światu jako łowczynie (?!) głów i uganiają się za bandziorami. Skuteczność ich działań jest niezwykła. Wzajemnie doskonale się uzupełniają. Rally jest specjalistką od broni, każdy pistolet czy karabin zna na wylot, a jedynie ważąc je w rękach potrafi określić, czy w komorze znajduje się nabój czy nie. May z kolei posiada ogromną wiedzę na temat wszelkich materiałów wybuchowych - granaty, miny, bomby nie są dla niej tajemnicą, potrafi wykorzystywać je na wiele różnych sposobów. W akcji obie funkcjonują jak szwajcarski zegarek, są precyzyjne, dokładne i skuteczne. Dziewczyny zazwyczaj idą na tak zwany żywioł, ale w trudnej sytuacji, przyparte do muru potrafią zaskoczyć przeciwnika i wyjść cało z opresji.
Mniej więcej tyle dowiadujemy się z teasera poprzedzającego czołówkę pierwszej z trzech odsłon tego anime. O samej czołówce warto wspomnieć parę słów, jako że w mojej ocenie jest to małe dzieło sztuki. Zrealizowana w konwencji Warhol'owskiej, nieco kiczowata, składa się z przeplatających się wzajemnie obrazów utrzymanych w uderzającej po oczach kolorystyce. Raz czarno-białe postacie, niczym żywcem wyjęte z komiksu, poruszają się na różowym tle, to znów sytuacja się odwraca. Zarówno kreska jak i kolorystyka jest bardzo pop-artowa, niektóre elementy są wypełnione rastrem. W tle słychać muzykę w klimatach Funky i Soulu, gdzie pierwsze "skrzypce" grają swingujące trąbki. Cały ten montaż już po kilkunastu sekundach sprawia, że widz zaczyna wystukiwać sobie nogą rytm. Mała rzecz, a cieszy i oko, i ucho.
Po czołówce następuje część właściwa anime. Historyjka w nim przedstawiona jest iście sensacyjna, z kilkoma zagadkami i kilkoma ciekawymi zwrotami akcji, okraszona odrobiną humoru typowego raczej dla japońskich seriali. W sklepie Rally i May pojawia się podejrzanie wyglądający typek, w rozchełstanym prochowcu, zagryzający pogniecionego peta. Niepokój ekspedientek zostaje szybko rozwiany, człowiek ów - William Collins - legitymuje się jako członek organizacji ATF (The Bureau of Alcohol, Tobacco and Firearms - Departament ds. Alkoholu, Tytoniu i Broni Palnej). Bill zwraca się do nich o pomoc w rozpracowaniu siatki przestępczej zajmującej się przemytem i nielegalną dystrybucją broni. Dziewczyny odmawiają, ale jak się później okazuje, nie jest to ostateczna odpowiedź. Do ich domu wkradają się złodzieje łasi na ogromną kolekcję broni i materiałów wybuchowych. Rally z nieskrywaną przyjemnością rozprawia się z nimi, ale po przyjeździe policji na miejsce okazuje się, że część kolekcji zbrojnej jest nielegalna, trudno przecież o pozwolenie na posiadanie ciężkich karabinów maszynowych czy min przeciwpancernych ;). Rally i May muszą przyjąć propozycję ATF'u.
W tym miejscu wprowadzanie w fabułę powinienem zakończyć. Co prawda całe OAV trwa półtorej godziny i sama historia w kilku miejscach wykonuje nagły zwrot, ale anime to ogląda się "szybko". Tu kłaniają się sceny akcji, podstawowy element każdej dobrej produkcji sensacyjnej. Są dynamiczne, oryginalne i cudnie zrealizowane. W każdym z trzech odcinków jest taka dłuższa scena, będąca niejako podsumowaniem fragmentu fabuły. I tak w części pierwszej to klasyczna "amerykańska" strzelanina, czyli "stu na jednego", gdzie Bill i Rally rozprawiają się ze sporą grupą bandziorów. W części drugiej jest to pościg samochodowy ulicami Chicago z Shelby Mustangiem w roli głównej, a w ostatniej odsłonie ponownie pojawia się strzelanina, ale tym razem z elementami zabawy w "kotka i myszkę". Nie da się ukryć, że te sekwencje wyraźnie dominują w anime, stąd właśnie odczucie, że całość jest dużo krótsza niż jest w rzeczywistości. Zdecydowanie przydałoby się jeszcze kilka odcinków...
Piekielna dbałość o szczegóły zdaje się być zboczeniem zawodowym Sonody. Każdy pojazd czy broń są przedstawione z niezwykła precyzją. W scenach strzelanin widać jak pracuje mechanizm broni, jak wypluwane są łuski naboi, naprawdę warto prześledzić te sekwencje na stopklatce, bo robią olbrzymie wrażenie. Wrażenie autentyczności potęguje kontrast między wspomnianymi elementami, a wyglądem postaci. Te są bardzo przerysowane, w kwestii rysów twarzy niemalże symboliczne. W pewnych najbardziej charakterystycznych miejscach podkreślone grubą krechą i okraszone elementami, które sugerują, w jakim stanie emocjonalnym jest postać - czasami jest to jedynie sporych rozmiarów łezka spływająca po czole, czasami iście abstrakcyjny grymas. Ulice, drogi, budynki natomiast wyglądają tradycyjnie, nie są to architektoniczne dzieła sztuki, ale też nie rażą brzydotą i dobrze sprawują się jako tło.
Pod wieloma względami "Gunsmith Cats" jest serią bardzo udaną, to świetna alternatywa dla sztampowych filmów sensacyjnych z zachodu. Zarówno rysunki (które moim skromnym zdaniem są po prostu śliczne), jak i animacja stoją na wysokim poziomie. Szkoda, że OAV jest takie krótkie, półtorej godziny to trochę za mało na bliższe zapoznanie się z bohaterami. Należy to traktować bardziej jak rozwinięcie mangi niż samodzielną fabułę. Doskonały materiał, świetnie skrojony, ale trochę go za mało...
|
 |
GUNSMITH CATS
Rok produkcji: 1995, Japonia
Czas trwania: 30 min. (3 odcinki)
Reżyseria: Takeshi Mori
Scenariusz: Atsuji Kaneko, Kenichi Sonoda
Manga (komiks): Kenichi Sonoda
Muzyka: Peter Erskine
Montaż dźwięku: Brian Risner
Projekt postaci: Kenichi Sonoda
Głosy podkładali:
Michiko Neya (Rally Vincent),
Kae Araki ('Minnie' May Hopkins),
Hôchu Ôtsuka (Bill Collins),
Aya Hisakawa (Becky Farrah),
Daisuke Gôri (Jonathan Washington),
Michihiro Ikemizu (George Black)
|
 |
|
 |
Autor recenzji: Tomasz Stankunowicz - PHONIK
|
Moja ocena: 8,5/10 |