![]() |
Gdy w 2000 roku do kin trafił przebój Dominica Seny "Gone In 60 Seconds" mało kto wiedział,
że został on oparty na pomyśle filmowca amatora H.B. Halickiego - człowieka owładniętego
dwiema pasjami. Pierwszą i największą były samochody, drugą - filmy.
|
H.B. "Toby" Halicki przeżył Amerykański Sen. Jako piętnastolatek opuścił dom w Dunkirk w
stanie Nowy Jork i przeniósł się do Kalifornii. Zaczął pracować na stacji benzynowej i w
ciągu dwóch lat miał swój warsztat blacharski. Z czasem jego inwestycje powiększały się.
Jedną z nich było bardzo dobrze prosperujące złomowisko samochodowe, gdzie również zajmował
się odnawianiem starych aut. Długie godziny pracy, ambicja i samodyscyplina, dały podwaliny
imperium, które tworzył do 34 roku życia. Jednak siadanie na laurach nie leżało w jego
naturze i ciągle szukał czegoś nowego. Wtedy właśnie narodził się pomysł filmu opowiadającego
o złodziejach samochodów.
|
![]() |
![]() |
![]() |
||
W 1974 roku, Halicki, przyzwyczajony do robienia wszystkiego po swojemu, napisał scenariusz,
wyprodukował, wyreżyserował i zagrał w swoim pierwszym filmie "Gone In 60 Seconds".
Jego szeroka i dogłębna znajomość samochodów pozwoliła stworzyć film pełen kaskaderskich
wyczynów i trików jakich dotąd nikt nie robił. Nawet zajmował się ustawianiem i montowaniem
kamer, koordynacją i prowadzeniem samochodów podczas ewolucji, które przez zawodowych
kaskaderów uznane zostały za zbyt niebezpieczne do wykonania. Jedna z najbardziej
widowiskowych scen (gdy Eleanor uderza w barierkę na autostradzie) była w zasadzie
przypadkowa i omal nie zabiła Toby'ego, który siedział za kierownicą. Zaraz po tym wypadku
Toby najbardziej martwił się tym, czy aby wszystko ładnie zostało zarejestrowane na taśmie
filmowej. W zasadzie można powiedzieć, że główną rolę w "Gone In 60 Seconds" odegrał żółty
Ford Mustang '73 o imieniu Eleanor. Wskazywało to na charakter i filmowe priorytety
Halickiego zawarte w zgrzycie blach, pisku opon i samochodowych pościgach. Powiedzmy sobie
szczerze, to nie jest dzieło oscarowe. Scenariusz, delikatnie mówiąc nie jest najwyższych
lotów, drewniane aktorstwo i reżyseria również nie zachwycają, jednak jest to tylko dodatek
do tego na czym skupił się najbardziej - 40-minutowego finałowego pościgu rozgrywającego
się na ulicach Los Angeles, w którym rozbito 93 samochody. To perfekcyjne połączenie
wyczynowej jazdy, brawurowych zdjęć i montażu.
|
![]() |
![]() |
|
![]() |
![]() |
|
![]() |
![]() |
|
"Gone In 60 Seconds" stał się międzynarodowym przebojem. Zarobił ponad 40 milionów $, co jak
na lata 70' było bardzo ładną sumką. Toby mówił "moje filmy nie mają krwi, są pozbawione
przemocy - poza "przemocą mechaniczną" oczywiście i kilkoma niecenzuralnymi słowami. One
są pewnego rodzaju ucieczką od rzeczywistości, która nas otacza, no i są pełne samochodowych
ewolucji". Gdy jego pierwszy film zyskał miano kultowego do Halickiego przylgnął przydomek
"Car Crash King".
Podążając za sukcesem swojego debiutu, Toby nakręcił "The Junkman" (który ciągle jest
|
Dziesięć lat później, hołdując pamięć Toby'ego i jego marzeń, Denice podejmuje się roli
producenta wykonawczego przy tworzeniu remake'u opartego na pomyśle męża. Produkcja Jerrego
Bruckheimera jest filmem akcji pod tym samym tytułem co oryginał - "Gone In 60 Seconds",
z Nicholasem Cage, Angeliną Jolie i Giovannim Ribisi w rolach głównych. Reżyserem jest
Dominic Sena, który znał bardzo dobrze filmy Halickiego, a nawet podobno jego samego.
Co więcej - podobno maczał palce w produkcji jego drugiego filmu "The Junkman".
|
![]() |
![]() |
|
![]() |
![]() |
|
EPILOG H.B. "Toby" Halicki był człowiekiem sukcesu, wielkim znawcą i miłośnikiem samochodów, można śmiało powiedzieć, że "miał benzynę i olej w żyłach". Udało mu się osiągnąć coś o czym większość z nas marzy - połączenie pracy z przyjemnością. Kręcenie emocjonujących filmów w których główne role odgrywały samochody, było dla niego zarówno interesem, jak i wielką pasją. I pomimo, iż jego filmy wielkimi dziełami nie są, to widać włożoną w nie namiętność, która nadaje im wyjątkowej lekkości prowadzenia wątku fabularnego i czarującego realizmu tych w gruncie rzeczy nierealnych kraks i pościgów. Był również posiadaczem największej na świecie kolekcji samochodów, którą zapoczątkował w wieku 16 lat wygrywając "Auto Show Trophies". W budynku o powierzchni boiska do footballu zebrał samochody od tych z lat '20 po bajeranckie Low-Ridersy i egzotyczne Ferrari. |
![]() |
![]() |
|
FILMOGRAFIA
|
| Autor tekstu: Dominik Kowalski - DOBERMANN |