Dzień 1 listopada jest dla nas, Polaków, czasem zadumy, wspominania i oddawania czci bliskim, którzy zdążyli już odejść z tego świata. Amerykanie, jak to oni, robią ze święta zmarłych (obchodzonego u nich dnia 31 października) wielkie przedstawienie, do którego dopisują religijną ideologię. Krążenie od domu do domu w kostiumach imitujących wszelakie demony, zjawy, upiory i inne znane światu szkarady można zaakceptować - to w końcu niewinna zabawa. Sytuacja nieco się komplikuje, gdy z korowodu odrywa się pewne indywiduum, które postanawia wykorzystać ten niezwykły dzień do dania upustu swoim najdzikszym popędom. Zupełnie nieciekawie, gdy ten przedziwny osobnik pozbywa się nadmiaru czasu krojąc szczury i masakrując niewinne zwierzątka... Tej chłodnej październikowej nocy bierze ostry nóż kuchenny, myśli o wszystkich, którzy go zranili i...
I tak powstaje legenda. Jedna z najbardziej charakterystycznych postaci horroru, ikona kina grozy - Michael Myers. Psychopatyczny morderca, który ramię w ramię z nieludzkim Jasonem Voorheesem i koszmarnym Freddy Kruegerem zalewał krwią ekrany sal kinowych na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Stworzony przez mistrza gatunku - Johna Carpentera - spopularyzował specyficzny rodzaj horroru - slasher. Film, w którym posoka leje się strumieniami, trup pada gęsto, a główny bohater dalece odbiega od normalności.
Po narodzinach w roku 1978, monstrum doczekało się całej serii filmów opowiadających jego chorą historię. O ile pierwsze próby kontynuacji były utrzymane na naprawdę porządnym poziomie, o tyle te ostatnie znacznie odbiegały od klimatu ich filmowego protoplasty. Totalną porażką okazał się być "Halloween: Resurrection" z roku 2002, który po prostu powalił kinową legendę na kolana. Na szczęście "złapał pana Myersa za rękę" ktoś, kto postanowił pomóc mu odrodzić się w pełnej krasie na srebrnym ekranie XXI wieku - Rob Zombie - były wokalista jednego z najbardziej kontrowersyjnych zespołów ostatnich lat - "White Zombie". Znienawidzony przez katolików, posądzany o promowanie treści satanistycznych skandalista, od dziecka zafascynowany krwawymi slasherami i horrorami klasy B, umożliwił seryjnemu mordercy wstanie z klęczek i pokazanie się na nowo w pozycji wyprostowanej, co więcej - z dumnie podniesioną głową.
Film można podzielić na trzy rozdziały: młodość, więzienie, powrót do gry. Na szczególną pochwałę zasługuje pierwszy z nich. W niezwykle wyrafinowany sposób przedstawia zło, które dojrzewa w młodym, na pozór ułożonym i zupełnie normalnym dziecku. Obserwować możemy całe spektrum zachowań, które na swój specyficzny sposób zapowiadają nadchodzącą tragedię. Rozdział ten charakteryzuje się dynamiką, impresyjnością i dość ciekawym doborem ścieżki dźwiękowej. "Więzienie" traci nieco punktów w zestawieniu z częścią je poprzedzającą. Akcja zaczyna spowalniać - usypia naszą czujność i nagle "eksploduje" wyrywając nas z chwilowego letargu. Patrząc pod kątem fabuły, rozdział drugi jest miejscem całkowitego ukształtowania, a raczej degradacji umysłu psychopaty. "Powrót do gry" rządzi się już swoistym slasherowym dekalogiem. Dla zobrazowania przytoczę kilka przykazań - nie próbuj zabawiać się z osobnikiem płci przeciwnej, bo zginiesz pierwszy; psychopaty, który kroczy dumnie z ostrym narzędziem w ręku kule się nie imają; nóż wchodzi w niego jak w wodę - gładko, nie powodując uszkodzeń. Stosując się do "dekalogu" masz duże szanse na przeżycie masakry. Największą wadą "trzeciego rozdziału" jest niezwykłe obniżenie tempa akcji, nawet w zestawieniu z "Więzieniem".
Jak na gatunek przystało, "Halloween" Zombiego obfituje w sceny nagości - oczywiście z udziałem młodych aktorek, które kreowane są na uczennice amerykańskiego liceum. Obok kobiecych kształtów, oko cieszą hektolitry krwi, zmasakrowane ciała i zdemolowane wszelakiego typu narzędziami tortur pomieszczenia mieszkalne. Krótko - kwintesencja "slasherów".
Obraz byłego wokalisty heavy metalowej kapeli przedstawia nam na powrót Michaela Myersa, którego pamiętamy z "wizji carpenterowskiej". Reżyser przeprowadza udaną akcję resuscytacyjną na legendzie horroru, która przez długi okres znajdowała się w stanie śmierci klinicznej. Film dla ludzi o mocnych nerwach i nie mniej mocnych żołądkach - na randkę, seans z rodziną, bądź ukojenie nerwów raczej się nie nadaje (chyba, że pozbywasz się nadmiaru czasu krojąc szczury i masakrując niewinne zwierzątka).
 |

Rok produkcji: 2007
Kraj: USA
Czas trwania: 109 minut
Reżyseria: Rob Zombie
Scenariusz: Rob Zombie, John Carpenter, Debra Hill
Zdjęcia: Phil Parmet
Muzyka: Tyler Bates
Obsada: Malcolm McDowell, Brad Dourif, Tyler Mane, Daeg Faerch, Sheri Moon, William Forsythe, Richard Lynch, Udo Kier, Clint Howard, Danny Trejo, Lew Temple, Tom Towles, Bill Moseley, Leslie Easterbrook i inni
|
 |
 |
Autor recenzji: Filip Jalowski - FIDEL |
Klub Miłośników Filmu 29.10.2007 |
|