Strona główna KMF
        

Na początku jest oczekiwanie.

Właściwie nie wiadomo do końca czego dotyczy. To nieokreślone napięcie na krańcach nerwów, przekonanie, że coś musi nadejść, musi się wydarzyć - bez chęci nazwania, co to takiego i gdzie może się kryć. Podświadome pragnienie, przeczucie, że aby to dosięgnąć i pochwycić trzeba lecieć coraz wyżej. Barwy są jeszcze sztuczne, jaskrawe, zrodzone na granicy wyobraźni i niewiedzy.

Potem jest poszukiwanie. Pragnienie staje się coraz wyrazistsze, coraz bardziej palące. Nabiera kształtów i wyrazu. Zaczyna brakować cierpliwości. Pojawia się uparte, coraz bardziej namacalne parcie do celu. I nagle wahanie. Co właściwie jest tym celem? Jak to nazwać, uchwycić, określić? Coś bardzo pięknego i czystego, coś, czego obraz tkwił w nas odkąd tylko sięgamy pamięcią. Wspomnienie miejsca, z którego wyszliśmy. Do którego pragniemy powrócić. Może już niedaleko... może za następnym zakrętem.

Philippa

Za następnym zakrętem jest wysoki nowoczesny biurowiec. Młoda kobieta idzie szybkim krokiem w stronę wejścia. Jest zdecydowana. Za długo już czekała. Za długo nikt jej nie chciał wysłuchać. Jest sama, zupełnie sama przeciw wszystkim i wie, że do celu także musi dojść sama. Ma przy sobie bombę. Podłoży ją w biurze mężczyzny, który stał się przyczyną śmierci jej męża; mężczyzny, który sprzedaje narkotyki dzieciom i młodzieży. Kobieta nie chce dłużej patrzeć na tragedie i śmierć.
Za długo czekała. Za długo nikt jej nie chciał wysłuchać.
A potem chcą, żeby mówiła. Chcą odpowiedzi, chcą wiedzieć - dlaczego? Na posterunku carabinieri kobieta dowiaduje się strasznej prawdy. Mężczyzna, który miał zginąć, zapłacić za całe wyrządzone zło - żyje. Ale zginęły cztery niewinne osoby. I to ona ponosi pełną odpowiedzialność za ich śmierć.
Przerażenie. Szok. Ból. Wina. Samotność.
I chociaż wszyscy pytają, słuchać nie chce nikt.

Filippo

Jest policjantem, tak jak jego ojciec, długoletni, zasłużony carabiniere. Ma niewiele ponad dwadzieścia lat. Za następnym zakrętem jest posterunek policji, gdzie pracuje, ascetyczna, niewygodna, przerażająca sala przesłuchań. I kobieta oskarżona o spowodowanie śmierci czterech osób, która pragnie zeznawać w ojczystym języku. Podejmując się roli tłumacza wchodzi z nią w intymną relację, w szczególny rodzaj bliskości. W pokoju jest wiele osób. Ale tylko on rozumie jej słowa. Tak, jakby byli sami. Widzi jej profil, zaciśnięte ręce, słyszy słowa, które mają być przekonujące, odważne, ale przez które przebija przerażenie, zagubienie i nieme wołanie o pomoc.
Tylko on je słyszy. Wierzy jej. Jeszcze nie wie dlaczego. Bezradność. Poczucie niemocy. Lęk przed nielojalnością wobec kodeksu zawodowego. Filippo podejmuje decyzje. Postanawia jej pomóc.

Niebo

Najpierw jest spojrzenie. Oko, które nieświadomie rejestruje piękno. Dziwne poczucie wspólnoty, uczucie, że ta osoba była z nami od bardzo dawna, że znamy ją od lat. Współczucie, które nie jest litością. Przekonanie, że weszło się w inny wymiar, którego nikt nie będzie w stanie zrozumieć ani pojąć. Lęk. Przejmujący lęk, że wszystko minie, nim zdążymy uchwycić, co to jest, nim zdążymy zapamiętać, utrwalić w sobie nienazwane, gwałtowne uczucia. Potem jest dotyk. Odnalezienie, które wciąż jest początkiem drogi, które dopiero zaczyna być poszukiwaniem. Odpowiedzialność za los drugiej osoby, której dłoń spoczywa w naszej dłoni. Wspólnota. Ciepło i spokój, które przepełniają duszę do tego stopnia, że pragnie się krzyczeć. Potem jest noc. Sen, który nie przynosi odpoczynku. Pragnienie działania. Dręcząca obawa, czy działa się słusznie, czy nie popełni się błędu. Tęsknota bez nazwy. Intensywne czucie każdą komórką ciała, całym sobą.

Potem są słowa. Ostrożne, niepewne, niezgrabnie budowane zdania. Delikatne wyczuwanie się, niepewność drugiej strony. Strach, czy zasługujemy na to, by dostać w zamian to samo, co pragniemy dawać. Świadomość kruchości losu, obciążeń, jakie narosły przez lata, wspomnień, przewin, minionych uczuć, zawiedzionych nadziei. Potem są rozmowy. Zdumienie, że patrzy się na to samo zjawisko identycznym spojrzeniem. Słowa, które chociaż wypowiadane od zarania świata miliony razy - mają zupełnie nowy sens, jakby zostały odnalezione po raz pierwszy. Dziwne uczucie, że jakaś wyższa siła kieruje naszymi myślami.

Potem jest cisza. Cisza, którą przeżywa się wspólnie, której nic nie jest w stanie zakłócić, a która ma więcej wyrazu od najbardziej poetyckich nawet dialogów. Poszukiwanie i radość, że ktoś jest i czeka. Bezpieczeństwo, które ma źródło w sercu, chociażby wokół szalała najgorsza burza. Ciała które garną się do siebie, dłonie, które coraz natarczywiej pragną dotyku i pieszczoty.

Zbliżenie. Przenikanie ciał i dusz, mężczyzna i kobieta jak tysiące innych mężczyzn i kobiet. Mężczyzna i kobieta po raz pierwszy, najważniejsi na świecie, pionierzy we własnym świecie postrzegania. Teraz jest niebo, którego wypatrywaliśmy od lat, nie wiedząc, że tego wypatrujemy.

Teraz jest miłość.

 

Tytuł polski: Niebo
Tytuł oryginalny: The Heaven
Rok produkcji 2002

Reż. Tom Tykwer

Scenariusz: Krzystof Kieślowski, Krzysztof Piesiewicz

Zdjęcia: Frank Griebe
Muzyka: Arvo Pärt

Występują:

Cate Blanchett
.... Philippa
Giovanni Ribisi
.... Filippo
Remo Girone
.... Ojciec Filippo
Stefania Rocca
.... Regina
Alessandro Sperduti
.... Ariel
Mattia Sbragia
.... Major Pini
Stefano Santospago
.... Mr. Vendice
Alberto Di Stasio
.... prokurator



e-mail
 Autor recenzji: Karolina Chymkowska - DEJNA

Klub Miłośników Filmu | 30 VI 2005