Oto przed Wami HEZEKARY 2006 - wyjątkowe nagrody przyznawane
co roku przez Klub Miłośników Filmu. Najczęściej jesteśmy mili, uczynni
i dobroduszni, raz do roku możemy do woli pofolgować w swej złośliwości, tym bardziej, że kiepskich filmów, nieporadnych twórców i rozczarowań
u nas dostatek. Kategorii mamy 11 plus Nagroda Specjalna. W głosowaniu udział wzięli Klubowicze, a także wybrani Forumowicze oraz Współpracownicy KMF. Swój głos oddało w sumie 28 osób, a zasady były proste: każdy głosował w odpowiednich kategoriach na 5 tytułów / nazwisk, przypisując
im odpowiednią ilość punktów. Zapraszamy do zapoznania się z wynikami...


Hezekar specjalny nr 1
Imperial Entertainment
Pierwszego z dwóch Hezekarów Specjalnych otrzymuje firma Imperial,
jeden z wydawców, który od lat w pewien sposób niszczy polski rynek DVD. Bandyckie ceny w porównaniu z innymi, często ładniejszymi wydaniami, kastrowanie DVD pod względem wycinania dźwięku DTS obecnego
w wydaniach zagranicznych, pakowanie wszędzie lektora w formacie 2.0,
a nawet obcinanie ilości płyt w wydaniu, co już jest żałosną przesadą. Podczas, gdy wszędzie są obecne edycje 2DVD, do nas trafiają jakieś wybrakowane egzemplarze - sam film, bez płyty z dodatkami, że przytoczę chociażby przykład trzeciej części "X-Men", gdzie w pudełku nawet na płycie jest napis DVD 1... a gdzie 2 do cholery? W zeszłym roku upadł w Polsce Universal - katalog wydawanych filmów przejęło ITI. W tym roku upada niestety i ITI (oddział odpowiedzialny za dystrybucję VHS i DVD) - jeśli
jego katalog (i tym samym Universalu) przejmie Imperial, to będzie
po prostu źle... [Alieen]


Hezekar specjalny nr 2
Magazyn Cinema
Drugi Hezekar Specjalny trafia w ręce redaktora naczelnego CINEMY,
Pana Tadeusza Jasińskiego. W roku 2006 CINEMĘ można było kupić
za "jedyne" 9,90zł, i to na bardzo kiepskiej jakości papierze. O upadku miesięcznika czytelnicy dowiedzieli się w grudniu 2006 z forum Stopklatki. Redaktor naczelny nie raczył o końcu CINEMY poinformować nikogo,
ani w numerze grudniowym ani w (ostatnim) styczniowym (2007).
Informacji o upadku miesięcznika nie potwierdził nikt z redakcji nawet
na forum (na stronie www.cinema-magazyn.pl). Pytania i pretensje czytelników pozostały bez odpowiedzi. O końcu miesięcznika nie wiedzieli nawet współpracujący z nim dziennikarze. Do dziś (luty 2007) wydawnictwo Constantine Gerou nie wyplaciło współpracownikom CINEMY zapłaty
za teksty do numerów: listopad i grudzień (2006) oraz styczeń (2007). CINEMA rozstała się z autorami tekstów i czytelnikami bez klasy.
Bez słowa wyjaśnienia. Choćby głupiego "sorry". Dno. [Dux]


Najgorszy film
Date Movie
(Komedia Romantyczna)
Powiem krótko, "Date Movie" jest jednym z najgorszych, najbardziej chorych filmów jakie widziałem w życiu. Oglądałem go w sumie przez dwa tygodnie, na 3 podejścia, po każdym robiąc 4-5 dni przerwy. Bo to, co się dzieje
na ekranie, to co zrodziło się w głowie scenarzysty z amerykańskiego blokowiska przechodzi po prostu pojęcie nie tylko dobrego smaku, ale
i zdrowego rozsądku. Większość scen tej "produkcji", że przytoczę tylko te
z uroczym kotkiem, są poniżej wszelkiego poziomu. Nie poleciłbym tego filmu najgorszemu wrogowi, nie poleciłbym tego filmu nawet zdegenerowanej polskiej młodzieży, która filozofie życiowe czerpie z polskiego hip-hopu
i innych filmowych produkcji pokroju "Komedii Romantycznej". Tego czegoś nie da się obejrzeć za jednym razem nawet pod wpływem sporej ilości alkoholu. To coś, to idealna ilustracja terminu "gniot". [hOPS]
Prawdą jest, że aby zrobić dobry film, trzeba mieć choć odrobinę talentu,
ale nie jest prawdą stwierdzenie, że każde beztalencie może nakręcić gniota-arcydzieło - do tego również potrzeba "talentu". Udowadniają nam
to twórcy "Komedii romantycznej", którzy popełnili co najmniej gniota roku. Tym większe dla nich brawa, że parodia jest gatunkiem dość obfitym
w materiał. Za zasługi dla światowego kina, złoto 2006 należy się bezsprzecznie "Komedii Romantycznej"! [Beowulf]
Za wprowadzenie tego filmu do kin, dystrybutor (Cinepix) powinien
sam się zlikwidować. [Tomashec]
Komedia powinna przede wszystkim śmieszyć. Tej prostej zasady nie zrozumieli chyba twórcy tego czegoś. Zamiast widza wprawić w dobry nastrój, film odrzuca swoimi klozetowymi dowcipami. Normalnie humor niskich lotów mi nie przeszkadza - Mel Brooks od niego nie stronił; w komediach ZAZ również dało się go uświadczyć; nawet Pythoni czasem sięgali do
rynsztoka. Ale w momencie, gdy wydzieliny ciała leją się strumieniami,
a najśmieszniejszym gagiem ma być robienie majonezu z odessanego tłuszczu, zaczynam mieć wrażenie, iż twórców tego gniota należałoby rozstrzelać. [Dirk]


2. Hostel
Epatująca okrucieństwem, ociekająca krwią opowiastka, którą pobłogosławił sam Tarantino, to gloryfikująca przemoc kicha niemożebna. Film,
który kompletnie mnie nie zaciekawił, a do tego doszczętnie wynudził,
zgorszył, zniesmaczył, film, który popularność zawdzięcza Quentinowi
i międzynarodowemu skandalowi, jakim było sportretowanie Słowacji jako kraju maniakalnych morderców i dzieci zabijących za garść cukierków
(z groteską miało to tyle wspólnego, co emitowane w internecie przez
Al-Kaidę sceny ucinania głów z pacyfizmem). Eli Roth nakręcił film kompletnie niewciągający, strasznie przewidywalny i przede wszystkim
głupi. Nie wiem jak bezmózgi musiałby być człowiek, który oglądając tę
kiłę mógłby się dobrze bawić. Po prostu marność. [hOPS]
Miał być szokujący, mroczny, mocny i psychodeliczny... A okazał się filmem ze scenariuszem pisanym na kolanie i z zupełnie nieciekawą fabułą,
która wręcz ocieka bezsensowną brutalnością. To miał być wielki konkurent
"Piły" - ale nawet do pięt nie dorasta temu tytułowi... [Alieen]
Jedyny Hostel na Słowacji godny polecenia to w Wyżnych Rużbachcach jest. [Kaha]
Miał to być najbardziej przerażający film roku. I rzeczywiście - przerażający jest bezsens i głupota płynąca z fabuły, mierne aktorstwo, oraz drewniane dialogi. A do tego w tym wszystkim maczał palce Tarantino - to chyba przeraża najbardziej. [Romeck]


3. Aeon Flux
O ile Charlize Theron aktorką jest dobrą, tak w tym filmie nie mogę
wprost na nią patrzeć. Pani Theron jest po prostu za duża, zbyt obszerna,
by pokazywać się w obcisłym, lateksowym kostiumie a'la Catwoman.
Do tego dochodzi scenariusz, który nie jest ani wciągający, ani choćby
z deka pomysłowy. Gwoździem do trumny jest tragiczna choreografia scen akcji, jakieś śmasy wygibasy na linkach, dziwne pozy kung-fu, czy cokolwiek to jest... kung-Tfu! [Dux]
Doprawdy nie wiem o co w tym filmie chodziło, coż to za genialna wizja została w nim przedstawiona. Nie bardzo rozumiem także, czy film ów to jakieś SF, czy może kreskówka dla dzieci. Zagadką jest dla mnie także,
co w tym filmie robiły oskarowe panie Theron i McDormand, wszak dostosowały się do poziomu tegoż dzieła. [Romeck]
Film nijaki, z mdłym aktorstwem, z pokrętnym aczkolwiek niemiłosiernie głupim scenariuszem i z ultrasztuczną Charlize Theron. [Phonik]


4. The Fog (Mgła)
Wzór absolutnie kiepskiego remake'u. "Mgła" Johna Carpentera była niezłym, niepokojącym horrorem z fajnym klimatem - niczego z tego nie doświadczymy w nowej wersji, w zamian dostając kupę bezsensownych scen, z końcówką na czele - zostawiono ją chyba specjalnie na deser ;) [Alieen]
Oryginał Johna Carpetera to solidne kino, które choć nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś, nadal pozostaje solidnym filmem grozy. Natomiast ten zupełnie niepotrzebny remake nie tylko nie straszy, ale wręcz budzi uśmiech politowania. Nuda, drętwota i idiotyczne zakończenie (w zamiarze twórców zaskakujące) każą zadać sobie pytanie: jak to się stało, że Carpenter pozwolił na zniszczenie jego filmu tym czymś? [Dirk]


5. Basic Instinct 2 (Nagi Instynkt 2)
Nie da się nakręcić "Titanica 2". Nie da się nakręcić "Forresta Gumpa 2"
i nie udał się "Nagi instynkt 2", bo udać się nie mógł. Jeśli miałbym wskazać przyczynę porażki drugiej części nieubranego instynktu, to bez wątpienia był nią partner Pani Stone, człowiek bez cienia charyzmy i męskości: ciężko przystojny David Morrissey. [Dux]
Niestety nie udało się powtórzyć sukcesu pierwszej części. Sequel stara się wprawdzie miejscami naśladować poprzednika, ale niestety Leorze Barish
i Henry'emu Beanowi nie udało się przywrócić świetnego klimatu. Ponadto sama intryga nie wciąga, a zakończenie, które ma wyjaśnić o co właściwie chodziło, zupełnie do siebie nie przekonuje. Właściwie tylko Sharon Stone dobrze się spisała, reszta jest milczeniem. [Dirk]
Jedyny instynkt, jaki można było dostrzec w tym filmie, to instynkt samozachowawczy polegający na natychmiastowym wyłączeniu telewizora bądz natychmiastowej ucieczce z kina - w zależności od sytuacji. [Kaha]
Zupełnie niepotrzebny film, który jakimś cudem jednak został zrealizowany. Bezpłciowy scenariusz i nijaka realizacja są gwarancją ponad półtoragodzinnych tortur. Kino dla masochistów. [Phonik]
Jeśli pierwszą część porównać do ostrego seksu z piękną kobietą, to sequel jest jak nieudane zbliżenie ze sflaczałą lalką z sex shopu. [Mierzwiak]


6. Stay Alive
Podczas oglądania wciąż zadawałem sobie pytanie: "Co to do diaska być!?" Tylko cztery słowa opisujące ten "film": PORAŻKA NA CAŁEJ LINII. Tfu, tyle ;) [Alieen]
Jaki umysł mógł sklecić coś takiego - nie wiem. W każdym bądź razie wymiar niedorzeczności i głupoty w tym filmie osiąga poziom kosmiczny. Ciężko wysiedzieć do ostatniego gwizdka, zgniłe pomidory same włażą
do ręki, aby zostać rzuconymi w ekran. Tylko czemuż one biedne winne? [Romeck]
Bożesz ty mój! Ależ poczwarka. Porażka na całej linii: scenariuszowa (bohaterowie ginąc w grze giną tez w realu), aktorska (poza ładną blondyneczką, która nie umiała grać, była też reszta, nie tak już pięknych aktorów, którzy nie umieli grać jeszcze bardziej), reżyserska (nie wiem co chciał nakręcić reżyser, horror? Komedię? Parodię?), dźwiękowa (to bzyczenie miało być niby straszne?) i F/Xowa również (grafika w tej całej grze, to chyba nawiązanie do jakichś wczesnych gierek z PS2, które swoją drogą, jest promowane w tym filmie). Generalnie ten szmatławiec jest połączeniem "Jumanji" oraz "Kręgu", tylko że podany w sosie bardziej dla widzów tej pierwszej, niż drugiej produkcji. I wyszło tragicznie - śmiałem się, momentami nawet płakałem ze śmiechu. Nie jest to straszne, nie jest ciekawe, to po prostu nie jest nawet mocno średni film - to jest dno. [hOPS]


7. Scary Movie 4 (Straszny Film 4)
Kolejny sequel sztucznie podtrzymywanej przy życiu serii, który wraz
z "Komedią Romantyczną" sprowadził filmowe parodie do parteru obrzydliwości i nieśmieszności. Prezentując dowcip cienki niczym
patyczak-anorektyk, "Straszny Film 4" wbił się siłą na salony filmowego partactwa i wygląda na to, że się tam porządnie zadomowił. [Beowulf]
Pierwszy "Straszny film" mnie bawił, za to drugi kompletnie zniesmaczył. Przy trzecim miałem nadzieję na dobrą parodię, ponieważ reżyserem został David Zucker. Niestety zawiodłem się. W swojej naiwności liczyłem, iz czwarta część (scenariusz Pat Proft i ponownie Zucker na reżyserskim fotelu) zapewni mi półtorej godziny śmiechu. Oczywiście, rozczarowałem się. W całym tym "dziele" rozbawił mnie może jeden gag. Nawet zaangażowanie weterana Leslie Nielsena nie pomogło i lepiej zachować dobrą pamięć o klasycznych parodiach, a kolejne "Straszne filmy" sobie odpuścić. [Dirk]


8. Snakes On A Plane (Węże w Samolocie)
Ponoć ten film został świadomie nakręcony jako kicz straszliwy.
Ale jakkolwiek by nie podchodzić do "Węży w samolocie", czy jak do zamierzonej kpiny, czy do thrillero-komedii, nie daje się, po prostu nie daje się obejrzeć tego filmu bezboleśnie. A wydawałoby się, że Samuel L. Jackson nie zagra już w czymś gorszym niż "Atak Klonów" ;) [Dux]
Jestem "Wężom w samolocie" dozgonnie wdzięczny, ponieważ dzięki nim zrozumiałem o co chodzi w zwrocie, iż jakiś film "obraża intelgencję widza". Po seansie tego gniota poczułem się znacznie głupszy - smaży mózg
i wypala szare komórki. Co w takim dziadostwie robi Samuel L. Jackson, tego nikt nie wie. Reżyser powinien zapaść się pod ziemię i już stamtąd nie wychodzić, a scenarzysta znaleźć sobie mniej szkodliwe dla społeczeństwa zajęcie. Doprawdy, takiego natłoku głupot nie widziałem od dawna. [Dirk]


9. Underworld: Evolution
Ciężko uwierzyć, że można zrobić sequela gniota, który będzie 10x gorszy niż oryginał. Jeśli ta wydumana historyjka byłaby powieścią, każdy wydawca wrzuciłby rękopis do kosza z napisem "grafomania". Budżet lepiej było przeznaczyć na fundusz wsparcia dla filatelistów. [Military]
W tym roku obrodziło w filmy kóre opierają się na ładnej pani w obcisłym kostiumie kopiącej (z obowiązkowo wredną miną) tabuny przeciwnków (przeważnie chłopów, hmm). Wizualnie jest ok, ale scenariusze kuleją. [Dr_Bakier]



10. Saw 2 (Piła 2) oraz The Wicker Man (Kult)
Wymuszone i wysilone końcowe zaskoczenie. "Piła 2" to jedynie zbiór krwawych scen przemocy, które niczemu nie służą. Lubię ostrą akcję
i bebechy fruwające przed kamerą, ale gdy niosą ze sobą jakieś walory dramaturgiczne, zamiast stanowić bezsensowną i przekombinowaną
ohydę. [Dux]
Pierwsza "Piła" była ostra, druga wyraźnie zardzewiała i stępiła się.
Na śmietnik z tym. [Mierzwiak]
Nowy "Kult" to przykład totalnie kiepskiego remake'u. Niepotrzebnie zmieniony scenariusz, za dużo odstępstw od oryginału, zupełny brak atmosfery obecnej w starej wersji oraz silenie się na pełnokrwisty horror,
co skutkuje zwyczajnym niepowodzeniem. Nicolasa Cage'a lubię, ale tutaj zagrał zwyczajnie słabo - miota się bez celu po ekranie i próbuje grać policjanta z tragicznym przeżyciem na koncie, co nie wychodzi mu zupełnie. [Alieen]


Najgorszy film polski
Samotność w Sieci
Dialogi niedobre. Historia nudna. Początek smutny, środek niewesoły, zakończenie... w sumie nie wiadomo. Całość dołuje jak "Czas apokalipsy"
i bawi jak marsz pogrzebowy. Przed kinem powinni rozdawać stryczki
albo miecze do popełnienia seppuku podczas seansu tego skrajnie pesymistycznego filmu. [Dux]
Łażą, leżą, siedzą, oddychają. I co z tego? Ja też tak robię
i jakoś nikt tego nie pokazuje w kinach. [Mierzwiak]
Pseudozaduma, pseudomiłość, pseudożycie. Sztuczny do bólu, nadęty
do granic wytrzymałości psychofizycznej. Rozumiem, sterylne wnętrza
są dla oka miłe, ale co z uczuciami, emocjami? Dlaczego i one są sterylne?
Po raz pierwszy widziałem film tak beznamiętnie mierzący się z namiętnością. [Desjudi]


2. Francuski Numer
Zrobić komedię, która nie śmieszy, to sztuka trudna.
Ale jak widać, możliwa ;). [Dux]
Osobę, która napisała na plakacie "komedia roku" powinno się zamknąć
w psychiatryku.. A autorów scenariusza i reżysera należy w przykładny
i rytualny sposób spalić, tak żeby nie mieli już okazji do bezczeszczenia klisz filmowych swoimi nędznymi wypocinami. Ten film w ogóle nie śmieszy
- jedyne co robi, to irytuje i przyprawia o mdłości. Bliski wyłączenia tej "produkcji", która śmie nazywać się komedią byłem kilkukrotnie,
ale ze względu na to, że grała tu w miarę ładna Karolina Gruszka, jakoś wytrzymałem. Film Wichrowskiego to beznadziejnie opowiedziana, przewidywalna historia, na którą składa się kilka kompletnie nieśmiesznych epizodów, które przeplatają się z kompletnie niepotrzebnymi scenami / ujęciami. Tego po prostu nie sposób oglądać. W dodatku jednym z głównych bohaterów jest kolega z telenoweli "Klan" - tam postać dramatyczna,
w sposób wręcz Oscarowy grający nosiciela wirusa HIV, tutaj rozmieniający
się na drobne, w towarzystwie takich tuzów polskiej kinematografii jak
np. Yaya Samake czy TeDe. Jakby ktoś nie zauważył ironii, dodam jeszcze,
że aktorstwo stoi na żenująco niskim poziomie, a szczyty dna osiąga tutaj młody Stuhr, gdzie indziej zabawny, tutaj zaledwie, że użyję delikatnego określenia, irytujący. Najlepiej tę produkcję podsumowała Anna Mucha
na 31. Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni, a której słowa sparafrazuję: "Francuskiego Numeru" nie należy mylić z francuskim numerkiem. To tak jak porównywać tortury hiszpańskiej inkwizycji z ekstatycznym uniesieniem. [hOPS]


3. Ja Wam Pokażę!
Zrobiony niczym kolaż serialu i reklamy (serial reklamowy), odrzuca swą infantylnością, żałosnym aktorstwem, a raczej jego substytutem w postaci manekinów Deląga i irytującego Pazury. Występy pań, dla ich dobra, przemilczę. [Tomashec]
Fakt: publiczność waliła do kin drzwiami i oknami. Przepraszam nadwrażliwych, ale głupia ta publiczność. Takie przeboje, produkowane dla najmniej wymagających widzów, powodują odruch wymiotny, w tym przypadku - bezwarunkowy. W kinach jest cała masa filmów lepszych - komedii czy romansów - ale to właśnie "Ja Wam pokażę!", film fatalnie wyreżyserowany, tragicznie zrealizowany i beznadziejnie zagrany, ściąga do kin tłumy. Fenomen! [Desjudi]


4. Hi Way
Panom z Mumio nie wyszła powtórka z "Rejsu". Zabrakło pomysłu na spójny scenariusz. Zabrakło też pomysłu na samodzielne historyjki i teksty, mogące aspirować do miana kultowych. Dostaliśmy zlepek mało śmiesznych scenek, które ani osobno ani wespół z pozostałymi nie dają rady rozśmieszyć czy w jakikolwiek sposób wywołać pozytywnej reakcji. [Dux]
Mumio nigdy mnie nie śmieszyło. Porównywanie ich humoru
do Monty Pythona to jakieś kosmiczne nieporozumienie.
A teraz tego nieporozumienia jest 90 minut na raz. [Military]


5. Tylko Mnie Kochaj
Twórcy wynaleźli urządzenie, które pozwala przekształcić tonę plastiku
w dźwięk i obraz. Nikt jednak nie powiedział im, że taki twór to tylko substytut filmu. [Mierzwiak]
Produkcjom made by TVN można zarzucić wszystko, jednak to dzięki nim ktokolwiek w Polsce dzisiaj jeszcze chodzi do kina. Ale natarczywy product placement nie pozwalał mi się skupić na i tak mizernej fabule filmu. [Apone]
Zakościelny - Głowa? Jest. Tułów? Też. Kończyny? Wszystkie
na swoim miejscu. Zdolności aktorskie? Brak. [Mierzwiak]


Najgorszy sequel
Saw 2
(Piła 2)
Pierwsza "Piła" była zaskakująca, druga "Piła" to wyłącznie nieudolne kopiowanie tych samych brutalnych obrazków. Zabawa w sadyzm pomysłem na film? Jeśli scenariusz powstaje na kolanie, reżyserem zostaje ktoś przypadkowy, a w głównej roli występuje Donnie Wahlberg - czegóż to ambitniejszego ponad miażdżenie kończyn można się spodziewać?! Głos zabiera Beowulf: Bezsensownie zmarnowany potencjał, bezsensowny sadyzm scenariusza oraz bezsens filmowej wolty. I jeszcze popisowe aktorstwo zielonych niczym szczypior na wiosnę osobników udających uwięzionych głównych bohaterów. Bezsens sponsorujący ten obraz zapewnia mu miejsce w panteonie. Trudno się
z tym nie zgodzić.
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Basic Instinct 2 (Nagi Instynkt 2)
3. Scary Movie 4 (Straszny Film 4)
4. Final Destination 3 (Oszukać Przeznaczenie 3)
5. Big Momma's House 2 (Agent XXL)


Najgorszy remake
The Fog
(Mgła)
Wypuszczenie na plan dymu i jakichś ludzi to za mało, by nakręcić horror - odważnie stwierdza Mierzwiak. "Mgła" Carpentera to świetny, bardzo klimatyczny horror; jeden z tych filmów, które nakreśliły schemat opowieści grozy. Na remake trzeba mieć pomysł, a jeśli pomysłu nie ma, to po co kręcić, po co przerabiać coś, co jest powszechnie docenione, a gdzieniegdzie - kultowe? "Mgła" to kompletnie niepotrzebna, tandetna i przewidywalna horrorowa bzdurka z dymem w tle. To produkt producenckiego wyrachowania i to produkt zdecydowanie kiepski. Scenariusz zepsuto przeróbkami - dodaje Dirk - zatrudniono nieciekawych aktorów i kiepskiego reżysera. Tak upadła pamięć o dobrym oryginale Carpentera. A teraz mają jeszcze kręcić nową wersję "Coś". Bez komentarza.
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. The Wicker Man (Kult)
3. The Omen (Omen)
4. Posejdon (Poseidon)
5. The Pink Panther (Różowa Pantera)


Największe
rozczarowanie
The Da Vinci Code
(Kod Da Vinci)
Niewątpliwie kasowy przebój. Ale jednocześnie - artystyczny niewypał. Oto
co Romeck ma do powiedzenia: Naiwny byłem wierząc, że z grafomanii Browna może powstać coś ciekawego. Obsada przyciągnęła mnie jednak na tyle, że dałem się skusić na obejrzenie tej wysokobudżetowej szmiry. Tak - szmiry - to słowo cisnęło mi się na usta od pierwszej do ostatniej minuty. Drętwota dialogów, płycizna intelektualna całości, oraz brak jakiejkolwiek chemii pomiędzy głównymi bohaterami dopełniły uczucia zmarnowanego i bezpowrotnie straconego czasu.
Nic dodać, nic ująć!
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Lady In The Water (Kobieta w Błękitnej Wodzie)
3. Hostel
4. X-Men: The Last Stand (X-Men: Ostatni Bastion)
5. Superman Returns (Superman: Powrót)


Najgorsza reżyseria
Michael Caton-Jones - Basic Instinct 2
(Nagi Instynkt 2)
Na planie filmowym najważniejszy jest reżyser. To on jest zawiadowcą
całej tej filmowej maszyny, on decyduje o atmosferze, ma konkretną wizję, buduje klimat opowieści, motywuje aktorów. Caton-Jones częściej popijał sobie kawkę z automatu niż był na planie. Powstał film mdły, nijaki, pusty, niepotrzebny. Pozbawiony erotycznego napięcia i niebezpiecznych emocji,
z których znany jest pierwowzór.
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Eli Roth - Hostel
3. Aaron Seltzer - Date Movie (Komedia Romantyczna)
4. William Brent Bell - Stay Alive
5. David Zucker - Scary Movie 4 (Straszny Film 4)


Najgorszy scenariusz
Eli Roth - Hostel
Filmy, zajmujące pierwsze i drugie miejsce, do końca głosowania szły
łeb w łeb. Minimalnie wygrał "Hostel" - film absurdalnie bzdurny, którego scenariusz zajmuje jakieś 3 strony maszynopisu - (1) amerykańscy chłopcy przyjeżdżają na Słowację, (2) idą na imprezę i zaliczają panienki, (3) tortury. Owszem, jest ostro, ale po co? Gdzie treść, gdzie fabuła, gdzie postaci?
Pod filmem, jako producent, podpisał się sam Quentin Tarantino i jest to zdziwienie największe, bo "Hostel" jest mdły, nijaki i bezbarwny - innymi słowy: jest przeciwieństwem pomysłowego kina tarantinowskiego.
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Leora Barish, Henry Bean - Basic Instinct 2 (Nagi Instynkt 2)
3. Craig Mazin, Jim Abrahams - Scary Movie 4 (Straszny Film 4)
4. William Brent Bell, Matthew Peterman - Stay Alive
5. Aaron Seltzer, Jason Friedberg - Date Movie (Komedia Romantyczna)


Najgorszy aktor
David Morrissey - Basic Instinct 2
(Nagi Instynkt 2)
Wygrał - i to bardzo zdecydowanie - kloc drewna. Pomiędzy nim a Stone nie ma absolutnie żadnej chemii, nie ma tu miejsca na jakiekolwiek namiętności czy pożądanie - ten facet jest bezpłciowy. Po prostu kiepska rola, choć aktor podobno niekiepski. Gdyby choć zaczął naśladować Michaela Douglasa,
pal go licho - niechby nawet był to aktorski plagiat! - Morrissey byłby wtedy "jakiś". Niestety, to drewno nr 1 tego roku i jedna z ról, której aktor może się wstydzić.
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Maciej Zakościelny - Tylko Mnie Kochaj
3. Nicholas Cage - The Wicker Man (Kult)
4. Brandon Routh - Superman Returns (Superman: Powrót)
5. Tom Hanks - The Da Vinci Code (Kod da Vinci)


Najgorsza aktorka
Charlize Theron - Aeon Flux
Nikt chyba nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie: dlaczego Charlize Theron zdecydowała się zagrać w tak koszmarnym filmie? To jakieś kosmiczne nieporozumienie - aktorka z Oscarem w kieszeni (za "Monster"), z kolejną nominacją u boku (za "North Country") próbuje w "Aeon Flux" udowodnić, że jednak grać nie potrafi. Kasa? Przecież sporo już ma. Ambicja? Nie rozśmieszajcie... Możliwość wciśnięcia się w obcisłe ciuchy podkreślające jędrność pośladków? Kto wie... Może to często spotykana pomroczność jasna, kilka sekund głupoty towarzyszącej decyzji o podpisaniu umowy na film? Pomimo nadzwyczajnej urody, Theron jest zwyczajnie drętwa. A przecież taka nie jest, co odowodniła już nie raz. Theron w "Aeon Flux"
to wielkie rozczarowanie. Dlatego właśnie Hezekar wędruje w jej ręce.
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Sharon Stone - Basic Instinct 2 (Nagi Instynkt 2)
3. Alyson Hannigan - Date Movie (Komedia Romantyczna)
4. Magdalena Cielecka - Samotność w sieci
5. Uma Thurman - My Super Ex-Girlfriend (Moja Super Eksdziewczyna)


Najgorszy
zespół aktorski
Sharon Stone i David Morrissey - Basic Instinct 2
(Nagi Instynkt 2)
Michael Douglas i Sharon Stone byli w swych rolach doskonali - seksualnie prowokujący, ostrzy, wybuchowi, prowadzący psychologiczną grę z samymi sobą. Trzeba to powiedzieć głośno - pierwszy "Nagi Instynkt" to jeden
z najlepszych thrillerów w historii kina i to w głównej mierze dzięki Stone
i Douglasowi. Drugi "Instynkt" jest pozbawiony wszystkich zalet, których możnaby oczekiwać od kontynuacji. Sharon Stone wie, że jest stara i piersi nie powinna pokazywać - więc nie pokazuje, bo wyręcza ją dublerka. Gorzej, że nie pokazuje też nic innego (patrz: drugie miejsce na liście Najgorszych Aktorek). Morrisey, jak wiadomo, był bezkonkurencyjny w kategorii "Najgorszy aktor". Gdy pojawiają się razem na ekranie to... nie ma nic, żadnej namiętności, żadnej seksualnej prowokacji, żadnych emocjonalnych iskrzeń. Jedno drugim nie jest zainteresowane - stoją więc jak posągi, wypowiadają durnowate dyrdymały jak z "Psychologii dla opornych".
Kiepskie role kiepskich aktorów w kiepskim filmie.
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Tom Hanks, Audrey Tatou i Jean Reno
2. The Da Vinci Code (Kod Da Vinci)
3. Alyson Hannigan, Adam Campbell i Eddie Griffin
3. Date Movie (Komedia Romantyczna)
4. Donnie Wahlberg i Shawnee Smith - Saw 2 (Piła 2)
5. Jason Statham, Ryan Philippe i Wesley Snipes
5. Chaos (Teoria Chaosu)


Najgorszy plakat
Ja Wam Pokażę!
Polskie kino górą! Co jak co, ale partolić promocję to nasi twórcy potrafią! Zero oryginalności, brak jakiejkolwiek inwencji twórczej, tandeta, prostactwo, dosłowność - współczesna polska szkoła plakatu filmowego jest tworzona przez stado baranów, dla których windowsowy Paint jest graficznym narzędziem nr 1. Choć poster do filmu Denisa Delića wygrał - jest to więc oficjalny zwycięzca - tegoroczny Hezekar za "Najgorszy plakat" powinien trafić w równym stopniu do każdego z artystów odpowiedzialnych za poniższe marketingowe szmiry. Panowie i panie filmowcy, korzystajcie z usług grafików-profesjonalistów!
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Tylko Mnie Kochaj
3. Dublerzy
4. Kto Nigdy Nie Żył...
5. Krótka Histeria Czasu



PLEBISCYTY KMF
STRONA GŁÓWNA

e-mailPlebiscyt przeprowadził: DesJudi
Klub Miłośników Filmu, 10 lutego 2007