|
Oto przed Wami HEZEKARY 2007 - wyjątkowe nagrody przyznawane
co roku przez Klub Miłośników Filmu. Najczęściej jesteśmy mili, uczynni
i dobroduszni, raz do roku możemy do woli pofolgować w swej złośliwości,
tym bardziej, że kiepskich filmów, nieporadnych twórców i rozczarowań
u nas dostatek. Kategorii mamy 11 plus Nagroda Specjalna. W tym roku
zabrakło najgorszego remake'u, za to znalazło się miejsce na nową
kategorię - najgorsza scena. Zasady były proste: każdy głosował
w odpowiednich kategoriach na 5 tytułów / nazwisk, przypisując im
odpowiednią ilość punktów. Zapraszamy do zapoznania się z wynikami...
|
| Hezekar specjalny nr 1
| |
 | |
Studio oscarowe
Trzy lata temu, Hezekara specjalnego za brak transmisji z Oscarów otrzymała od nas TVP. W tym roku przyznajemy Telewizji Polskiej drugiego Hezekara specjalnego, ale za to, że... transmisja w roku 2007 była. Owszem, była, i to JAKA! Spuśćmy zasłonę milczenia na Pana tłumacza symultanicznego, który zamiast przed ceremonią nauczyć się polskich tytułów nominowanych filmów i poprawnych nazw kategorii, raczył widzów kwiatkami w rodzaju "Labiryntu Elfa" czy "Nagrodą za najlepszy film krótki aktorski". Hezekar specjalny dla TVP jest bowiem przede wszystkim za Studio oscarowe, w wykonaniu trzech znudzonych Panów, którzy nie widzieli nominowanych filmów, siadali z nogami (w klapkach plażowych na stopach) na fotelu albo leżeli z nogami na stole, zakładali na głowę czapkę, "daniami" nazywali jabłka, chipsy i kukurydzę, przysypiali, obsypywali się popcornem (Tymon Tymański - na swoje krocze, dwukrotnie) i robili wszystko, aby zasygnalizować jak bardzo w poważaniu mają Oscary, widzów, krytyków w pokoju obok i to, że w ogóle się w Studiu oscarowym znaleźli. W tym roku aż trzech Polaków ma szansę na Oscara, ale TVP nie wykupiła praw do transmisji. Może to i lepiej, wszak nie wiadomo czym tym razem obsypaliby swoje krocza goście ze Studia oscarowego. Chcemy w tym miejscu zaapelować do naszych czytelników: Płaćcie abonament, pomagajmy finansować takie farsy ;). [Dux]
|
| Hezekar specjalny nr 2
| |
 | |
Wydanie specjalne DVD "Łowcy Androidów"
Wersją "Final Cut" nazwano wprowadzone do filmu drobne poprawki kosmetyczne i wygładzenie fuckera na fathera w jednym z najlepszych dialogów filmu. Ale nasz Hezekar nie za to. Polskie wydanie "Blade Runner 5DVD" otrzymuje naszego Hezekara specjalnego po części za polskie tłumaczenie, w wielu miejscach wręcz bezsensowne. Bo jak inaczej nazwać działania, które z dialogu znanego od zawsze w postaci:
- Pokazujesz zdjęcie swojemu mężowi, a on wiesza je w sypialni.
- Nie zgadzam się.
- Dlaczego?
polski tłumacz robi coś takiego:
- Pokazujesz zdjęcie swojemu mężowi, a on wiesza je w sypialni.
... za twoim oknem?
- Nie zgadzam się.
... różowe ciało, zielone nogi?
- Dlaczego?
Nasz Hezekar specjalny dla "Blade Runner 5DVD" jest jednak głównie za to, że... polski dystrybutor (Galapagos) próbuje nam zasugerować, że tektura jest dwa razy droższa od metalu. Na polski rynek trafiło bowiem wydanie w tekturce, kosztujące od 189zł (w normalnych sklepach) do 259,99zł w EMPIKu. Tymczasem to samo wydanie filmu (z POLSKIM TŁUMACZENIEM!), zapakowane w przecudnej urody metalowy, tłoczony Box, można sprowadzić z Wielkiej Brytanii za (uwaga!) 100,00zł PLN. Zamiast komentarza, odezwa do naszych czytelników: Zbierajcie makulaturę (szczególnie tekturę), będziecie bogaci! :) [Dux]
|
| Najgorszy film
| |
 | |
Ghost Rider
Chciałbym napisać, że "Ghost Rider" to jedna z najlepszych ekranizacji komiksów ever, że dla takich filmów warto żyć i tracić kasę w kinach, ale chyba troszkę bym skłamał. O dziwo, ma jednak ten film jeden plus - chodzi o rolę Nicholasa Cage'a - gość jest tu naprawdę zabawny, autoironia w jego wykonaniu szczerze śmieszy. Do czasu... Gdy Johnny Blaze zmienia się w tytułowego bohatera i aż do momentu, gdy nie dojdzie do siebie (dosłownie) mamy do czynienia z nieśmieszną tragedią. O reszcie nie będę wspominał, bo jest milczeniem. A sam Cage to za mało, by uznać ten film za chociażby średni. W filmach tego typu chociaż akcje czy ciekawa postać głównego bohatera mają stwarzać rozrywkę (bądź jej wrażenie). Głupią i odmóżdżającą, ale mimo wszystko jakąś rozrywkę, a nie kompletną durnotę - autentycznie bałem się z akcji
na akcję, jakim to nowym debilizmem tym razem zaskoczą mnie twórcy. [Alieen]
Okazuje się, że pod dnem i metrem mułu znajduje się coś jeszcze. I tym czymś jest szklany budynek, po którego ścianie wjeżdża na płonącym Harleyu Nicolas Cage, mający zamiast głowy gorące piksele. I niech to wystarczy za rekomendację. [Romeck]
Problemem tego filmu jest to, że potencjał miał jedynie na kartach komiksu. W dynamicznej, audio-wizualnej oprawie się nie sprawdził, bo i nie mógł się sprawdzić. Szczególnie w rękach człowieka, który już raz poległ na ekranizacji komiksowego charakteru ("Daredevil"). Niektóre komiksowe postaci nie powinny być adoptowane do filmowego medium, jedną z nich właśnie jest, a raczej był płonący szkieletor. [Beowulf]
|
|  | |
2. Taxi 4
Żenująco głupia komedia, w której niemal wszyscy bohaterowie to skończeni idioci. Fatalny sequel, o którym nie da się powiedzieć dobrego słowa. Odgrzany kotlet, który zdążył już zzielenieć i zaśmierdnąć, a twórcy przekonują widza, że dostał to, co lubi. [Bocian]
Kolejny niepotrzebny sequel. Już trzecia część była irytująca, tutaj mamy do czynienia z klasycznym zmęczeniem materiału. Cały czas podobne gagi. [Wojzu]
|
|  | |
3. The Black Dahlia (Czarna Dalia)
Taki z tego noir, jak z koziej dupy trąba. Stylizacja na lata czterdzieste nie wystarczy, żeby film można było określić choćby jako "niezły". Do tego trzeba jeszcze porządnej koncepcji i odpowiedniego wykonania. "Czarna Dalia" nie ma żadnego z powyższych. De Palma gubi się w swoich ekwilibrystycznych pomysłach, a aktorzy nie potrafią wykrzesać ze swoich postaci czegoś więcej niż zlepek truizmów i klisz, rodem z kukiełkowego przedstawienia dla przedszkolaków. Przez to wszystko ładna strona wizualna schodzi na daleki plan. [Beowulf]
Film koszmarny pod niemal każdym względem - założeń scenariusza, aktorstwa, nieudolnej próby reaktywacji kina noir. Co gorsza, odbywa się to za pośrednictwem żerowania na autentycznej tragedii, która spotkała młodą dziewczynę. Obrzydliwy przykład manipulacji, w dodatku artystycznie poronionej. [Deina]
Po tym filmie oczekiwano czegoś na kształt kolejnych "Tajemnic Los Angeles". Wszak materiał wyjściowy w obu przypadkach stanowiły powieści Jamesa Ellroya. Niestety, "Czarna Dalia" jest filmem po prostu kiepskim. Zawiera szereg niepotrzebnych, rozciągniętych do granic możliwości i przede wszystkim zupełnie nieinteresujących wątków. Aktorzy miotają się po ekranie nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić i zupełnie nie przekonują widza do odtwarzanych przez siebie postaci. Ponadto strasznie kuleje scenariusz - zagadka brutalnego morderstwa tytułowej "Czarnej Dalii" (oparta na faktach) stanowi tylko dodatek, a nie główną oś fabularną. Wprawdzie przedstawiono widzom rozwiązanie tajemnicy (i to już oczywiście fikcja), ale
kompletnie nie wyjaśniono dlaczego sprawy przebiegły tak, a nie inaczej. Od reżysera tej klasy co De Palma można (i trzeba) wymagać znacznie więcej. [Dirk]
|
|  | |
4. Die Hard 4.0 (Szklana Pułapka 4.0)
Jeśli pan Len Wiseman chciał nakręcić młodzieżowy sensacyjniak z Willisem, to nie musiał podpinać tego pod "Die Hard". Ten film nie ma nic, co przyciągało gawiedź do "Szklanych Pułapek" i co postawiło serię w ścisłej czołówce filmów sensacyjnych. Brak tu scenariusza, trzymających w napięciu scen, wyrazistych badguyów, a nawet Johna McClane'a, który jak widać razem z włosami stracił i charyzmę i charakter. Za to jest wszystko to, co w akcyjniaku może irytować - miałkie postacie, denne dialogi, paranoidalny poziom głupoty i nieprawdopodobieństwa oraz bzdurny scenariusz. Że o PG-13 nie wspomnę. [Romeck]
Nakręcony na zasadzie "mam pomysł na taką scenę akcji... i taką... i taką... i taką, taką, taką. Jakby to połączyć w film? Hmm, nieważne, ale może wsadzić tam jeszcze McClane'a?" (...) Bruce zabija terrorystów, ratuje się przed atakiem bombowca, strąca helikopter taksówką, wjeżdża samochodem do windy, unika gigantycznej eksplozji itp. - a to wszystko PRZYPADKIEM. Nie widziałem drugiego filmu akcji opartego w całości na zbiegach okoliczności. Tytuł źle dobrano; powinien brzmieć "Przypadkowy bohater". [Military]
|
|  | |
5. Transformers
Nie było dotąd w kinie takiego przeładowania naiwnością, słodyczą i "przemocą" dla tych, co brzydzą się choćby ubić muchę na ścianie. Co w TF jest złego? Nie, nie; tego nie powiem. Powiem, co jest dobre, oszczędzając trochę czasu: otóż dobra jest praca animatorów efektów komputerowych. Film fabularnie i merytorycznie, to dno, które może się spodobać, jeśli zafundujesz sobie przed seansem lobotomię. [Military]
Przemysł rozrywkowy nigdy jeszcze nie upadł tak nisko. Absolutne dno. Trzeba wyjątkowego talentu, aby na przestrzeni 130 minut skumulować wszystkie najgorsze cechy amerykańskiego kina. "Transformers"
to skrajny przykład wyparcia scenariusza przez CGI. Gorszy może być juz tylko sequel. [Mental]
|
| Najgorszy film polski
| |
 | |
Ryś
Nakręcenie filmu choć trochę sięgającego poziomu "Misia" było, jest i będzie niemożliwe. Tym o tym wiedział, a jednak postanowił spróbować, a nuż się uda. Nie udało się, a końcowy efekt można spokojnie zapomnieć, albo lepiej - wyrzucić go z pamięci, jak najszybciej się da. [Beowulf]
Ten film mógłby powstać ale nie powinien w żaden sposób nawiązywać do absolutnego klasyka polskiej komedii, jakim jest "Miś". Rozumiem potrzebę Tyma, by opisać naszą współczesną rzeczywistość językiem satyry, ale mógł to robić na własne konto. Twórcy od początku twierdzili iż nie jest to tak naprawdę kontynuacja "Misia" i "Rozmów kontrolowanych" a zrobili wszystko, byśmy im nie uwierzyli - nawiązania do przede wszystkim filmu Bareji są kłujące po oczach, przy czym poziom humoru kilka klas niższy. Film zmarnowanego potencjału, w tym aktorskiego, bo obsada wyborna. [Bocian]
Zupełnie niepotrzebna i chybiona kontynuacja jednej z najbardziej znanych i lubianych polskich komedii. Gdyby
Stanisław Tym zdecydował się na zrealizowanie autonomicznej fabuły skończyłoby się na kilku obserwacjach, a tak "Ryś" w żadnym aspekcie nie wytrzymuje porównań z "Misiem", a nawet z gorszymi od oryginału, ale wciąż dającymi się oglądać, "Rozmowami Kontrolowanymi". Owszem, znajdziemy kilka zabawnych tekstów - jednak to za mało aby nazwać dwugodzinny film wartym obejrzenia. [Dirk]
"Katyń" stanowił bardzo mocną konkurencję, ale tam poziom żenady nie sięgał mimo wszystko poziomu rozmów o wibratorach. Poza tym przez "Katyń" można przebrnąć - z trudem, ale jednak. Przez "Rysia" niestety nie przebrnąłem. Tym powinien nazwać swój film, a także swojego bohatera "Rysiogłowy", co w przekładzie na język angielski idealnie oddałoby charakter owego wiekopomnego dzieła oraz jego docelowego odbiorcy. Obraz zwałby się wówczas "Dickhead". [Military]
Było dużo hałasu, dużo obietnic, książka, wywiady etc. jednym słowem narobiono człowiekowi smaku na "Misia II". Szkoda, że "Ryś" nabrał kształtów sequelu bo to go praktycznie obaliło. W porównaniu z "Misiem' film wypada niezmiernie blado - ba, zostaje zdeklasowany. Może gdyby twórcy odcięli się od wielkiego poprzednika, obraz mógłby wyrosnąć na porządną komedię. Tymczasem słomiany nieboszczyk misia przewraca się w grobie, a film razi swoim przegadaniem, plastikowymi bohaterami i skeczowym charakterem. [Vincent]
|
|  | |
2. Świadek Koronny
Pomijając już fakt, że obraz ten nie prezentuje nic ciekawego oraz kolejny fakt, że film jest nudniejszy niż obcinanie paznokci, nie mogę mu naprawdę nic zarzucić. [Beowulf]
Już sam slogan reklamowy filmu: "Przekonaj się, że miłość może być silniejsza niż mafia" zwiastuje o ułomności tej pseudogangstersko - kryminalnej produkcji. Polacy chcieli zrobić film podobny do zagranicznych przebojów, a wyszło jak zawsze. Również film zrobiony tylko i wyłącznie dla kasy. [Kuosu]
|
|  | |
3. Dlaczego Nie!
Plastikowy film z plastikiowymi aktorami opowiadający o wyidealizowanym, nieprawdziwym świecie. Film zrobiony tylko i wyłącznie dla kasy (albo jak woli reżyser - dla publiczności...) [Kuosu]
|
|  | |
4. Hiena
Ciężko mi zauważyć jakiekolwiek pozytywy tego filmu. Miał być horror surrealistyczny - wyszła niezamierzona komedia. Miała być depresyjna atmosfera i przygnębiający klimat - wyszła niezamierzona komedia. Miał być aktorski popis Szyca - wyszła niezamierzona komedia. Te dwa słowa sponsorują tenże obraz i oddają najlepiej to, co o nim myślę. No, może dodałbym jeszcze słówko "żałosny". [Beowulf]
|
| Najgorszy sequel
| |
 | |
Pirates Of The Caribbean: At World's End
(Piraci z Karaibów: Na Krańcu Świata)
Trzecią odsłoną pirackiej trylogii twórcy kompletnie pogrzebali rewelacyjną "Klątwę Czarnej Perły". "Na krańcu świata" powinien stanowić wspaniałe, widowiskowe i dynamiczne podsumowanie trylogii. Niestety, film cierpi na największą możliwą (w odniesieniu do obrazu przygodowego) wadę - jest po prostu nudny. Przez pierwsze dwie godziny nic się nie dzieje, a mnogość wątków, nawet osobę przyzwyczajoną do zagmatwanych historii, przyprawi o palpitację serca. Na dodatek, część z motywów w ogóle nie ma uzasadnienia w fabule, lub też zostały beznadziejnie poprowadzone. No i największe rozczarowanie - końcówka. Twórcy zaprzepaścili okazję do ukazania najwspanialszej bitwy morskiej w dziejach kina, zamiast tego prezentując nam potyczkę dwóch okrętów na obrzeżach wiru. Szkoda, ponieważ piracka seria posiadała ogromny potencjał i choć trzecia część jeszcze ujdzie jako lekka, letnia, bezpretensjonalna rozrywka, to jednak bałbym się zakwalifikować "Na krańcu świata" jako obraz przygodowy - przygód po prostu w obrazie nie uświadczymy. [Dirk]
Gdzie się podziało świetne kino przygodowe z części pierwszej? Ugięło się pod ciężarem efektów specjalnych i natłoku absurdalnych scen. Wielkie rozczarowanie za 300 baniek. [Mental]
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. 4: Rise Of The Silver Surfer
2.
(Fantastyczna Czwórka 2: Narodziny Srebrnego Surfera)
3. Shrek 3
4. The Hills Have Eyes 2 (Wzgórza Mają Oczy 2)
5. Spider-Man 3
|
Największe rozczarowanie
| |
 | |
Pirates Of The Caribbean: At World's End
(Piraci z Karaibów: Na Krańcu Świata)
W tej historii tkwił tak niesamowity potencjał na bezkompromisowe przygodowe arcydzieło, że za zaprzepaszczenie go Elliott, Rossio oraz Verbinski powinni zostać wyrzuceni na zapomniany przez wszystkich kawałek lądu na środku oceanu, a zamiast kuli i rumu dostać scyzoryk i wysokooktanową benzynę. Scenariusz do podsumowania pirackiej trylogii jest chaotyczny i nieprzemyślany, tak że nawet tak wielcy aktorzy jak Depp i Rush gubią się w jego zawiłościach. [Beowulf]
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Ryś
3. The Black Dahlia (Czarna Dalia)
4. Transformers
5. Die Hard 4.0 (Szklana Pułapka 4.0)
|
| Najgorsza reżyseria
| |
 | |
Mark Steven Johnson - Ghost Rider
Na miejscu pana Johnsona nie dopisywałbym tego filmu do swojego portfolio, ani też nie umieszczałbym jego tytułu w swoim CV. Zwłaszcza, że najwyraźniej pana Johnsona nie było na planie tego filmu, bo całość sprawia takie wrażenie, jakby ktoś zmontował całą masę nieudanych scen i ujęć. W przypływie dobroci serca możemy panu Johnsonowi przysłać kilka wybranych książek opisanych w dziale "Książki" na stronie KMF - wierzę, że pomogą, albo chociaż zniechęcą do dalszej pracy w zawodzie. [Romeck]
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Stanisław Tym - Ryś
3. Jason Friedberg i Aaron Seltzer - Epic Movie (Wielkie Kino)
4. Jason Isaac - Skinwalkers
5. Tim Story - 4: Rise Of The Silver Surfer
5.
(Fantastyczna Czwórka 2: Narodziny Srebrnego Surfera)
|
| Najgorszy scenariusz
| |
 | |
Jason Friedberg i Aaron Seltzer - Epic Movie
(Wielkie Kino)
Zlepek nie śmiesznych gagów, nie dorównujących tym z pierwszych dwóch części Strasznego filmu. Żenujący, klozetowy humor. Debilny film zrobiony przez debili dla debili. [Kuosu]
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Ted Elliott i Terry Rossio - Pirates Of The Caribbean: At World's End
2.
(Piraci z Karaibów: Na Krańcu Świata)
3. Roberto Orci i Alex Kurtzman - Transformers
4. Stanisław Tym - Ryś
5. Carey Hayes i Chad Hayes - The Reaping (Plaga)
|
| Najgorszy aktor
| |
 | |
Nicholas Cage - Ghost Rider
Kariera Cage'a jak widać przybrała nową formę. Formę bezkształtną, bez wyrazu i polotu. Do niedawnego "Wicker Mana" doszła jeszcze jedna świetna inaczej rola, mianowicie "Dusznego Jeźdźca". Czas pokaże, czy można zejść jeszcze niżej, albo zjechać po pionowej ścianie na płonącym Harleyu. [Romeck]
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Josh Hartnett - The Black Dahlia (Czarna Dalia)
3. Maciej Zakościelny - Dlaczego Nie!
|
| Najgorsza aktorka
| |
 | |
Jessica Alba - 4: Rise Of The Silver Surfer
(Fantastyczna Czwórka 2: Narodziny Srebrnego Surfera)
Ciężkie czasy nastały dla pani Alby, bo aparycja przestaje wystarczać, aby zamydlić oczy widzom i przesłonić kolosalne braki warsztatowe. A może po prostu stała w kolejce po urodę gdy rozdawali talent? [Romeck]
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Eva Mendes - Ghost Rider
3. Lindsay Lohan - I Know Who Killed Me (Wiem, Kto Mnie Zabił)
|
Najgorszy zespół aktorski
| |
 | |
Fantastyczna czwórka - 4: Rise Of The Silver Surfer
(Fantastyczna Czwórka 2: Narodziny Srebrnego Surfera)
Za całokształt pracy zespołowej wypada tych ludzi tylko docenić. Bo naprawdę ciężko jest wywołać tak negatywne i puste wrażenie. Ekipa "Fantastycznej Czwórki" nie grzeszyła potencjałem przy pierwszej części, jednak to, co pokazują, a raczej jak pokazują, w sequelu, woła o pomstę do nieba i dwadzieścia lat przy wydobyciu kazachskich złóż potasu dla każdego z osobna. To, że odgrywane przez nich postaci zostały zaadoptowane z komiksu nic nie zmienia, bo to mieli być ludzie, a nie tekturowe makiety z nałożonym makijażem. [Beowulf]
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Nicholas Cage i Jessica Biel - Next
3. Josh Hartnett i Hilary Swank - The Black Dahlia (Czarna Dalia)
4. Niemal cała obsada - Epic Movie (Wielkie Kino)
5. Braterstwo pilotów - Flyboys (Flyboys: Bohaterska Eskadra)
5.
|
| Najgorsza scena
| |
 | |
Sikający robot - Transformers
Żenada... Oto pierwsze i ostatnie słowo jakie nasuwa się na myśl po zderzeniu z wymysłem scenarzystów, który przeszedł całą skomplikowaną maszynerię koncepcyjno-produkcyjną (do teraz nie mogę w to uwierzyć), racząc nas w efekcie nowym wzorcem humoru najniższych możliwych lotów. Być może scenarzyści gratulowali sobie błyskotliwego sięgnięcia do zasobów komedii sedesowej, być może wszyscy od reżysera przez montażystę po producenta byli zadowoleni z efektu końcowego... Obecność takiej sceny w filmie, z założenia mającym się kwalifikować jako łatwo przyswajalna uciecha dla mas, zmusza do postawienia wielu pytan i chwieje wiarą w szczątki wyczucia twórców tego typu rozrywki. [Gonzo]
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Jazda Harleyem po dachu wieżowca - Ghost Rider
3. Ciężarówka vs. myśliwiec - Die Hard 4.0 (Szklana Pułapka 4.0)
4. Taniec Tobeya Maguire'a - Spider-Man 3
5. Multiplikacja Nicholasa Cage'a - Next
5.
|
| Najgorszy plakat
| |
 | |
Dlaczego Nie!
Patrząc na plakaty do polskich filmów zawsze nachodzi mnie refleksja nad poziomem zaangażowania oraz kreatywności ich twórców. To, że graficznie ubogie, da się jeszcze przeżyć. Gorsze jest natomiast to, że brak w nich jakiegoś pomysłu, koncepcji, która by zachęciła, miast nużyć powtarzalnością. Ograne schematy i nieudolne kopiowanie pomysłów określają większość plakatów reklamujących polskie filmy. Czemu akurat "Dlaczego Nie!"?. Bez większego powodu, po prostu wyjątkowo mnie razi. W jego miejsce z powodzeniem można by wstawić kilka innych tegorocznych tytułów. [Beowulf]
POZOSTAŁE MIEJSCA:
2. Ryś
3. Świadek Koronny
4. Korowód
5. U Pana Boga w Ogródku
|
|