Strona główna KMF

     
 

    Raz na kilkanaście filmów, a w przypadku polskiej kinematografii raz na kilkadziesiąt filmów trafia się dzieło dla którego warto było przebrnąć przez wcześniejsze obrazy. W wszechobecnej miernocie zawsze znajdzie się jeden, słuszny tytuł. Takim właśnie filmem jest "Historia kina w Popielawach", opowieść która przybliża powstanie pierwszej kinomaszyny, oraz skutki jakie pociągnęła za sobą jej tajemnica. Wszystko zaczyna się w 1863 roku, kiedy to kowal z Popielaw Józef Andryszek zapragnął ożywienia obrazów, zaprojektował i wykonał mechanizm który pozwalał wytwarzać ruchome scenki, jednak z powodu Powstania Styczniowego nie udaje mu się w pełni dokończyć swojego wynalazku. Kolejne pokolenia kowali z rodu Andryszków przechowują urządzenie przez dekady, aż w końcu w latach 60-tych maszyna doszczętnie płonie w pożarze. Wtedy też najmłodszy spadkobierca twórcy kinomaszyny - Szóstek postanawia ją odbudować; niestety jego ojciec nie zgadza się na to. Konflikt prowadzi do dramatycznych wydarzeń.
    Film Jana Jakuba Kolskiego przepełniony jest magią, pięknem i prostotą. Surrealistyczne wizje reżysera tworzą tło dla tragicznej historii miłości która przeplata się z ciągłą obsesją spełniania własnych, wciąż niedoścignionych marzeń. Kolski niezwykle zręcznie ujął przebieg i piętno czasu, wplątując barwne, bogate w bajkowość epizody z życia Józefa Andryszka, między szarą i drapieżną rzeczywistość najmłodszego pokolenia. Trudno jednoznacznie powiedzieć co przyświecało reżyserowi przy realizacji tego filmu - czy możliwość przybliżenia losów pierwszej kinomaszyny, czy też chęć opowiedzenia o mocy jaką niosą ze sobą przedmioty w które ktoś włożył część swojego serca...
    Wizja Kolskiego został tak skutecznie ukazana dzięki jakże oryginalnej, a zarazem banalnej oprawie audio-wizulanej - muzyka składa się z kilku króciutkich melodii które z niedługimi przerwami powtarzają się przez cały film, zdjęcie natomiast opierają się na długich, lekko zaciemnionych ujęciach. Muszę przyznać że nie często zostaje tak zauroczony stroną techniczną polskiego filmu, klimat jaki został uzyskany z prostych zabiegów jest naprawdę niepowtarzalny. Jakże mocną stroną "Historia kina w Popielawach" jest aktorstwo - charyzmatyczna, choć na pozór odpychająca rola Krzysztofa Majchrzaka mocno zapada w pamięć, jednak to Bartosz Opania jest dla mnie uosobieniem wszystkich wartości jakie niesie ze sobą historia roku Andryszków.
    "Historia kina w Popielawach" to wielkie kino, które nie dosyć że opowiada o trudnych początkach ruchomych obrazów, to jeszcze pozwala podtrzymać wiarę że nadal mogą powstawać wspaniałe filmy.

"HISTORIA KINA W POPIELAWACH"| Reżyseria Jan Jakub Kolski | Zdjęcia Krzysztof Ptak| Muzyka Zygmunt Konieczny | Występują Bartosz Opania, Krzysztof Majchrzak, Grażyna Błęcka | Czas 98 min

Autor recenzji: Maciek

maciek.xx@interia.pl