Trylogia "Władcy Pierścieni" w reżyserii Petera Jacksona już dawno opuściła ekrany kin, a na "Hobbita" przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Co w takim razie może zrobić fan twórczości Tolkiena? Może oczywiście po raz sto pierwszy obejrzeć trylogię. Lepszym rozwiązaniem wydaje się jednak obejrzenie po raz pierwszy krótkiego, czterdziestominutowego filmu "The Hunt for Gollum". Film jest kolejną próbą zmierzenia się z twórczością Tolkiena, jednak tym razem za produkcją nie stoi wielka wytwórnia i jeszcze większy budżet, a grupa fanów, która postanowiła nakręcić swój własny film. "The Hunt for Gollum" powstał za niewielkie pieniądze, ale za to z wielkiej pasji. Jednak oprócz pasji, potrzebne są również umiejętności, dzięki którym film będzie zdatny do obejrzenia nie tylko przez samych twórców dzieła. Okazuje się, że ci podeszli do produkcji bardzo profesjonalnie, a seans nie jest czasem straconym.
Akcja filmu rozpoczyna się jeszcze przed wydarzeniami znanymi nam z oryginalnej trylogii. Tajemnica o odnalezieniu Pierścienia Władzy jest bezpieczna i nikt jak na razie o nim nie wie. Jednak Gandalf przeoczył jeden szczegół - Golluma, poprzedniego właściciela Pierścienia. Stwór ten wie, gdzie znajduje się Pierścień i za wszelką cenę będzie próbował go odzyskać. Aragorn podejmuje się misji wytropienia i schwytania Golluma, by Gandalf mógł dowiedzieć się, jaką tak naprawdę wiedzę posiada Gollum o Pierścieniu. Prosta fabuła sprowadza się w istocie do łażenia po lasach w poszukiwaniu stwora. Fabuła nie jest niestety najmocniejszą stroną The "Hunt for Gollum". Jest zadanie, trochę chodzenia po lesie, trochę walki. Jednak mimo prostoty, historia dobrze sprawdza się jako krótki epizod, wzbogacający świat Władcy Pierścieni.

To, co od razu przyciąga uwagę w "The Hunt for Gollum", to przepiękne zdjęcia, których nie powstydziłaby się niejedna superprodukcja z wielomilionowym budżetem. Pięknie sfotografowane plenery nadają produkcji niepowtarzalny, magiczny klimat. Jak widać, nie trzeba lecieć aż do Nowej Zelandii, żeby nakręcić plenery nadające się na film fantasy. Strona techniczna to niewątpliwie mocny punkt "The Hunt for Gollum". Efekty specjalne prezentują się bardzo dobrze, choć nie udało się uniknąć wrażenia sztuczności w niektórych momentach. Kostiumy i charakteryzację przygotowano z dbałością o najmniejszy nawet detal. Można się jedynie przyczepić do tego, że twórcy filmu głównie odtwarzają to, co już było w trylogii: kostiumy, charakteryzacje czy wygląd Golluma. Szkoda, bo miałem nadzieję na bardziej twórcze i odautorskie podejście do świata Śródziemia. Niestety nie wszystko stoi na tak wysokim poziomie, jak strona techniczna. Razi przede wszystkim gra aktorów. Adrian Webster, odtwórca roli Aragona, niestety grać nie potrafi. Aragorn zachowuje się w filmie sztucznie i sztywno, przez co aż ciężko uwierzyć momentami, że na ekranie widzimy wielkiego wojownika i tropiciela. Często swoją grą sprawia wrażenie zagubionego dziecka w lesie, które nie za bardzo wie, co robić. Trochę lepiej wypadł Patrick O'Connor w roli Gandalfa. Może dlatego, że na ekranie widzimy go zaledwie kilka chwil. Najlepiej z całej obsady poradzili sobie statyści w roli orków, ryki wyszły im znakomicie.
"The Hunt for Gollum" to w miarę sprawnie nakręcony film, unikający większych wpadek przy realizacji, a najpoważniejszym problemem jest poziom aktorstwa. Jest to, co prawda, produkcja, na której najlepiej będą bawić się fani Tolkiena i trylogii, ale również zwykły widz może znaleźć w niej coś dla siebie.
 |
|
The Hunt for Gollum
Czas trwania: 38 minut
Rok produkcji: 2008, United Kingdom
Reżyseria: Chris Bouchard
Scenariusz: Chris Bouchard
Montaż: Lewis Albrow
Muzyka: Adam Langston, Andrew Skrabutenas
Zdjęcia: Gareth Brought, Chris Child, Stien Stie,
Jean Paul Frazer, Neil Phillips, Mike Ritchie
Wystąpili:
Adrian Webster, Arin Alldridge, Patrick O'Connor,
Rita Ramnani, Christopher Dingli, Max Bracey, Joshua Kennedy
 |
| Autor recenzji:
Krzysztof Pietrzyk - AZGAROTH
Klub Miłośników Filmu, 9 lipca 2009
|
|