T r u m a n C a p o t e , u r . 3 0 w r z e ś n i a 1 9 2 4
Pisać zaczął w wieku ośmiu lat. W wieku lat szesnastu uważał się już za w pełni ukształtowanego pisarza. Był ekscentrykiem, homoseksualistą (podobno został nim po tym, jak zdradziła go kobieta), zarozumialcem i egoistą - kolejność dowolna. Mistrzem słowa pisanego i mówionego. Jak stwierdził w wywiadzie udzielonym Lawrence'owi Grobelowi:
Przez całe życie wiedziałem, że jestem w stanie wziąć garść słów, rzucić je w powietrze, a one opadną dokładnie tak, jak potrzeba (...) Jestem Paganinim semantyki (*).
 | |
Był skrzeczącą (z racji swojego wysokiego głosu) wisienką na szczycie towarzyskiej śmietanki Nowego Jorku. Żartował, opowiadał, bawił, obrażał, wykorzystywał, intrygował, irytował. Łatwo zjednywał sobie tak przyjaciół, jak i wrogów. Nazywany był złośliwym karłem, nerwowym dzieckiem i zrzędliwą staruszką. Choć świat zachwycił się filmową adaptacją jego opowiadania "Śniadanie u Tiffany'ego", Capote nie wahał się skrytykować zarówno filmu, jak i Blake'a Edwardsa i Audrey Hepburn. Widzowie pokochali jej Holly Golightly, jednak Truman w osamotnieniu i z determinacją twierdził, że wolałby w tej roli Marilyn Monroe. Capote zresztą znał Marilyn Monroe. Znał też Johna Hustona i Humphreya Bogarta,
a zapytany o Meryl Streep, bez ogródek odpowiadał, że jest paskudna i nie ma talentu. Inteligencja szła u niego w parze z rozbrajającą szczerością. Znajomościom
z najwyższej półki towarzyszyły relacje (wywiady / rozmowy) z przestępcami, mordercami, skazańcami czekającymi w celach śmierci na wykonanie wyroków.
W roku 1959 Truman Capote pracował w redakcji NEW YORKERA. To właśnie dla tej gazety miał napisać artykuł na temat poczwórnego zabójstwa w Holcomb. Jednak po przyjeździe na miejsce zbrodni, uznany już autor wielu opowiadań i książek ("Harfa traw", "Inne głosy, inne ściany") szybko zauważył, że ma do czynienia z nietuzinkową i niecodzienną zbrodnią. Tak zrodził się pomysł napisania powieści opartej na prawdziwych wydarzeniach. Truman Capote pracował nad nią 6 lat. Przeprowadził setki wywiadów z mieszkańcami i stróżami prawa z Holcomb. Zbieranie materiałów ułatwiła mu niezwykła umiejętność zapamiętywania 95% każdej rozmowy. Nie było zresztą mowy o używaniu dyktafonu; nikt nie uzewnętrzniłby się przed maszyną do rejestrowania rozmów tak, jak przed - bądź co bądź - wzbudzającym zaufanie
i sympatię "małym gnomem". Słynny pisarz poznał też i wydobył informacje od morderców z Holcomb: Perry'ego Smitha i Dicka Hickocka - co było dla powstania książki kluczowe. O tym etapie życia Trumana Capote traktuje film "Capote" z roku 2005 i "Infamous" z roku 2006.
(*) "Rozmowy z Capote'em", Lawrence Grobel.