OSTRZEŻENIE

Poniższy tekst, w przeciwieństwie do wersji telewizyjnych, kasetowych i DVD, zawiera dosłownie przetłumaczone, nadziane bardzo, ale to bardzo brzydkimi słowami dialogi z filmu!
Głosy moralnego sprzeciwu proszę kierować do Kevina Smitha :)).



- Jeśli plotki się potwierdzą, ten film zarobi mnóstwo kasy.
- Jakie plotki?
- Internetowe...
- A co to kurwa jest Internet?

Termin "kino autorskie" nieodparcie kojarzy się z niemal każdą kinematografią świata, oprócz amerykańskiej. Tam z robienia filmów uczyniono przede wszystkim dochodowy biznes, na którego gruncie niejako przy okazji powstają arcydzieła światowego kina. Nie licząc niezależnych geniuszy pokroju Chaplina, Hitchcocka, Scorsese, Spielberga, Camerona i paru innych, decydująca o wielomilionowych budżetach machina Hollywood dokładnie formatuje wszystkich kandydatów na twórców kina. Artystyczna niezależność rzadko idzie w parze z szerokim odzewem wśród widzów na całym świecie. Młodzi twórcy, chcący powiedzieć coś własnym głosem, albo przyjmą warunki Fabryki Snów, albo zostają skazani na mikroskopijnobudżetowe filmy, znane przede wszystkim publiczności festiwalowej. W najlepszym wypadku twórca taki zostaje zaproszony do wyreżyserowania blockbustera, całkowicie kontrolowanego przez smutnych panów z wielkiej wytwórni, wyposażonych w liczydło zamiast serca. Bardzo rzadko młodemu, niepokornemu twórcy, udaje się wyjść na światowy rynek filmowy przez kuchenne drzwi.

W 1994 roku Kevin Smith, 24-letni pracownik małego sklepiku w Leonardo, stan New Jersey, sprzedał swą imponującą kolekcję komiksów, wykorzystał wszystkie debety na swoich dziesięciu kartach kredytowych, zadłużył się u rodziny i za uzbierane w ten sposób 27 tys. dolarów, używając czarno-białej taśmy 16mm, nakręcił w swoim miejscu pracy niecodzienną, odjechaną komedię "Clerks". To jeden dzień z życia sprzedawców Dante Hicksa i Randala Gravesa, wypełniony użeraniem się z klientami, dyskusjami o filmach, kobietach i nudnych stronach życia. Kevin Smith nie zadowolił się rolą scenarzysty i reżysera. Wystąpił także po drugiej stronie kamery jako milczący Cichy Bob, w duecie z niemiłosiernie rozgadanym Jayem, którego zagrał kompletny amator Jason Mewes, prywatnie wieloletni przyjaciel Smitha (jak zresztą cała reszta ekipy). Film wyświetlono na prestiżowym festiwalu kina niezależnego w Sundance, gdzie obejrzeli go bracia Weinsteinowie, szefowie Miramaxu. Obaj zachwycili się filmem, zapewniając jego światową dystrybucję kinową (film dotarł również na polskie ekrany).

Niespodziewany triumf "Sprzedawców" nie tylko pozwolił Smithowi na odkupienie swojej kolekcji komiksów, ale też zwrócił nań uwagę szefów Universal Pictures. Do niedawna nikomu nie znany, niezależny debiutant, za pomocą 6 mln dolarów został odciągnięty od opiekuńczych skrzydeł Miramaxu i skuszony realizacją filmu dla wielkiej wytwórni. Tak powstały "Szczury z supermarketu" (Mallrats, 1995), swego rodzaju odmienny wariant "Sprzedawców" (z akcją ustawioną chronologicznie dzień wcześniej - film rozpoczyna się informacją o śmierci Julie Dwyer na basenie, a w "Sprzedawcach" jest scena z jej pogrzebu), tym razem w scenerii centrum handlowego. Podobni bohaterowie, podobne epizody, te same partnersko-filmowo-komiksowe problemy, podane w błyskotliwych, nadzianych bluzgami dialogach, ta sama, epizodyczna struktura scenariusza i... klapa. Film poniósł klęskę kasową, gdyż wytwórnia nie miała pomysłu, jak sprzedać młodzieżową komedię, pełną wulgarnego języka i absurdalnych gagów, przyprawionych odrobiną nagości. Film, kładący podwaliny pod młodzieżowe komedie spod znaku "American Pie" czy "Ostra jazda", okazał się zbyt radykalny w 1995 roku. Nie pomógł zabawny występ Jaya i Cichego Boba, ani nawet aktorski udział komiksowego guru Stana Lee, twórcy "Spider-Mana" i "X-Men". Film dopiero po latach odpracował swą jakość, dorabiając się wśród wielu fanów opinii najlepszego filmu Kevina Smitha.

Na drugim planie "Mallrats" wystąpiła Joey Lauren Adams, której krótki związek ze Smithem posłużył za podstawę scenariusza "W pogoni za Amy", zrealizowanego za 250 tys. dolarów skromnego filmu z roku 1997. Skruszony Kevin Smith wrócił na łono niezależnej produkcji, dystrybuowanej przez Miramax. Tu już wyraźnie widać autorski styl Smitha, nie tylko w strukturze fabuły, konstrukcji mistrzowskich dialogów, sytuacji komediowych, odniesień i cytatów filmowych oraz komiksowych. Ta momentami zaskakująco poważna i dojrzała opowieść o trudnej miłości skromnego rysownika komiksów do zdeklarowanej lesbijki, wreszcie została wypełniona po brzegi nawiązaniami do poprzednich filmów Smitha. Ukształtowany został świat View Askewniverse. Główni bohaterowie pochodzą z miejsc, przedstawianych w "Sprzedawcach" i "Szczurach z supermarketu", w dialogach przypominane są konkretne sytuacje i postaci z tych filmów, po raz trzeci przed kamerą pokazał się Kevin Smith z nieodłącznym Jasonem Mewesem. Ten duet został tu jednakowoż zepchnięty do wyłącznie jednej sekwencji, w której Cichy Bob okazał się zresztą wyjątkowo gadatliwy. Obsada pozostałych ról także była znajoma. Ben Affleck i Jason Lee, po rolach antagonistów z "Mallrats", znakomicie i z nerwem zagrali parę przyjaciół. Czarująca niezwykłą barwą głosu Joey Lauren Adams (prywatnie hetero :)) wspaniale wcieliła się w przeuroczą Alyssę Jones (jej fabularna siostra Tricia wystąpiła w "Mallrats", a druga filmowa siostra Heather w "Sprzedawcach"), w epizodach zagrali Brian O'Halloran (Dante ze "Sprzedawców" i uczestnik konkursu w "Mallrats"), producent filmów Smitha Scott Mosier (trzy role w "Clerks" i jedna w "Mallrats"), Ethan Suplee (grubas patrzący na trójwymiarowy rysunek z "Mallrats"; jego postać Willama Blacka w "Sprzedawcach" zagrał kompletnie różniący się fizycznie Scott Mosier) oraz Matt Damon, przyszły odtwórca roli zbuntowanego anioła w "Dogmie".

Pierwszą wersję scenariusza "Dogmy" Kevin Smith napisał w tym samym czasie, co "Clerks", lecz przytomnie odłożył tę opowieść o zbuntowanych aniołach na półkę, obiecując sobie jej realizację dopiero wtedy, gdy psychicznie dojrzeje i nauczy się robić filmy. No i opłacało się czekać do 1999 roku - ta odważna forma wyznania wiary, pod pozorną postacią szargającej wszelkie świętości herezji, to kolejne mistrzowskie dzieło Kevina Smitha, zrealizowane za relatywnie skromną kwotę 10 mln dolarów. Brawurowe wypunktowanie słabych stron wiary chrześcijańskiej, zatopione w zuchwałej opowieści o powstrzymaniu dwóch zbuntowanych aniołów przed wejściem do Nieba, które zakwestionowałoby boską nieomylność i doprowadziło do zagłady wszechświata, ukazało Kevina Smitha z zupełnie nowej strony. Lecz ta brawurowa fantazja religijna, to budowania świata View Askewniverse (od nazwy firmy produkcyjnej View Askew Productions, należącej do Kevina Smitha i Scotta Mosiera) ciąg dalszy, począwszy od powtarzającej się obsady, aż do dopisania kolejnego rozdziału wędrówki Jaya i Cichego Boba (w jednym z dialogów Jay opowiada o akcji "na Batmana" w centrum handlowym).

W 2000 roku Kevin Smith wyprodukował sześć odcinków animowanego serialu "Clerks". Tylko sześć, gdyż telewizja ABC zaprzestała emisji po zaledwie dwóch epizodach, notabene pierwszym wyemitowanym odcinkiem był chronologicznie czwarty, co już na dzień dobry pogrzebało projekt. Fabularnie była to kontynuacja filmu, lecz telewizyjne medium wymusiło szereg zmian ujemnych. Dante i Randal nadal prowadzą sklepik Quick Stop Groceries, lecz na przykład Jay i Cichy Bob (który tu zyskał nazwisko Plutarski), zamiast maryśki sprzedają fajerwerki. Dosadne słownictwo zostało solidnie okrojone. Nie pomogły wplecione w fabułę parodie filmowe, Alec Baldwin jako głos czarnego charakteru Leonardo Leonardo (od miasta w którym stoi sklep), czy robienie sobie wyrafinowanych jaj ze specyfiki seriali telewizyjnych. Mierne opinie z pokazów testowych i niskie wyniki oglądalności, zawyrokowały o zaprzestaniu emisji i produkcji. Znacznie lepszy żywot serial pędził na kasetach i płytach, lecz Kevin Smith nie zdecydował się na kolejne odcinki, pomimo wielu gotowych pomysłów. Postanowił tę wariacką zabawę w kino przenieść do filmu aktorskiego.

Po zrobieniu czterech filmów i serialu z przeplatającymi się wątkami, postaciami i aktorami, dostrzeżony, uznany i wielbiony przez fanów na całym świecie Kevin Smith, zyskał bardzo mocną pozycję w amerykańskim przemyśle filmowym. Po pierwsze - wszyscy go kochali :)). Po drugie - jego filmy były tanie i dochodowe, po trzecie - tylko Tarantino umiał pisać lepsze dialogi i wreszcie po czwarte - Smith mógł bez większych pertraktacji zaangażować każdą gwiazdę, dysponującą wolnym terminem zdjęciowym. Nic więc dziwnego, że dla Miramaxu Kevin Smith stał się oczkiem w głowie, niczym wspomniany Quentin Tarantino. Mógł zrobić co chciał, napisać w scenariuszu dowolną ilość fucków, wymyślić dowolną fabułę. Formuła kina autorskiego, wprzęgnięta w wariackie opowieści bezkompromisowego komiksowego fanatyka z New Jersey, zyskała status kultowy. Uskrzydlony Kevin Smith wpadł na pomysł filmu, będącego swoistym autorskim "The Best of".

"Pierdolić Jaya i Cichego Boba. Chuj im w dupska."

I tak doszliśmy do zasadniczego tematu niniejszego tekstu, czyli do filmu "Jay i Cichy Bob kontratakują" z 2001 roku. Filmu bardzo specyficznego i wymykającego się jednoznacznym interpretacjom. Dla widza, który nigdy nie słyszał o Jayu i Cichym Bobie, któremu nieznane są wcześniejsze dokonania Kevina Smitha, wreszcie dla widza, który nie aprobuje tego typu formuły, "Jay i Cichy Bob kontratakują" jawić się będzie jako kompletne dno, filmowa breja bez ładu, składu, sensu, logiki i treści, hołdujący najniższym instynktom ekranowy pierdziel, radośnie ulepiony z bluzgów, pierdnięć, agresywnych aluzji do masturbacji, wypróżniania, seksu oralnego, gejów i innych równie rzadkich w głównonurtowym kinie kretynizmów, wymyślonych podczas zasnutej marihuaną nocy. Można zrozumieć ludzi wylewających wiadro pomyj na ten film, gdyż rzeczywiście bez odpowiedniego przygotowania (a także rzetelnego tłumaczenia dialogów dla widzów obcojęzycznych), trudno go traktować jako bezpretensjonalną rozrywkę, nie mówiąc o zachwytach. Kevin Smith popuścił wszelkie wodze fantazji i bezpardonowo odrzucił jakiekolwiek pozory wiarygodności, na rzecz tego, co w zalążkach pojawiało się w jego wszystkich poprzednich filmach, czyli beztroskiej żonglerki filmowymi oraz popkulturowymi schematami, cytatami, postaciami i zjawiskami.

"Jay i Cichy Bob kontratakują" stał się dla Smitha okazją do zebrania przed kamerą wszystkich swoich przyjaciół, z którymi robił poprzednie filmy. Uzbrojony w formułę kina drogi, reżyser wrzucił do jednego wora wszystkie swoje poprzednie dzieła, bez żenady zniszczył niemal wszystkie granice dobrego smaku (choć poziomu obrzydliwości Johna Watersa czy innego Toma Greena nie osiągnął), napisał cudownie absurdalne, ociekające fuckami dialogi i uszył z tego odjechaną opowieść o swoich dwóch najpopularniejszych bohaterach. Oto treść: Jay i Cichy Bob dowiadują się, że Miramax przygotowuje ekranizację komiksu "Bluntman i Chronic", opartego na ich postaciach. Pod wpływem druzgocących opinii w Internecie, obaj wyruszają z New Jersey do Hollywood, by zapobiec realizacji i uratować własną reputację. Po drodze spotykają zakonnicę, ekipę Scooby-Doo, gang czterech urodziwych panienek, małpę i zawziętego strażnika rezerwatu. Wreszcie docierają na teren Miramaxu, gdzie stają na planie filmowym, dowodzonym przez czarnoskórego rasistę. Po wybuchowej kulminacji z Markiem Hamillem i dziewczęcym gangiem, obaj bogaci i sławni świętują sukces tego kompletnie porąbanego filmu. Koniec.

"Zapłacicie za to, wy włażący w dupska skurwiele. Zerżniemy wasze matki, a wy będziecie na to patrzeć i ryczeć jak małe skurwiątka. Kiedy dotrzemy do Hollywood i znajdziemy tych chujów z Miramaxu, każemy im zeżreć nasze gówna, potem je wysrać i zeżreć ich gówna, zrobione z naszych gówien. A wy skurwysyny będziecie następni. Pozdro! Jay i Cichy Bob."

W tym beztroskim zalewie obsceny, Kevin Smith zdaje się czuć jak ryba w wodzie. Banalna fabułka właściwie nie ma tu znaczenia. W "Jay i Cichy Bob kontratakują", oprócz wariackiej zabawy, tak naprawdę liczyło się upakowanie jak największej ilości nawiązań i odwołań do twórczości własnej i najsłynniejszych legend ekranu, z lubością cytowanych w poprzednich filmach. Na pierwszym planie były oczywiście "Gwiezdne wojny", ze zdumiewającą trafnością i arcyśmiesznym podejściem do tematu komentowane w poprzednich filmach Smitha. Dostało się hollywoodzkiej machinie, wolności słowa w sieci i zmanierowanym gwiazdom ekranu. Z tego całego bigosu wyszedł film tak durny, że aż fajny. Przejdźmy zatem do szczegółowego wypunktowania ciekawostek i źródeł inspiracji poszczególnych scen i dialogów, bo zaprawdę powiadam Wam - jest ich niemal tyle, ile fucków (coś ponad 230 razy) wypowiada na ekranie Jason Mewes.


Tytuł filmu to oczywiste nawiązanie do "Imperium kontratakuje". Logo w czołówce wykonano na wzór tego z Gwiezdnej Sagi. Zachowano liternictwo i rozkład napisów. Zamiast napisu STAR WARS na górze i na dole, widzimy nazwę wytwórni VIEW ASKEW

Rozpoczynający każdy film z serii Gwiezdnych Wojen napis "Dawno, dawno temu w odległej galaktyce", Kevin Smith przerobił na "Dawno, dawno temu przed pewnym odległym sklepikiem spożywczym".

Rzeczony sklepik w Leonardo, New Jersey, to to samo miejsce, w którym Kevin Smith nakręcił swój debiut "Sprzedawcy". Sceneria ta pojawiła się także w jednej scenie "W pogoni za Amy". Pierwotny scenariusz "Jay and Silent Bob strike back" traktował o ratowaniu tego sklepiku. Mimo, że miejsce to pojawia się na początku filmu, sceny te nakręcono na samym końcu. Film w całości powstał w okolicach L.A., lecz Smith nie zgodził się, aby Quick Stop Groceries odtworzyć jako dekorację. Ostatnim zadaniem ekipy zdjęciowej było więc spakowanie manatek i lot na drugi koniec Stanów, by zarejestrować tę sekwencję w autentycznym miejscu.

Dziecięcą wersję Cichego Boba zagrała Harley Quinn Smith, córka Kevina Smitha. W roli uroczej mamuśki wystąpiła telewizyjna charakteryzatorka Amy Noble. Warto zwrócić uwagę na to, ze mama zakłada Bobowi czapeczkę daszkiem do tyłu, mówiąc jednocześnie, że to ochroni malucha przed słońcem (abstrahując od faktu, że kręcono tę scenę przy pochmurnym dniu).

Zwracający uwagę mamie Jaya facet, to John Willyung. Wcześniej wystąpił u Smitha w "Chasing Amy", pojawił się także w "Dziewczynie z Jersey", filmie, który Smith nakręcił po "Jay i Cichy Bob kontratakują".

"Chasing Amy"
"Jay and Silent Bob strike back"
"Jersey Girl"

- Dobra, nie ruszaj się stąd srająca maszynko, mamusia pójdzie coś podpierdolić.
- Co jest, kurde? Przepraszam, kto pilnuje te dzieci?
- Gruby pilnuje chudego.
- Piękne rodzicielstwo, róbta tak dalej.
- Jeb się pierdolcu! Będzie mnie tu kurwa pouczał! Słyszałeś tego chuja? Co ci się kurwa może stać przed
  tym jebanym sklepem? Ja pierdolę!

Kevin Smith najwyraźniej lubi powtarzać gest, polegający na rozczapierzeniu palców dłoni. Widzieliśmy to w "Chasing Amy" i "Dogmie"

"Chasing Amy"
"Dogma"
"Jay and Silent Bob strike back"

Jay na początku wykonuje fragment piosenki "Jungle Love" grupy The Time. Tej kapeli dotyczy również cały następujący w tej scenie dialog. Grupa Morrisa Daya we własnych osobach wystąpiła pod koniec filmu, z tą sama piosenką zresztą.

- Co ty śpiewasz?
- Nie znasz "Jungle Love"? To zakurwisty kawałek! Napisany przez samego Boga i dany do zagrania
  najbardziej wyjebistej kapeli na świecie The Time!
- To ci z filmu Prince'a?
- Taa, "Purple Rain".
- Co za pedalskie gówno, zasrane lata 80.

Po raz drugi w kinowej filmografii Smitha pojawiają się Dante i Randal, znów za sklepową ladą. Pierwsze zdanie, wypowiadane przez klienta do Dantego, brzmi "Czy nie powinno cię tu dzisiaj nie być?". To samo powtarzał Dante w "Sprzedawcach", ten sam tekst padnie w dalszej części filmu, w scenie, w której Jay wyobraża sobie małpią hegemonię na świecie.

Brian O'Halloran jak do tej pory zagrał aż w ośmiu produkcjach Kevina Smitha, za każdym razem nosząc nazwisko Hicks. W "Sprzedawcach" stał za ladą jako Dante Hicks; w "Szczurach z supermarketu" był Gailem Hicksem, uczestnikiem Randki w ciemno; w "Chasing Amy" zagrał Jima Hicksa, szefa stacji telewizyjnej; w "Dogmie" wystąpił jako telewizyjny reporter Grant Hicks; wreszcie tutaj, oraz w "Sprzedawcach II" powtórzył rolę Dantego. O'Halloran jeszcze dwa razy zagrał sprzedawcę, w mało znanej krótkometrażówce "The Flying Car" w reżyserii Kevina Smitha, oraz jako głos Dantego w sześciu odcinkach rysunkowego serialu "Clerks" z roku 2000.

"Clerks"
"Mallrats"
"Chasing Amy"
"Dogma"
"Jay and Silent Bob strike back"
"Clerks II"

Bardzo podobną filmografią legitymuje się Jeff Anderson, grający Randala Gravesa. Oprócz tego filmu, aktor zagrał u Smitha w "Dogmie" jako sprzedawca broni, oraz w filmiku "The Flying Car" (a także w obsadzie głosowej animowanych "Sprzedawców").

"Clerks"
"Dogma"
"Jay and Silent Bob strike back"

"The Flying Car"
"Clerks"
"Clerks II"

"You're the bitch and you're the butch", tekst rzucany do Randala i Dantego, wcześniej można było usłyszeć w "Chasing Amy", podczas zażartej dyskusji na temat komiksów.

"Czekoladowego precelka?" - to tylko z pozoru niewinne pytanie zadał Brodie w "Szczurach z supermarketu". Grający go Jason Lee powrócił dokładnie w tej samej roli i w tej samej fryzurze. Tam marzył o sklepie z komiksami, tutaj jego marzenie się spełniło.

Za jego plecami widzimy plakat ze zdjęciem. Ta fotka to powiększona klatka z epilogu "Szczurów z supermarketu"

Jason Lee zagrał u Kevina Smitha sześć razy. Był fanem komiksów Brodiem w "Mallrats", jako Banky Edwards kolorował komiksy w "Chasing Amy", zagrał diabła Azraela w "Dogmie", powrócił jako Brodie w "Jay i Cichy Bob kontratakują" (gdzie zagrał ponadto Banky Edwardsa), na moment pojawił się w "Dziewczynie z Jersey", wystąpił też jako Lance Dowds w "Clerks II".

"Mallrats"
"Chasing Amy"
"Dogma"
"Jay and Silent Bob strike back"
"Jersey Girl"
"Clerks II"

Brodie wspomina, że fala ekranizacji komiksów rozpoczęła się od "X-Men". Kevin Smith już w "Szczurach z supermarketu", w jednej ze scen nawiązał do tego komiksu (Jay udaje Wolverine'a), ponadto wystąpił w nim twórca "X-Men", Stan Lee.

- Miramax? Myślałem, że oni robią tylko filmy z klasą, jak "Fortepian" albo "Gra pozorów".
- Taa, ale wszystko się posrało, kiedy zrobili film "Cała ona".

Cała chryja, od której rozpoczęła się odyseja Jaya i Cichego Boba przez kraj, zaczęła się od planowanej ekranizacji komiksu o dwóch superbohaterach "Bluntman i Chronic" (przezwiska jednoznacznie kojarzące się z nielegalnym zielskiem). Komiks ten narodził się w filmie "Chasing Amy", gdzie na podstawie postaci Jaya i Cichego Boba rysowali go Holden McNeil (Ben Affleck) i Banky Edwards (Jason Lee).

Holdena McNeila ponownie zagrał tu Ben Affleck. Jego pierwszemu pojawieniu się na ekranie towarzyszy charakterystyczna, pokręcona melodyjka gitarowa z napisów początkowych "Chasing Amy". Ben w swoim pierwszym tekście niemal dosłownie powtarza kwestię Jaya z "Chasing Amy".

Affleck to kolejny ulubiony aktor Kevina Smitha. Po kolei - Shannon Hamilton w "Mallrats", Holden McNeil w "Chasing Amy", Bartleby w "Dogmie", ponownie Holden w "Jay and Silent Bob strike back" (tu zagrał jeszcze jedną rolę, mianowicie samego siebie) oraz Ollie Trinke w "Jersey Girl". Wystąpił też w "Clerks II".

"Mallrats"
"Chasing Amy"
"Dogma"
"Jay and Silent Bob strike back"
"Jay and Silent Bob strike back"
"Jersey Girl"

Podobnie jak "Dogma", film o Jayu i Cichym Bobie został nakręcony w Super 35. Kadrowanie szerokoekranowe wykonano dla wersji kinowej i DVD, fullscreen można podziwiać w telewizji i na kasetach.

Internetowa strona www.moviepoopshoot.com (czyli www.filmowasraczka.com) naprawdę istnieje, choć dopiero po wypromowaniu jej przez film Kevina Smitha, przekształcono ją w miarę normalny serwis filmowy (wcześniej było to po prostu archiwum filmowych zwiastunów internetowych). Jeden z internautów bluzgających na "Bluntmana & Chronica", podpisał się jako "fan_magnolii". Jest to odniesienie do forum dyskusyjnego na stronie View Askew, gdzie swego czasu Kevin Smith skrobnął negatywną opinię filmu "Magnolia". Fani broniący dobrego imienia dzieła Paula Thomasa Andersona, solidarnie obsypali Kevina Smitha niewybrednymi opiniami.

Jeden z internautów na tej stronie używa nicka "wampa_1". Wampa to śnieżny potwór, który porywa Luke'a na początku filmu "Imperium kontratakuje".

Holden stwierdza, że skoro Miramax zabrał się za produkcję "Bluntmana i Chronica", to w rolach głównych na pewno po raz kolejny wystąpią Ben Affleck i Matt Damon. Współpraca tych dwóch aktorów z Miramaxem rozpoczęła się od napisania przez nich scenariusza filmu "Good Will Hunting" ("Buntownik z wyboru"). Jak głosi legenda, to właśnie Kevin Smith zaniósł do Miramaxu ten niechciany przez nikogo scenariusz. Film ostatecznie powstał (z Damonem i Affleckiem w rolach głównych) i odniósł ogromny sukces, którego przypieczętowaniem było siedem nominacji, oraz Oscary za scenariusz (nie do wiary - Affleck i Damon mają Oscara! :)) i drugoplanową rolę męską dla Robina Williamsa.

Ben Affleck (nie licząc ról u Smitha) zagrał dla Miramaxu w "Odwiecznym wrogu", "Zakochanym Szekspirze", "Bounce" i "Daddy and them". Filmografia Matta Damona dla Miramaxu obejmuje (oprócz dzieł Smitha) filmy "Hazardziści", "Utalentowany pan Ripley", "All the pretty Horses" i "Niebezpieczny umysł". Z Affleckiem Matt Damon spotkał się jeszcze na planie komedii romantycznej "The Third Wheel", dystrybuowanej przez Miramax.

W pewnym momencie Holden mówi "Nie jestem jedyną osobą na świecie, która uważa pomysł filmu "Bluntman & Chronic" za najgorszy, od czasu kiedy Greedo strzelił pierwszy". Greedo wyrył się w pamięci fanów Star Wars jako namolny koleś, żądający kasy od Hana Solo w kantynie Mos Eisley. Han w pewnym momencie przerwał jego przydługi wywód i sprzątnął natręta. George Lucas, przygotowując Wersje Specjalne starej Trylogii (które trafiły do kin w 1997 roku), za pomocą cyfrowej ingerencji przerobił tę scenkę na wersję politycznie poprawną. Odtąd to Greedo strzelał pierwszy, zaś Han Solo załatwił go w obronie koniecznej. Nie trzeba dodawać, że ta przeróbka nie spotkała się ze zrozumieniem wśród widzów (ci najbardziej oddani fani oczywiście kupili tę bzdurkę z zachwytem w oczach).

Starego autostopowicza, oferującego zrobienie loda za podwiezienie, zagrał George Carlin. Był to już jego drugi występ u Kevina Smitha. Wcześniej Carlin uroczo zagrał kardynała Glicka w "Dogmie". Później wystąpił jako ojciec głównego bohatera w "Dziewczynie z Jersey".

"Dogma"
"Jay and Silent Bob strike back"
"Jersey Girl"

Cytowania "Gwiezdnych wojen" ciąg dalszy. Epizodyczną rolę zakonnicy zagrała Carrie Fisher, niezapomniana księżniczka Leia ze starej Trylogii. W jej samochodzie przed szybą stoi mała figurka Chrystka z "Dogmy".

Dosłowna aluzja do Scooby-Doo - nie trzeba już niczego więcej dodawać. Może tylko tyle, że głos psa należał tu do Marka Hamilla.

Jadłodajnia, w której Jay i Cichy Bob poznają Justice, należy do imperium Mooby'ego, złotego cielca. Bałwochwalczych szefów tej korporacji powystrzelał Loki w "Dogmie". Słychać tu również ten sam uroczy utwór Howarda Shore'a, śpiewany przez dziecięcy chór. Mooby na ubraniach mamy i synka powrócił w dalszej części filmu, w scenie w barze na pustkowiu. Dodajmy, że do takiego punktu zbiorowego żywienia trafili także Dante i Randal w "Sprzedawcach II".

"Jay and Silent Bob strike back"
"Dogma"
"Clerks II"

Superefektownemu wejściu Justice, nieprzypadkowo towarzyszy utwór Bon Jovi "Bad Medicine". Kapela, podobnie jak Kevin Smith, także pochodzi z New Jersey. Zaś sam utwór został wydany na znakomitej płycie, pod tytułem - jakżeby inaczej - "New Jersey" z 1988 roku.

Babski gang tworzyły Sissy, Chrissy i Missy (Justice celowo tam nie pasowała). Licząc od lewej (patrz zdjęcie poniżej), Chrissy zagrała pochodząca z New Jersey (znowu lokalny patriotyzm?) modelka i aktorka, 26-letnia wówczas Ali Larter. Ali wystąpiła także w "Legalnej blondynce" oraz obu częściach "Oszukać przeznaczenie".

W środku mamy 30-letnią Jennifer Schwalbach Smith w roli Missy. To prawdziwa żona Kevina Smitha, zaangażowana chyba tylko z tego powodu (jest jej najmniej na ekranie, w dodatku urodą również odstaje od pozostałych ślicznotek, ale to kwestia gustu :)). Jennifer jeszcze dwa razy pojawiła się w filmach męża, najpierw epizodycznie w "Jersey Girl", a później w większej roli w "Sprzedawcach II".

Wreszcie pierwsza z prawej, Sissy. Fani "Prawdziwych kłamstw" z pewnością zobaczą w tej seksownej sarence małoletnią córkę Harry'ego Taskera. To 21-letnia wówczas (na planie u Smitha, nie u Camerona :)) Eliza Dushku, której reszta filmografii nie zawiera żadnych bardzo znanych tytułów.

Prześliczna Shannon Elizabeth (Justice), zaczęła być rozpoznawana dzięki sesjom w "Playboyu" (numery z lat 1997 i 1998). Jej kariera filmowa rozpoczęła się rozbieraną rolą Nadii w obu częściach "American Pie". Później zagrała w "13. duchach", "Strasznym filmie" i w "Cursed" Wesa Cravena. Na chwilę pojawiła się też w "Love Actually". Pierwotnie rolę Justice zaproponowano Heather Graham, która ofertę odrzuciła, gdyż za cholerę nie mogła pojąć, dlaczego Justice zakochuje się w Jayu. Sama Shannon także była od początku brana pod uwagę, lecz Smith miał dla niej tylko skromny epizod. Zmienił zdanie po osobistym spotkaniu z aktorką.

Podczas dialogu w furgonetce, nagle znikąd pojawia się śmieszna twarz Seanna Williama Scotta w kompletnie kretyńskiej peruce i aparatem na zębach. Ten utalentowany gość w krótkim czasie wyrobił sobie pozycję komediowego aktora charakterystycznego, przede wszystkim dzięki roli pechowego Steva'a Stiflera w serii "American Pie". Znany jest też z "Ewolucji " Ivana Reitmana i wariackich komedii "Ostra jazda" i "Stary, gdzie moja bryka". W pierwszej części "Oszukać przeznaczenie" zagrał wspólnie z Ali Larter (Chrissy).

Kevin Smith w swoim stylu sparodiował znany z kreskówek motyw kuszenia głównego bohatera przez malutkiego diabełka po jednej stronie i równie kurduplowatego wysłannika niebios po drugiej. Mamy tu identyczną scenkę z Jayem, doznającym kuszenia z jednej strony, lecz po drugiej, zamiast aniołka, pojawia się drugi diabeł. Wreszcie po krótkiej chwili zjawia się anioł z twarzą nabździaną flekami po bijatyce z wysłannikami piekła. Wszystkie postaci zagrał w swoim subtelnym stylu Jason Mewes.

"Właśnie tak. Schowaj kutasa i popracuj serduchem. I żadnej zboczonej gadki przy tej lasce. Bądź delikatny jak Don Juan de la Nooch. Ja musze spadać, by skopać dupska tamtym dwóm skurwielom. Pamiętaj - nie wyjmuj kutasa zanim ona nie poprosi. Albo nie zaśnie! Bong!"

Dialogowym punktem obowiązkowym u Smitha jest powtarzanie tego samego wyrazu z przedrostkiem sch-. W "Szczurach z supermarketu" Brodie mówi do Rene "breakfast-schmrekfast", w "Dogmie" Loki krzyczy do Rufusa "consequences-schmoquences", w "Jay i Cichy Bob kontratakują" Justice wypowiada słowa "cover-schmugger".

"My ciągle kradniemy małpy, co nie, grubasie?" - to retoryczne pytanie Jaya do Cichego Boba jest odwołaniem do epilogu "Szczurów z supermarketu". Tam obaj odchodzą w dal z orangutanicą Susanne. Tutaj Susanne powraca do Jaya i Boba. Ponadto Kevin Smith odwołał się tutaj do własnego komiksu "Chasing Dogma", w którym dopisał historię Jaya i Boba pomiędzy wydarzeniami z "Chasing Amy" i "Dogmy" właśnie.

"Jestem władcą łechtaczki! Zapamiętajcie tę jebaną gębę. Kiedy mówicie o łechtaczce, myślicie o mnie. Tylko ja potrafię ją obsługiwać. Ani ten skurwiel obok, ani wy, podłe chuje. Ja rządzę łechtaczką!"

W scenie włamania do laboratorium Provasika, Cichy Bob używa wciągarki, z której korzystał w "Szczurach z supermarketu". Smith i Mewes cytują tutaj tę scenę niemalże w każdym szczególe.

Kevin Smith nie omieszkał również zacytować debilnej kinowej wersji "Aniołków Charliego", podczas sekwencji diamentowej akcji rabunkowej, z charakterystycznymi skokami a'la Matrix.

Wyjście Jaya i Boba w towarzystwie całej uwolnionej menażerii, przypomina jedną ze scen z "Ace'a Ventury". Po eksplozji vana, w którym - jak sądzi Jay - była Justice, Jason Mewes prześmiesznie parodiuje wszelkie filmowe krzyki rozpaczy. W podkładzie muzycznym natomiast słychać chór, śpiewający po łacinie "Justice nie żyje, albo Jayowi tak się tylko wydaje" :)).

Sekwencja z małpą na pustkowiu posłużyła do całej serii cytatów. Na pierwszy ogień poszedł serial "Z archiwum X", z panem Rakowatym na czele. Smith przygotował też epizod dla Davida Duchovnego, lecz ten był bardzo zajęty na planie "X-Files".

A potem mamy już legendarną "Planetę małp" Franklina J. Schaffnera z 1968 roku. Kevin Smith zacytował i sparodiował polowanie na ludzi (jednym z nich jest Randal ze sklepu), eksperymenty medyczne (z Dantem ze sklepiku, oczywiście krzyczącym, że nie powinno go tu być), czy małpie miasto (z małpami zrobionymi na Jaya i Cichego boba).

Nie zabrakło też słynnego finału z wystającą z oceanu Statuą Wolności. Kevin Smith idealnie skopiował dwa ujęcia z oryginalnej "Planety małp" (szybki dojazd transfokatorem zza Statuy, oraz optyczne powiększenie kadru w ujęciu na brzegu). Jason Mewes wdzięcznie odtworzył tu pompatyczny monolog Charltona Hestona ("Zrobiliście to! Maniacy! Niech was piekło pochłonie!")

Patrząc na telewizyjnego newsa o ataku Jaya i Cichego Boba na laboratorium, Holden McNeil mruczy pod nosem "W takie wieczory tęsknię za lesbijkami". W filmie "Chasing Amy" Holden był zakochany w lesbijce.

Kevin Smith już wcześniej wyrażał swe uwielbienie dla świata komiksów, m.in. zapraszając do "Mallrats" giganta z Marvel Comics Stana Lee. Natomiast tutaj cztery włamywaczki zamówiły pizzę w "Joe's Marvelous Pizza", a ich dostarczyciela zagrał Joe Quesada, jeden z szefów Marvel Comics.

W barze Jay rapuje "Fuck the police!". Wbrew pozorom to nie wymysł Kevina Smitha (jak na początku filmu), lecz oryginalny utwór Ice Cube'a. Plener, w którym nakręcono sekwencję barową, został wybrany nieprzypadkowo. Tutaj właśnie powstało kilka odcinków serialu "Star Trek" z lat 60. Jeden z nich nosił tytuł "Arena", co znalazło swe odbicie w nazwie baru "The Arena Diner".

W "Dogmie" Jay i Cichy Bob opowiadają Bethany o filmach Johna Hughesa. Wśród szeregu cierpkich uwag, tylko nazwisko aktora Judda Nelsona wzbudza szacunek dwójki przyjaciół. W "Jay i Cichy Bob kontratakują", wąsatego szeryfa w ciemnych okularach zagrał właśnie Judd Nelson.

"Ścigany" Andrew Davisa (1993) także doczekał się parodii swojej najsłynniejszej sceny. Chodzi oczywiście o rendez-vous Kimble'a i Gerarda w kanale. Zamiast Harrisona Forda mamy Jaya, Cichego Boba i orangutanicę, a w miejscu Tommy Lee Jonesa stoi śmieszny Will Ferrell. Scena ta kończy się identycznie, czyli skokiem z krawędzi kanału. Gwoli ścisłości, Kevin Smith nie był pierwszym twórcą, który wpadł na pomysł parodii "Ściganego". Wyprzedził go Pat Proft, scenarzysta i reżyser filmu "Ści(ą)gany" z Leslie Nielsenem (1997). Nazwa firmy Provasik także pochodzi ze "Ściganego".

Kevin Smith jest niezwykle oszczędny dialogowo dla granego przez siebie Cichego Boba. Nieco więcej niż kilka słów, Cichy Bob wypowiedział dopiero w "Chasing Amy", gdzie niespodziewanie wygłosił z ekranu cały długi monolog. W "Dogmie" Bob powiedział tylko trzy słowa ("no ticket" i "thanks"). Tutaj, doprowadzony do ostateczności grubas, dopiero w 55. minucie wyrzuca z siebie wrzask:

- Skąd kurwa mamy wiedzieć, gdzie zabrano naszą małpę?
- ... (Cichy Bob kreśli w powietrzu kształt tabliczki)
- Co mi tu pokazujesz?
- ... (Cichy Bob kreśli w powietrzu kształt tabliczki)
- Musisz się wysrać? Wyrzygać?
- ... (Cichy Bob nadal kreśli w powietrzu kształt tabliczki)
- Co chcesz mi kurwa powiedzieć? To jakiś teleturniej? O Amy pieprzyłeś bez przerwy!
- ... (wściekły Cichy Bob nadal robi to samo)
- Po prostu to kurwa wykrztuś z siebie!!
- ZNAK! Z tyłu samochodu! Było na nim napisane "Zwierzaki Hollywood" TY TĘPY PIERDOLCU!!!
- Nie pluj, kiedy mówisz...


W filmie wystąpiło dwoje autentycznych telewizyjnych prezenterów E! News Daily, Steve Kmetko i Jules Asner.

Kiedy strażnik na terenie Miramaxu łapie Jaya i Boba, przez walkie-talkie zgłasza interwencję do "Bazy Echo". "Baza Echo" to baza rebeliantów na lodowej planecie Hoth w "Imperium kontratakuje". A po drugiej stronie połączenia odzywa się głos... Bena Afflecka.

- Oto propozycja: jeśli nas wypuścisz, to on zrobi ci loda.
- Wbrew powszechnej opinii, nie wszyscy w Hollywood to pedały.
- No to może tak: on zrobi mi loda, a ty będziesz patrzył i walił konia.
- OK, ale ma być szybko i seksownie. A po wszystkim powiesz "ależ cudowny podwieczorek".

Po załatwieniu strażnika Jay i Bob uciekają, a za nimi idzie cała ekipa ze "Wściekłych psów" Quentina Tarantino.

Jay i Cichy Bob dostają się na plan fikcyjnego filmu "Buntownik z wyboru 2. Sezon polowań", ponieważ widzą na planie Bena Afflecka i Matta Damona (a Holden McNeil powiedział im, że skoro to produkcja Miramaxu, to pewnie ta dwójka wystąpi jako Bluntman i Chronic). Obaj aktorzy wzięli tutaj w ironiczny cydzysłów postaci własne, postaci zagrane u Gusa van Santa, oraz wyjaśniają sobie prawidłowości, stojące na straży decyzji obsadowych. Zarówno Affleck jak i Damon wywodzą się z kina niskobudżetowego i obaj na pewnym etapie kariery zaczęli grywać w superprodukcjach. Tutaj Affleck wyjaśnia Damonowi, że najpierw trzeba grać w kasowym pewniaku, by potem spokojnie wystąpić w czymś ambitniejszym. A czasami przyjmuje się rolę ze względu na robiącego jakiś film przyjaciela. Ta ostatnia uwaga była autoironicznym podsumowaniem tendencji obsadowych Kevina Smitha, który nawet do najmniejszych epizodów zatrudnia swych słynnych i mniej słynnych przyjaciół.

Z uwagi na to, że Ben Affleck pojawia się na początku filmu jako Holden McNeil, postaci jego samego i Matta Damona na planie "Good Will Hunting 2. The Hunting Season" mieli pierwotnie zagrać Vince Vaughn i Jon Favreau. Potem Smith zmienił zdanie i chciał użyć braci Shawna i Marlona Wayansów. Potem jednak znów zmienił zdanie i postanowił nie udziwniać, angażując Matta Damona do roli Matta Damona i Bena Afflecka do roli Bena Afflecka :)).

Reżyserem fikcyjnego sequela jest Gus van Sant we własnej osobie. Lecz jego zajęciem na planie nie jest reżyseria, lecz liczenie fury pieniędzy, które dostał za "Good Will Hunting 2. The Hunting Season". Tutaj Kevin Smith śmieje się z hollywoodzkich przypadków, kiedy to uznany ambitny twórca, zostaje wynajętym przez wielką wytwórnię rzemiechą. Poniekąd jest to także autopodsumowanie Smitha, który już na początku kariery został skuszony przez Universal Pictures. "Jay i Cichy Bob kontratakują" również nie można nazwać niezależną produkcją niezależnego studia. Miramax z biegiem lat przedzieżgnął się w liczącą wytwórnię (choć formalnie należącą do Disneya), co mimo niewątpliwej wolności twórczej, skreśla Kevina Smitha z listy niezależnych twórców kina.

Kolejnym fikcyjnym filmem, na plan którego trafiają Jay i Cichy Bob, jest kolejna część "Krzyku". Główną rolę gra w nim Shannen Doherty. To aluzja piętrowa - sześć lat wcześniej Shannen wystąpiła u Smitha w "Szczurach z supermarketu" i zgodnie z ideą obsadową trafiła również tutaj. Drugie dno tego gagu również dotyczy Shannen. Wszyscy pamiętamy jej rolę w młodzieżowym tasiemcu "Beverly Hills 90210". W tym serialu grała m.in. Tori Spelling. W pierwszym filmie z serii "Krzyk", Sidney Prescott z przekąsem stwierdza, że jeśli jej życie trafi na ekran, to pewnie ją zagra Tori Spelling. No i rzeczywiście - w "Krzyku 2" jest fragment fikcyjnego filmu "Stab", gdzie w roli Sidney występuje właśnie Tori Spelling.

Filmowej układanki ciąg dalszy. W roli reżysera występuje tu oczywiście Wes Craven, twórca trylogii "Krzyk". Jego udział to swoisty rewanż - rok wcześniej Smith i Mewes zagrali epizod w "Krzyku 3". Mało tego, w pierwszym "Krzyku" spostrzegawczy widz zobaczy plakat z "Clerks" (scena w wypożyczalni video), oraz kasetę video z tym filmem (scena z oglądaniem "Halloween"). Ta swobodna wymiana dokonała się dzięki temu, iż - oprócz oczywistych intencji autorów scenariuszy - ich producentem był Miramax.

W scenie realizacji fikcyjnego "Krzyku", Kevin Smith znów dołożył krytycznie machinie Hollywoodu. Aby przerwać kręcenie sceny, Shannen samodzielnie wydaje komendę STOP, co jest zarezerwowane tylko dla reżysera (o czym Wes Craven jej nieśmiało przypomina). Jest to odbicie gwiazdorskiej drabiny zależności, w której reżyser jest tylko wynajętym wyrobnikiem, usłużnym wobec gwiazdy (casus Toma Cruise'a i Briana De Palmy przy "Mission: Impossible"). Rozpuszczona jak dziadowski bicz gwiazdka wyrzuca reżyserowi użycie małpy w filmie, na co Craven odpowiada, że w filmach małpy są trendy, jazzy i w ogóle. Tu przypomina się anegdota, związana ze żmudnymi przygotowaniami do realizacji "Powrotu do przyszłości". Zemeckis i Gale pierwotnie wyposażyli Doca Browna w małpę, lecz szef Universalu wybił im to z głowy, zakładając, że nikt nie będzie oglądał filmu z małpą. Zemeckis i Gale dali więc Brownowi psa. Ponadto Wes Craven podczas produkcji "Krzyków", aż do realizacji kluczowych scen nie ujawniał aktorom, kto jest mordercą.

W scenie rowerowej ucieczki, Kevin Smith w kilkanaście sekund czasu ekranowego wsadził aż cztery filmowe znaki rozpoznawcze. Po kolei - najpierw obaj niemal tratują faceta w dziwnym czerwonym wdzianku. To fikcyjny plan zdjęciowy filmu "Daredevil", zaś reżyserem jest tu Mark Steven Johnson, który dwa lata później naprawdę wyreżyserował "Daredevila" z Benem Affleckiem w roli tytułowej. W epizodycznej roli Jacka Kirby'ego (nazwisko współtwórcy komiksów "X-Men") pojawił się tam Kevin Smith, który pisał komiksowe scenariusze "Daredevila" dla Marvela.

Moment uniesienia się roweru w powietrze jest oczywisty - to parodia "E.T.", z obowiązkowym przelotem roweru na tle tarczy Księżyca. Również temat muzyczny Jamesa Venable'a jest wzorowany na oscarowej partyturze Johna Williamsa.

Księżyc w tle okazuje się wielkim billboardem, reklamującym fikcyjny film "Moonraper" (czyli "Księżycowy gwałciciel") z Affleckiem w roli głównej. Tytuł jest przekręconym odbiciem bondowskiego "Moonrakera", zaś zdjęcie Afflecka wygląda jakby pochodziło z materiałów promocyjnych "Armageddonu" Michaela Baya.

Jay i Bob wpadają z hukiem do pokoju, w którym stoją aktorzy, grający Bluntmana i Chronica. Pierwszy z nich to James van der Beek, czyli Dawson Leery z serialu Kevina Williamsona "Jezioro marzeń" ("Dawson's Creek", 1998-2003). Drugi natomiast to Jason Biggs, ten sam który rżnął szarlotkę w "American Pie", co wspomniane przez Jaya ("are you the guy that fuck the pie?") wprawia go w furię:


- Hej, czy to ty jesteś tym kolesiem, który pierdolił szalotkę?
- Widzisz? Dlaczego nikt nie powie: to ty z filmu "Loser", albo byłeś świetny w "Girls and Boys".
  Zawsze ta jebana szarlotka!

Jay pyta Jasona, czy naprawdę poszedł do łóżka z Rosjanką Nadią z "American Pie". Pytanie to odnosi się do Shannon Elizabeth, która rozbierała się w "American Pie", a później zagrała Justice w "Jay i Cichy Bob kontratakują".

Kevin Smith rozważał zastąpienie Jamesa van der Beeka aktorem, nazwiskiem Seth Green (to ten, który w "Wyścigu szczurów" miał porąbanego brata z ćwiekowanym językiem). Pomysł ten odnosił się do perturbacji obsadowych podczas realizacji "Mallrats". Wytwórnia była przerażona Jasonem Mewesem w roli Jaya i usilnie chciała zastąpić go Sethem Greenem właśnie. Kevin Smith wynegocjował próbny dzień zdjęciowy dla Jasona Mewesa, po którym już nikt z pionu produkcyjnego nie miał wątpliwości, że tylko Mewes może być Jayem. Seth Green nie zagrał fałszywego Jaya, ze względu na rozpoczęcie prac zdjęciowych na planie filmu "Austin Powers i Złoty Członek".

Jednym z absolutnie najlepszych pomysłów tego filmu był Chaka Luther King, reżyser filmu "Bluntman & Chronic strike back". Do tej roli Smith już po raz drugi (po "Dogmie"), zaangażował komediowego giganta Chrisa Rocka, który arcyśmiesznie zagrał wściekle rasistowskiego twórcę, krzyczącego że musi robić film z samymi białasami. Jego asystentem był Jamie Kennedy, czyli maniak filmowy Randy z trylogii "Krzyk". W ujęciu, w którym Chaka opieprza swego asystenta za kawę, można zauważyć, że Jamie Kennedy z trudem powstrzymuje wybuch śmiechu, wobec komediowego popisu Rocka (widać to na fotce po prawej).


- Pańska kawa, proszę pana.
- Naplułeś do niej?
- Nie, proszę pana.
- Nawaliłeś glutów?
- Żadnych glutów, proszę pana.
- Skończyłeś szkołę filmową i zapewne wkurwia cię to, że czarnuch reżyseruje wysokobudżetowy film, co?
  Czarnuch! I to z dyplomem szkoły filmowej! Twój tatuś wie, że robisz czarnuchowi kawę? To by go zabiło!
- Żadnych glutów, proszę pana.
- Więc wypij ją! Skosztuj aromatu z glutów, bo na pewno tam są!
- Kawa jest w porządku, proszę pana...
- Posprzątaj to gówno! I daj mi tu białasa, najlepiej blondyna, żebym miał trochę uciechy!
- Pan tu rządzi.
- Nie! To ty tu rządzisz i w tym cały kłopot!

Na plakacie "Jay i Cichy Bob kontratakują" umieszczono twarz Chrisa Rocka, lecz jego fotka pochodzi z materiałów promocyjnych "Dogmy". Różnicę widać w zaroście aktora.

"Ten film to kupa gówna. Krzyczę "cięcie" i wypierdalam do mojej przyczepy, gdzie jest więcej białych dup, niż na pierwszej szalupie ratunkowej Titanica. I wszystkie chcą roli w moim filmie a ja mam rolę dla nich!"

Kevin Smith podczas pisania scenariusza wpadł na jeszcze jeden szalony pomysł. Mianowicie podczas włażenia na różne plany zdjęciowe, Jay i Bob mieli wpaść do studia, w którym Quentin Tarantino miał grać wściekłego reżysera, dyrygującego Umą Thurman, Johnem Travoltą i Samuelem L. Jacksonem w fikcyjnym sequelu "Pulp Fiction". Idea ta nie doczekała się jednak realizacji z powodów czasowo-budżetowych, choć wszyscy aktorzy, włącznie z Tarantino, wyrazili zgodę na sparodiowanie własnych wizerunków.

Jason Lee zagrał tu jeszcze jedną rolę, również związaną ze światem View Askewniverse. To Banky Edwards, współtwórca "Bluntmana & Chronica", a właściwie twórca oprawy kolorystycznej tych komiksów, których głównym autorem był Holden McNeil w "W pogoni za Amy". Podobnie jak w tamtym filmie, również tutaj pierwszej scenie z Edwardsem towarzyszy wypominanie mu kolorowania przez Chakę. "Chasing Amy" rozpoczynała scena konwentu komiksowego, gdzie dochodzi do burdy między Bankym a uczestnikiem konwentu (granym przez producenta Scotta Mosiera), który lekceważy jego "autorstwo", sprowadzające się do uzupełniania rysunków Holdena.

"Snootchie bootchies" - nie ma pojęcia jak przetłumaczyć to językowe dziwactwo, ale to chyba nie ma większego znaczenia. Ten sztandarowy tekst Jaya można było wcześniej usłyszeć w "Mallrats" i Chasing "Amy".

Ciekawe jak Kevin Smith namówił Marka Hamilla, żeby ten ostatni zrobił się na pstrokatego idiotę, parodiującego swe jak najbardziej poważne i najważniejsze dokonanie aktorskie, jakim była rola Luke'a Skywalkera. Widocznie pomogła sława Smitha i jego konsekwentne cytowanie Gwiezdnej Sagi, choć może dla Hamilla była to po prostu okazja do zagrania w jakimś znanym tytule filmowym, wśród jego obecnych zajęć, skupionych przede wszystkim na podkładaniu głosów do kreskówek i gier komputerowych. Koniec końców, Mark Hamill pojawił się tu w nieoczekiwanej, choć całkowicie zrozumiałej obsadowo roli komiksowego badguya Wyrwikutasa (Cocknocker), władającego mieczem świetlnym.

Przed walką z Wyrwikutasem, Cichy Bob skutecznie stosuje moc Jedi, którą zaciekle trenował w "Szczurach z supermarketu". Wśród dekoracji widać jetpack z filmu "The Rocketeer" Joe Johnstona.

Cała walka na miecze świetlne, to cytowania ulubionych "Gwiedznych wojen" Smitha ciąg dalszy. W odróżnieniu od swych poprzednich dzieł, Kevin mógł tu nareszcie dać pełen upust swej fascynacji światem Lucasa. W pewnym momencie Mark Hamill mówi "Nie wkurwiaj Mistrza Jedi, synu". Od czasu "Powrotu Jedi" był to pierwszy film, w którym wystąpili Mark Hamill i Carrie Fisher. Oboje nie mieli jednak wspólnej sceny. Mało tego, żadne nie wiedziało o roli drugiego, co zostało im wyjawione dopiero przed premierą.

"Mówi mi Darth Balls!" - te słowa Jaya odnoszą się do postaci Dartha Maula z "Mrocznego widma". Podobnie jak grający Maula Ray Park, tak również tutaj Jason Mewes walczy przy pomocy podwójnego miecza świetlnego.

Goniący Jaya i Boba strażnik rezerwatu Willenholly (zbitka nazwisk z serialu "Land of the Lost", 1974), w pewnym momencie wpada do hali zdjęciowej i pakuje kulkę wprost w postać Mooby'ego, złotego cielca z "Dogmy".

Jedno z dzieci patrzy przez dziurę w bebechach Mooby'ego w taki sam sposób, jak Meryl Streep przeglądała na wylot Goldie Hawn w czarnej komedii "Ze śmiercią jej do twarzy" Roberta Zemeckisa.

Walkę na miecze świetlne kończy ucięcie dłoni Wyrwikutasa przez Jaya. To także stały element świata "Gwiezdnych wojen". Tę część ciała stracił Luke w "Imperium kontratakuje", Darth Vader w "Powrocie Jedi", oraz Anakin w "Ataku klonów". Tutaj Mark Hamill, na znajomy widok odciętej łapy, mówi wprost do kamery "Znowu?!". Ten moment może się także odnosić do "Kosmicznych jaj" Mela Brooksa, gdzie powtarzający swą słynną scenę z "Aliena" John Hurt, na widok Obcego powiedział mniej więcej to samo.

Podobnie jak "W pogoni za Amy", tutaj na jedną scenę Jay zamienił się Cichym Bobem w mówieniu. Tam Cichy Bob nagle przemówił o Amy, natomiast tu grubasowi włączyła się gadka, wyjaśniająca Banky'emu prawidłowości związane z prawem autorskim komiksu "Bluntman & Chronic". Jay mógł tylko przytaknąć. W całym filmie Kevin Smith wypowiedział 102 słowa.

W scenie odjazdu Justice, na wytwórnianej ulicy widać robotnika z elementem konstrukcyjnym. Taki widok kilka razy gościł w "Szczurach z supermarketu".

Pod koniec filmu, w scenie przed kinem, premierowo wyświetlającym "Bluntmana & Chronica", Kevin Smith jeszcze raz zebrał najważniejsze postaci ze świata View Askewniverse. Najpierw pojawiają się opisywani wcześniej Dante i Randal. Później widzimy duet Steve-Dave Pulasti & Walt Grover. Tego pierwszego zagrał Bryan Johnson, asystent Smitha w "Mallrats" i "Chasing Amy". Johnson cztery razy zagrał u Smitha (wcześniej "Mallrats", "Dogma" i rysunkowi "Sprzedawcy"), zawsze występując jako fan komiksów Steve-Dave Pulasti. Bryan Johnson był także twórcą wyprodukowanego przez Kevina Smitha thrillera "Vulgar" (2000), gdzie zagrało wielu stałych aktorów Kevina Smitha. I jeszcze jedna ciekawostka - nazwisko "Bryan Johnson" padło w rozmowie Bethany z Rufusem w "Dogmie".

"Mallrats"
"Dogma"
"Jay and Silent Bob strike back"

Walter Flanagan (tu w napisach jako Flannigan) funkcjonuje w świecie filmów Kevina Smitha na podobnej zasadzie, co Bryan Johnson. W "Sprzedawcach" zagrał aż cztery role, w "Mallrats" po raz pierwszy wystąpił jako wielbiciel komiksów Walt Grover (scena bijatyki z Jasonem Lee). Rolę Walta powtórzył w "Dogmie", gdzie pojawił się na pikiecie antyaborcyjnej, w animowanych "Sprzedawcach" oraz w "Jayu i Cichym Bobie". Walt był pierwowzorem postaci Brodiego w "Szczurach z supermarketu", gdzie ponadto jego nazwisko kilkakrotnie padało z ekranu.

"Clerks"
"Clerks"
"Clerks"
"Mallrats"
"Dogma"
"Jay and Silent Bob strike back"

Następnie z kina wychodzą dwie panie. To siostry Alyssa i Trish Jones. Obie wystąpiły w dwóch różnych filmach i do czasu tej właśnie sceny nie miały ze sobą nic wspólnego (poza wspólnym nazwiskiem i ogromnym doświadczeniem erotycznym). Lecz w świecie Kevina Smitha takie koligacje to właściwie norma. Alyssa Jones była ukochaną lesbijką Holdena McNeila w "Chasing Amy". Pierwowzorem tej postaci była grająca ją Joey Lauren Adams, dla której scena wyjścia z kina była trzecim filmowym spotkaniem z Kevinem Smithem. Przed "Chasing Amy" Adams wystąpiła jako Gwen Turner w "Szczurach z supermarketu". W tym samym filmie, w drugoplanowej roli Tricii Jones pojawiła się również Renée Humphrey, tutaj wreszcie w jednej scenie ze swoją międzyfilmową siostrą. Pod koniec tej sceny Trish stwierdza, że do ekranizacji lepiej nadawałby się komiks Holdena pt. "Chasing Amy", na co Alyssa odpowiada, że to się nie nadaje na film :).

"Mallrats"
"Jay and Silent Bob strike back"
"Chasing Amy"

"Jay and Silent Bob strike back"
"Mallrats"

Ciekawostka - w "Chasing Amy" jest bardzo kluczowa scena dialogowa, w trakcie której Alyssa wykrzykuje Holdenowi swoją przeszłość. Można się wtedy dowiedzieć, że Alyssa uprawiała trójkącik z 26-latkiem i Gwen Turner jednocześnie. Wychodzi z tego, że postać grana przez Joey Lauren Adams miała intymny związek z postacią również graną przez Joey Lauren Adams, choć w innym filmie. Jestem ciekaw, czy Kevin Smith wykona kiedyś wizualizację tego epizodu. Jeśli tak, będzie musiał uciec się do albo wyjątkowo wyrafinowanego montażu, albo do cyfrowych efektów, by pokazać tę samą aktorkę, jako dwie różne postaci w tym samym epizodzie.

Poza tym Alyssa przyznaje się przed Holdenem, że uprawiała seks z Rickiem Derrisem. W "Mallrats" Gwen wspomina o jej stosunku z Rickiem Derrisem. Rick Derris pojawił się w "Sprzedawcach". Jakby tego było mało, Alyssa Jones w "Chasing Amy" mówi o nagrywaniu seksu na video, co było domeną Tricii Jones w "Mallrats".

Pora na kolejnych widzów seansu "Bluntmana & Chronica". Obok zdruzgotanego Banky'ego, widzimy jego przyjaciela Hoopera. Obu mogliśmy poznać w filmie "Chasing Amy", gdzie Hooper podawał genialny monolog na temat ewidentnego rasizmu, stojącego u podstaw świata "Gwiezdnych wojen". Grający go Dwight Ewell pojawił się ponadto w "Dogmie", jako szef gangu w knajpie, w której tańczyła Serendipity.

"Chasing Amy"
"Dogma"
"Jay and Silent Bob strike back"

Podobnie jak w "Dogmie", prezentacja obsady w napisach końcowych została zmontowana z nieudanych ujęć.

Napisy końcowe uprzyjemnia zabawna i niezwykle klimatyczna piosenka Afromana "Because I got high", traktująca o szkodliwości palenia skrętów :)). Dlaczego o niej wspominam? Ponieważ na oficjalnym soundtracku ta sama piosenka jest w skróconej wersji (brakuje kilku zwrotek) w stosunku do tego, co słychać na napisach. Teledysk do tej piosenki, z udziałem Jaya i Cichego Boba, można znaleźć na DVD z filmem "Jay i Cichy Bob kontratakują".

W napisach końcowych znajduje się pozycja "That Woman - Alanis Morisette". Dla widza, który wyłącza film na napisach, zapis ten stanowi nie lada zagadkę, gdyż tej utalentowanej piosenkarki nie sposób wypatrzyć podczas "zwykłego" seansu. Alanis w stroju Boga z "Dogmy", pojawia się dopiero po zakończeniu napisów końcowych. Jej postać zamyka opasłą księgę View Askewniverse, co symbolicznie miało zakończyć filmowe opowieści o Jayu i Cichym Bobie.

Żelazną pozycją napisów końcowych jest długa lista imiennych podziękowań Kevina Smitha dla swoich przyjaciół. Tak kończą się wszystkie filmy Smitha. Ponadto, wzorem filmów z Bondem, każdy wcześniejszy film Smitha kończył się napisem "Jay i Cichy Bob powrócą w..." i tu padał tytuł kolejnego filmu. Tutaj Kevin Smith założył, że będzie to ostatni film z jego najsłynniejszymi bohaterami, o czym informuje napis "Jay and Silent Bob have left the building". Jego następny film miał już być "normalny", skutkiem czego trzy lata później swoją premierę miała "Dziewczyna z Jersey", standardowa komedia romantyczna, dziejąca się poza światem View Askewniverse i siłą rzeczy niemal całkowicie wypruta ze wszystkich charakterystycznych cech wcześniejszych dzieł Smitha. Ta próba zrealizowania na siłę filmu głównonurtowego, nie spotkała się jednak z przychylnym przyjęciem jego fanów. Reżyser powrócił do tego co umie najlepiej, ponieważ obiecał Mewesowi, że jeśli ten rzuci narkotyki, on jeszcze raz da mu rolę Jaya. Mewes wytrzymał bez dopalaczy rzeczywistości, a Smith nakręcił "Sprzedawców II".

"Dogma" rozpoczynała się kilkoma zabawnymi napisami, rozładowującymi religijne napięcie jeszcze przed rozpoczęciem seansu. Tutaj pod koniec napisów końcowych Kevin Smith zrobił sobie śmieszną zasłonę dymną, przeciw ciężkim dowcipasom, szczelnie wypełniającym "Jay and Silent Bob strike back":

"Żaden gej nie ucierpiał podczas produkcji tego filmu (choć kilku z nich użyto podczas pracy jako manekinów ćwiczebnych). Ktokolwiek użyje cytatów z tego filmu, obrażajacych gejów, lesbijki, biseksualistów, transseksualistów albo heteroseksualnych - prawdziwych lub zmyślonych - ten będzie kompletnym dupkiem!"

W napisach końcowych umieszczono jeszcze jeden nietypowy tekst:

Żadne zwierzę nie ucierpiało podczas kręcenia, ale kilku internetowych chojraków wsadzało im ręce w dupska.

W tym samym czasie słychać jeden z dialogów w furgonetce, pomiędzy Jayem i Justice.

Jak widać, w 100 minutach projekcji można zawrzeć dużo więcej odwołań, aluzji, parodii i wszelkiego rodzaju mrugnięć okiem do widza, który "wie o co chodzi". Ogromna ilość, lecz z całą pewnością nie należy stawiać tego filmu za wzór dla wszelkiego rodzaju popisów filmowej erudycji. To przede wszystkim nieposkromiona zabawa w kino, popis człowieka, który robienie filmów traktuje jako medium do dosadnego powiedzenia światu "jak ja kurwa kocham kręcić filmy". Stawianie wspólnych mianowników w obrębie własnej twórczości to cecha charakterystyczna wielu wybitnych twórców kina, coś, na czym zasadza się wyjątkowość reżyserskich osobowości. Kevin Smith nie jest tutaj żadnym wyjątkiem. Tym, co wyróżnia go od całej reszty, jest natomiast podziwu godna konsekwencja i pomysłowość, z jaką ten skromny facet z New Jersey wciągnął widzów we własny świat View Askewniverse. Oby tak dalej. A podobną analizą należałoby potraktować wszystkie jego pozostałe filmy i każda uginałaby się pod ciężarem dziesiątków tysięcy znaków.


JAY I CICHY BOB KONTRATAKUJĄ
(Jay and Silent Bob strike back)

wytwórnia - Miramax Films, View Askew Productions, 2001
czas projekcji - 104 minuty
scenariusz i reżyseria - Kevin Smith
produkcja - Scott Mosier, Bob Weinstein, Harvey Weinstein
zdjęcia - Jamie Anderson
muzyka - James L. Venable
montaż - Kevin Smith, Scott Mosier

wystąpili:

Jason Mewes
Kevin Smith
Shannon Elizabeth
Will Ferrell
Ben Affleck
Jason Lee
Jeff Anderson
Brian O'Halloran
Eliza Dushku
Ali Larter
Jennifer Schwalbach
Seann William Scott
Judd Nelson
George Carlin
Carrie Fisher
Mark Hamill
Chris Rock
Jamie Kennedy
Renée Humphrey
Joey Lauren Adams
Shannen Doherty
Gus Van Sant
Wes Craven
Jason Biggs
Matt Damon
James Van Der Beek
Alanis Morissette

(Jay)
(Cichy Bob)
(Justice)
(strażnik Willenholly)
(Holden McNeil / w roli samego siebie)
(Brodie Bruce / Banky Edwards)
(Randal Graves)
(Dante Hicks)
(Sissy)
(Chrissy)
(Missy)
(Brent)
(szeryf)
(autostopowicz)
(zakonnica)
(Wyrwikutas)
(Chaka Luther King)
(asystent reżysera)
(Tricia Jones)
(Alyssa Jones)
(w roli samej siebie)
(w roli samego siebie)
(w roli samego siebie)
(w roli samego siebie)
(w roli samego siebie)
(w roli samego siebie)
(Bóg)


Autor opracowania: Adrian Szczypiński - ADI [e-mail] | Klub Miłośników Filmu, 17 sierpnia 2006

STRONA GŁÓWNA | RECENZJE KMF