Do dziś próbuję zrozumieć fenomen dość prymitywnej komedii "Kac Vegas", która zbiera nagrody za nagrodami, pobiła rekord sprzedaży DVD i wszystko wskazuje na to, że albo już jest, albo za chwilę stanie się kultowa. I jeszcze nie opadł kurz po rajdzie "Kac Vegas" przez ekrany kin i DVD, a zza Oceanu już naciera kolejna wątpliwej jakości komedia 'kacowa', która, idę o zakład, powtórzy niezasłużony sukces poprzednika.
Czwórka niezaradnych życiowo przyjaciół, po nieudanej próbie samobójczej jednego z nich, udaje się na narciarski urlop. Pierwszej nocy za oknem swojego pokoju odkrywają jacuzzi, z którego skwapliwie korzystają - nie, nie chodzi o naszego klubowicza ;). Noc jest długa, ostro zakrapiana, pełna pijackich omamów i kończy się nad ranem, obrzyganiem przez jednego z uczestników libacji bogu ducha winnej wiewiórki, którą fala wymiocin zmiata z miejsca z siłą tsunami. I coś mi w tym momencie mocno zgrzytnęło. Toleruję różne rodzaje humoru: czarny, fekalny i genitalny, ale nikt nie będzie na moich oczach rzygał na bezbronne, małe zwierzątka. W ten oto sposób - pierwszy punkt karny dla "Jutro będzie futro". I, niestety, w dalszej części filmu jest coraz gorzej. Humor, czy to sytuacyjny, czy dialogowy, lokuje się gdzieś na poziomie bruku i nie próbuje się stamtąd wychylać. Nie bawią, mnie bynajmniej, sceny posuwania matki na oczach (przyszłego) syna, telefony do 9-letniej żony z oskarżeniami o puszczanie się, rzyganie na kolegę na widok kolesia z urwaną ręką, czy litr nasienia na twarzy jednego z bohaterów. Humor jest ciężki, wulgarny, usłany przekleństwami i zamiast powodować salwy śmiechu, każe się zastanawiać, czy po danej scenie należy wybuchnąć śmiechem, czy rzucić w ekran popcornem i wyjść z kina.
|
|
Większość akcji "Jutro będzie futro" dzieje się w roku 1986, do którego z 2010 cofają się bohaterowie przez magiczne, wspomniane jacuzzi. Pomysł ten jest nadzwyczaj idiotyczną wariacją na temat "Kac Vegas", tylko tu bohaterowie zamiast przypominać sobie ubiegły wieczór i jego konsekwencje, mają szansę raz jeszcze przeżyć kawałek swojej młodości i co nieco w niej pozmieniać. Niby jest to pomysł dający scenarzystom duże pole do popisu, ale wszystko zostało napisane topornie i mało błyskotliwie. Takim "Powrotom do przyszłości" czy "Efektowi motyla" może "Jutro będzie futro" wiązać sznurowadła.
Epizodyczny udział komika-legendy Chevy Chase'a, zamiast filmowi pomóc, tylko go dobił. Oto przed naszymi bohaterami pojawia się kilka razy zupełnie niezabawny konserwator maszyny czasu (jacuzzi), i wygłasza jakieś bezpłciowe wykłady na temat zasad używania tego niecodziennego wehikułu. Jak widzę przed kamerą CHEVY CHASE'A, to czekam aż rozwali mnie jakąś miną albo tekstem, a on tu nie robi po prostu nic, jeno jest. Nie dość, że aktorzy ledwie zipią, próbując wykrzesać coś sensownego ze swoich postaci, to i scenariusz kuleje. Najmłodszy z bohaterów, który po cofnięciu się w czasie zachowuje największą trzeźwość umysłu, jest najlepiej zorientowany w nowych okolicznościach i tłumaczy pozostałym, że nic nie wolno w przeszłości zmieniać, pod koniec filmu w rozmowie z dziewczyną mówi jej, że wyśle jej SMS-a, a gdy widzi jej zdziwienie, zamiast przypomnieć sobie, że tkwi w 1986 roku, dodaje:
"Macie tu Internet?" - śmieszny tekst, aż dupę urywa.
|
|
Jedyne, co w tym filmie daje radę, to bezbłędnie odtworzone lata 80. Przez większość czasu antenowego "Jutro będzie futro" ma przez to mocno wyczuwalny klimat, który można nożem ciąć i który przywodzi na myśl filmy sprzed ponad 20 lat ("Porky's" na ten przykład), które katowało się na kasetach VHS. Czujemy tę nutkę nostalgii i tęsknoty, nie tylko za przedmiotami z tamtych lat, ale i za sposobem kręcenia filmów i narracji. Klimat to jednak za mało, żeby polecić komukolwiek "Jutro będzie futro". Ok, film powinien spodobać się wielbicielom "Kac Vegas", bo to podobne kino. Pozostałym osobom, takim, które mają nieco większe wymagania od komedii, polecam dwa tytuły, które równolegle z opisywanym tu, będą do obejrzenia w kinach w te wakacje: "Dziewczyna z ekstraklasy" oraz "Heartbreaker. Licencja na uwodzenie". Ten drugi pokazuje, jak zrobić naprawdę śmieszną i naprawdę romantyczną komedię romantyczną. Pierwszy daje przykład na to, jak pokazać faceta golącego jaja drugiemu facetowi, żeby wyglądało to zabawnie a nie obleśnie. "Jutro będzie futro" powinien się uczyć od tych sympatycznych filmów, jak robić dobre komedie pozbawione chamstwa, prostactwa i przekleństw.
2/10
 |
wytwórnia - MGM, United Artists, 2010
reżyseria - Steve Pink
scenariusz - Josh Heald, Sean Anders, John Morris
produkcja - John Cusack, Grace Loh, Matt Moore, John Morris
muzyka - Christophe Beck
zdjęcia - Jack N. Green
montaż - George Folsey Jr., James Thomas
czas projekcji - 99 minut
wystąpili
John Cusack
Clark Duke
Craig Robinson
Rob Corddry
Aliu Oyofo
Jake Rose
Brook Bennett
Sebastian Stan
Lyndsy Fonseca
Crispin Glover
Chevy Chase
|
(Adam)
(Jacob)
(Nick Webber)
(Lou)
(młody Nick)
(młody Adam)
(młody Lou)
(Blaine)
(Jennie)
(Phil)
(konserwator)
|
|
 |