Strona główna KMF
        
R U N   T O   T H E   L I G H T

You feel every sight
You share every sound
You know you feel it
The truth is in your head...


Kaena, to młoda dziewczyna, żyjąca na planecie - drzewie - Osi, gdzie ludzie podporządkowani są tym, których uważają za bogów. To dla nich pracują, zbierając sok, który później składają w ofierze. Owo zajęcie nie znajduje jednak uznania u naszej bohaterki. Tym, co stanowi bowiem o tym iż wyróżnia się ze swego ludu to marzenia, w których nie ma miejsca na odgrywanie roli wyrobnika. Są to fantazje o innym świecie, o rzeczywistości lepszej i piękniejszej. Przemierza trasy, będące poza zasięgiem innych, budzące strach, na których to piękno łączy się z niebezpieczeństwem. Ona jednak jest chroniona przez swą planetę, znajduje się z nią w dziwnej symbiozie, korespondującej ze snami, w których ukazuje się jej niebieskie słońce...

Tak oto rozpoczyna się opowieść, w której Kaena bierze udział. Wydaje się że tkwi w samej historii dość znaczny potencjał, jednak nie należy oczekiwać że zostaniemy spowici magią , bowiem zamiast zaproszenia do baśniowego świata otrzymujemy pokaz możliwości komputerowych , które nie są uzupełnieniem dla fabuły, a to ona wydaje się je uzupełniać.
Film w całości zrealizowany przy pomocy grafiki komputerowej. Technikę ową mogliśmy już wcześniej podziwiać, aczkolwiek mnie ona nie zachwyca do końca. To czego nie potrafię tu zaakceptować to sposób obrazowania uczuć, dynamika postaci. A przecież to właśnie animacje najmocniej podkreśla ekspresję emocji, korzystając z możliwości jakie daje tworzenie postaci i generowanie tła osiąga się efekt, jakiego nigdy się nie osiągnie pracując z prawdziwymi aktorami. Niestety, nie dotyczy to owej komputerowej grafiki, próbującej jak najbliżej podejść do rzeczywistego świata. Owszem, udaje się to coraz lepiej, ale tym samym traci się to co najważniejsze - emocje. Tu owo zafascynowanie możliwościami, jakie daje komputer, sprawia wrażenie iż twórcy tak bardzo delektowali się swym dziełem, że zapomnieli iż nie wystarczy wyłącznie wizualna strona. Tak naprawdę bowiem nie przejmujemy się losami bohaterów, wszystko nam jedno...

"Kaena", nad którą praca trwała kilka lat, na którą przeznaczono budżet 26 mln dolarów, miała być zagrożeniem dla Final Fantasy, obiecywano perfekcyjne wykonanie, połączone z ciekawą fabułą. Chociaż początek jest męczący, to akcja powoli rozkręca się, gdy zostaje wprowadzony element komediowy, pod postacią całkiem sympatycznych czerwi - intelektualistów, zaczyna się ową bajkę oglądać nawet miło, aczkolwiek nadal istnieją duże szanse na to że będzie nużyła. Co z tego bowiem że jasne promienie cudownie prześlizgują się między gałęziami drzewa (po którym to Kaena skacze niczym Tarzan), skoro nie może zajmować to uwagi przez cały czas trwania filmu. Cóż z tego bowiem że bogactwo szczegółów niekiedy zaprze dech w piersiach, zachwycimy się dynamizmem niektórych scen, kiedy tu wkracza moja ignorancja i znów twierdzę że doprawdy to wszystko powinna uzupełniać niezłą fabułę "tylko i wyłącznie", a przynajmniej być ilustracją dla emocji, a ja większych w tym filmie nie odnajduję.

Oczywiście są i plusy - największy upatruję w oprawie muzycznej, która jest niepokojąca, piękna, potrafi skutecznie budować klimat. Ciekawy element mogło stanowić połączenie prostej fabuły, banalnych dialogów z pewną głębią postaci, która niestety jest tylko zasygnalizowana w sposób wątły. Świetnym przykładem wydaje się być Wielki Kapłan, który wspaniale mógłby obrazować ślepą wiarę, a jednocześnie prawdziwą nadzieję, jaka się w niej kryje. Szkoda że nie skuszono się na pogłębienie relacji między nim a Kaeną, bo przez to trudne wybory, których oboje dokonują (wydawałoby się że trudne, zważywszy na fakt że jest wspomniane że po śmierci rodziców to on ją wychował), zostają ostatecznie zbanalizowane, a jedynym komentarzem jest westchnienie naszej bohaterki. Niestety, widz musi w tym momencie pójść w jej ślady.
Z jednej strony widać pewną aspirację twórców, aby stworzyć coś ambitniejszego, opowiedzieć nie tylko o sięganiu po marzenia, ale też włączyć w to pytanie o wiarę, religię, zobrazować zło nie do końca w sposób jednoznaczny. Z drugiej zaś strony starano się powołać do życia baśń, adresowaną do nieco młodszego widza, dodać postaci i sytuacje komediowe, bo przecież tyle razy się to sprawdzało, dlaczego więc teraz miałoby nie zadziałać ? Jakby tego było mało, Kaena łączyć ma w sobie dziewczynkę, upartą poszukiwaczkę przygód, z kimś, kto mógłby zostać kapłanką i kto jest na tyle silny iż nie wykorzysta swego powołania, ani ono go nie zdominuje. Niestety, chociaż pomysł łączenia tego wszystkiego, stworzenia filmu dla każdego , jest szlachetny, zupełnie się nie sprawdził. Trudno też uniknąć porównania do "Final fantasy - Spirit Within". Skoro twórcy postawili sobie za cel pobicie tamtej produkcji, należy przyznać iż się to nie udało, zwłaszcza że zbyt mocno wzorowano się na poprzedniku. Sam obraz jednak kojarzy się nie tylko z owym tworem inspirowanym grą, jednakże tym mocniej z "Katedrą" Bagińskiego, zarówno jeżeli chodzi o sferę muzyczną, jak i sam klimat opowieści. Tego co jednak brak, to ów niepokój i piękno, przerażenie, wchodzące w symbiozę z fascynacją. O ile "Katedrę" można poddać wielu interpretacjom, zagłębić się w niej, ale , przede wszystkim, ją przeżyć, to "Kaena" nie daje takiej możliwości. Szkoda, bowiem dysponowano środkami, które mogły wydobyć uczucia, a jedyne co pozostało to możliwość opowiedzenia o czym ów obraz jest, w sposób dalece odbiegający od subtelności, posługując się dosłownością. I tak otrzymaliśmy niezwykle banalną historię, w której to gubi się jakikolwiek wyższy sens, którym możnaby argumentować fakt, że taki film powstał.

Kończąc, warto stwierdzić że "Kaeny" ujrzeć nie zaszkodzi, może kogoś zauroczy animacja, może nawet wzruszy sama historia, mimo wszystko jest to film, gdzie upchnięto to co było możliwym do upchnięcia, a następnie mocno wstrząśnięto, co dało w efekcie danie, pozbawione smaku.



KAENA: ZAGŁADA ŚWIATÓW

Tytuł oryginalny: Kaena: La Prophetie
Tytuł anglojęzyczny: Kaena: The Prophecy
Rok produkcji: 2003, Francja, Kanada
Czas trwania: 85 minut
Reżyseria: Chris Delaporte, Pascal Pinon
Scenariusz: Ch. Delaporte, Tarik Hamdine, Kenneth Oppel
Muzyka: Farid Russlan

Głosy podkładali:
Cecile De France, Michael Lonsdale, Victoria Abril, Jean Piat,
Francois Siener, Jean-Michael Farcy, Raymond Aquaviva

Ocena: 4/10

Autor recenzji:
Iwona Kusion - ARRAKIN

Klub Miłośników Filmu, 13.01.2006