KIKI'S DELIVERY SERVICE



Każde miasto ma swoją własną, małą czarownicę...


Po ostatnim wielkim dziele Hayao Miyazaki'ego ("Spirited Away" - statuetka Oscara za najlepszy film animowany - wielkie brawa!) przyszedł czas na nadrabianie zaległości i zapoznanie się z nieco starszymi dziełami tego jakże znanego, japońskiego reżysera. "Kiki's Delivery Service" to kolejna wspaniała, czarująca opowieść, pełna magii, ciekawych bohaterów i wydarzeń. Wbrew pozorom - nie jest to historia przeznaczona dla dzieci, również starsi widzowie znajdą coś dla sieie. Tytułowa, mała czarownica - Kiki - wyrusza w świat. Jak każe zwyczaj - wyrusza w wielu 13-stu lat w poszukiwaniu miasta bez czarownicy (bowiem każde miasto powinno mieć własną). Zarówno podczas podróży jak i już na miejscu przeżywa wiele ciekawych przygód. Początkowo wielkie, zaludnione miasto jest zupełnie obojętne w stosunku do naszej małej, uroczej czarownicy. Jednak z czasem zyskuje zaufanie i przyjaźń mieszkańców, szczególnie pewien chłopiec jest nią wręcz zafascynowany. Kiki zostaje przygarnięta przez bardzo miłą panią pracującą w piekarni. Jednak aby zarobić na życie - czarownica zakłada własną firmę zajmującą się... ekspresowym dostarczaniem przesyłek. Warto jeszcze wspomnieć, że Kiki podróżuje wraz ze swoim kotem, i jak na czarownicę przystało - kot jest czarny rzecz jasna. Nawiasem mówiąc - obok głównej bohaterki to druga najciekawsza postać filmu i największy dostawca świetnego humoru.


  

  


Piękno filmów Miyazaki'ego leży w kilku podstawowych czynnikach, powtarzających się w kolejnych dziełach reżysera. Pomijam już nawet całe wykonanie techniczne, nota bene bardzo podobne we wszystkich produkcjach - chodzi o wygląd i konstrukcję wszelkich postaci, jak i ich zachowanie. Animacja, soczyste rysunki - wszystko dopracowane do najmniejszych szczegółów. Muzyka - tak ważny element anime - tutaj po raz kolejny piękna, charakterystyczna, wyrazista. Stało się to ponownie dzięki jednemu ze stałych współpracowników pana Hayao - Joe'go Hisaishi. Ale największe piękno "Kiki's Delivery Service" leży w szczegółach. To właśnie niesamowite szczegóły bawią, przyciągają uwagę do ekranu i czynią film jeszcze bardziej atrakcyjnym. Kiki wybiega z domu, po drodze potyka się, zupełnie bez powodu - niby nic takiego, a jednak coś w tym jest. Czym byłaby kolejna scena biegnącej w pośpiechu dziewczynki? Przecież można taką scenę urozmaicić! I tak jest z większością scen w tym filmie. Nie raz - gdy wydaje się, że nic istotnego na ekranie się nie dzieje - wystarczy spojrzeć gdzieś na drugi plan, gdzie albo kot Kiki wyprawia cuda, albo inne postacie robią coś ciekawego. Wszystko bardzo ładnie i miejscami dość realistycznie animowane. Humor - kapitalny humor - tego produkcjom Miyazaki'ego nie brakuje. W "Kiki's Delivery Service" na pierwszy, humorystyczny plan wysuwa się czarny kot głównej bohaterki o wdzięcznym imieniu Jiji. Nie dość, że głos ma podłożony perfekcyjnie (zresztą jak wszystkie podłożone głosy w filmie), to wszystko co robi na ekranie powoduje zdrowy śmiech! Nie wyobrażam sobie świetności tego filmu bez wspomnianego kota. Brawa dla twórców za stworzenie tak wyrazistej i - co najważniejsze - śmiesznej postaci.


  

  


Co tu więcej pisać - bardzo dobry film, miejscami mała rewelacja. Idealnie oderwanie się od wszystkich poważnych anime, gdzie strzelaniny, walki i brutalność goszczą non-stop na ekranie, a krew leje się na prawo i lewo. "Kiki's Delivery Service" to ciepła i pogodna historia, bawi i daję wielką rozrywkę każdemu, potrafi nawet zauroczyć - bez względu na wiek i gust filmowy. Nie jest to może coś wielkiego i oryginalnego, bo sam temat już wiele razy był eksploatowany na ekranach. Ale sposób przedstawienia wydarzeń - to już zupełnie inna bajka. Kiki jest słodka (choć czasem nieco niezdarna, nieporadna i nieśmiała), a jej kot kapitalny. Hayao Miyazaki nie przez przypadek nazywany jest papieżem anime. Koniecznie muszę stopniowo uzupełniać znajomość filografii tego reżysera - ten pan nie ma słabych filmów. Każda jego produkcja emanuje czymś niepowtarzalnym, każdy jego film ma w sobie coś magicznego. Przygody małej czarownicy stawiam na razie na trzecim miejscu z obejrzanych dzieł pana Hayao, zaraz po "Spirited Away" i "Księżniczce Mononoke". Bardzo mocna, solidna "ósemka" - choć do oceny rzędu 8,5 naprawdę blisko. A wszystkim sceptykom anime - aby przekonali się to tego gatunku - polecam rozpoczęcie przygody z japońską animacją właśnie od filmów tego reżysera.


  




KIKI'S DELIVERY SERVICE

Tytuł oryginalny: Majo No Takkyubin
Rok produkcji: 1989, Japonia
Czas trwania: 103 min.
Reżyseria: Hayao Miyazaki
Scenariusz: Hayao Miyazaki
Manga: Eiko Kadono
Muzyka: Joe Hisaishi
Zdjęcia: Shigeo Sugimura

Głosy podkładali:

Minami Takayama (Kiki / Ursula), Rei Sakuma
(kot Jiji), Keiko Toda (pani Osono), Kappei
Yamaguchi (Tombo), Koichi Miura (Okino),
Hiroki Seki (Barsa), Mieko Nobusawa (Kokiri)
e-mail Autor recenzji i zdjęć: Adam Łudzeń - ALIEEN

Moja ocena: 8/10 

STRONA GŁÓWNA KMF | WIĘCEJ RECENZJI ANIME