|
Kolejny rok, czyli kolejny dobry film Mike’a Leigh.
Każdy następny film Mike’a Leigh jest starannie przemyślany. W każdym widoczne
są elementy własnego, niepowtarzalnego stylu Brytyjczyka. Na jego korzyść działa
nawet to, że z reguły wiadomo, czego można się spodziewać. Nie będzie
hitchcockowskich trzęsień ziemi, spektakularnych pościgów, efektownej
scenografii i wielkich dramatów. Nawet Londyn i jego glamour są niemal zupełnie
niewidoczne. Filmy Mike’a Leigh to samo życie – długie, nierzadko szare, ale
niepowtarzalne (w przeciwieństwie do polskich telenowel skoro już przy tym
jesteśmy). Zamiast krzykliwej parady atrakcji oglądamy wnikliwy, ale
niepozbawiony pewnego ciepła i humoru obraz brytyjskiego społeczeństwa.
Tym razem Leigh przygląda się brytyjskiej klasie średniej. Pretekstem do tych
obserwacji jest rok z życia pewnego małżeństwa z wieloletnim stażem oraz grupy
jego przyjaciół - głównie singli. Singlowy stan ducha w „Kolejnym roku” daleki
jest od pełnego rezygnacji optymizmu Poppy z „Happy go lucky”.
Ale najpierw o szczęściarzach. Gerri (Ruth Sheen) i Tom (James Broadbend) to
szczęśliwe małżeństwo. Powiodło im się w życiu: mają dorosłego, „udanego” syna,
realizują się zawodowo. Wykształceni, pełni taktu i klasy. Niezwykle
sympatyczni. Ich jedynym zmartwieniem wydaje się być brak kandydatki na żonę dla
syna. Prowadzą wygodne, ustabilizowane życie: praca, dom, działka za miastem. W
weekendy spotkają się ze znajomymi W czasie kolejnych sekwencji „Kolejnego roku”
będziemy oglądać kolejne wydarzenia z ich życia: niezbyt ekscytujące, mniej lub
bardziej ważne, zawsze szczęśliwe. Zgodnie z zasadą znaną chociażby z Biblii:
Każdemu, kto ma, dodane będzie, także nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma,
zabiorą nawet to, co ma.
Ci, co nie mają to Ken (Peter Wright) i Mary (Lesley Manville) – przyjaciele
rodziny. W życiu wyszły im co najwyżej włosy: żyją samotnie, nie realizują się
zawodowo, palą papierosy i nadużywają alkoholu. A kiedy już mocno nadużyją
wypłakują się ze swojego nieszczęścia i samotności na ramieniu naszej
szczęśliwej pary. Tom i Gerri traktują ich protekcjonalnie i z pewną dozą
pobłażliwości, zwłaszcza nieco zbyt egzaltowaną Mary. Ta trzyma się jednak
kurczowo Toma i Gerri, bo ich przyjaźń jest wszystkim, co ma. O tym, jaka to
jest przyjaźń, przekona się pewnego dnia, która nieopatrznie pozwoli sobie na
skrytykowanie potencjalnej synowej Gerri.
Oj, nie jest fajnie być singlem
Gdyby film „Kolejny rok” zrobił ktokolwiek mniej subtelny niż Mike Leigh
oskarżyłabym go o hipokryzję i promowanie polityki prorodzinnej. Gerri i Tom z
trudem uprawiają swój ogród (ten za miastem i ten nieco bardziej metaforyczny) i
jesienią mogą zebrać plony. Zasłużyli na nie – teraz ich trud zwrócił się
dziesięciokrotnie. Ken i Mary opuścili się w pracy i zostali z niczym. Ta
ostatnia wspomina zresztą w jednej ze scen o swojej opuszczonej i zupełnie
zaniedbanej działce za miastem. Samotni przyjaciele zajmują ostatnie miejsca w
hierarchii rodzinnej. Ich status przypomina przygarniętych z łaski ubogich
krewnych, których zadaniem jest opiewanie wielkoduszności dobroczyńców. Gerri i
Tom mają prawo do narzucania swoich warunków - znajdują się wyżej w hierarchii
społecznej, więc racja jest po ich stronie.
Ten hurraoptymizm związany z rodziną i wysokim statusem społecznym studzą nieco
dwie sceny rozłożone, zresztą bardzo umiejętnie, w prologu i w ostatniej
sekwencji. W prologu Gerri (jest psychologiem) rozmawia z jedną z pacjentek:
cierpiącą na bezsenność mężatką, matką dwójki dzieci, (wspaniała Imelda Stunton).
Ta, na pytanie, co chciałaby zmienić w swoim życiu, odpowiada, że wszystko. A w
ostatniej sekwencji filmu poznajemy brata Toma. Właśnie owdowiałego,
niepotrafiącego nawiązać kontaktu z synem, który oskarża go zresztą o
„doprowadzenie matki do grobu.” Jak widać rodzina nie jest jednak receptą na
szczęście. Dokładnie tak, jak w tym dowcipie z małżeństwem i szklanką wody.
Udaje się albo i nie.
Jest jeszcze jedna rzecz, która udaje się reżyserowi tak często, że chyba już
nawet nie można mówić o szczęśliwym trafie. To aktorzy: Imelda Staunton w filmie
„Vera Drake”, Sally Hawkins w „Happy-go-lucky”. „Kolejny rok” należy do Lesley
Manville (Mary). Jej spojrzenia z ostatniej sceny filmu nie sposób zapomnieć.
Może jednak warto rozejrzeć się za kimś, z kim można będzie kiedyś pojechać na
wakacje?
Ocena: 7/10
|
|
 |
Another Year
Tytuł polski:
Kolejny rok Produkcja: Wielka
Brytania, 2010 Reżyseria: Mike Leigh Scenariusz:
Mike Leigh Zdjęcia: Dick Pope Czas trwania: 129
minuty
Obsada:
Jim Broadbent, Lesley Manville, Ruth Sheen, Oliver
Maltman
Autor recenzji:
Anna
Drakinowska - ANA
[e-mail]
Oprawa html: Filip Jalowski - FIDEL
[e-mail]
Klub Miłośników Filmu, 26 marca 2011 |
|
| |