Początek jest obiecujący. Noc. Wieś. Pukanie do drzwi. Nieco zaniepokojony lokator, miejscowy artysta Roman, otwiera je, ale na zewnątrz nikogo nie ma. Dopiero po chwili jego oczom ukazuje się bladolica rodzina Makarewiczów. Wyglądający podejrzanie, zwłaszcza w środku nocy, już nazajutrz są jedynymi mieszkańcami chaty - po Romanie nie ma ani śladu. Wkrótce do zaginionego dołączą między innymi: pani z Opieki Społecznej, ksiądz z ministrantem oraz ludzie z telewizji. Kim są i czego chcą Makarewiczowie? Plakat "Kołysanki" zdradza sporo na temat bohaterów nowego filmu Juliusza Machulskiego, lecz ja powstrzymam się od wyjawienia tajemnicy ich pochodzenia. Lojalnie jednak ostrzegam, że z chwilą odkrycia kart, w momencie, gdy widz dowiaduje się, co się stało z zaginionymi i jaki mają w tym udział Makarewiczowie, film się kończy. A to dopiero trzydziesta minuta.


Ucieszyłem się, gdy po raz pierwszy usłyszałem o nowym projekcie Juliusza Machulskiego - komedii, której głównymi bohaterami są postacie wyjęte rodem z horroru. Twórca ten jest mistrzem pierwszego z tych gatunków - po dziś dzień uważam "Seksmisję" za jedną z najlepszych polskich komedii. "Kilera" oglądam za każdym razem, gdy leci w telewizji, zaś "Deja vu" podziwiam za pełen cytatów i odniesień filmowych hołd dla kina. Inna sprawa, że w ostatniej dekadzie Machulski nie dał nam dzieła na miarę swoich najlepszych dokonań - zarówno "Superprodukcja", "Pieniądze to nie wszystko" oraz "Ile waży koń trojański?" nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań. Jedynie "Vinci" obronił się, dzięki zgrabnej intrydze i młodym, nieopierzonym aktorom. Niestety, "Kołysance" bliżej do tych mniej udanych obrazów twórcy "Vabanku".


Uspokajam - "Kołysanka" jest zabawna. Zwłaszcza, gdy na ekranie pojawia się Janusz Chabior w roli nestora rodziny Makarewiczów, wtedy kradnie wszystkim show. Również sceny z Ewą Ziętek są przekomiczne. Jednak Machulskiemu przydałby się lepszy scenariusz, wtedy i widz by na tym skorzystał. Śmiejemy się z Makarewiczów, śmiejemy się z zaginionych ludzi, śmiejemy się również z policjantów, którzy nie wiedzą co robić, ale gdy akcja staje w miejscu, nawet najlepsze żarty są na nic. Po pół godziny filmu, gdy już wiemy wszystko, okazuje się, że reżyser "Kilera" nie ma pomysłu na ciągnięcie historii dziwnych mieszkańców wsi Odlotowo. Umieścił figury na planszy, niczym komendant tamtejszej policji i kazał im stać w bezruchu, w oczekiwaniu na rozwiązanie.


A jak się sprawdza nowy film Machulskiego jako kino grozy? W ogóle. Atmosfery zagrożenia, poza prologiem, nie ma wcale, a i na krwawe efekty nie ma co liczyć. Nie twierdzę, że były one konieczne, ale skoro "Kołysanka" opowiada o takich, a nie innych bohaterach to wskazane byłoby chociaż pokazać, w jaki sposób się odżywiają. Upudrowany i ogolony na łyso Robert Więckiewicz to za mało. Wolałbym zobaczyć Makarewiczów w akcji niż wysłuchiwać rozmów męża i żony na temat przeprowadzki do miasta, bądź wątpliwości syna dotyczących swojego pochodzenia. Czy tak trudno pogodzić wątki obyczajowe ze scenami, które przybliżyłyby nam inność tej nietypowej rodziny, a może także napędziłyby nam strachu?


"Kołysanka", reklamowana jako "pełnokrwista komedia", to kino... sympatyczne, ładnie zrobione (na uwagę zasługują zwłaszcza zdjęcia Arkadiusza Tomiaka oraz muzyka Michała Lorenca, z tytułową kołysanką), przyzwoicie zagrane i dosyć zabawne. Z pozytywów warto również wymienić fantastyczną czołówkę filmu, nieco przypominającą plansze z napisami końcowymi do tegorocznego "Sherlocka Holmesa". Jednak fanów komedii ostrzegam - rechotów nie będzie. Fanom kina grozy też coś powiem - bać się nie będziecie. Lepiej jeszcze raz obejrzeć "Nieustraszonych zabójców wampirów" Polańskiego.

/10



wytwórnia - Studio Filmowe Zebra, 2010
produkcja i reżyseria - Juliusz Machulski
scenariusz - Adam Dobrzycki, Juliusz Machulski
zdjęcia - Arkadiusz Tomiak
muzyka - Michał Lorenc
montaż - Jarosław Pietraszek
scenografia - Wojciech Żogała
kostiumy - Ewa Machulska
czas projekcji - 95 minut

wystąpili

Robert Więckiewicz
Małgorzata Buczkowska
Janusz Chabior
Filip Ochiński
Weronika Kosobudzka
Julia Janiszewska
Krzysztof Kiersznowski
Ewa Ziętek
Michał Zieliński
Krzysztof Stelmaszyk

(Michał Makarewicz)
(Bożena Makarewicz)
(dziadek Makarewicz)
(Wojtek Makarewicz)
(Marysia Makarewicz)
(Ola Makarewicz)
(Roman Łapszow)
(pani z opieki społecznej)
(ksiądz Marek)
(komendant)

Autor recenzji: Krzysztof Walecki - CRASH [e-mail] | Klub Miłośników Filmu, 23 lutego 2010
Oprawa html: Adrian Szczypiński - ADI [e-mail]

RECENZJE | STRONA GŁÓWNA KMF