Do roboty! Do roboty!
Jest rok 2004. Komunizm w Polsce nie upadł, ma się coraz lepiej… Fabuła
"Komunistów" jest alternatywną wizją historii Polski, patrząc na ten
fakt z perspektywy czasu, alternatywą raczej ponurą. PRL w dalszym ciągu
funkcjonuje, my zaś poznajemy trójkę bohaterów, tytułowych komunistów,
wplątanych w wojenną politykę Kremla. W tych rolach Kamilek (tow.
Wałensa), Tomashec (tow. Kżaklewski), Ania (tow. Walętynowicz), czyli
czołowi aktorzy Forest Brothers. Rozkazy które przyszły "z góry'
obligują ich do strzeżenia zwłok towarzysza Lenina – specyficznego
skarbu narodowego. Kłopoty zaczynają się z chwilą, gdy charyzmatyczny
nieboszczyk znika… "Komuniści' to sztandarowy i w niektórych kręgach
kultowy już, film grupy filmowej "Forest Brothers". Premiera filmu miała
miejsce w Szczecinie 1 maja 2004 (czyli w Święto Pracy), sam zaś obraz
został odebrany bardzo pozytywnie. To nie pierwszy i nie ostatni film
szczecińskiej grupy, popularność zaskarbili sobie takimi filmami jak "Spid",
czy "Przyjaciele", a także teledyskami do utworów zespołu Puatki.
"Komuniści" jednak jak do tej pory odnieśli największy sukces.
Trzeba przyznać, iż od strony fabularnej film jest niezmiernie
interesujący. Komunizm zostaje ukazany w kategoriach absurdu, wizji
przejaskrawionej, piętnującej, ironizującej i wyśmiewającej główne
atrybuty uznanego komunisty. Świetne są postaci towarzyszy - głównych
bohaterów spod znaku sierpa i młota. W sposób niezwykle zabawny
uwydatniono ich główne przywary. Przede wszystkim kult czerwonego koloru
i zamiłowanie do alkoholu. Bimber leje się w filmie strumieniami, a
radosne libacje w zabawny sposób komentuje klasyczna pieśń "Do roboty",
która w "Komunistach" nabiera zupełnie nowej wymowy…
"Przejdźmy od słów do czynów" – cytat ten w niezwykle sugestywny sposób
ogólnie obrazuje fabułę i przesłanie filmu. Czego by się komuniści nie
dotknęli, i w jakie wydarzenia nie zostali by wplątani, i tak zawsze
kończy się tak samo – kończy się czynem! Czynem ze wszech miar
wzniosłym, chlubnym. "Czyn" jest ulubionym zajęciem tytułowych
bohaterów, czyn jest ich sposobem na życie. Są gotowi posunąć się do
łapówkarstwa, a nawet ryzykować głową w imię swej najwyżej życiowej
wartości, czyli picia. Flaszki, ogórki i kubki to rekwizytornia
najczęściej goszcząca na ekranie. Głównych bohaterów możemy określić
mianem pozytywnych hedonistów, którzy w obliczu ponurego ustroju
odnaleźli swoje szczęście i mogą robić to co naprawdę kochają. Choć
obiekt ich zamiłowania, posunięty do rangi kultu i ceremoniału, jest
trochę dyskusyjny, a nawet kontrowersyjny. Kult wódki potraktowany jest
jednak w kategoriach czysto absurdalnych, a niezwykle śmieszne "upojne"
sceny w żaden sposób nie mogą być odebrane jako faktyczne nawoływanie do
alkoholowych wyskoków. Od razu trzeba zaznaczyć, iż "Komuniści" to nie
tylko radosne sceny opróżniania kubków i konsumowania ogóreczków. W
filmie pojawiają się także mocne fabularne zwroty oraz zagrywki stricte
kryminalne, będące swoistym hołdem złożonym dreszczowcom. Pamiętna i
chlubna jest scena, w której towarzysz Kżaklewski zostaje zaatakowany
przez tajemniczego osobnika z wielkim rzeźnickim nożem, w takt
znamienitej muzyki z "Psychozy" Hitchcocka. Także scena nagłego
zniknięcia Lenina trzyma w napięciu. "Komuniści" łączą w sobie kilka
filmowych gatunków, oprócz absurdalnej i pogodnej komedii odnajdujemy w
nim także elementy filmu historycznego, a także dreszczowca z
prawdziwego zdarzenia. Nie zapominajmy, że to także kino społeczne,
poruszające istotny problem alkoholizacji społeczeństwa, a także wyzysku
pracowników.
|
Czerwień
niepodzielnie króluje na ekranie. Twórcy z pietyzmem oddali
komunistyczne realia. W każdej scenie odczuwamy specyficzny klimat tego
okresu. Z pewną dozą nostalgii przyglądamy się alternatywnym wizjom
komunistycznych komórek, czerwonym krawatom, socrealistycznym plakatom,
czy też portretom Władysława Ilicza. Ba, realizatorzy postarali się
nawet o samego Lenina – jak żyw, pojawi się we własnej osobie! Realizm
filmu jest także jego główną bronią humorystyczną, nadającą filmowi tonu
prześmiewczego i ironicznego. Wracając do Władysława Ilicza, który
kiedyś powiedział, że "Film to najważniejsza ze sztuk", choć w nieco
innym kontekście. Jego pojawienie się w tym filmie odbieram jako swoisty
hołd słowom, które kiedyś sam wypowiedział. Jakby twórcy chcieli nam
przypomnieć te jakże trafne stwierdzenie komunistycznego autorytetu. W
symbolice filmu dopatruję się głównego przesłania filmu – chęci
wskrzeszenia polskiego kina, tak jak w metaforycznej scenie wskrzeszenia
Lenina i jego przechadzki przez ulicę – czy to właśnie Forest Brothers
tego dokonają? To oni spotykają towarzysza na swojej drodze. Nie wiem,
ale liczę na to.
|
|
 |
"KOMUNIŚCI"
Produkcja: Forest Brothers 2004
scenariusz i reżyseria - Forest Brothers
kamera - Prox
montaż - Kamilek
Występują:
Kamilek (tow. Wałensa),
Tomashec (tow. Kżaklewski),
Ania (tow. Walętynowicz),
Prox (magazynier),
Cze Gewara (rewizor Gogol),
a także:
Raznor,
Sławek,
Marita i Marcin Jurczykowie,
Ania i Grzegorz Kocikowie
Klub
Miłośników Filmu | 01 I 2005 |
|
| Autor recenzji:
Rafał Grynasz – Vincent Vega |
|