Strona główna KMF

"Gumowa Kaczka"

    Jednym z moich najwyrazistszych, związanych z "filmem" wspomnień z dzieciństwa, jest postać "Gumowej Kaczki" (czy też Gumowego Kaczora - zależnie od tłumaczenia). Postać tę zagrał Kriss Kristofferson (ostatnio mogliśmy oglądać go w roli mentora Wesleya Snipesa w filmach "Blade" i "Blade 2") i właśnie w tej roli zapamiętam go na zawsze. W "Konwoju" wcielił się w kierowcę, ale nie pokroju uciekającego mistrza kierownicy - a w przywódcę i ogniwo zapalne buntu kierowców potężnych osiemnastokołowców przeciwko szykanującej ich policji. Gdy w przydrożnym barze dochodzi do spięcia między Gumową Kaczką a Szeryfem Lyle'm Wallace'm (Ernest Borgnine - który wystapił także w "Dzikiej bandzie" Peckinpaha) rozpoczyna się tytułowy konwój - złożony z wielkich trucków ciągnących za sobą naczepy z ciężkimi ładunkami. Siłą rzeczy zatem, bohaterowie nie muszą uciekać przed policją... tylko policja przed nimi ;) Nikt nie wie dokąd zmierza i jak skończy się konwój; wciąż przyłączają się nowi kierowcy i wszystko zaczyna nabierać głębszego sensu...



 
 



    Sznur gigantycznych ciężarówek staje się coraz dłuższy, sytuacja z policją coraz bardziej napięta, zjawiają się też oczywiście media. Szeryf obiera sobie jednak za punkt honoru schwytanie Gumowej Kaczki. Ich spotkanie jest więc nieuniknione i stanie się widowiskowym rozwiązaniem akcji. Dodając do tego fakt, że Gumowa Kaczka ciągnie za sobą cysternę z paliwem, a Szeryf nie przebiera w środkach, można być pewnym, że będzie gorąco!
Gumowa Kaczka jest outsiderem; jest wolny, niezależny i zbuntowany, jak większość bohaterów filmów Peckinpaha - wspomnieć wystarczy postaci z "Dzikiej bandy", Cartera McCoy'a (Steve McQueen) z "Ucieczki gangstera", oczywiście Pata Garretta i Billy Kida z filmu pod tym samym tytułem, a nawet Davida Sumnera (Dustin Hoffman) z filmu "Nędzne psy" - który samotnie broni domu przed bandą oprychów. Takich bohaterów, wyjętych spod prawa, niekoniecznie przesiąkniętych złem do suchej nitki, widzowie uwielbiają. Jednak Gumowa Kaczka jest tylko dopełnieniem wizualnej magii "Konwoju"; bo to ciężarówki grają tu pierwsze skrzypce, których rytm wywiera na widzach niewątpliwie największe wrażenie...



 
 



    Majestatycznie sunący, nie mający końca sznur ciężarówek, to niezapomniany widok. Jedynym mankamentem "Konwoju" jest chyba tylko sposób realizacji bójki w barze. Peckinpah często stosuje stopklatki. O ile jednak sprawdziły się one w czołówce "Dzikiej bandy" i w "Ucieczce gangstera" - tak zatrzymania obrazu podczas bójki w "Konwoju", z perspektywy dzisiejszego widza mogą drażnić, lub nawet śmieszyć. "Konwój" pozostanie jednak w mojej pamięci na zawsze, ze względu na przesłanie; oto grupa nie znających się ludzi jednoczy się we wspólnej sprawie jaką jest afirmacja życia, wolności i niezależności. I jak każdy bunt przeciwko systemowi, tak i ten ma swój finał. Jednak zwycięstwo zawsze będzie po stronie outsiderów, nawet jeśli zapłacą za swoją wolność życiem.


SZYBKA OCENA +/-
- Ciężarówki!
- Fabuła
- Scena bijatyki w barze

AUTOR RECENZJI:
Rafał Donica - DUX
      dux@film.org.pl