Chcecie bajki? Oto bajka...

Wcale nie tak dawno temu, nie tak daleko stąd, żyła sobie dziewczynka imieniem Koralina. Pewnego dnia jej rodzice postanowili przeprowadzić się do innego miasta. Rodzina zamieszkała w starym domu, który stał w pewnym oddaleniu od reszty zabudowań. Koralina okropnie się tam nudziła - rodzice byli bardzo zapracowani, sąsiedzi dziwni, a sam dom był stary i nieciekawy. Pewnego dnia, tata dziewczynki, zaproponował córce, aby ta policzyła wszystkie okna i drzwi znajdujące się w posiadłości. Koralina posłuchała tej rady i rozpoczęła zwiedzać pokoje. I gdy obejrzała już wszystkie, nagle okazało się, że w salonie pod tapetą ukryte są zamknięte drzwi...
Tak mogłaby zaczynać się jedna z baśni napisanych przez braci Grimm. Tymczasem, to początek streszczenia fabuły najnowszego animowanego filmu Henry'ego Selicka "Koralina i tajemnicze drzwi". Ciekawi jesteście, co było dalej? Przede wszystkim wiele bajkowych motywów (słusznie nasuwają się skojarzenia z "Alicją w Krainie Czarów" czy "Jasiem i Małgosią") wykorzystanych jednak w bardzo ciekawy i atrakcyjny sposób. Otóż, odważna i żądna przygód Koralina przechodząc przez tajne drzwi, odkrywa równoległą rzeczywistość, w której żyją jej "drudzy rodzice". Wszystko w tym zaczarowanym świecie jest w oczach dziewczynki lepsze, piękniejsze, bardziej kolorowe. A, co najważniejsze, czuje się w nim kochana, doceniona i zauważona - nowi opiekunowie zdają się spełniać wszystkie potrzeby Koraliny, dostarczają jej też niezapomnianych wrażeń. Momentem zwrotnym jest prośba "drugiej matki", aby Koralina zgodziła się na przynależność do tego świata, przyszywając sobie do oczu guziki, które posiadają wszyscy jego mieszkańcy. To wzbudza niepokój bohaterki, która próbuje uciec z tej pozornej krainy szczęśliwości. Wtedy "druga matka" pokazuje swoje prawdziwe oblicze - okazuje się złą czarownicą, a ów lepszy świat to jedynie ułuda, mająca kusić dzieci. Koralinie w końcu udaje się uciec i postanawia nigdy nie wrócić do domu wiedźmy, jednak zła macocha więzi prawdziwych rodziców dziewczynki. Dlatego bohaterka decyduje się raz jeszcze odwiedzić niebezpieczną krainę, pokonać czarownicę i odzyskać najbliższych.
Nikogo pewnie nie zdziwi wiadomość, że wszystko kończy się dobrze. W końcu to baśń i to z prawdziwego zdarzenia, a w takich formułka "I żyli długo i szczęśliwie" jest obowiązkowa. Historia Koraliny powstała najpierw na kartach książki Neila Gaimana, jednego z najbardziej poczytnych pisarzy angielskich, który w wywiadach przyznaje, iż utwór ten napisał specjalnie dla swoich córek. Teraz za sprawą Henry'ego Selicka, który wcześniej, do spółki z Timem Burtonem, zrealizował wyśmienite "Miasteczko Halloween" (1993), możemy oglądać jej animowaną adaptację, wzbogaconą o efekt 3D.

Jednak nie tylko szczęśliwe zakończenie pozwala nam przyporządkować film "Koralina i tajemnicze drzwi" do, dość niedocenionej niestety, kategorii baśni. Oczywiście happy end jest sprawą kluczową, gdy utwór ma mieć działanie terapeutyczne, to znaczy, jeśli widz po wyjściu z kina ma być napełniony optymizmem i nadzieją. Baśń jest bowiem pewnego rodzaju zwierciadłem, w którym przegląda się człowiek i pod warstwą fantastycznej, nierealistycznej opowieści, dostrzega ważne, uniwersalne problemy. Tak jest i w tym przypadku - zawarte w jednym z trailerów pytanie kierowane do widza: Czy kiedykolwiek życzyłeś sobie innego życia? Uważaj, czego sobie życzysz, odsyła nas bezpośrednio do jednego z podstawowych tematów tego filmu, czyli ucieczki w marzenia o lepszej egzystencji. Oczywiście film ten zawiera przestrogę kierowaną do rodziców, aby poświęcali więcej czasu swoim pociechom, jednak można to odnieść do bardziej uniwersalnego problemu niedoceniania swoich najbliższych. W treść "Koraliny" wpisane są jednak także inne, niedotyczące relacji rodzice-dziecko, problemy, jak ocenianie drugiego człowieka po pozorach (często mylne i krzywdzące). Wszystko to, jest treścią i przesłaniem wyreżyserowanej przez Selicka animacji, której czar i mądrość sprawiają, że jest to film, który zainteresuje także widzów dorosłych.
W wielu recenzjach pojawia się sugestia, że baśni tej nie powinny oglądać dzieci. Nie mogę się zgodzić z taką opinią. Najmłodsi widzowie z pewnością odczytają inne, liczne przesłania kierowane do nich (choć z pewnością w przypadku dzieci będzie to proces mniej świadomy). Utożsamiając się ze sprytną i ciekawą świata bohaterką, która postrzega świat w typowy dziecięcy sposób, przeżyją niezapomnianą przygodę i poznają historię mówiącą o dorastaniu, docenianiu tego, co się ma i konieczności uwierzenia w sens rzeczywistego świata - bo to, co nierealne i tak pociągające, może być też bardzo niebezpieczne. To także opowieść o umiejętności dokonywania słusznych wyborów i o odwadze, której zawsze towarzyszy strach. Choć w "Koralinie" odnajdziemy elementy powieści gotyckiej czy horroru, to są one na tyle zbalansowane z absurdalnym humorem (typowym dla prozy Gaimana), że nie odmówiłabym dzieciom możliwości obejrzenia tego filmu. Zwłaszcza, jeżeli przyjmiemy, że obcowanie z takimi baśniami jest najbezpieczniejszym sposobem, aby oswajać najmłodszych z ciemnymi stronami życia.

Jednak nawet najlepszy opis fabuły nie zastąpi przeżyć estetycznych towarzyszących oglądaniu tego filmu. Choć wielu w to nie wierzy, "Koralina" w całości zrealizowana została w technice animacji poklatkowej (wydaje się bowiem, że filmowy świat został wykreowany za pomocą komputera). Stworzona na potrzeby filmu scenografia i lalki uderzają precyzją i dbałością o szczegół. W wykonaniu czuć ducha filmów Tima Burtona, a wszystko umoczone jest w surrealistyczno-groteskowym sosie dodającym całości smaku. Niektóre sceny, zwłaszcza te rozgrywające się w "innym świecie", czarują widza niezwykle bogatą kolorystyką i żywym tempem. Ich sugestywność została wzmocniona przez sfilmowanie całości w technice 3D (to może być jedyny powód, dla którego dzieci oglądające "Koralinę" mogą bać się bardziej niż obcując z innymi baśniami). Jednak w tym filmie trójwymiarowość pełni szczególną funkcję. Ma dać widzowi nie tylko poczucie bycia w samym środku opowieści, ale także wydobyć głębię przedstawianego świata - zwłaszcza tego, zamieszkiwanego przez złą wiedźmę. Silniej zaakcentowana zostaje tym samym zasada konstrukcyjna filmu przeciwstawiająca szarą, aczkolwiek bezpieczną rzeczywistość, tej intrygującej i kryjącej niebezpieczeństwo. Choć jest to najlepszy film 3D, jaki do tej pory widziałam, owa trójwymiarowość nie gra w nim pierwszych skrzypiec. Jest jedynie przysłowiową wisienką na torcie.
Jaki z tego morał? "Koralina i tajemnicze drzwi" utwierdziła mnie w przekonaniu, że przy ocenie filmów teoretycznie przeznaczonych dla dzieci, trzeba być bardzo ostrożnym. W zalewie tandetnych produkcji znaleźć można takie perełki, jak na przykład to lalkowe cudo Henry'ego Selicka i jego współpracowników. Przyklejanie niektórym filmom etykietki "naiwnej bajki" okazuje się czasem mylące, a nas, w rezultacie, omija wyśmienita filmowa uczta. Taki seans pozwala nam przy tym mieć nadzieję, że i my będziemy odtąd żyć długo i szczęśliwie. Czego sobie i Wam życzę.


wytwórnia - Laika Entertainment, 2009
reżyseria - Henry Selick
scenariusz - Henry Selick
muzyka - Bruno Coulais
montaż - Christopher Murrie, Ronald Sanders
zdjęcia - Pete Kozachik
czas projekcji - 100 minut


Dakota Fanning
Teri Hatcher
Jennifer Saunders
Dawn French
Keith David
John Hodgman
Robert Bailey Jr.
Ian McShane
Aankha Neal
George Selick

Koralina
Mama / Inna Mama
pani Spink
pani Forcible
Kot
Tata / Inny Tata
Wybie Lovat
pan Bobinsky
duch dziewczyny
duch chłopaka


Autor recenzji: Zuzanna Bańkowska - DANAE | Klub Miłośników Filmu, 24 marca 2008

STRONA GŁÓWNA | RECENZJE KMF | NAPISZ DO AUTORA