- Nie mam scenariusza!
Słyszę to nieustannie wokół siebie. Nie znaczy to, że brak nam ciekawych tematów, dobrych pomysłów, że nie ma utworów literackich wartych przeniesienia na ekran.
Nie mam scenariusza oznacza, że nie ma go kto napisać, chodź wydaje się to zadaniem w całej filmowej maszynie najłatwiejszym, wystarczy przecież kartka papieru i ołówek.
Niestety potrzebne jest i coś więcej. Talent! Być może, ale naprawdę potrzebna jest wiedza, gdyż scenarzyści korzystają często z cudzego talentu, adaptując arcydzieła literatury lub cudze pomysły. Punktem wyjścia dla przyszłego filmu może być przecież wszystko, usłyszana anegdota, czyjś życiorys, czy tytuł piosenki, ale zamiana w scenariusz to nie natchnienie, to wiedza czerpana z doświadczeń innych.
Nieustannie przecież potwierdza się zdumiewający fakt, że nawet najbardziej oryginalne arcydzieła kina opierają się na znanych i sprawdzonych zasadach.
- Nie mam scenariusza!
- Chcesz mi pomóc, przeczytaj tę książkę,
- jest w niej wszystko, co trzeba na ten temat wiedzieć...
Andrzej Wajda