Opary pudru unoszące się wśród barokowych wnętrz, białe peruki na głowach mężczyzn i burze tapirowanych włosów przymocowane do głów damskich. Farbowane ptasie pióra i falbany zdobiące suknie wsparte na fiszbinowych stelażach. Tak, to barwny XVIII wiek, który pod maską uszytą ze stereotypu szlacheckiego skrywał swe prawdziwe oblicze. Niby taki na wskroś moralny, bo wszyscy Panowie z wyższych sfer dbają o swój wygląd równie pieczołowicie, jak o damy krążące po marmurowych posadzkach arystokratycznych pałacyków. Rzeczone damy nie wychodzą z sypialni bez misternie przygotowywanych strojów wiązanych niezliczoną ilością tasiemek i wstążeczek. W towarzystwie wszyscy zwracają się do siebie per lordzie, per księżno, per wszystko to, co można upchnąć przed właściwym nazwiskiem. Panowie wstają od stołu i przerywają rozmowę, gdy do pomieszczenia wkracza niewiasta, a przy samym stole rozmawia się jedynie o polityce. Jaki ten XVIII wiek idealny! Szkoda, że jedynie na malowanych na zamówienie portretach.

W rzeczywistości, społeczeństwo zmęczone arystokratycznymi zabawami zaczyna wyraźnie manifestować swoje niezadowolenie. W skolonizowanej Ameryce Północnej wybucha bunt prowadzący do odrzucenia jurysdykcji władz kontynentalnych i uchwalenia pierwszej w świecie Konstytucji. Francuskie klasy niższe zrywają się do powstania i w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej obalają rządy rodu Burbonów. Zaraz potem Konstytucja zostaje uchwalona w Rzeczpospolitej, której wkrótce przyjdzie zniknąć z powierzchni map. W Wielkiej Brytanii trwa rywalizacja pomiędzy stronnictwami Wigów i Torysów, którzy niegdyś wspólnie obalili ród Stuartów. Rzec można, iż trzask francuskiej gilotyny był symbolicznym wystrzałem startującym nową epokę – epokę odrzucającą dotychczasowy styl życia.

Niespokojne czasy stały się tłem dla „Księżnej” Saula Dibba, dodajmy, iż bardzo mdłym tłem. Film opowiada o losach Georgiany Cavendish z arystokratycznego rodu Spencerów. Kobiety, która stała się ikoną swej epoki. Kobiety wpływowej i silnej, ale – jak próbuje udowodnić film Dibba – nie do końca szczęśliwej.
Georgiana w bardzo młodym wieku (17 lat) poślubiła szanowanego w towarzystwie Księcia Devonshire, Williama. Zarówno ona, ze względu na przynależność do klanu Spencerów, jak i jej nowy małżonek sympatyzowali z partią Wigów skoncentrowaną wówczas wokół osoby Charlesa Jamesa Foxa, odległego kuzyna Georgiany. Ze względu na sympatię, którą darzono Księżną Cavendish uczestniczyła ona w konwentach Wigów i aktywnie wspomagała Foxa w czasach, gdy jego pozycja okazała się zagrożona (zachowały się nawet rysunki satyryczne przedstawiające Księżną rozdającą pocałunki w zamian za głosy oddane na jej dalekiego krewnego). Zdawać by się mogło, iż życie bohaterki tytułowej faktycznie wyglądało tak, jak nieskazitelna rzeczywistość przedstawiana na rodowych portretach z epoki. Niestety, nic bardziej mylnego.

Małżeństwo Georgiany okazało się chybioną decyzją. William Cavendish był bowiem człowiekiem, który nie potrafił pozostać wiernym jednej kobiecie. Wedle filmu Dibba Księżna, będąca ideałem dla wielu kobiet epoki, w domowej alkowie przeżywała katusze związane z niewiernością i oschłym, a nawet brutalnym zachowaniem męża. Ponadto istniał jeszcze jeden poważny problem, związek nie dawał Księciu Devonshire upragnionego potomka – rodziły się jedynie dziewczynki. Wkrótce chęć posiadania dziedzica zawładnęła umysłem Williama i ostatecznie oddaliła go od Georgiany, która zaczęła akceptować wybryki męża i szukać własnej alternatywy. Odnalazła ją w ramionach Charlesa Greya, ambitnego działacza partii Wigów słynącego z nieprzeciętnych zdolności oratorskich. Związek z Cavendishem uległ jeszcze większemu wypaczeniu w momencie, gdy w życie dwójki wkroczyła Lady Elizabeth Foster – przyjaciółka Georgiany. Cała trójka przez wiele lat żyła w relacjach ménage à trois (związek trzech osób żyjących tak, jak klasyczne małżeństwo). Książe Devonshire posiadał potomstwo z obiema kobietami, w roku 1790 upragnionego syna podarowała mu również sama Georgiana. Po jej śmierci, w roku 1806, owdowiały William Cavendish poślubił wieloletnią przyjaciółkę rodziny, Elizabeth Foster.

Wstawka historyczna jest właściwie streszczeniem obrazu Dibba (choć wybiega nieco później niż rzeczywistość filmowa), który wiernie odwzorowuje topografię arystokratycznych salonów Wielkiej Brytanii XVIII wieku. Jedyną rażącą nieścisłością, którą można mu wytknąć będzie początkowa scena zabawy w ogrodzie, w której wśród tłumu dam i panów znajduje się zarówno siedemnastoletnia Księżna Cavendish (wtedy jeszcze Spencer), jak i Charles Grey, który wydaje się być jej rówieśnikiem. W rzeczywistości w momencie, gdy główna bohaterka wychodziła za mąż jej przyszły kochanek miał zaledwie dziesięć lat. Scena jest więc sztampową wstawką mającą prawdopodobnie na celu skontrastowanie szczęśliwej, flirtującej Georgiany z Georgianą unieszczęśliwioną przez małżeństwo z Williamem Cavendishem. No i o ile romantyczniejszy staje się związek z Charlesem w momencie, gdy widz myśli, iż mógł być on jej pierwszą młodzieńczą miłością zabraną ze względu na interesy rodziny Spencerów. Cała reszta, oczywiście ograniczamy się do obrazu salonów, przedstawiona jest z dbałością o szczegóły – Grey faktycznie przedstawiony jest jako świetny mówca, Fox w istocie używa wpływów Księżnej Georgiany i wygrywa wybory w okręgu Westminster. Nawet historia Lady Foster odmalowana jest dość dokładnie. Jedyną różnicą jest to, iż dwójka chłopców i dziewczynka zostaje zastąpiona przez trzech chłopców (mowa oczywiście o jej potomstwie). Zabieg ten prawdopodobnie nie jest przypadkowy zważywszy na to, że Georgiana nie dawała mężowi upragnionego potomka płci męskiej – będzie płaszczyzną do skontrastowania Księżnej i Elizabeth Foster, może zdradzać również motywacje samego Księcia Devonshire (kolejne uproszczenie, po omawianej scenie zabawy w ogrodzie).
Oczywiście małe wpadki, zapewne celowe, można by usprawiedliwić chęcią rozpisania chwytającego za serce scenariusza. Gorzej z szukaniem wymówek dla mdłego tła, o którym wspominaliśmy nieco wcześniej. Zdaje się, że twórcy analogicznie do postaci z epoki nieco nadużywali pudru, używali go jednak do całkowicie innych celów. Rozsypując go po filmowej kliszy prócz niedoskonałości twarzy zatuszowali również chropowaciznę epoki. XVIII stulecie to okres prosperity brytyjskiej (mimo trwającego od XVII stulecie konfliktu na linii Wigowie – Torysi). Doskonały czas dla kultury – tworzą chociażby Dafoe, Swift, Austen. Rozwija się architektura, muzyka, teatr. W „Księżnej” jedynym zetknięciem z kulturą jest wyprawa do teatru na „The School for Scandal” Sheridana – i znów wtrącenie nieprzypadkowe, bo sztuka była prawdopodobnie zainspirowana związkiem Cavendishów (w trakcie seansu jesteśmy atakowani ujęciami zakłopotanej twarzy Księcia Devonshire). Poza wielkimi salonami rozwijała się rewolucja przemysłowa, spod kurateli brytyjskiej wyzwoliły się Amerykańskie kolonie, wybuchła Wielka Rewolucja Francuska – nadchodziły wielkie zmiany, w szczególności dla przedstawicieli arystokracji. Dziwne, że w tle widzimy jedynie barokowo-rokokowe zamki i sielskie krajobrazy skoro i Książe Devonshire, i Charles James Fox, i Charles Grey pełnili wówczas dość reprezentatywne funkcje państwowe.

Saul Dibb rezygnuje z osadzenia „Księżnej” na tle prawdziwego wieku XVIII, za deseń wybiera jedynie świat peruk i koronkowych sukni. W ten sposób obala wprawdzie stereotyp dam i dżentelmenów, bo historia miłosnego trójkąta w domu Cavendishów nadaje się do tego idealnie, ale robi to kosztem rezygnacji z dobrego filmu o epoce. Jego zapudrowana rzeczywistość przypomina nam bowiem operę mydlaną opakowaną w doskonałe pudełko. Do aktorów nie możemy mieć żadnych zarzutów, podobnie z charakteryzatorami i specami od kostiumów. Wszystko, pod kątem realizacyjnym, jest doprawdy na bardzo wysokim poziomie. Kuleje scenariusz, sam pomysł na film o Georgianie.

Skakanie od pomieszczenia do pomieszczenia, od balu do balu, od jednego partnera do drugiego i Bóg jeden wie od czego do czego jeszcze możemy oglądać w taśmowych produkcjach rodem z Ameryki Łacińskiej. Od filmu wymagamy jednak nieco więcej. Brakuje kontekstu i to jest główną bolączką „Księżnej”. Wszystko, co wykracza ponad kontrowersje związane z małżeństwem Cavendishów wtrącane jest jedynie po to, by na te kontrowersje zwrócić większą uwagę. I co z tego, że mamy wiernie odwzorowane stroje, pomieszczenia, dobrych aktorów i piękną Keirę Knightley w kilku zmysłowych scenach skoro jesteśmy skazani na oglądanie realizacyjnie świetnej, ale wciąż telenoweli?


5/10


produkcja - USA, Wielka Brytania, Włochy, 2008
reżyseria - Saul Dibb
scenariusz - Anders Thomas Jensen, Saul Dibb
montaż - Mashiro Hirakubo
zdjęcia - Gyula Pados
muzyka - Rachel Portman
scenografia - Michael Carlin, Karen Wekefield
kostiumy - Michael O'Connor
czas projekcji - 110 minut


Keira Knightley
Ralph Fiennes
Charlotte Rampling
Dominic Cooper
Simon McBurney
Adrian McArdle


Georgiana Cavendish
Książe Devonshire
Lady Spencer
Charles Grey
Charles James Fox
Richard Sheridan



Autor recenzji: Filip Jalowski - FIDEL | Klub Miłośników Filmu, 15 stycznia 2008

STRONA GŁÓWNA | RECENZJE KMF | NAPISZ DO AUTORA