Fikcyjna wojna nie wiadomo gdzie. Czterech żołnierzy awaryjnie ląduje kilka kilometrów poza linią frontu, w lesie na terytorium wroga. Planują zbudować łódź i pod osłoną nocy popłynąć rzeką w stronę swoich wojsk. Plan przekreśla pojawienie się nieznajomej dziewczyny, oraz generała z wrogich wojsk, który staje się ruchomym celem dla jednego z żołnierzy...
|
 |
Jack Kubrick spieniężył własną polisę ubezpieczeniową, Stanley dodatkowo zadłużył się u własnego wuja i za zebrane 10 tys. dolarów zrealizował swój pełnometrażowy debiut fabularny. Miał wówczas zaledwie 25 lat, co niestety widać na ekranie. "Fear and Desire" idealnie nadaje się do antologii najbardziej nieudanych debiutów późniejszych mistrzów kina. Mimo scenariuszowej współpracy słynnego pisarza Howarda Sacklera, ten debiut amatora Kubricka był znacznie gorszy od prac studentów szkół filmowych. I choć w prasie branżowej ukazało się kilka umiarkowanie pochlebnych recenzji, skupiających się na tym co Kubrick wówczas umiał najlepiej, czyli na kompozycji kadru, sam Kubrick po latach zabronił jakichkolwiek pokazów kinowych i telewizyjnych swego pokracznego debiutu. Czarę goryczy nieoczekiwanie dopełniło 20 tys. dolarów, które pochłonęło pełne udźwiękowienie (film kręcono bez dźwięku, bo reżyser ubzdurał sobie, że tak będzie szybciej i taniej). Ale nawet tu widać początki kubrickowych obsesji, prześwietnie rozwijanych w kolejnych filmach. W "Strachu i pożądaniu" Kubrick zaprezentował motyw dualizmu, rozdarcia człowieka na osi rozum-bestia. Role żołnierzy po obu stronach barykady zagrali bowiem ci sami aktorzy (jednym z nich był znany później aktor i reżyser Paul Mazursky). Łowca był zarazem ofiarą, każdy z nich unicestwiał niejako samego siebie. Złośliwi mogliby zrzucić winę na spartańskie warunki biednej produkcji, w której reżyser ratował się jak mógł, nawet dublując aktorów, lecz z perspektywy lat ten manewr stanowi fascynujący zaczyn myśli reżyserskiej Stanleya Kubricka.
Inną dodatnią stroną "Strachu i pożądania" był z pewnością sam fakt zrobienia filmu. Kubrick postawił pierwszy krok na drodze ku swemu późniejszemu obsesyjnemu pragnieniu całkowitej kontroli nad własnym dziełem. Tu nie miał co prawda kogo specjalnie ustawiać i kim dyrygować (ekipa składała się z operatora kamery, oświetleniowca, charakteryzatora, garderobianego, fryzjera, rekwizytora, kierownika produkcji, kierowcy, elektryka, przyjaciela od tzw. wszystkiego, żony Kubricka zajmującej się papierkową robotą, samego Kubricka i trzech Meksykanów zatrudnionych do noszenia sprzętu - razem 15 osób + pięcioro aktorów), ale przekonał się jak wygląda produkcja filmu i jak daleko można ograniczyć budżet. No i nadal osobiście odpowiadał za zdjęcia i montaż. Finansujący udźwiękowienie producent Richard de Rochemont, zaangażował później Kubricka do kierowania drugą ekipą zdjęciową na planie serialu dokumentalnego "Omnibus" o Abrahamie Lincolnie. Łapiąc się każdego płatnego zajęcia, Kubrick przyjął także zlecenie od Międzynarodowej Unii Żeglarskiej na produkcję i reżyserię półgodzinnego filmu promocyjnego "The Seafarers" (1953). Był to zarazem jego pierwszy kolorowy film.
 |
wytwórnia - A Stanley Kubrick Production, 1953
reżyseria - Stanley Kubrick
scenariusz - Stanley Kubrick, Howard Sackler
produkcja - Stanley Kubrick, Martin Perveler, Bob Dierks
zdjęcia - Stanley Kubrick
muzyka - Gerald Fried
montaż - Stanley Kubrick
scenografia - Herbert Lebowitz
wystąpili:
Frank Silvera
Kenneth Harp
Paul Mazursky
Stephen Coit
Virginia Leith
David Allen
|
(sierż. Mac)
(por. Corby)
(szer. Sidney)
(szer. Fletcher)
(dziewczyna)
(narrator)
|
|